Skocz do zawartości

Cephalotus

Administrator
  • Liczba zawartości

    2413
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

Metody kontaktu z użytkownikiem

  • Website URL
    http://s12.photobucket.com/albums/a206/cephalotus/

Informacje w profilu

  • Male
  • Miejscowość
    Żary

Previous Fields

  • Gadu-Gadu
    4771406
  • Skype nick
    Cephalotus1
  • Województwo
    lubuskie

Ostatnie wizyty

11388 wyświetleń profilu
  1. Tarcznki można usunąć mechanicznie. Wziąłbym pęsetę i je zwyczajnie stamtąd ściągnął. Roślina nie jest tak duża, aby nie dało się jej doglądnąć wystarczająco często i usunąć ewentualny nowy pojaw. Podobno ekstrakt z czosnku dobrze działa, ale tarczek nie usunie, nawet, jak pozdychają,
  2. Cephalotus

    Helka

    Przepiękna, zwłaszcza, że parapetowa. Rozumiem, że H. minor?
  3. Nerronie, świadomie i z premedytacją wprowadzasz ludzi w błąd. Piszesz coś sprzecznego z aktualnym stanem wiedzy, a kiedy błąd zostaje Ci wytnięty, dalej brniesz w kłamstwo. Złoto jest biologicznie, naturalnie nieaktywne. Nie przedstawiłeś żadnego dowodu na potwierdzenie swoich słów, że życie tworzone jest między innymi przez złoto - NIE JEST. Nie ma istotnej roli w tworzeniu życia, nie jest niezbędne do tworzenia życia, w żaden sposób w sposób nauralny nie buduje życia. Przypadkiem się w nim znajduje. Wklejasz jakieś obrazki, bez opisu czego dotyczą, sugerując, że złoto wchodzi w skład DNA i pełni ram jakąś funkcję, nie pełni. Oto artykuł, z którego wyciągnąłeś jeden z obrazków, innych szukać mi się nie chce: https://www.chemistryworld.com/news/detecti...3001243.article Stworzone sztucznie nanostruktury z rdzeniem ze złota to jest żaden dowód, że złoto tworzy życie, co sam napisałeś. W związku z powyższym nie będę kontynuował dyskusji w tym potencjalnie ciekawym temacie, którt założyłeś. Skoro nie potrafisz myśleć poprawnie, nie potrafisz przyznać się do ewidentnego błędu, nie mam przyjemności z rozmowy z Tobą. Szkoda, zapowiadało się ciekawie.
  4. Okay, to ja napiszę może w sposób trywialny, ale gdzie jest sód, tam jest woda. Sód odpowiada przede wszystkim za transport wody i polaryzację komórek, nie kojarzę, aby wchodził w skład jakiś ważnych struktur, jak magnez w chlorofilu czy żelazo w hemie albo inne pierwiastki, które wchodzą w skład enzymów czy białek. Roślinom owadożernym przede wszystkim brakuje azotu, którego nie są w stanie pobierać w typowy dla roślin sposób z gleby czy atmosfery. A doskonałym dowodem na to jest możliwość całkiem skutecznej hodowli roślin owadożernych (przynajmniej części) w wodzie destylowanej. Niektóre oczywiście, nie porosną w wodzie, bo nie są do tego ewolucyjnie jakkolwiek przystosowane. To bardzo heterogenna grupa roślin. Proponuję sobie zerknąć na to: https://biologhelp.pl/wplyw-chlorku-sodu-ku...dy-biologicznej A potem tutaj: http://www.kali-gmbh.com/plpl/fertiliser/a...nts/sodium.html Ciekawym byłoby zalanie wodą destylowaną pułapki z ofiarą w środku i zobaczenie, co się dalej stanie. Myślę, że roślina jest na tyle sprytna, że i z tym sobie poradzi, w końcu nie wyewoluowała wczoraj. Ale na pewno natrudzi się z tą dodatkową wodą, której normalnie tam być nie powinno. Możliwe, że i sobie nie poradzi, a pułapka obumrze z powodu infekcji. Przeczytałem pobieżnie pierwszy link i jest na tyle skomplikowany, że nie wiem nawet czy go dobrze zrozumiałem. Jeżeli roślina wydziela sód do wnętrza pułapki, to na pewno bierze to udział w dwóch rzeczach - polaryzacja komórek i transport wody. Jeżeli roślina coś trawi, musi mieć możliwość zapewnienia jakiegoś środowiska wodnego do trawienia. Pułapki otwarte w trakcie trawienia będą mokre. Reabsorpcja jonów sodowych będzie oczywistą konsekwencją zakończenia procesu trawienia i wchłonięciem również wody oraz przywrócenie właściwej polaryzacji komórek. Nie wyczytałem w tekście, żeby roślina czerpała szczególne korzyści z pozyskiwania sodu z ofiary, raczej sygnał pod postacią podwyższonej wartości sodu jest dla niej sygnałem, że złapała coś "pożywnego" - bogatego w azot. Przynajmniej tak ja zrozumiałem część o sodzie w pierwszym artykule. Lubię otwarte umysły, poszukujące