Skocz do zawartości

Cephalotus

Administrator
  • Liczba zawartości

    2456
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

Metody kontaktu z użytkownikiem

  • Website URL
    http://s12.photobucket.com/albums/a206/cephalotus/

Informacje w profilu

  • 0
  • Miejscowość
    Żary

Previous Fields

  • Gadu-Gadu
    4771406
  • Skype nick
    Cephalotus1
  • Województwo
    lubuskie

Ostatnie wizyty

12400 wyświetleń profilu
  1. Cephalotus

    Czernienie, gnicie

    Stare pułapki, zużyte czy nie, też obumierają.
  2. Muchołówki, jak wszystko inne rośnie tak, jak widać na zdjęciach cały rok. Najczęściej podczas mrozów wszystkie części nadziemne zostają zniszczone przez mróz, a rośliny zostają zredukowane do cebuli. Tak trwają do wiosny, kiedy zaczynają ruszać. Można nawet to zobaczyć na wcześniejszych zdjęciach. O tym, że w ten sposób przezimowują wiedziałem od dawna, ale nie spodziewałem się, że czerwone klony będą czuły się najlepiej. Są ciemne, łatwiej się nagrzewają, szybciej startują, lepiej rosną od zielonych! Jednak, co doskonale widać po zdjęciach, siła rozmnażania czerwonych i zielonych jest dramatycznie inna, więc zielone i tak zdominują ekosystem ze względu na większą zdolność reprodukcyjną. Zaskoczyło mnie, że nawet trupki, których myślałem, że nie mam, jak 'Cup Trap' czy "Spotty' odżyły na torfowisku i to bardzo. Nie każdy klon rośnie równie dobrze, ale to chyba jest wina samego klonu, jako tako.
  3. Żeby jeszcze było w moim własnym ogrodzie, to byłoby czego pozazdrościć. Teraz widuję je raz na 2-3 tygodnie na 1-2 dni. A marzę o tym, aby móc je oglądać codziennie. Już mi wyobraźnia buja, jakbym całe to lekkie zbocze przekształcił w szereg torfowisk. Każde byłoby odrębne, a ponieważ są na skłonie, to odpływ w najniższym punkcie wyższego połączony byłby z najwyższym punktem niższego. Nie byłoby bezpośredniego połączenia torfu, więc nie byłoby działania zasady naczyń połączonych. Byłaby tylko strużyka z kamieni, albo nawet pisaku i same łączenia też miałby swój zbiornik zapasowy w dnie. Kiedy padałby deszcz, a woda wylewałaby się z jednego torfowiska, przelewałaby się do kolejnego i następnego, aż do najniższego z nich wszystkich. Ostatnie zrobiłbym już z jakimś otwartym zbiornikiem wodnym i kobiercem mchu torfowca na obwodzie. Zrobiłbym różne typy ekosystemów, takie piaszczyste dla muchołówek, turzyc i traw, dla kapturnic, dla rosiczek, dla roślin towarzyszących, takie dzikie do zarastania trochę. Zrobiłbym dla kilku zgrupowań kapturnic. Jedno mieszane i kilka takich dla Flavy, dla alaty z rubrą, osobne dla purpurei, itd. Normalnie zrobiłbym torfowiskowy mini raj. Do tego zrobiłbym jedno większe torfowisko węglanowe z wyraźnym zbiornikiem wodnym i ciekiem z pompką, żeby po wapiennych skałkach ciekła woda i tam miałbym kilka europejskich tłustoszy, potem woda podsiąkała w części torfowej. Jak patrzę na to, co mi teraz wyszło, to moja wyobraźnia szaleje, co jeszcze mógłbym zrobić, gdyby dać mi więcej możliwości.
  4. Tam jest gruba poducha mchu torfowca, na jakieś 15 cm. Rośnie w samym torfowcu. No i D. binata jest z półkuli południowej. Poza tym, chętnie spróbuję tam P. antarctica, jeżeli udałoby mi się go zdobyć.
