Dzisiaj pokażę Wam zdjęcia z pierwszej z dwóch wycieczek w poszukiwaniu roślin owadożernych, które pomógł mi zorganizować mój przyjaciel, Koji Kondo.
Koji był jedną z nielicznych osób, które odpowiedziały na moje ogłoszenie o przybyciu do Japonii i chciały poznać się osobiście podczas tegorocznej wizyty w tym kraju.
Mimo przejścia na emeryturę, Koji wciąż uprawia rośliny owadożerne — zajmuje się nimi już od ponad 40 lat! Nie muszę więc pisać, jak bardzo ucieszyłem się z faktu, że posługuje się płynnym angielskim i chętnie wybierze się ze mną na kilka wspólnych wycieczek.
Na swoją pierwszą przygodę wyruszyliśmy, by zobaczyć naturalne środowisko występowania kilku gatunków lokalnych rosiczek oraz pływaczy, położone około godzinę drogi samochodem od miasta Himeji, w prefekturze Hyōgo.
Obszar, który odwiedziliśmy, znajdował się na początku lokalnego szlaku trekkingowego i miał postać mokrej łąki, zasilanej przez źródełka i potoki, które ostatecznie spływały do położonego niżej zbiornika wodnego.
Pierwsze rośliny, które napotkaliśmy — a zarazem te rosnące w najwyżej położonym miejscu — należały do gatunku Drosera tokaiensis. Co ciekawe, rosiczki te radziły sobie doskonale na praktycznie suchej skarpie! Nie spodziewałem się znaleźć jakichkolwiek roślin owadożernych w tym miejscu.
W niedalekim sąsiedztwie napotkaliśmy wiele innych populacji D. tokaiensis, pojedyncze skupiska D. rotundifolia, a także pływacze — zarówno wodne (trudne do sklasyfikowania), jak i ziemne: Utricularia bifida oraz Utricularia caerulea.
Zapraszam do oglądania zdjęć i zadawania pytań, jeśli takowe się pojawią!
Chciałbym zabrać Was ze sobą w podróż po rezerwacie przyrody Sandön, który był jednym z ważniejszych przystanków na mojej drodze w poszukiwaniu roślin owadożernych na terenie Szwecji.
Znajdujący się w południowej części Szwecji, niedaleko miasta Smögen rezerwat to kilku kilometrowy fragment kamiennego nabrzeża, słynny w kraju jako szlak turystyczny. Nie znajdziecie jednak w tym miejscu barierek, ławek czy dobrze wydzielonych dróg tak jak to często ma miejsce na innych szlakach pieszych. Przez rezerwat biegnie jedna cienka nitka szlaku, jednak aby zwiedzić całość parku krajobrazowego konieczne jest udanie się na off-road – skacząc po skałach
Na pierwszy rzut oka rezerwat to jedna wielka kupa kamieni wychodzących z morza. Podążając szlakiem odkrywamy jednak ukryte miejscówki pełne przepięknej roślinności, oczka wodne pełne lilii wodnych oraz ku mojemu zdziwieniu – stanowiska z roślinami owadożernymi! 😉
Zastanawiające jest to, że rezerwat ten w żadnym stopniu nie reklamował się roślinami owadożernymi na tablicach informacyjnych itp…
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.