Skocz do zawartości

Grille15

Forumowicz
  • Liczba zawartości

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

Previous Fields

  • Województwo
    mazowieckie
  1. Witaj ! Nie wiem czy mój post w czymś pomoże. Nigdy nie chciałoby mi się przesadzać siewek , z reguły przesadza się już podrośnięte sztuki. To zbyt czasochłonne i łatwo roślinki uszkodzić. Co do larw muszek, rozumiem że chodzi o ''ziemiórki'' ? Są porady tu na forum, jak mechaniczne się ich pozbyć np. poprzez zatapianie doniczki, lub chemicznie poprzez spryskiwanie. Poszukaj/poczytaj. Jeśli to częsty problem, warto pomyśleć o zapobieganiu, bo nawet jeśli je przesadzisz, to nie oznacza że muszki nie złożą jajeczek na nowym torfie. Używaj lepszej jakości torfu. Ja używałem takiej metody na różnych gatunkach roślin, że dodawałem cienką warstwę na sam wierzch, np piaskowca, lub piasku kwarcowego ( może być + torf ), tzn. z przewagą ziemi nie organicznej, lub cienkiej warstwy przeschniętego torfu na sam wierzch. Ziemiórki do żerowania i składania jaj muszą mieć wilgotny, rozkładający się tor. A torf przeschnięty bardzo słabo chłonie wodę. Za to w doniczce estetyczniej wygląda, niż taki torf z wykwitami glonów, może soli itp jak na twoim zdjęciu. Dla nich to wygląda apetycznie. Tylko że roślinki musiałyby podrosnąć, siewki wydaje mi się że mogą być zbyt małe.
  2. Witam. Czy ktoś z Was zamawia często ( lub czasami ) z zagranicy, poza UE ? Kto ma czas poświęcić chwilkę czasu i kopsnąć swoim doświadczeniem. Chodzi o przygody z zaginięciami paczek, wyłudzaniem pieniędzy przez sprzedających, odprawie celnej itp. itd. Można pisać na priv. Pozdrawiam !
  3. Grille15

    Mix w doniczce

    Taki mix gatunków w jednej doniczce trochę jest niepraktyczny, przynajmniej zimą. Chociaż, co do tych roślin powinieneś się zastanowić co chcesz osiągnąć. Tak jak napisał Radek:), teoretycznie w ostateczności mógłbyś je tak zostawić. W Polsce wiele osób wprowadza niektóre wyrośnięte rośliny tropikalne w ''sztuczny stan uśpienia'' zimą, np. bananowce, jakieś palmy, cycasa. Metabolizm i fotosynteza tak spowalnia, że wytrzymują nawet mniejszą ilość światła słonecznego, gdzie normalnie zaczęłyby pomału marnieć. Ale muszą to być bardzo kontrolowane, lekkie warunki i temp. kilkunastu stopni. Choć rośliny tropikalne, w tym rosiczki tej kategorii, nie mają mechanizmów ochrony przed niskimi temperaturami, więc jak już wspomniano to ryzykowne i to tylko twoja decyzja. Z drugiej strony, to marnowanie czasu. Optymalnie byłoby ich nie ''zimować'', zapewniając im temp. pokojową, dostęp do światła naturalnego, oraz doświetlając chociażby zwykłą żarówką dedykowaną dla roślin, uzyskałbyś za kilka miesięcy znacznie lepszy rezultat. Z tego względu że te rosiczki by rosły, rozrastały się, czego nie będą robić podczas ''zimowania''.