nowych rozwiązań, ukrytych ścieżek, ale nie przepadam za czymś takim: Oczywiście, że się nie buduje na tych trzech pierwiastkach, a na znacznie większej ich licznie, głównie na wodorze i tlenie, potem węglu i azocie. Nie, no fajnie, że wymieniłeś wiele ciekawych pierwiastków, znajdowanych w organizmach żywych, zapomniałeś dopisać rtęć, chyba, że nie jadasz tuńczyka; ołów (zabawne, ale miewa wole w organizmach żywych), cynę, uran też się znajdą. Proszę w związku z zacytowanym fragmentem Twojej wypowiedzi, żebyś napisał, jaką rolę w organizmach żywych pełnią według nauki: srebro, złoto, ruten, rod, pallad, iryd i platyna. Jestem ciekaw, co znajdziesz, bo ja nie potrafiłem. Według ciebie życie też tworzy się z ich istotnym udziałem, jak zasugerowałeś. Fakt, że te pierwiastki znajduje się w organizmach żywych, nie oznacza, że życie tworzy się na ich podstawie w jakikolwiek sposób. Także pisz proszę fakty naukowe i swoje teorie, ale nie twórz mistyfikacji. Wymieniając złoto - pierwiastek praktycznie obojętny chemicznie, przekroczyłeś już granicę sensu, jak dla mnie. Skład i znacznie pierwiastków (tylko) ludzkiego organizmu, jako ciekawostka: https://en.wikipedia.org/wiki/Composition_of_the_human_body ... Wyraz chlorofil pochodzi od greckiego "khloros" = "zielony" oraz "phyllon" ="liść". Wyraz "chlor" również pochodzi od tego samego greckiego słowa "khloros", ale odnosi się po prostu do koloru pierwiastka, który jest zielony. Zbieżność nazw pochodzi od zbieżności kolorów i nie wynika z tego, że zieleń liścia pochodzi od zieleni pierwiastka - chloru w nim zawartego. Wystarczyło dosłownie kilka minut w Internecie, aby się tego dowiedzieć. Szymonie, poczytaj o roślinach solniskowych, bo jeżeli gdzieś sód może pełnić jakąś rolę, to u nich, ale zgodnie z moją wiedzą, to akurat jony chlorkowe w ich przypadku są istotne, nie sodowe.
  5. ... jak może muchołówka osłabić się słońcem, skoro to jest roślina słońcożerna? To gatunek, który nie ma prawa rosnąć w cieniu. Oczywiście, jeżeli ktoś ją trzyma w niewłaściwych, zacienionych warunkach i wystawi na słońce, będzie niczym innym, jakby samemu zdjął koszulkę w upalne lato, podczas gdy nigdy wcześniej nie opalał się ani trochę - poparzy się okrutnie. Nie wiem, co to za dziwaczna praktyka lania wody utlenionej na roślinę, doprawdy nie słyszałem nigdy o takich zabiegach i nie spodziewałbym się, aby roślinie było to do czegokolwiek potrzebne. Są opisy, jak właściwie uprawiać muchołówkę, polecam stosować się do nich, gdyż nie jest to akurat nic nadzwyczajnego, a postępowanie sprzecznie z nimi, tylko szkodzi temu gatunkowi. Poparzoną roślinę da się uratować - na słońcu. No tak, może nie ma co zjarać jej do reszty na pełnym, ale dać jej choćby jakieś drobne zacienienie, choćby jakimś rzadkim materiałem, bądź siatką. Zwykle tydzień w takich warunkach i można ją odsłonić na pełne słońce. Szkoda dokonana, jest dokonana, nie ma co z nią zrobić. Co jest żywe, powinno żyć, co jest martwe, dokona procesów obumierania. Swoją drogą, zdjęcia dużo pomagają, więc warto jakieś podrzucić. Jedno ostre z pełnej perspektywy wystarczy.
  6. Cześć, trochę nie ogarniam pomysłu. Dobrze byłoby zacytować źródło pracy na temat pobierania soli sodowych przez muchołówkę, jak rozumiem, z jej ofiary. Sól fizjologiczna jest fizjologiczna dla człowieka, zapewne większości zwierząt (ssaków?) również, ale nie ma wiele wspólnego z fizjologią roślin. Już lepiej pisać 0,9% NaCl. Jeżeli robisz jakiś eksperyment i chciałbyś, aby cokolwiek wniósł, to poza własnymi obserwacjami, warto przedstawić choćby jakiekolwiek zdjęcia czy pomiary. Wziąłbym wzorcową białą kartkę i w standaryzowanych warunkach świetlnych robił zdjęcia, w przeciwnym razie trudno coś więcej powiedzieć o tym zazielenieniu, o którym wspominasz. Nie do końca wiem, czy rozumiem ideę Twojego pomysłu. Rozumiem, że chcesz, skraplając owada wystającego poza pułapkę, uchronić przed procesami psucia? Czytaj rozkładem przez bakterie i grzyby? O ile sól ma właściwości konserwujące, to ważne jest jeszcze stężenie, a stężenie soli fizjologicznej - 0,9% NaCl uważam za słabe stężenie.
  7. Cephalotus

