Skocz do zawartości

Neodot

Forumowicz
  • Liczba zawartości

    54
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

Metody kontaktu z użytkownikiem

  • Website URL
    http://

Informacje w profilu

  • Male
  • Miejscowość
    Lublin

Previous Fields

  • Lista roślin
    http://www.rosliny-owadozerne.pl/index.php?showtopic=21222
  • Moja galeria zdjęć
    http://www.rosliny-owadozerne.pl/index.php?showtopic=21210
  • Województwo
    lubelskie

Ostatnie wizyty

125 wyświetleń profilu
  1. Dzięki za info :). Właśnie problem taki, że stoły zalewowe w polskich sklepach mają abstrakcyjne jak dla mnie ceny rzędu 1000zł i w górę za najmniejsze jakie znalazłem .Chyba skończy się na czymś takim: https://eformula.pl/taca-zalewowakuweta-do-podlewania-kwiatow-na-wozki-transportowe-typu-cc i samoróbce do zlewania wody (albo bez? i tak robię to raz na ruski rok ), ale to tak czy siak pewnie jak już się zrobi zdecydowanie cieplej i będę mógł do nowego domu przenieść rośliny . Mam tu dla nich w planach szklarnię, ale do jesieni sobie postoją na świeżym powietrzu .
  2. Mogę prosić info skąd, za ile i jakiej wielkości te kuwety? Wyglądają mega, ja u siebie mam takie, że wkładam tam po kilkanaście doniczek max (zależnie od wielkości doniczki)...
  3. Rozumiem, wszystko zależy od priorytetów i podejścia :). Nasiona muchołówek spokojnie możesz kupić też od osób na tym forum, warto zajrzeć do działu "sprzedam" (https://www.rosliny-owadozerne.pl/forums/forum/112-sprzedam/?), a jak tam nic nie znajdziesz - zawsze warto uderzyć do kogoś, kto ma większą ilość mucholi, może mieć na sprzedaż i nasionka :).
  4. @Majdzik: Jeśli chcesz po prostu nasiona muchołówki (a nie jakiegoś konkretnego kultywaru/mieszanki) to można za grosze albo wręcz gratis dostać na różnych targach/wydarzeniach. Tyle tylko, że ze swojego doświadczenia powiem, że wyhodowanie muchołówki z nasionek to nie taka prosta sprawa (u mnie dużo kiełkowało, a potem sporo z tego padło, podczas gdy rzucone na torf ułamane liście muchołówki potrafiły się przekształcić w zdrową roślinę dużo szybciej niż owe nasionka), a gotową, dorosłą muchołówkę można dostać za kilkanaście do 20-paru/30-paru złotych :).
  5. @Szymon_pl: Cóż, czy 200zł za dzbanecznik to cena normalna czy nie, to zależy od gatunku i wielkości ;). Ja u Kamila z FlyTrapFactory swoje kupowałem po 20-30zł ;). Takie już naprawdę pokaźne rozmiarowo miał jeszcze w ubiegłym roku po 70-80. Natomiast co do Roraimy - cena ceną, ale kupiłem od nich jedną roślinkę (stacjonarnie, nie wysyłkowo - na wystawie) i raczej już więcej nie kupię. Już jej nie mam, bo po kilku miesiącach padła.
  6. Sądzę, że mocni kandydaci do ujęcia roku ;). Genialne foty.
  7. Neodot