  4. Nie rozumiem. Allegro to platforma, w której sklepy sprzedają swoje towary. Są tam także Heldros i Roraima, oraz wiele innych dostawców roślin mięsożernych i akcesoriów do nich. Kilka bardzo dobrych podmiotów sprzedawało tylko przez allegro, jak np. nepenthes-pl , czy roślinyowadożerne.eu (Centrum Botaniki Alternatywnej) Ten drugi sprzedawał świetny torf w woreczkach strunowych, zmielony, nawet jednej gałązki. Od Heldros też kiedyś kupiłem torf na allegro, ale było to ''wieki'' temu. Obecnie też można znaleźć na allegro torf w dobrej cenie i dobrej jakości. Trzeba świadomie szukać, a nie bezmyślnie kupować pierwsze z brzegu. Torf w workach z marketu, sprzedawany jest masowo, sklepy go dostają hurtem w setkach kg na palecie. To nie jest torf selektywny, czerpany z najlepszych źródeł wydobywczych, jak z renomowanego sklepu. To rozwiązanie bardzo tanie i szybkie, na ''teraz''. Dla rośliny o małej wartości, oraz do ogrodu. Swoją drogą, nie ma sensu rozmawiać o jakości torfu z marketu, biorąc pod uwagę ogrom producentów i masę zmiennych. Chyba że jesteś biurem statystycznym. Po prostu, to ''kot w worku'', czasami dobry, czasami nie za dobry. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby kupić torf w internetowym sklepie Heldros, czy Roraima, choć drożej wyjdzie, to będzie pewnej jakości. Ale grunt to alternatywa, bo inaczej staje się to lobby.
  5. chomikxd3 , nie rozumiem pytania. Bo podłoże dla muchołówki, to jedne i te same surowce, tyle że w różnych mix'ach i proporcjach. - Sam torf kwaśny sphagnum (także z perlitem) około 1-2 litry kupisz na allegro za około 7 do 13 zł z przesyłką. - W ogrodniczym, jakimś markecie, za kilka złotych kupisz wór torfu do sporządzania podłoża. Dla przykładu, 20 litrów torfu kwaśnego wysokiego w ''mrówce'', w moim mieście kosztuje 7,10 zł. Cena niewielka, a zwykle producenci sprzedają produkty o rożnej gramaturze, w dużych centrach to może i po 5 litrów znajdziesz. - Jeśli nie perlit, to Żwirek w każdym sklepie zoologicznym powinieneś kupić za 2-4 zł. Wystarczy wybrać odpowiednią frakcję ziaren. Więcej wysiłku i czasu wkładasz w rozmyślanie, niż te podłoże jest warte.
  6. Przepraszam za długie wypowiedzi, rzeczywiście zrobił sie offtopic. To będzie mój ostatni post. Zrobiło się tutaj zbyt dużo zarzutów co do nas. Zareagowałem impulsywnie, trochę przez to, że uderzył mnie brak takiego zrozumienia, a nawet szacunku do nowych, konstruowanie tak wypowiedzi przez niektórych użytkowników, jakby pisali do kogoś głupiego, gorszego. Choć tutaj akurat nie chodziło o Twoje wypowiedzi Ptaah. Teraz zauważyłem że postąpiłem w podobny sposób w stosunku do Was. Za co przepraszam. Choć też proszę i Was o powściągliwość. Ptaah, jestem szczerą osobą, nie boje się przyznać że ze względu na swoją profesję, jesteś osobą dużo bardziej doświadczoną w hodowli, niż ja. Ale to nie oznacza, że ja też nie mam swoich doświadczeń. A to że z Waszej perspektywy jestem nowy na forum, nic nie znaczy, odwiedzam to forum od lat i sporą część wiedzy mam stąd. Jakieś tam konta miałem. Raz założyłem tylko po to aby sprzedać odrosty kilku klonów Muchołówek użytkownikowi Niekumaty Burak. I tylko tam jakieś zdjęcia wstawiałem. A że nie tworzę fotoblogów, relacji to moja prywatna sprawa, ja nie mam nawet facebooka. Jestem typowym realistą i tyle. A co do tematu, dotyczy slinego, obszernego poparzenia i właśnie tak go odbieram na podstawie swoich załóżeń i przede wszystkim oczekiwań. I przeczytaj uważniej mój post, napisałem że wasze zdanie jest na odczepne, tak jakbyście się znudzili odpisywaniem. W moich oczach zabrakło tam uniwersalnych wskazówek, które początkujący mógłby dostosować do swoich potrzeb. Stąd moje określenie, może nie było trafne. Zauważ, że nie jestem producentem roślin, ja kupuję rośliny. I to z najróżniejszych źródeł, więc nie są z tych samych roślin matecznych. I to są moje sugestie i nikt nie musi się do nich dostosowywać. Ale skoro jesteś głównym autorytetem w tym temacie i to też jest fakt. To też chciałbym abyś odpowiedział na kilka pytań, może jako alternatywa, uściślenie, nazwij to jak chcesz. 