    Ptaah

    Śliczne okazy. Zielone klony maja tak makabrycznie dużo swiatła, że zrobiły sie żółte.
  8. Przepiękne rośliny, z capensisów Palmiet jest czadowa.
  9. Cześć Wam wszystkim, dzisiaj przypadkiem natknąłem się na obłędne zdjęcie w Internecie. Pokazało mi, jak absolutnie źle wyobrażałem sobie dotychczas ewolucję od Heliamphory do Sarraceni. Dotychczas sądziłem, że "czapeczka" heliamfory przekształciła się w nakrywkę Sarracenii, tymczasem jedno zdjęcie pokazało mi, że było najprawdopodobniej zupełnie inaczej. Gdyby się nad tym teraz zastanowić, to ma to absolutnie idealny sens, ale dopiero teraz. Dzisiaj przypadkiem znalazłem zdjęcie Sarracenia 'Sky Watcher', które gdzieś tam kiedyś ktoś do jakiejś aukcji eBay użył. Na tymże zdjęciu zauważyłem liść, który ewidentnie uległ pewnej dewolucji rozwojowej. Czasem tak się zdarza, że normalna zdrowa roślina jakiegoś gatunku na swoim etapie rozwoju części rośliny ulega zaburzeniu i rozwija się bez wchodzenia w dalsze etapy, co wygląda potem jak prymitywniejsza wersja, wcześniejszy ewolucyjny etap. Niestety, najczęściej jest to forma nietrwała, fragmentaryczna, jednorazowa, a nie stała cecha zatrzymania się rozwoju osobniczego na wcześniejszym etapie ewolucyjnym. Popatrzcie proszę na skrajnie prawy liść tego mieszańca: Niestety, to jest absolutnie największe zdjęcie, jakie udało mi się wyszarpać internetowi. Teraz popatrzcie na to moje prymitywne zestawienie: Przecież, jakby mnie się trafił taki liść, to ja bym fortunę oddał, aby go zaplastynować i utrwalić na wieki. Przepraszam, jeżeli dla kogoś moje spostrzeżenie jest mało odkrywcze i mało ciekawe. Fajnie jest zauważyć i zrozumieć coś zupełnie samemu, a nie dostawać ciągle coś w gotowcu wydedukowane przez rzeszę naukowców, którzy poświęcają temu całe swoje życie.
  10. Cephalotus

    Jaki gatunek opisać?