  5. Cześć, dziękuję za uznanie, ja jestem nim zachwycony. Z dziką frajdą pooglądałbym teraz torfowiska na ten kształt u innych użytkowników. Dobrze widzisz, bo tam jest malina moroszka, kupiona w tym roku Niemczech. Link do strony jest w pierwszym poście tematu, na samym dole. Ona jest bardzo trudna do znalezienia w ofercie, ale idzie ją dostać. Przesyłka kosztuje więcej od rośliny. Ona musi rosnąć w torfowcu, w gąbce z torfowca, bo w torfie nie specjalnie chciała mi rosnąć. Od nich też przyszło w takim włóknie, a nie torfowcu jako, takim. Dlatego podłoże było dobrze napowietrzone. Jest też widłaczek torfowy od kolegi z Niemiec, rozrasta się bardzo powoli i zdecydowanie woli piach. Ponieważ mam taki pylasty, jak na plaży, to na nim rośnie super. Nie przepada za torfem, jako podłożem. Wełnianeczkę alpejską mam od kolegi z Austrii od lat, ale nigdy mi ładnie nie rosła, bo miała za mało słońca, teraz to poszalała na całego i wygląda genialnie. Turzyca pchla woli lekkie zacienienie, wtedy czuje się idealnie, bo na pełnym słońcu nawet nie próbuje kwitnąć. Z 5 kępek jedną zostawiłem na słońcu, reszta poszła schowana pod większą turzycę. Ciekawe, czy skiełkuje. Staram się sadzić też inne rośliny torfowiskowe, szczególnie storczyki, gdyż je uwielbiam, a są bardzo trudne do dostania. Zwykle kosztują majątek. Dlatego zbieram je powoli. Szukam też nasion, które mogłyby pójść do in vitro, bo storczyków torfowiskowych jest o wiele więcej, ale nie ma skąd ich kupować. Nawet, jak widziałem w USA po 60-70$, to nie były dostępne do kupienia, więc nawet, gdybym podjął się importu, to są niedostępne. Poza tym, jak mnie się coś uda, to potem liczę, że inni będą mieli łatwiejszy dostęp do tych roślin. Na pewno nie wszystko się posieje, ale sporo roślin zapewne skiełkuje, bo już kiełkują. W doniczce mam sieweczki Spiranthes ochroleuca z zeszłego roku! Marzę,żeby Spiranthes sinensis się wysiała. Ciągle poszukuję nowych gatunków, ale ich liczba już mocno spadła. Bardzo dużych roślin torfowiskowych nie posadzę, bo nie mam miejsca. Na niektóre rośliny, jak pływacze wodne nie mam warunków. Musiałbym mieć ustalony poziom wody, wtedy mógłbym je spróbować. Teraz będę fiksował się nad roślinami towarzyszącymi Darlingtonii, bo znalazłem kilka nazw, może jakieś nasiona uda mi się zaimportować. Właśnie doszukałem się kilkunastu siewek kapturnicy. Nie wiem, co to jest, ale na 99% S. flava var. cuprea i muszą to być jednak zeszłoroczne nasiona, bo siewki są w miejscu, gdzie jest pusto, a w okolicy jedynej kępy, która miała nasiona. Chyba, że ktoś mi zrobił psikusa i posiał nasiona kapturnic, w co nie wierzę. Ten rezerwat jest już ścisły i stale monitorowany. Gdyby ktoś chciał pooglądać, nie ma problemu, trzeba się tylko zawczasu umówić.
  6. Cześć Wszystkim, mogę znowu pokazać swoje torfowisko i napisać kilka ciekawych wniosków i obserwacji. Zacznę od tego, że wygląda po prostu olśniewająco. Wiem, że nie wypada się tak zachwycać swoim własnym osiągnięciem, ale ono po prostu rośnie na prawdę przepięknie. Na razie zastanawiającym dla mnie jest, że S. minor, jak stała, tak stoi. Następna rzecz, to S. psittacina, która zawsze rosła cudownie, na tym torfowisku również, do momentu obcięcia wszystkich liści. Nie wiem, czy to sama wilgotność podłoża, czy fakt obcięcia liści sprawił, że te rośliny tak słabo porosły, ale kiedyś S. minor rosła mi lepiej i zimowała bez problemu, podobnie, jak