    Drosera Regia

    Nie chcę wprowadzić w błąd, bo akurat regii nie mam, ale capensisy spokojnie można przy przesadzaniu ustawiać tak, by stożek wzrostu był zaraz nad torfem i im nie przeszkadza to w niczym.
  8. Jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy, jak teraz czytam. S. purpurea jest rośliną dość mało skuteczną w łapaniu owadów. Pod tym kątem wśród wszystkich kapturnic najskuteczniejsze są S. flava i jej mieszanki. Oczywiście nie dla każdego hodowcy ma to jakiekolwiek znaczenie, ale warto to zaznaczyć, by ktoś nie był rozczarowany marnymi efektami ;). No i S. purpurea jest jednym z najmniejszych gatunków/krzyżówek (mniejsza jest chyba tylko S. psittacina) - nie mówię przy tym absolutnie, że jest brzydsza od innych, bo tu już wszystko kwestia gustu, ale warto mieć tę świadomość podejmując decyzję o wybranych gatunkach/mieszankach.
  9. A więc po kolei: Światło - strona południowa jest idealna dla kapturnic, natomiast nie wiem, czy ta mleczna szyba nie jest złym pomysłem. Ja bym tą donicę podniósł tak, by na kapturnice świeciło bezpośrednio słońce - u mnie na południowym oknie, przy normalnej, a nie mlecznej szybie, rośliny się praktycznie nie wybarwiają, porównując z tymi, które mają dostęp do bezpośredniego światła. Woda - kapturnice lubią "stać w wodzie", więc tę donicę trzeba by było wyłożyć jakąś grubą folią i w to dopiero wstawić donicę drugą z torfem - tak, by można było podlewać od dołu i by zmieściło się sporo zapasu wody. Mróz - kapturnice są roślinami mrozoodpornymi, ale w naturze żyją w łagodniejszym klimacie niż w Polsce (chociaż, przy ostatnich zimach... ) - one wręcz potrzebują zimna w zimie, ale zbyt duży mróz, tym bardziej w połączeniu z niewielką objętością podłoża (niewielką w porównaniu z rośnięciem w gruncie ) może spowodować, że nie przetrwają zimy. Ja swoje kapturnice po pierwszych mrozach chowam do domu - w miejsce, gdzie mają sporo światła ale nie bardzo ciepło - na wschodni/południowy parapet w piwnicy. Zestaw kapturnic - w sklepie brzmi to bardzo "okazyjnie", ale jak się rozejrzysz chociażby po ofertach sprzedaży na tym forum od miłośników, którzy nie hodują roślin w celach zarobkowych i jak do tego dołożyć fakt, że 250l torfu kosztuje 30-40zł, to wcale nie jest aż tak super ;). Warto zastanowić się, czy nie lepiej dobrać sobie określone roślinki wg własnego gustu, ja np. nie kupiłbym kilku egzemplarzy jednego gatunku kapturnicy - jak kupisz 1, to za rok-dwa możesz mieć 3 albo 4 (a jak kupisz większy - o większej ilości stożków wzrostu - egzemplarz - to i kilkanaście przy odrobinie szczęścia) jak tylko sobie ją rozsadzisz :). Ja kupiłem 2 lata temu S. x 'Tygo', większy egzemplarz, kosztował mnie ok. 50zł, ale teraz mam 4 spore donice wypełnione S. x 'Tygo', gdyby nie to, że za wcześnie mi wypuściły kwiaty - mógłbym w tym roku mieć ich lekką ręką ze 20, bo każda z tych 4 ma z 5-6 stożków wzrostu w tej chwili.
  10. O, tego nie znałem . Zbliżają mi się do otwarcia kwiatki S. leucophylla i S. flava, zrobię eksperyment z zapylaniem palcem . A odnośnie krzyżówek - cóż, kiedyś kupiłem coś opisanego jako 'S. leucophylla hybride' i mnie coś trafiało, że właściwie to nie wiem co to, bo hybryd z leucophyllą może być tyle ile jest gatunków i rodzajów kapturnic . Na całe szczęście (dziwnie to brzmi, ale przynajmniej mam spokojną głowę) owa roślinka nie przetrwała, od tego czasu od tego dostawcy nic już nie kupuję . Ale nie chcę robić antyreklamy, to nie napiszę od kogo coś takiego . Natomiast samemu staram się w miarę możliwości wszystko co robię z roślinkami opisywać (zapylone kwiaty - jakim pyłkiem i kiedy, zebrane nasionka - kiedy było zapylenie i kiedy zbiór, wysiane nasionka - kiedy wysiewane), by o własnych wyhodowanych roślinkach wiedzieć jak najwięcej jestem w stanie . Jakieś takie zboczenie perfekcjonisty .