    Jesteście po prostu okrutni z tymi pigmejkami. Ja miałem w pewnym momencie plan i realizowałem go - zrobiłem kastrę, w niej kilkanaście rewirków dla pigmejek. Podłoże piaszczysto - lekko wilgotne. Warunki identyczne dla całości, różne przebrane gatunki, aby zobaczyć, które polubią te warunki, a które nie. Niestety kastra mi się wybrała fatalna, odkształciła się podłoże zaczęło wpadać do zbiornika, część się dramatycznie zapadła, rośliny źle to zniosły, bo jedne miały mokro, inne tylko wilgotno. Cały eksperyment poszedł w drobiazgi, a mnie to mocno zniechęciło wówczas. Chciałem mieć jakiś przegląd przez rosiczki łatwe, średnie, trudne, żeby je porównać, a tak wyszedłem z niczym. Ponieważ jest to okropnie zróżnicowana grupa, nie wiem, jak uda mi się na ich temat zebrać informacje. Wolałem, aby były praktycznie potwierdzone. Postaram się w wolnym czasie jednak coś wygrzebać. Niestety mój urlop nie przebiegł tak, jak planowałem i praktycznie go nie miałem, więc prawie nic w roślinach nie zrobiłem ani niewiele się zrelaksowałem. No cóż... takie życie potrafi być. Zapamiętam Wasz wybór, postaram się coś zdziałać. Jeżeli jednak będę niezadowolony z efektów, nie będę pół-wiedzy przedstawiał, bo to przyczyni się do większej szkody, jak pożytku.
  11. Cześć, możliwe, że to będzie ostatnia aktualizacja w tym roku, przynajmniej w okresie wegetacyjnym. Nie spodziewam się już w tym roku dosadzać kolejnych roślin, chyba, że jakieś turiony tłustoszy. Oto jest aktualizacja z moich ostatnich dwóch wizyt w drugiej połowie sierpnia. Zostały dosadzone: Darligtonia californica (Chrystian Klein) Drosera anglica * Drosera capensis Drosera capensis all red Drosera capensis 'alba' (Vinci) Drosera x obovata * Sarracenia alata 'Night' x 'Night' (Christian Klein) Sarracenia alata ?Pubescent Black? (Christian Klein) Sarracenia leucophylla var. alba (very white tops) (Christian Klein) Sarracenia leucophylla var. alba (almost clear white tops with some thin red veins) (Christian Klein) Sarracenia leucophylla, Citronelle Alabama, (Christian Klein) Sarracenia purpurea ssp. venosa , Green Swamp NC (Christian Klein) Sarracenia purpurea ssp. venosa var. burkei f. luteola (Christian Klein) Spiranthes ochroleuca Pinguicula grandiflora f. chinopetera Pinguicula grandiflora x vulgaris (Christian Klein) Pinguicula macroceras ssp. nortensis (Chrystian Klein) Pinguicula macroceras Japan (Christian Klein) Tofieldia coccinea Herminium sp. Rosja Chciałem podziękować użytkownikowi Vinci za przesłanie mi do eksperymentu na torfowisko sporej kępki D. capensis 'alba'. Wysiedliłem dwie kępy S. purpurea ssp. purpurea, znalazły nowy dom u Tomyyy'ego. Wyrzuciłem Lythrum salicaria - krwawnicę pospolitą, bo wyraźnie za dobrze się czuła, a mnie nie na tym zależało, aby zarosła za dużo przestrzeni. Poza tym pośród jej łodyg mrówki zrobiły sobie kopczyk. Sadzenie źle zniosła Gentiana pneumonanthe, nie jestem pewien czy to przeżyje. Jeden wrzosiec bagienny biały połowicznie zmarniał, drugi ma się perfekcyjnie, choć posadzone jeden obok drugiego. Tak samo zwykła forma tego gatunku trzy porosły, dwa nawet puściły kwiatki, jeden biednieje, ale żyje. Posiałem tony nasion D. filiformis, D. intermedia, D. rotundifolia i trochę D. anglica ? zobaczymy co i gdzie postanowi sobie skiełkować. Postanowiłem spróbować szczęścia z darlingtonią mimo wszystko. Poczytałem o niej jeszcze raz trochę, przewertowałem wiedzę w głowie i swoje doświadczenia z lat. Została posadzona w dwóch miejscach. Jedno najwilgotniejsze i będzie często zalewane, drugie nie powinno mieć stojącej wody na stałe. Pierwotnie największa miała być chowana na zimę, ale albo robi się eksperyment i do czegoś dochodzi, albo nie. Oczywiście, najlepiej byłoby posadzić po dwie w danym miejscu, albo i ze trzy - nie mam tyle pieniędzy i szkoda mi tyle roślin ryzykować na raz. Torfowisko wilgotnościowo spełnia się genialnie. Sądząc, że od pierwszego podlania minęło trochę czasu chciałem je podlać, dolałem nawet nie 100L, a ono się dalece przepełniło. Także cudownie zbiera i trzyma wodę, przynajmniej na razie. Moim śmiertelnym błędem było nie podpisanie tłustszy wapieniolubnych... niestety, ale wiem, tylko o rejonach, w których rosną, dopóki nie zakwitną, nie będę wiedział, który jest który, szczególnie nasze rodzime vulgarisy są potencjalnie mocno zmieszane. Teraz tylko z kapturnic szukam jeszcze mojej jednej z ukochanych S. x excellens H153. Poniżej podsyłam znowu kilka zdjęć. W przyszłości będę chciał do pierwszego postu zrobić odnośniki do galerii, aby można było każdy gatunek/klon/lokant zobaczyć na fotografii. Na pewno nie będę aktualizował każdej jednej rośliny co rusz, bo nie wyrobiłbym czasowo. Nie mniej chciałbym chociaż jeden zestaw dobrych zdjęć podpiąć. Najpierw kilka poglądowych: Darlingtonia, nowe S. purpura i D. anglica z D. x obovata. D. intermedia z tego miejsca została rozproszona po rejonie z muchołówkami. Ona przecież nie wymaga tak wilgotno. (Wprawne oko wypatrzy białą kreczynkę ? Spiranthes ochroleuca) Darlingotnia w miejscu zdecydowanie wilgotnym, a nie mokrym, w tle P. macroceras ssp. nortensis. Jedna z typowych muchołówek chciała zakwitnąć? pęd ścięty, ale od tej pory będą kwitły wedle uznania. Kilka nie brzydkich dzbanków: Sarracenia leucophylla L101 (Heldros) Sarracenia 'Juthatip Soper' (Carnisana) Sarracenia leucophylla var. alba very white tops (Christian Klein) (taka przyszła) Sarracenia 'Hummer Hammerhead' H101 (Heldros) Sfotografowałem złą tabliczkę, nie wiem, co to i od kogo. Poprawię przy następnej wizycie. W tle S. flava var. cuprea, która w końcu odżyła i wiem, że to jest ona.
