Skocz do zawartości

Cephalotus

Administrator
  • Liczba zawartości

    2418
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutral

Metody kontaktu z użytkownikiem

  • Website URL
    http://s12.photobucket.com/albums/a206/cephalotus/

Informacje w profilu

  • Male
  • Miejscowość
    Żary

Previous Fields

  • Gadu-Gadu
    4771406
  • Skype nick
    Cephalotus1
  • Województwo
    lubuskie

Ostatnie wizyty

11857 wyświetleń profilu
  1. Chyba będziesz pierwszy, bo ja nie kojarzę. Fajnie! To może i ja sobie posadzę na parapet, bo lubię helki. Jakaś krzyżówka, czy zwykły minorek?
  2. Thomasie, a co ma Administracja do odpowiedzialności i obowiązku jednostki? To się tyczy roślin chronionych w Polsce, na handel którymi, trzeba mieć pozwolenie Ministerstwa Środowiska i posiadać dowody na ich legalne pochodzenie, czy gatunków CITESowych z I załącznika. Teraz będzie to dotyczyć wszystkich roślin. W jakim sposób administracja miałaby trzymać za rękę i dopilnowywać, aby każdy oferent dopilnowywał swoich obowiązków. Na forum jest zapis, że każdy ma przestrzegać regulaminu forum i przepisów prawa. Czy będziesz woził rośliny, czy będą do Ciebie przyjeżdżać po rośliny czy będziesz zdawał egzamin i wystawiał sam paszporty fito, to jest już w Twoim własnym zakresie i jednostki fitosanitarnej Tobie przynależnej. Jeżeli jakkolwiek administracja zauważy JAWNIE łamane prawo, jak pokazane zdjęcia gatunku chronionego z natury wyrwanego, w sposób oczywisty i jaskrawy, oferowane rośliny jawnie i oczywiście w sposób nielegalny, z ogłoszeniem się jawnie i jaskrawo, że łamiesz przepisy i o tym doskonale wiesz, to zareagujemy, bo będziemy musieli. Natomiast nie spoczywa na nas obowiązek prowadzenia śledztw na temat tego, jak Ty czy ktokolwiek inny wywiązuje się ze swoich prawnych obowiązków. Od tego są specjalne organa w tym kraju, jak one chcą, niech sobie robią dochodzenie w tej czy innej sprawie. Tak samo nie wierzę, aby choćby Allegro sprawdzało, czy ktokolwiek oferujący rośliny na ich portalu ostatecznie wysyłał rośliny z paszportem. Myślę, że w razie "życzliwego" zgłoszenia, odeślą zgłaszającego do lokalnego PIORINU. Tak na prawdę, to nie wiem czemu to nowe prawo ma służyć, skoro mogę wziąć roślinę i zawieźć ją nawet do Hiszpanii. Czy ja ją spakuję w karton i wyślę kurierem, czy spakowaną przewiozę własnym autem, będzie dokładnie to samo. Totalnie nie rozumiem tych przepisów w kontekście hobbystycznych ilości. Rozumiem zasadność we przypadku masówek i handlem rośli nami w marketach/supermarketach. Tak oto od dzisiaj wszyscy będą oferować rośliny do zielników! A prawdę niech sobie dochodzi każdy sam. Ja wyślę komuś roślinę z informacją, że ma posłużyć do ususzenia i zakonserwowania, odpowiedzialność za jej posadzenie poniesie kupujący. Szok! Jeżeli taka będzie furtka, to aż niemożliwe.
  3. Rozmawiałem dzisiaj ze swoim PIORINem i niestety jest pozamiatane. Oni sami mają przekichane, bo teraz będą musieli wystawiać paszporty i mają mnóstwo dodatkowej pracy. Na dodatek każdy, kto sprzedaje rośliny będzie musiał prowadzić ewidencjonowanie roślin. Ile nabył, ile zbył, ile rozmnożył, ile z tego padło. Jakaś istna masakra ludzie. Można samemu drukować sobie paszporty, ale wiąże się to ze zdaniem specjalnego egzaminu, co do którego szczegółów jeszcze nie posiadam. Na pewno nie jest łatwy, wystawienie wniosku to 17 zł, odbywa się tylko w dużych miastach, w przeciwnym razie z każdą rośliną, którą chcecie sprzedać musicie jechać do swojego PIORINu. Macie 100 roślin na handel, pakujecie je i jedziecie do PIORINu, względnie zdajecie egzamin i sami sobie drukujecie. Paszport kosztuje 0,34 grosze, czy jakoś tak. Ale jak nie ma się PIORINu za oknem, to transport może być koszmarnie uciążliwy. W ten sposób uśmiercili zwykłych ludzi, którzy sprzedawali nadwyżki z własnych ogrodów czy kolekcji, bo komu będzie się chciało jechać organizować, wnioskować o paszport. Masakra, ten przepis jest tak koszmarnie nieżyciowy, że aż trudno to opisać. Ja rozumiem masowe produkcje, dużych sprzedawców, czy profesjonalne szkółki, ale żeby amatorów z ogrodem też pod to chwytać, to jest totalne przegięcie. Nie mnie, wygląda, że właśnie tak zacznie wyglądać nasza rzeczywistość. Odrębną kwestią jest natomiast egzekwowanie prawa i możliwość egzekwowania. Tam jest ograniczona liczba osób, jak nagle wielu będzie chciało te paszporty i będzie pisać wnioski na każdą jedną sztukę, to wyobraźcie sobie ile to jest dla tych ludzi roboty. Coś nie sądzę, że nagle znajdzie się mnóstwo pieniędzy na zastępy kontrolerów fitosanitarnych. Aczkolwiek będzie prawo i podstawy do karania tych, którzy roślinom paszportów nie wystawią. Ponad te paszporty, to tak na prawdę ewidencjonowanie zbiorów będzie należało do małych koszmarków. Niech ktoś ma nasiona i wysieje coś, niech mu wzejdzie 1000 roślin, niech z tego 300 przeżyje, i to niby trzeba będzie ewidencjonować. Teraz niech ktoś ma raptem 100 gatunków, zechce sprzedać 2 rośliny, a ewidencję wszystkiego prowadzić musi do kontroli. Przyjdą inspektorzy fitosanitarni i poproszą o ewidencję, ile się nabyło, ile rozmnożyło, ile padło, ile zbyło. Makabra.
  4. Pytanko mam co do Darlinktoni, jak długo powinna ona zimować ?? 