1- Czy w najupalniejsze letnie dni w roku, rozproszenie słońca w jakikolwiek negatywny sposób odbije się na normalnym rozwoju i funkcjonowaniu Muchołówki amerykańskiej ? 2- Czy rosliny zakupione z różnych źródeł, pozyskane różnymi metodami ( kultury in-vitro, profesionalna hodowla w szklarni, supermarkety, hodowcy zagraniczni, itd) są identyczne pod względem metabolizmu i materiału biologicznego, posiadają identyczną odporność na różne czynniki ( jak w temacie, głównie chodzi o żar słońca) ? 3- Czy gdy roślina traci sporą część liści w nie naturalny sposób, przez uszkodzenia np. z powodu choroby, silnego poparzenia, bezmyślnego bawienia sie pułapkami, to czy ją to osłabia ? 4- Czy jest sens rozkładania na czynniki pierwsze tematu, tj. samej temperatury, samego żaru, czasu i miejsca oświetlania, skoro w naturze są to czynniki zawarte w jednej przestrzeni? Na koniec tylko napiszę, że osobiście wolę rozwiązania obarczone mniejszym ryzykiem, szczególnie w odniesieniu do osób bez wprawy, bez wiedzy, tylko tyle. Jest takie powiedzenie, wypadki chodzą parami, nie dam sobie ręki uciąć, że osoba początkująca nie popełni innych błędów które się skumulują. Wyobraź sobie matkę która kupiła dziecku muchołówkę w markecie, np. biedronka. Na pudełku jest napisane ''słońca ile wlezie'', roślinka się popaliła bo nie była przyzwyczajona, zbrzydła. Taka roślina ląduje bardzo często w koszu, albo z reklamacją w sklepie. Ja odpowiem na nie ze swoich doświadczeń, ale oczywiście to moje spostrzeżenia i nikt nie musi brać ich pod uwagę jeśli nie chce. 1- Nie. 2- Nie. Najodporniejsze, w najlepszej kondycji są od profesionalnych hodowców. A np. z masowych produkcji, rosnące pod osłonami na segmentach jeden pod drugim, sztucznie naświetlane, w wentylowanych pomieszczeniach, są bez porównania dużo bardziej wrażliwe na żar słońca. Natomiast roslina z IvVitro która nie przeszła prawidłowej aklimatyzacji a narażona na tak mocne słońce, może nawet zmarnieć. Roślina zakupinoa z krajów południowej europy przyzwyczajona do mocnego słońca, u nas może mieć tego słońca wręcz za mało, efekt słabe wybarwianie się. 3- Sądzę że tak, choćby w najmniejszym stopniu. Myślę, że co innego gdyby pułapka spełniła funkcję i stała sie nieprzydatna i naturalnie uschła. A co innego kiedy roślina straci wiekszą część powierzchni liści gwałtownie, z powodu obszernych uszkodzeń i musi odbijać nowe liście od bulwy, tracić czas, w którym mogłaby normalnie dalej rosnąć. Nie byłoby żadnego problemu w przypadku mniejszych uszkodzeń. Ale w moim rozumieniu sytuacja się zmienia im poparzenia/ uszkodzenia są większe i rozleglejsze. To moje zdanie, tak roślina traci estetykę i musi gonić formę. Ja wolę stopniowo przyzwyczajać roślinę do warunków, niż robić to gwałtownie. 4- Tj. Temperatura, wysokoenergetyczne fale podczerwieni są częścią spektrum światła widzialnego, więc światło jest medium temperatury. A sama temperatura na powierzchni ziemii pochodzi głównie od słońca, utrzymuje się ono długo w atmosferze dzięki np. zawartości wilgoci, a w litosferze, np. w podłożu. Różne elementy środowiska nagrzewają się inaczej, oraz inaczej tą energie oddają, ale zawsze to jest powiązane z intensywnością naświetlenia słońca. W ten sam dzień i tą sama pogodę co innego trzymać roślinę, lub opalać się na trawie w ogrodzie, na asfalcie, a co innego wejść na dach z gołej stali.