  12. Cześć, coś jakoś część opisowa roślin zamarła i nie rozwija się od lat, szkoda, bo wiedza umieszczona tutaj jest na razie całkiem stabilna. Były strony było inne forum, wiedza tam była i już nie jest dostępna. Tutaj "władzę" sprawuje więcej niż jedna osoba, więc jest większe bezpieczeństwo, że utrzyma się dłużej. Warto byłoby powtórzyć opisy roślin, które wiadomo, jak uprawiać, czego wymagają, jakieś ich tajniki, żeby służyła innym, a nawet nam samym po latach, gdy życiowe rozdroża oddalą nas od roślin owadożernych i będziemy znowu chcieli wrócić do tego, co posiadaliśmy w przeszłości. Nie mam za dużo czasu, mam go prawie wcale, ale zbliża mi się urlop, zamierzam trochę czasu spędzić na pielęgnowaniu swojej kolekcji roślin owadożernych i ogrodu, rozbudowie terrariów, plewieniu, rozsadzaniu itp. Mógłbym pozwolić sobie na usiądnięcie i poszperanie w internecie za opisami innych hodowców, jak uprawiać jakąś grupę bądź gatunek. Niczego nie obiecuję, ale już dawno niczego takiego nie robiłem, a nawet teoria i doświadczenia różnych osób zebrane w jednym miejscu może się przydać. Do tej pory tak się działo. Stąd moje pytanie: Jaki gatunek/grupę roślin chcielibyście, abym dla Was opracował? Piszcie proszę swoje propozycje poniżej, ja wybiorę zwycięzce, a w przypadku jego braku, zrobię ankietę z przedstawionych propozycji. Jedynie nie bardzo mam ochotę na gatunki pływające, aldrowanda czy wodne pływacze, tutaj wiedza powoli tworzy się w Polsce, więc nie będę robił przedbiegów.
  13. Hejka wszystkim, jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać czy w przypadku kapturnic nie ma dwóch zależności wielkości dzbanka i blaszki liściowej. U części gatunków niech będzie S. alata, S. flava czy S. rubra proporcja między dzbankiem, a blaszką liściową w dużej mierze zależy od nasłonecznienia - im więcej światła tym większy dzbanek, tym mniejsza blaszka liściowa. Część gatunków nawet tworzy liściaki (phyllodia), które nie posiadają rozwiniętego dzbanka i ich jedyną funkcją jest rola paneli słonecznych. W przypadku S. oreophila jest to wręcz wpisane w cykl roczny, gdzie na zimę produkowane są mocno zredukowane liściaki, a na wiosnę wyrastają piękne dzbanki, niezależnie od tego czy roślina jest w pełnym słońcu czy półcieniu i tak dzbanki będą ładne, a blaszka liściowa mała. Natomiast ostatnio dręczy mnie S. purpurea i S. minor. Ponieważ te rośliny zachowują się zupełnie inaczej, niż zdecydowana większość kapturnic w kontekście blaszki liściowej i dzbanka. Widywałem rośliny z warunków szklarniowych, które miały małe dzbanki i duże blaszki liściowe, choć słońca im tam nie brakowało. Tak sobie dzisiaj kontemplowałem nad tym problemem... a co, jeżeli w przypadku tych gatunków transpiracja ma pierwszorzędne znaczenie? Jestem świadomy, że prawdopodobnie ktoś już kiedyś zapewne na to wpadł i dawno temu opisał, ale nie znalazłem takich informacji i ciekawie by było z innymi porozmawiać o ich osobistych doświadczeniach w tym zakresie. To wrócę jeszcze do początku. Mamy dajmy na to S. flava, która nie rośnie w wodzie, nie musi, wystarczy jej subtelna wilgotność, a jakoś radzi sobie z wynoszeniem wody po sam czubek nakrywki. Dla niej ważne jest nasłonecznienie. I mamy teraz S. purpurea i S. minor, które jednak rosną w warunkach bardzo mokrych, w wodzie, czasem nawet częściowo zanurzone. Jeżeli mają w warunkach hodowlanych jedynie wilgotne podłoże, nie mokre, nie przesączone, nie stoją w wodzie do poziomu ziemi, jaki mogą mieć problem w tworzeniu kształtnych dzbanków i malutkich blaszek liściowych? Myślę, że mogą mieć wówczas problem z transportem wody do liści, z obiegiem wodnym od korzenia do wyparowania. Może ich korzenie nie mają na tyle dużego parcia (parcie korzeniowe), aby wynieść wodę w dostatecznej ilości do liścia, więc zwiększają powierzchnię parowania, produkując większą blaszkę liściową, aby poprzez zwiększenie parowania, nasilić ruch wody w roślinie. Takie pchanie (parcie korzeniowe) i ciągnięcie (parowanie z liścia) jako suma sił zapewniająca właściwy obieg wody w roślinie. Stąd mam taką teorię, że S. purpurea i S. minor w tych samych warunkach świetlnych będą miały tym większe blaszki liściowe im mniej wilgotne będzie podłoże i odwrotnie, tym dzbanki będą będą większe, a blaszki mniejsze im bardziej mokre będzie podłoże. Ma ktoś możliwość i ochotę to sprawdzić? Myślę, że wystarczą na wstęp nawet po dwie rośliny z gatunku, aby sprawdzić choćby zasadność wykonania bardziej rozbudowanego eksperymentu.
  14. Cephalotus