S. psittacina, z tym, że ta druga miała zdecydowanie wilgotniej, niż ma teraz. Ponieważ mam teraz S. psittacina w dwóch miejscach, o nieco innej wilgotności podłoża, zobaczę, jaki będzie miało to na nie wpływ. Zdecydowana większość roślin już jednak ruszyła, a część już jest na genialnym etapie swojego wzrostu. S. oreophila O22 (bez lokalizacji), zaskoczyła mnie doszczętnie, gdyż u mnie była o wiele, wiele mniejsza. W tych warunkach jest oszałamiająca, a od samego Mike'a Kinga dowiedziałem się, że to jedna z trzech gigantycznych form tego gatunku, które posiada. Jest zdecydowanie największą kapturnicą na torfowisku, przynajmniej na razie. Znalazła się też forma użyłkowana S. oreophila która jest mniejsza i nieco schowana za tą większą. Już tak chyba zostanie, bo przesadzać je to byłby spory kłopot. Ponieważ nie miała wcześniej odpowiedniej ilości słońca, to była zieloniuteńka, jak cała reszta. Zaskoczyła mnie mega kępa S. flava... która okazała się być nie ruglii, a cuprea. To był dla mnie totalny szok. Gdyż byłem pewien, że to jest S. flava var. rugelii. Jakim cudem stała się z niej cuprea, to mnie nie pytajcie. Ale S. flava var. rugelii też się znalazła, jako taki biedzioch, rosnący jako pojedyncza maleńka roślinka za nią, która była tak biedna, że niczego nie przypominała w zeszłym roku. Także mam S. flava var. cupre w kilku miejscach i będę musiał zostawić tylko jedną. Nie wiem tylko, którą oddać - większą czy wyższą, bo obie są tymi samymi. Kolejna niespodzianka, to nasionko kapturnicy, na 99,9% S. flava var. cuprea, która ze 3 lata temu zawiązała mi raz nasiona po wizycie trzmiela. Wysiała mi się i mnóstwo siewek skiełkowało, żadna nie przetrwała zimy, ale nasiona poleciały w warunki mokre. To nasionko musiało leżeć w tej kępie, zarośnięte płonnikiem 3 lata, aż trafiły mu się dogodne warunki do kiełkowania. To taki trochę mały szok. Potem doszukałem się dwóch kolejnych, z czego jednak przypadła na tak abstrakcyjne miejsce, że nie wiem skąd się tam wzięła. Znalazłem też siewkę muchołówki w roślinie z Heldrosu. Następna ciekawostka, znalazłem 2 x D. capensis alba, 1x zwykła i 1 x 'broad leaf'. Wszystkie rosną, aczkolwiek są mocno zabiedzone. Jeżeli przez kolejne 2-3 miesiące zdążą zdecydowanie podrosnąć, to będą sobie dawały radę na torfowisku, choć jednak będą miały bardzo ostry regres każdego sezonu. Siewki z zeszłego roku nie znajduję, ale to byłoby aż dziwne, gdyby przetrwała naszą zimę. D. binata ruszyła i najpiękniejsza jest w torfowcu. Po prostu zachwycająca, wszystkie z torfu są mocno do tyłu za nią. Ona jednak zdecydowanie lepiej rośnie, jeżeli ma jakiś kobierczyk z torfowca do ochrony, ale na pełnym słońcu, w osłonie jakiś turzyc też rośnie nie najgorzej. A taką mam na środku torfowiska koło turzyc i wrzośćca, który chroni ją od wiatru. Także te subtelne różnice mają znaczenie. Rodzime gatunki mają się świetnie właściwie do swoich warunków. Ponieważ zostało wysianych mnóstwo nasion, powinny niektóre z nich dostosować się do tego, co otrzymały. D. filiformis rośnie super, ale mogłaby lepiej. Na pewno gdyby dostała znacznie więcej słońca, rosłaby mocniejsza, z tym, że produkuje takie abstrakcyjne ilości nasion, że mam jej siewki wszędzie. Niestety w pewnym momencie będę musiał je plewić, ale liczę też na przesiew natury i utrzymanie