    1. Cephalotus

      Cephalotus

      Od października do końca marca - początku kwietnia.

    2. Struś

      Struś

      Podziękował 

      Pozwól że jeszcze zapytam o zmianę torfu muchołówce ale nie tylko innym roślinom powinno się go zmieniać co trzy lata ?

    3. Cephalotus

      Cephalotus

      Dobrze jest to robić co jakiś czas jednak. Zależnie od potrzeb i jakości torfu. Może byc co 2-3 lata, a jeżeli podłoże jest regularnie przepłukiwane, a nie zastałe, to i nawet rzadziej.

  5. Tarcznki można usunąć mechanicznie. Wziąłbym pęsetę i je zwyczajnie stamtąd ściągnął. Roślina nie jest tak duża, aby nie dało się jej doglądnąć wystarczająco często i usunąć ewentualny nowy pojaw. Podobno ekstrakt z czosnku dobrze działa, ale tarczek nie usunie, nawet, jak pozdychają,
  6. Cephalotus

    Helka

    Przepiękna, zwłaszcza, że parapetowa. Rozumiem, że H. minor?
  7. Nerronie, świadomie i z premedytacją wprowadzasz ludzi w błąd. Piszesz coś sprzecznego z aktualnym stanem wiedzy, a kiedy błąd zostaje Ci wytnięty, dalej brniesz w kłamstwo. Złoto jest biologicznie, naturalnie nieaktywne. Nie przedstawiłeś żadnego dowodu na potwierdzenie swoich słów, że życie tworzone jest między innymi przez złoto - NIE JEST. Nie ma istotnej roli w tworzeniu życia, nie jest niezbędne do tworzenia życia, w żaden sposób w sposób nauralny nie buduje życia. Przypadkiem się w nim znajduje. Wklejasz jakieś obrazki, bez opisu czego dotyczą, sugerując, że złoto wchodzi w skład DNA i pełni ram jakąś funkcję, nie pełni. Oto artykuł, z którego wyciągnąłeś jeden z obrazków, innych szukać mi się nie chce: https://www.chemistryworld.com/news/detecti...3001243.article Stworzone sztucznie nanostruktury z rdzeniem ze złota to jest żaden dowód, że złoto tworzy życie, co sam napisałeś. W związku z powyższym nie będę kontynuował dyskusji w tym potencjalnie ciekawym temacie, którt założyłeś. Skoro nie potrafisz myśleć poprawnie, nie potrafisz przyznać się do ewidentnego błędu, nie mam przyjemności z rozmowy z Tobą. Szkoda, zapowiadało się ciekawie.
  8. Okay, to ja napiszę może w sposób trywialny, ale gdzie jest sód, tam jest woda. Sód odpowiada przede wszystkim za transport wody i polaryzację komórek, nie kojarzę, aby wchodził w skład jakiś ważnych struktur, jak magnez w chlorofilu czy żelazo w hemie albo inne pierwiastki, które wchodzą w skład enzymów czy białek. Roślinom owadożernym przede wszystkim brakuje azotu, którego nie są w stanie pobierać w typowy dla roślin sposób z gleby czy atmosfery. A doskonałym dowodem na to jest możliwość całkiem skutecznej hodowli roślin owadożernych (przynajmniej części) w wodzie destylowanej. Niektóre oczywiście, nie porosną w wodzie, bo nie są do tego ewolucyjnie jakkolwiek przystosowane. To bardzo heterogenna grupa roślin. Proponuję sobie zerknąć na to: https://biologhelp.pl/wplyw-chlorku-sodu-ku...dy-biologicznej A potem tutaj: http://www.kali-gmbh.com/plpl/fertiliser/a...nts/sodium.html Ciekawym byłoby zalanie wodą destylowaną pułapki z ofiarą w środku i zobaczenie, co się dalej stanie. Myślę, że roślina jest na tyle sprytna, że i z tym sobie poradzi, w końcu nie wyewoluowała wczoraj. Ale na pewno natrudzi się z tą dodatkową wodą, której normalnie tam być nie powinno. Możliwe, że i sobie nie poradzi, a pułapka obumrze z powodu infekcji. Przeczytałem pobieżnie pierwszy link i jest na tyle skomplikowany, że nie wiem nawet czy go dobrze zrozumiałem. Jeżeli roślina wydziela sód do wnętrza pułapki, to na pewno bierze to udział w dwóch rzeczach - polaryzacja komórek i transport wody. Jeżeli roślina coś trawi, musi mieć możliwość zapewnienia jakiegoś środowiska wodnego do trawienia. Pułapki otwarte w trakcie trawienia będą mokre. Reabsorpcja jonów sodowych będzie oczywistą konsekwencją zakończenia procesu trawienia i wchłonięciem również wody oraz przywrócenie właściwej polaryzacji komórek. Nie wyczytałem w tekście, żeby roślina czerpała szczególne korzyści z pozyskiwania sodu z ofiary, raczej sygnał pod postacią podwyższonej wartości sodu jest dla niej sygnałem, że złapała coś "pożywnego" - bogatego w azot. Przynajmniej tak ja zrozumiałem część o sodzie w pierwszym artykule. Lubię