  7. No widzisz. To ja Ci napiszę, że ponad 8 lat się interesuje roślinami mięsożernymi, już 2 razy zmieniłem miejsce zamieszkania. Miałem masę roślinek na działce, ale głównie właśnie kapturnice i muchołówki. I tak jak wspominałem już w poprzednim poście, na działce rosną świetnie. Nigdy nie pomyślałbym że słońce może zaszkodzić, w naturze to co innego. Ale mieszkałem też w dużym bloku. Tam były zupełnie inne warunki. Takie że w największe upały taśma izolacyjna zamieniała się w plastelinę i rozpadała. Światło odbijało się od metalicznych części, od płytek. Efekt taki że kiedy wystawiłem tam kapturnicę purpurową, to po kilku dniach cała była czerwona i poparzona. I co z tego że podlewałem i po 2 razy dziennie, jak tam pranie schło wtedy w niecałe 70 min. Temperatury sądzę że podobne co napisałeś, choć nie sprawdzałem. Dla tego aby mnie przekonać to musiałbyś wstawić zdjęcia i mi to udowodnić, bo oglądam twoje tematy z fotografiami i nawet jednego zdjęcia z tym balkonem nie masz. I coś kręcisz, bo trzymasz roślinki na ładnej podświetlanej półce za oknem i na parapecie. No chyba że masz gdzieś 3 temat z fotografiami, tym razem z tym balkonem. I czy ja coś napisałem o firance nad torfowiskiem ? hahaha Edit. Po kolejnym przeczytaniu twojego posta Maks02 doszedłem do wniosku, że chyba nawet do końca nie przeczytałeś mojej poprzedniej wypowiedzi.
  8. To co napisałeś jest oczywiście prawdą. Ale podałeś jedną z przyczyn. Ja podałem drugą, dla przykładu działalności słonecznej. Bo wytłumacz dla czego nie ma deszczu co ? Susza zdarza się tylko i wyłącznie podczas upałów, w okresie zaawansowanego lata, kiedy wysoka temperatura promieniowania słonecznego przesusza glebę i powoduje cyrkulację, napływ ciepłych, suchych mas powietrza z innych rejonów świata, zabierając całą wilgoć. Te same ruchy powietrza tworzą sztormy, tajfuny w innych zakątkach globu. Dla czego susza nie dotyka nas zwykle na wiosnę, zimę, czy jesień ? Żar z niebios uszczupla zasoby wodne w środowisku, bez tego żaru jedynie drobna część wilgoci wyparowuje. Są miejsca gdzie deszcz pada rzadko, a suszy nie ma. Kolejną pośrednią przyczyną może być np. geografia, topografia terenu, która może sprzyjać suszy i niekorzystnym ruchom mas powietrza. Więc tutaj po części oboje mamy rację. Jesteś wyjątkowo biegły w ocenianiu innych. Nie znasz mnie, ale ok, niech Ci będzie. Choć koniec końców ja nic do ciebie nie mam. Na pewno Masz wiedzę i doświadczenie, nie podważam tego, szacunek. Ale też i bez przesady chłopie. Wiesz ile firm, szkółek leśnych, ile ludzi się zajmuje tym samym co Ty ? To nic nadzwyczajnego że sprzedajesz rośliny, sam znam z 10 takich osób. I jeśli chodzi o wiedzę, to czym się różni osoba która prywatnie się tym zajmuje, jako hobby, od kogoś kto zajmuje się hodowlą na sprzedaż ? Tak i tak nabywa się doświadczenia, różnica tkwi raczej w zaangażowaniu i chęciach. Podałem taką samą uwagę co i Ty. Zaleciłeś wystawić na słońce. Ok Ja zaleciłem, że jeśli widzi w tym problem to bez przeszkód może lekko rozproszyć to bezpośrednie słońce i tym wyeliminować obawy. I zrozumiałbym twoje konfrontacyjne zachowanie, gdyby w ogóle czymś miała całkowicie zasłonić, np kartonem. To byłoby bez sensu. Ale ja zaproponowałem coś innego. I co stało się coś ? Co ona zginie czy co ? Rozproszenie słońca jest zabójcze ? Dzięki temu