się najsilniejszych osobników. D. intermedia x filiformis, bardzo dobrze się sprawuje, lepiej, niż na poprzednim torfowisku. Muchołówki są dla mnie szokiem. Czerwone są po prostu bajeczne, a kwiaty mają słabo zaawansowane, zielone rosną obecnie słabiej, ale kwiaty mają gigantyczne. Wszystkie muchołówki porosły rewelacyjnie. Nawet odnalazły się kultywary, które uważałem, za padnięte, jak 'Spotty' czy 'Cup Trap'. Pięknie się wybarwiają i mają właściwe dla nich kolory. Ponieważ część podłoża posypałem takim pylastym piachem, tam nie rosną takie mchy, jak w innych miejscach. To miejsce zachowuje się totalnie inaczej i wiem, że gdybym robił torfowisko dla muchołówek, to nie wyobrażam sobie zastosowania tego wierzchniego piaseczku. Chroni on przed mnóstwem niepożądanych roślin, które nie chcą w nim się tak dobrze siać jak w torfie. Ja nie wiem nawet o czym pisać. Torfowisko na lekkim słonie to było zbawienie dla mnie!! Jeżeli kiedykolwiek robiłbym torfowisko, już tylko na lekkim skłonie, a na pewno byłby fragment wyższy i niższy - z odpływem. Ponieważ górne części torfowiska są mniej wilgotne, podczas gdy dolne są przesączone. Zależnie od miejsca jedne rośliny wolą mokre, inne bardziej wilgotne warunki. Ja mam dużą możliwość wyboru, przez co mogę z powodzeniem posadzić ogrom gatunków i każdemu dopasować. Problemem większości torfowisk jest ich jednakowy poziom wilgotności, charakter basenu, w którym przy deszczach zbiera się woda i wszystko pływa. Niestety tylko część roślin to zdzierży, a szczególnie w naszym klimacie wielu kapturnicom to zupełnie nie przypadnie do gustu. W przypadku tego torfowiska, nawet ulewy nic nie zmieniają. Jest ustalony poziom wody przy odpływie, tam sobie ona może stać, a w najwyższym punkcie zawsze będzie te z 10 cm czy nawet i więcej, gdzie będzie maksymalny poziom wody. To jest uważam dar od losu, że to tak wyszło, bo to jest też podstawowym czynnikiem sukcesu tego torfowiska. Storczyki rosną super, znalazłem już dwie siewki bliżej nieokreślonego tłustosza. Powoli znajduję siewki wrzośca bagiennego, jak będą chętni, to chętnie odstąpię. Nie wiem nawet, o czym pisać, bo ja dzisiaj godzinami gapiłem się na to torfowisko. Plewienie zajęło mi chwilę, a 2 tygodnie go nie dotykałem. Jest czyste. Znalazłem pajączki, jeden w rurze odpowietrzającej, drugi zrobił sobie genialny kokon. Pszczoły zapylają mi storczyki. Jedną musiałem ratować, bo po prostu wleciała do dzbanka. Zupełnie nie zatrzymała się nigdzie, tylko zanurkowała do dzbanka, a ponieważ wpadła tak głęboko i wlazła pod wodę, musiałem rozcinać kapturnicę, żeby wyciągnąć pszczółkę, bo warto było ją uratować. Tylko dwa dzbany się wywróciły - jeden S. oreophila, której kaptur wyrósł zdeformowany i za dużo wody nalało się do dzbanka odraz druga S. oreophila, która ma dwa dzbanki i jeden nie miał się na czym wesprzeć, więc się trochę nadmiernie odgiął. Pozostałe, mając wsparcie, stoją, choć są pełne wody. Niektóre kapturnice, mają tak sztywne mocowanie, że pomimo bycia wypełnionymi wodą na prawdę wysoko stoją sztywno i nie wywracają się. Darlingtonia! No po prostu rewelacja. Zeszłoroczna urosła obłędnie. Ta z miejsca suchszego będzie kwitła, ale widać bardzo mocne zacofanie w stosunku do koleżanki. Obie rosną cudownie, podobnie, jak dosadzone osobniki. Nie wiem, co mogę