otwarte umysły, poszukujące nowych rozwiązań, ukrytych ścieżek, ale nie przepadam za czymś takim: Oczywiście, że się nie buduje na tych trzech pierwiastkach, a na znacznie większej ich licznie, głównie na wodorze i tlenie, potem węglu i azocie. Nie, no fajnie, że wymieniłeś wiele ciekawych pierwiastków, znajdowanych w organizmach żywych, zapomniałeś dopisać rtęć, chyba, że nie jadasz tuńczyka; ołów (zabawne, ale miewa wole w organizmach żywych), cynę, uran też się znajdą. Proszę w związku z zacytowanym fragmentem Twojej wypowiedzi, żebyś napisał, jaką rolę w organizmach żywych pełnią według nauki: srebro, złoto, ruten, rod, pallad, iryd i platyna. Jestem ciekaw, co znajdziesz, bo ja nie potrafiłem. Według ciebie życie też tworzy się z ich istotnym udziałem, jak zasugerowałeś. Fakt, że te pierwiastki znajduje się w organizmach żywych, nie oznacza, że życie tworzy się na ich podstawie w jakikolwiek sposób. Także pisz proszę fakty naukowe i swoje teorie, ale nie twórz mistyfikacji. Wymieniając złoto - pierwiastek praktycznie obojętny chemicznie, przekroczyłeś już granicę sensu, jak dla mnie. Skład i znacznie pierwiastków (tylko) ludzkiego organizmu, jako ciekawostka: https://en.wikipedia.org/wiki/Composition_of_the_human_body ... Wyraz chlorofil pochodzi od greckiego "khloros" = "zielony" oraz "phyllon" ="liść". Wyraz "chlor" również pochodzi od tego samego greckiego słowa "khloros", ale odnosi się po prostu do koloru pierwiastka, który jest zielony. Zbieżność nazw pochodzi od zbieżności kolorów i nie wynika z tego, że zieleń liścia pochodzi od zieleni pierwiastka - chloru w nim zawartego. Wystarczyło dosłownie kilka minut w Internecie, aby się tego dowiedzieć. Szymonie, poczytaj o roślinach solniskowych, bo jeżeli gdzieś sód może pełnić jakąś rolę, to u nich, ale zgodnie z moją wiedzą, to akurat jony chlorkowe w ich przypadku są istotne, nie sodowe.
  9. ... jak może muchołówka osłabić się słońcem, skoro to jest roślina słońcożerna? To gatunek, który nie ma prawa rosnąć w cieniu. Oczywiście, jeżeli ktoś ją trzyma w niewłaściwych, zacienionych warunkach i wystawi na słońce, będzie niczym innym, jakby samemu zdjął koszulkę w upalne lato, podczas gdy nigdy wcześniej nie opalał się ani trochę - poparzy się okrutnie. Nie wiem, co to za dziwaczna praktyka lania wody utlenionej na roślinę, doprawdy nie słyszałem nigdy o takich zabiegach i nie spodziewałbym się, aby roślinie było to do czegokolwiek potrzebne. Są opisy, jak właściwie uprawiać muchołówkę, polecam stosować się do nich, gdyż nie jest to akurat nic nadzwyczajnego, a postępowanie sprzecznie z nimi, tylko szkodzi temu gatunkowi. Poparzoną roślinę da się uratować - na słońcu. No tak, może nie ma co zjarać jej do reszty na pełnym, ale dać jej choćby jakieś drobne zacienienie, choćby jakimś rzadkim materiałem, bądź siatką. Zwykle tydzień w takich warunkach i można ją odsłonić na pełne słońce. Szkoda dokonana, jest dokonana, nie ma co z nią zrobić. Co jest żywe, powinno żyć, co jest martwe, dokona procesów obumierania. Swoją drogą, zdjęcia dużo pomagają, więc warto jakieś podrzucić. Jedno ostre z pełnej perspektywy wystarczy.
  10. Cześć, trochę nie ogarniam pomysłu. Dobrze byłoby zacytować źródło pracy na temat pobierania soli sodowych przez muchołówkę, jak rozumiem, z jej ofiary. Sól fizjologiczna jest fizjologiczna dla człowieka, zapewne większości zwierząt (ssaków?) również, ale nie ma wiele wspólnego z fizjologią roślin. Już lepiej pisać 0,9% NaCl. Jeżeli robisz jakiś eksperyment i chciałbyś, aby cokolwiek wniósł, to poza własnymi obserwacjami, warto przedstawić choćby jakiekolwiek zdjęcia czy pomiary. Wziąłbym wzorcową białą kartkę i w standaryzowanych warunkach świetlnych robił zdjęcia, w przeciwnym razie trudno coś więcej powiedzieć o tym zazielenieniu, o którym wspominasz. Nie do końca wiem, czy rozumiem ideę Twojego pomysłu. Rozumiem, że chcesz, skraplając owada wystającego poza pułapkę, uchronić przed procesami psucia? Czytaj rozkładem przez bakterie i grzyby? O ile sól ma właściwości konserwujące, to ważne jest jeszcze stężenie, a stężenie soli fizjologicznej - 0,9% NaCl uważam za słabe stężenie.
  11. Cephalotus