nie będzie poparzeń, roślina będzie miała ogromną ilość rozproszonego, mocnego światła, część promieniowania, w tym UV zatrzyma się na zasłonce. Tak roślina się wybarwi i będzie bardziej soczysta. Bo jeśli temperatura jest ogromna, to nawet podlewanie nie wystarczy, bo fizjologii nie oszukasz, roślina szybciej będzie tracić wodę niż ją pozyskiwać do tkanek. Rozpraszanie słońca jest całkowicie zbędne ale na zimę, jesień, wiosnę. Oraz w łagodne słoneczne, letnie dni. A jeśli roślina została poparzona, wytwarza nowe listki które dopiero rosną i są przysłonięte przez stare liście. To co się stanie potem ? Roślina nie zdoła aż tak szybko się uodpornić i zareagować, nowe liście czeka ten sam los. Jak już pisałem fizjologii nie oszukasz. A poparzenie postępuje z każdym upalnym dniem, to nie pojawia się natychmiast. Kolejną kwestia jest to że roślina traci tylko powierzchnię ciała, wedle tego co tam napisaliście, to jak dla Was w ogóle liście mogą z czernieć, e tam wyrosną nowe. Tak, tylko że roślina traci energię i męczy się odbijając nowe liście od bulwy. Okres wegetatywny jest po to, aby roślina przybierała na masie a nie ja traciła. Bo potem będzie problem z zimowaniem, nie będzie rezerw do przetrwania. A jak roślina osłabiona, to narażona na inne czynniki, pleśń łatwiej atakuje, zgnilizna, drobnosutroje. I nie zapominaj że każdy ma inne warunki w domu do uprawy roślin. Twoje argumenty są tendencyjne, nie są uniwersalne. A co jeśli napisałaby tutaj osoba mieszkająca w bloku, mająca balkon południowy zrobiony z gładkich kafelków ? Wiesz że w ogrodzie cała ta biomasa pochłania promienie słoneczne, jest przyjemnie i jasno, ale na takim balkonie te same promienie odbijałyby się i promieniowały, kafle byłyby palące, byłoby znacznie jaśniej, a warunki w upały byłyby spartańskie. I co, poleciłbyś żeby bez przeszkód roślinka tam stała na słońcu, bo Ty tak uważasz ? Porażenie temperaturą gwarantowane i ewentualnie zgon jesli będzie za słaba. Warunki warunkom nie równe. A słowa czy tekst nie odda realnych warunków. Dla tego ostateczną decyzję powinien podejmować autor tematu na podstawie tego co mu zostało przekazane w odpowiedziach. A nie upierać się i cwaniakować, ''zrób tak jak piszę'' i robić z kogoś durnia. Odkupisz jej muchołówkę jeśli padnie, albo jej stan będzie gorszy od oczekiwań ? Skoro masz hodowlę i szczycisz się autorytetem, to powinieneś wejść z nią w taki układ i zaręczyć muchołówką. Dodam tylko że w wiadomościach mówili że najcieplejsze tygodnie tego roku jeszcze przed nami. Już użytkownik Kalic powinien dostać muchołówkę, może naczytał się tych tendencyjnych postów. To z tą kondycją twoich roślin to jakiś sarkazm ? Pokaż jaka to szklarnia, jakie są w niej warunki, jakie temperatury, jaka przepuszczalność świetlna. Roślina to nie jest jednolity produkt z taśmy, tylko żywe stworzenie i są między nimi różnice. Więc i potrzeby są różne, wystarczy że sadzonka miała inne warunki rozwoju i juz samo to rzutuje na przyszłość. Nie porównuj też rośliny dzikiej z taką, z hodowli, kupionej w sklepie. Bo te z hodowli są często jasno zieloniutkie, bez cienia wybarwienia, miękkie, dla przykładu tak jak moja Sarracenia purpurea, która zanim ją pozyskałem to pewnie w życiu nie czuła mocnego słońca. To gatunek o niemal identycznych wymaganiach co Muchołówka amerykańska. Tak samo mocno