jeszcze dodać, że jedne kwiatki są małe, inne olbrzymie, że wiele małych roślin potrzebuje jeszcze tego sezonu, albo nawet dwóch, aby wyładnieć. Nie ma się co łudzić, że roślina odcięta z dwoma liśćmi i korzeniem, posadzona pod koniec sierpnia będzie teraz wyglądała rewelacyjnie. Te kapturnice, które przyszły jako dobrze ukorzenione sadzonki, to już pokazują co potrafią w tej chwili. Te, które dopiero teraz się ukorzeniają, spodziewam się, że zaczną wyglądać dopiero za rok, a nawet dwa. Bardzo bym chciał, żeby teraz na bazie moich doświadczeń i obserwacji innym osobom udawały się podobne konstrukcje. Środek Polski daje nadzieję wielu hodowcom. Nawet, jeżeli nie każda kapturnica zniosłaby skrajny wschód Polski, to ciągle samych S. flava jest taki ogrom form, że z nich samych można by zrobić bajeczne torfowisko. S. leucophylla potrzebują czasu, zdecydowanie są późniejsze albo muszą po prostu się zaaklimatyzować, bo chyba żadnej nie kupiłem normalnie dorodnej rosnącej, tylko odcinane kłącza. Kosy zniszczyły mi trochę torfowiec i wykopały rosiczki, więc teraz były pod siatką. Kupiłem sokoła na Allegro, który definitywnie odbiegał kolorystycznie od prezentowanych. Niestety, kosy się go nie boją. Na razie jeszcze zostawię siatkę, ale obawiam się, że robiąc inne torfowisko, torfowiec umieszczałbym w głębi torfowiska, a przynajmniej nie w bezpośrednim skraju, gdyż na same torfowisko specjalnie nie wchodzą. Za to jeden szpak uznał pąk kwiatowy S. purpurea, jako czereśnię i zwalił jeden pąk na ziemię. Nie najadł się i więcej już nic nie zniszczył, ale to było przed sokołem. Oto zdjęcia do podziwiania. Podpisy zrobię trochę później. (Pisałem to późno, proszę wybaczyć błędy). S. oreophila O22 S. flava var. cuprea Nazwa później Eleorchis japonica alba Sarracenia rubra ssp.? x leucophylla H28 (Mike King) Pogonia ophioglossoides Sarracenia 'Hummer Hammerhead' H101 (Heldros) Sarracenia flava var. rubricorpora F102 (Heldros) : Sarracenia flava var. ornata F47 (Heldros): Calopogon tuberosus S. flava var. ornata (nie wiem do końca skąd, muszę dociec). S. oreophila Sand Mountain S. rurba ssp. jonessii RJ5 (Mike King) Sieweczka zapewne S. flava var. cuprea Turzyca pchla -tylko w tym miejscu kwitnie i owocuje, więc przesadziłem tam inne. Szaleństwo muchołówek D. filiformis Red Dragon Red Dragon Cup Trap Harmony Spotty Black Pearl Kronos Mój klon, ja go tam zwę Erecta D. capensis alba D. capensis zapewne zwykła D. binata w torfie D. binata w torfowcu Darlingtonia californica S. Llama i jej niedoszła ofiara Pszółka zapylarka, później rogata, ale aparat stracił ostrość na moment jej zdziwienia na przyklejone pylniki, bardzo szybko potem odleciała. Uratowana pszczółka Takie lewitujące pajęcze tipi (w sumie mam dwa takie pajączki) lejkowiec labiryntowy Pinguicula macroveras sp. nortensis Pszczółka samotnica
  7. Może, przyjżyj się, które znamiona prowadza do zalażni, a które są ślepo zakończne i zapyl te pierwsze.
  8. Przepiękne! Fajowa szklarenka. Podoba mi się szczególnie ostatnia. Wygląda, jak oreophila.
  9. Chyba nie zamierzasz żyć tak krótko? Bez chłodzenia w nocy będzie Ci raczej ciężko rósł. 😕 Raczej powinien mieć chłodzenie, bo to góral.
  10. Teraz jeszcze tylko trzeba poczekać 15-20 lat, zrobić osobne terrarium i będzie mieć duże dzbanki.
  11. Cephalotus