    Ptaah

    Śliczne okazy. Zielone klony maja tak makabrycznie dużo swiatła, że zrobiły sie żółte.
  12. Przepiękne rośliny, z capensisów Palmiet jest czadowa.
  13. Cześć Wam wszystkim, dzisiaj przypadkiem natknąłem się na obłędne zdjęcie w Internecie. Pokazało mi, jak absolutnie źle wyobrażałem sobie dotychczas ewolucję od Heliamphory do Sarraceni. Dotychczas sądziłem, że "czapeczka" heliamfory przekształciła się w nakrywkę Sarracenii, tymczasem jedno zdjęcie pokazało mi, że było najprawdopodobniej zupełnie inaczej. Gdyby się nad tym teraz zastanowić, to ma to absolutnie idealny sens, ale dopiero teraz. Dzisiaj przypadkiem znalazłem zdjęcie Sarracenia 'Sky Watcher', które gdzieś tam kiedyś ktoś do jakiejś aukcji eBay użył. Na tymże zdjęciu zauważyłem liść, który ewidentnie uległ pewnej dewolucji rozwojowej. Czasem tak się zdarza, że normalna zdrowa roślina jakiegoś gatunku na swoim etapie rozwoju części rośliny ulega zaburzeniu i rozwija się bez wchodzenia w dalsze etapy, co wygląda potem jak prymitywniejsza wersja, wcześniejszy ewolucyjny etap. Niestety, najczęściej jest to forma nietrwała, fragmentaryczna, jednorazowa, a nie stała cecha zatrzymania się rozwoju osobniczego na wcześniejszym etapie ewolucyjnym. Popatrzcie proszę na skrajnie prawy liść tego mieszańca: Niestety, to jest absolutnie największe zdjęcie, jakie udało mi się wyszarpać internetowi. Teraz popatrzcie na to moje prymitywne zestawienie: Przecież, jakby mnie się trafił taki liść, to ja bym fortunę oddał, aby go zaplastynować i utrwalić na wieki. Przepraszam, jeżeli dla kogoś moje spostrzeżenie jest mało odkrywcze i mało ciekawe. Fajnie jest zauważyć i zrozumieć coś zupełnie samemu, a nie dostawać ciągle coś w gotowcu wydedukowane przez rzeszę naukowców, którzy poświęcają temu całe swoje życie.
  14. Cephalotus

    Jaki gatunek opisać?