  11. Skomponowany? Absolutnie, po prostu wciskałem jak się da jak najwięcej roślinek na jak najmniejszą powierzchnię, bo do tego co mam to by mi się taki drugi parapet przydał i by nie było za dużo przestrzeni bynajmniej . Czekam na pewniejszą pogodę i bardziej stałe temperatury, żeby co się da wywalić na dwór . Zresztą i tak czeka mnie przeprowadzka i co za tym idzie zaaranżowanie przestrzeni na nowo - na jesień mam nadzieję postawić sobie jakąś niedużą szklarnię, bo w przeciwnym razie będę miał poważny problem gdzie te rośliny upchnąć . Kwiaty staram się w miarę swoich możliwości zapylać, część jest zapylona x self, część krzyżowo, mam nadzieję, że jakieś nasionka z tego będą . Ale jakoś nie idzie mi to tak sprawnie jak powinno - w ubiegłym roku z kwiatka miałem od kilku do max. 20-paru nasion, a wiem, że teoretycznie kapturnica potrafi dać ich setki z jednego kwiatu . Może to kwestia dojrzałości rośliny, może genetyki, a może marnego zapylania (staram się naprzemiennie stosować pędzelek albo patyczek kosmetyczny, bo o takich dwóch środkach czytałem), trudno mi powiedzieć . Na przełomie lutego i marca zabieram się za stratyfikację nasion z ubiegłego roku, zobaczymy, co mi z tego wyrośnie - to będą moje pierwsze siewki kapturnic, jeśli coś z nich wyjdzie, krzyżowane bez jakiegoś określonego klucza poza "kwitną względnie w jednym terminie, to mam co i czym zapylać", więc mieszanki mogą wyjść ciekawe, nijakie albo żadne . Czas pokaże . P.S. Na powiększonym zdjęciu całego parapetu widać etykiety wbite w torf w doniczce - to etykiety określające gatunek i ewentualnie szczegóły rośliny, oraz etykiety zapinane na pędach kwiatowych - to opisy zapyleń - co z czym było krzyżowane i kiedy. To powinno dać obraz ile z widocznych kwiatów zostało zapylonych (jedna etykieta jest zapięta na 4 pędach, bo wszystkie są tą samą krzyżówką zapyloną jednego dnia - już nie miałem więcej opcji do krzyżowania ).
  12. Mała wiosenna aktualizacja ;). Parapet w całości (nie wszystkie rośliny tu zmieściłem, część jest jeszcze 2 piętra niżej): I mała "fotorelacja" kolejnych stadiów rozwoju kwiatków - od maleńkiego pędu aż po przekwitnięty kwiat, w którym mam nadzieję, że zaczynają rosnąć nasionka (nie jest to ten sam kwiat - wszystkie zdjęcia są wykonane w odstępie może jakiejś minuty od siebie, po prostu różne roślinki w różnym tempie wypuszczają kwiaty a i kwiaty jednej rośliny w różnym tempie się otwierają i w różnym momencie zaczynają rosnąć):
  13. Kwiat Sarracenia x 'Tygo', rozwinięty w styczniu b.r.
  14. Cóż, moja S. leucophylla w ubiegłym roku pierwsze kwiatki miała bodaj dopiero w lipcu, czy coś. W podobnym czasie do drugiej tury kwitnienia S. x 'Eva'. Tym razem na przełomie stycznia i lutego - już ma 5 (choć na razie małych jeszcze - w ubiegłym roku S. x 'Tygo' miała takich z 10 i nic z nich nie wyrosło) pędów kwiatowych
  15. No i Sarracenia x 'Tygo' uparła się na pobijanie rekordu :). Pierwszy kwiat zapylony (x self, na jakiś inny pyłek przyjdzie mi jeszcze chwilę poczekać, ale jest szansa na 'Eva' x 'Tygo' jak mi pyłek przetrwa w lodówce do otworzenia się kwiatu 'Eva' - na jakieś inne niż 'Tygo' albo 'Eva' kwiatki chyba mi jeszcze przyjdzie poczekać) jeszcze przed końcem stycznia . Szaleństwo, jak nic .
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.