    Moje Owadożerki

    Świeżo kupiona, jak widać. To teraz warto pomyśleć nad przesadzeniem z obecnego podłoża do nowego. Z tym, że trzeba to zrobić ostrożnie, żeby nie zrobić jej krzywdy.
  12. Eee... październik nie brzmi za fajnie. Liczę, że gdzieś z końcem lipca doczekam się ładnych dzbanków u S. leucophylla, ale zobaczymy, może dwa miesiące być jej za mało. Koniec sierpnia też byłby nie najgorszy, bo jeszcze ze 2 miesiące byłoby co pooglądać. 'Dentate' ująłeś tak, że wygląda, jakby pułapki miała na zielonym drucie.
  13. Co to jest za klon ten taki z czerwonym środkiem na wewnętrznej połowie, prawie w samym dolnym, lewym roku? Ma też takie króciutkie zęby. Bardzo mnie się spodobał.
  14. Kruki ewidentnie działają. Ale potrzebny jest jeszcze trzeci przy tym torfowisku, bo jeszcze delikatnie pogrzebały w otaczającej korze po przeciwnej stronie do kruków. Zrobiły za to szkodę na torfowisku węglanowym, bo wyryły trzy tłustosze na jego krawędzi. Posadziłem, przeżyły, ale odchorują to trochę. Także tam też będzie potrzebny kruk. Zdjęcia obu miejsc są powyżej. W ostatniej relacji. Jest grupka darlingtonii posadzone w torfowcu, koło chamedafne i kukułek. Przy czym trzy nowe dosadziłem wiosną. Przedłużyłem fragment podłoża dla darlingtonii i nakryłem czerwonym torfowcem, który hodowałem sobie wcześniej dla helek, ale zmienił swój cel. Nie widać specjalnie za bardzo wzrostu w tej przezimowanej darlingtonii, ale uwierz, że był znaczny. Natomiast ta druga darlingtonia jest w takim torfowcowym placyku z dwoma storczykami (rozety liściowe) za towarzystwo. Tam nie było żadnego wzrostu ani wtedy, ani później. Jeżeli chodzi o kaskadę, to jutro mogę zrobić zdjątko. Zaskoczę Cię, ale woda w kaskadzie mi się nagrzewa masakrycznie. Taras się gotuje, gołą stopą nie staniesz, woda stoi na tarasie, leci ciepła. Donice stoją w powietrzy. Temperatura ma więcej stopni, niż powietrze, więc w zeszłym roku było to ponad 38,6°C, bo taki padł rekord w moim rejonie właśnie. Darlingtonia rosła w najlepsze, ale ja wiem, z czym ona ma problem u ludzi - z parowaniem! Ona musi mieć swobodę parowania z liści. Jeżeli ma za wysoką wilgotność powietrza nie może parować, a w ten sposób się chłodzi. Dlatego, gdy miałem ją niżej, w osłonięciu od wiatru, rosła, rosła i marniała nagle. Teoretycznie nagrzewa się w kaskadzie bardziej, woda jest cieplejsza ode mnie, ale tam jest też przewiewnie, więc liście mogą lepiej parować. Powinna była tak rosnąć doskonale pomimo okropnie ciepłej wody i tak też było. Dlatego darlingtonia może mieć ciepłą wodę, pod jednym warunkiem - że liście są owiewane wiatrem, co umożliwia jej schładzanie się. Myślę, że jak teraz będę w Myasłowicach, to porobię trochę zdjęć cyfrówką, z tym, że nie za wiele jest ciągle do fotografowania. Za rok na pewno będzie. A i zapomniałem na śmierć, miałem kiedyś D.m. 'Spotty', myślałem, że mi zdechła w kastrze, bo nigdy nie rosła dobrze, NIGDY(!), a tymczasem okazało się, że żyje i rośnie pod etykietą 'Black Pearl', w sensie była obok niej i dwie z trzech 'Black Pearl' okazały się być 'Spotty'. Zdecydowanie zaczyna lepiej wyglądać, jak w kastrze i ma typową dla siebie cechę. Znalazłem też siewkę bliżej nieokreślonego tłustosza w pobliżu chamedafne, nie mam pojęcia, co to będzie, ale pozwolę mu tam porosnąć, to się dowiemy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.