    Jesteście po prostu okrutni z tymi pigmejkami. Ja miałem w pewnym momencie plan i realizowałem go - zrobiłem kastrę, w niej kilkanaście rewirków dla pigmejek. Podłoże piaszczysto - lekko wilgotne. Warunki identyczne dla całości, różne przebrane gatunki, aby zobaczyć, które polubią te warunki, a które nie. Niestety kastra mi się wybrała fatalna, odkształciła się podłoże zaczęło wpadać do zbiornika, część się dramatycznie zapadła, rośliny źle to zniosły, bo jedne miały mokro, inne tylko wilgotno. Cały eksperyment poszedł w drobiazgi, a mnie to mocno zniechęciło wówczas. Chciałem mieć jakiś przegląd przez rosiczki łatwe, średnie, trudne, żeby je porównać, a tak wyszedłem z niczym. Ponieważ jest to okropnie zróżnicowana grupa, nie wiem, jak uda mi się na ich temat zebrać informacje. Wolałem, aby były praktycznie potwierdzone. Postaram się w wolnym czasie jednak coś wygrzebać. Niestety mój urlop nie przebiegł tak, jak planowałem i praktycznie go nie miałem, więc prawie nic w roślinach nie zrobiłem ani niewiele się zrelaksowałem. No cóż... takie życie potrafi być. Zapamiętam Wasz wybór, postaram się coś zdziałać. Jeżeli jednak będę niezadowolony z efektów, nie będę pół-wiedzy przedstawiał, bo to przyczyni się do większej szkody, jak pożytku.
  15. Cześć, możliwe, że to będzie ostatnia aktualizacja w tym roku, przynajmniej w okresie wegetacyjnym. Nie spodziewam się już w tym roku dosadzać kolejnych roślin, chyba, że jakieś turiony tłustoszy. Oto jest aktualizacja z moich ostatnich dwóch wizyt w drugiej połowie sierpnia. Zostały dosadzone: Darligtonia californica (Chrystian Klein) Drosera anglica * Drosera capensis Drosera capensis all red Drosera capensis 'alba' (Vinci) Drosera x obovata * Sarracenia alata 'Night' x 'Night' (Christian Klein) Sarracenia alata ?Pubescent Black? (Christian Klein) Sarracenia leucophylla var. alba (very white tops) (Christian Klein) Sarracenia leucophylla var. alba (almost clear white tops with some thin red veins) (Christian Klein) Sarracenia leucophylla, Citronelle Alabama, (Christian Klein) Sarracenia purpurea ssp. venosa , Green Swamp NC (Christian Klein) Sarracenia purpurea ssp. venosa var. burkei f. luteola (Christian Klein) Spiranthes ochroleuca Pinguicula grandiflora f. chinopetera Pinguicula grandiflora x vulgaris (Christian Klein) Pinguicula macroceras ssp. nortensis (Chrystian Klein) Pinguicula macroceras Japan (Christian Klein) Tofieldia coccinea Herminium sp. Rosja Chciałem podziękować użytkownikowi Vinci za przesłanie mi do eksperymentu na torfowisko sporej kępki D. capensis 'alba'. Wysiedliłem dwie kępy S. purpurea ssp. purpurea, znalazły nowy dom u Tomyyy'ego. Wyrzuciłem Lythrum salicaria - krwawnicę pospolitą, bo wyraźnie za dobrze się czuła, a mnie nie na tym zależało, aby zarosła za dużo przestrzeni. Poza tym pośród jej łodyg mrówki