się poparzyła na kapturach, pomimo tego że ją pilnowałem, a miała bezpośredniego słońca raptem 5-6 h i to od samego wschodu słońca. Oczywiście zaradziłem poparzeniom. Minęły ze 4 tygodnie i jest pewnie ponad 2 razy większa niż kiedy ją otrzymałem, wypuszcza znacznie większe pułapki. Wybarwia się ładnie. No i co ? Źle zrobiłem ? Bzdura i farmazon. Nadal sprawdzam jej odporność na upalne słońce, widzę czerwone zmiany na obrzeżach i późniejsze więdnięcie ich. I co miałbym ją postawić gdzieś na skwar ? Tylko po co ? Żeby uszkadzać liście ? One u tego gatunku i 2 lata potrafią się utrzymać, wiec po cholerę ? Rośliny nawet z tego samego gatunku potrafią zachowywać się różne, wystarczy że są z innego źródła, biologia jest elastyczna. Kolejna kwestia jest taka że dużą ilość bezpośredniego słońca tego typu rośliny to potrzebują jak już wspominałem na wiosnę i jesień, bo w środku lata to słońca jest aż nadmiar, roślina z tego nie skorzysta, wystawiasz swoje okazy i utrwalasz ich oporność na słońce, potem sprzedasz ją komuś kto nie będzie mógł jej zapewnić aż tyle słońca i roślina na tym ucierpi. Kaktusy i pustynne sukulenty, są na to idealnym przykładem. Jest masa filmów gdzie o tym wspominają. Kojarzysz tego podłużnego kaktusa w kształcie truj zęba ? Ma taki kształt aby słońce najwięcej padało na niego rano i wieczorem. A w samo południe kiedy żar jest największy, to powierzchnia padania światła na niego jest najmniejsza. Słońce nie jest czynnikiem całkowicie obojętnym. Bo to właśnie sugerujesz.
  9. Sheenigame przede wszystkim bądź bardziej kreatywna. Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, to pomyśl nad własnym rozwiązaniem. A wcale przy tym umysłem, gór przenosić nie trzeba. Wystarczą proste rozwiązania. Pomyśl jak rozproszyć słońce i tyle. Zauważ że w środku upalnego lata, w każdym zewnętrznym sklepie z sadzonkami, targu z roślinami, sprzedawcy zakładają nad roślinami siatki, plandeki, które nieco rozpraszają promieniowanie słoneczne. Podobnie jest przy uprawach w szklarniach. Jeśli słońce praży, to większość światłolubnych roślin ozdobnych lepiej sobie radzi w pełnym, ale i nieco stłumionym słońcu. Szczególnie jeśli ma bezpośredni dostęp do promieni słonecznych kilkanaście godzin na dobę. A tworzenie kilku takich samych tematów jest zbędne i zaśmieca forum. Nikt się w tym nie połapie. A co do osób odpowiadających na temat. Czytając Wasze posty starzy wyjadacze, odnoszę wrażenie że pozjadaliście wszystkie możliwe rozumy. A z tego względu, że to co napisaliście nie ma żadnej wiedzy praktycznej. To tylko zdanie na odczepne, ''zostaw na dworze''. A ten temat założyła osoba ''zielona'', niedoświadczona i to być może w hodowli jakichkolwiek roślin. Bez wyczucia w podlewaniu i innych aspektach uprawy. To teraz, załóżmy że za tydzień przyjdą upały 36 st w cieniu. A koleżanka sobie praży roślinkę 14 godzin na dobę. Doradźcie jej aby postawiła ekrany odblaskowe, żeby jeszcze więcej słońca trafiało do rośliny. Co tam, niech nawet dom podpali. Słońce jest git. Tylko że... - hodowla, to działania mające na celu zoptymalizowanie warunków życia rośliny. - rolnicy w całej UE mają straty w uprawach przez susze, która jest wywołana tak silną aktywnością słoneczną. - nie wiadomo jakiej kondycji i jakiego pochodzenia jest roślina. Może to odporna sztuka, może dzika, która i ogień