    Gnicie Drosera Spatulata

    Proszę o zdjęcie, pomoże lepiej rozpoznać problem. Postaraj sie, żeby było ostre.
  15. Aspergillus niger nie jest biały i różne rzeczy jada i jak odpisał Ptaah, co też przeszło przez moją myśl, że to może być zjedzony przez grzyba nektar z kielicha. Jednak nie podoba mi się trochę wygląd spodniej części kaptura i nie wiem czy to choroba, czy efekt jakości zdjęcia. ... każdy używa chemii, sól to chemia, czosnek to chemia, tytoń to chemia, Topsin to chemia. Wszystko zależy, jak tego używamy, bo i solą i czosnkiem i Topsinem można uzyskać pozytywne i szkodliwe efekty. Demonizować "chemii" nie ma co. Trzeba jej tylko używać z należnym jej pomyślunkiem i zachowaniem środków ostrożności. Nie potrzeba mikroskopu, żeby zrobić ostre zdjęcie, bez prześwietleń, bez niewyraźnego obrazu, które będzie można potem stosownie powiększyć i doglądnąć szczegółów. Nie trzeba do tego mieć lustrzanki za setki czy tysiące złotych. Teraz telefonami można robić zdjęcia o doskonałej jakości, trzeba tylko czasem o coś rękę oprzeć, a przedmiot fotografowany doświetlić, bądź zacienić. Bardzo ciekawe założenie robisz, nie do końca wiem na czym oparte. Wiele przypadków przędziorków zdarza się się w szklarniach, gdzie wcale sucho nie jest. Częściej przędziorki i inne pasożyty atakują rośliny słabe, ale oczywiście, że nie tylko. Napisałem jedynie, że kapturnica wcale nie wymaga spryskiwania, więc jest to zabieg dodatkowy, a nie niezbędny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.