zrobiły sobie kopczyk. Sadzenie źle zniosła Gentiana pneumonanthe, nie jestem pewien czy to przeżyje. Jeden wrzosiec bagienny biały połowicznie zmarniał, drugi ma się perfekcyjnie, choć posadzone jeden obok drugiego. Tak samo zwykła forma tego gatunku trzy porosły, dwa nawet puściły kwiatki, jeden biednieje, ale żyje. Posiałem tony nasion D. filiformis, D. intermedia, D. rotundifolia i trochę D. anglica ? zobaczymy co i gdzie postanowi sobie skiełkować. Postanowiłem spróbować szczęścia z darlingtonią mimo wszystko. Poczytałem o niej jeszcze raz trochę, przewertowałem wiedzę w głowie i swoje doświadczenia z lat. Została posadzona w dwóch miejscach. Jedno najwilgotniejsze i będzie często zalewane, drugie nie powinno mieć stojącej wody na stałe. Pierwotnie największa miała być chowana na zimę, ale albo robi się eksperyment i do czegoś dochodzi, albo nie. Oczywiście, najlepiej byłoby posadzić po dwie w danym miejscu, albo i ze trzy - nie mam tyle pieniędzy i szkoda mi tyle roślin ryzykować na raz. Torfowisko wilgotnościowo spełnia się genialnie. Sądząc, że od pierwszego podlania minęło trochę czasu chciałem je podlać, dolałem nawet nie 100L, a ono się dalece przepełniło. Także cudownie zbiera i trzyma wodę, przynajmniej na razie. Moim śmiertelnym błędem było nie podpisanie tłustszy wapieniolubnych... niestety, ale wiem, tylko o rejonach, w których rosną, dopóki nie zakwitną, nie będę wiedział, który jest który, szczególnie nasze rodzime vulgarisy są potencjalnie mocno zmieszane. Teraz tylko z kapturnic szukam jeszcze mojej jednej z ukochanych S. x excellens H153. Poniżej podsyłam znowu kilka zdjęć. W przyszłości będę chciał do pierwszego postu zrobić odnośniki do galerii, aby można było każdy gatunek/klon/lokant zobaczyć na fotografii. Na pewno nie będę aktualizował każdej jednej rośliny co rusz, bo nie wyrobiłbym czasowo. Nie mniej chciałbym chociaż jeden zestaw dobrych zdjęć podpiąć. Najpierw kilka poglądowych: Darlingtonia, nowe S. purpura i D. anglica z D. x obovata. D. intermedia z tego miejsca została rozproszona po rejonie z muchołówkami. Ona przecież nie wymaga tak wilgotno. (Wprawne oko wypatrzy białą kreczynkę ? Spiranthes ochroleuca) Darlingotnia w miejscu zdecydowanie wilgotnym, a nie mokrym, w tle P. macroceras ssp. nortensis. Jedna z typowych muchołówek chciała zakwitnąć? pęd ścięty, ale od tej pory będą kwitły wedle uznania. Kilka nie brzydkich dzbanków: Sarracenia leucophylla L101 (Heldros) Sarracenia 'Juthatip Soper' (Carnisana) Sarracenia leucophylla var. alba very white tops (Christian Klein) (taka przyszła) Sarracenia 'Hummer Hammerhead' H101 (Heldros) Sfotografowałem złą tabliczkę, nie wiem, co to i od kogo. Poprawię przy następnej wizycie. W tle S. flava var. cuprea, która w końcu odżyła i wiem, że to jest ona.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.