przetrwa, a może była hodowana pod lampami, lub w lekkich warunkach, jak np. invitro, a takie przyzwyczajanie jej od razu do tak mocnego słońca będzie roślinę słono kosztować. - ile razy sami pisaliście tutaj na forum, jak zajechaliście swoje rośliny na słońcu, nie licząc juz nawet innych aspektów uprawy jak np. zimowanie. A zaglądam tutaj już lata i masę Waszych postów przeczytałem. - roślina do wzrostu potrzebuje czasu i energii, wiec męczenie jej czymkolwiek, choćby słońcem, nie sprawi że wyrośnie wam super piękny okaz. Raczej będzie wyglądała jak weteran z dziczy, poszarpany, popalony, ale zahartowany. - Nowe liście nie będą żaroodporne. Również zostaną popalone. A odporniejsze na działanie słońca, to pojawia się później. - Czytając zagraniczne fora, blogi hodowców, odniosłem wrażenie że właśnie Muchołówka amerykańska lepiej rośnie w lekko przytłumionym żarzącym słońcu, gdy jest narażona na nie całodobowo. Pamiętam ludzie pisali nawet choćby o firankach i tłumaczyli coś w stylu że to nie jest wysokie drzewo, tylko roślina rosnąca przy gruncie, walcząca o promienie z innymi roślinami, choćby trawą, która rzutuje paskowy cień. Także gleba w naturze nie jest płaska, ma dołki i górki. Aha, sorry za mocne słowa. Ale to co jest oczywiste dla obeznanych i mających wprawę, wcale oczywiste nie musi być dla tych początkujących.
  10. Grille15

    Jaką wodę do podlewania?

    Tak jak napisał Cephalotus, zalecana jest woda destylowana. Ciężko o jakiś sensowny, tani zamiennik. Wiele osób z regionów o niskim wskaźniku zanieczyszczenia powietrza, zbiera wodę deszczową. Ale decyzję o tym, czy samemu też ją zbierać musisz podjąć Ty sam. Nikt z forum nie zagwarantuje Ci tego, jaki będziesz mieć ostatecznie skład i jakość deszczówki, zbyt wiele jest zmiennych i niewiadomych. A bardziej wrażliwe gatunki szybciej odczują jakość wody. Możesz też zastanowić się nad filtrem do dzbanka, jeśli znajdziesz na to pieniądze. Wiem że Dafi standard bardzo redukuje twardość wody, są też specjalne filtry AGD+, które demineralizują, wydajność to około 150 litrów, byłby idealny. Koszt takiego filtra AGD to około 7-12 zł w Polsce. Jest wiele zamienników różnych firm: Brita, Dafi, Aquaphor, Wessper, BWT, Zelmer, inne... Są zawsze w 2 rozmiarach. Być może znajdziesz coś dla siebie.
  11. Witam. Posiadasz kępkę roślin z gatunku Rosiczka przylądkowa (Drosera capensis). Mineralny nalot na podstawce sugeruje, że podlewasz zbyt twardą wodą. Rozwiązanie z filtrem do kawy i przegotowaną wodą, nie sprawdza się. Wymagana jest miękka woda, z filtra RO3, z filtra do AGD Brita itp, możesz kupić wodę demineralizowaną w każdym sklepie motoryzacyjnym, to niewielki koszt. Ten gatunek lubi dużo słońca i mniej to na uwadze, więc błędem jest chowanie go z powodu błahostek typu ''traci kropelki i nie może nic upolować''. Rosiczka straci kropelki, kiedy brakuje jej wody. Więc w upały obficiej podlewaj. A jeśli twój parapet to patelnia w środku lata, to zawsze możesz rozproszyć promienie słoneczne, np. firanką z drobnych oczek. A liście uszkodzone, zużyte, lub stare będą czarnieć. To naturalna kolej rzeczy. Możesz zwiędłe liście usuwać. Co do oceny. Na 1 zdjęciu widać ładny stożek wzrostu i wcale źle to nie wygląda, niemniej jednak trochę ją zaniedbałeś brakiem wprawy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.