-
Liczba zawartości
4110 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Metody kontaktu z użytkownikiem
-
Website URL
http://s12.photobucket.com/albums/a206/cephalotus/
Informacje w profilu
- 0
-
Miejscowość
Żary
Previous Fields
-
Gadu-Gadu
4771406
-
Skype nick
Cephalotus1
-
Województwo
lubuskie
Cephalotus's Achievements
0
Reputacja
-
Prawda, jak coś działa to po co to zmieniać. Ja mam zapas chyba z różnych paczek nasion byblisów. Kiedyś wysiałem ponad 8-letnie i skiełkowały bez żadnego problemu. Zapewne są to długo żyjące nasiona. Dopóki nie mam na te rośliny miejsca, to sobie je zostawiam na przyszłość. ale roślinki są fajowe. Gdybym tylko mógł dać im ich kawałek, to bardzo chętnie bym je uprawiał.
-
Fajowy byblisik. Muszę kiedyś zrobić odpowiednie miejsce w piwnicy z mocno odległym oświetleniem tak, żeby dać radę zmieścić Roridulę na zimę. To jest bardzo ciekawy gatunek, tylko rośnie dość wysoko. Wszystkie rośliny są w martwym, torfowcu?
-
Cześć, myślę, że sporo osób zagląda na forum, choć nie są aktywni. Fajowy wypad. Ciekawi mnie, że jedna D. peltata rosła, co wygląda na przewlekle mokre miejsce. Dziwi mnie, że nie było widać żadnych pływaczy, spodziewałbym się ich tam całe łany.
-
Cephalotus obserwuje zawartość → [Japonia 2025r.] - Hyogo Prefectural Flower Center , Saxifraga candelabrum - nowa roślina owadożerna , Trichoderma - grzybobójczy grzyb i 1 inny
-
Saxifraga candelabrum - nowa roślina owadożerna
Cephalotus odpowiedział MarcinS → na temat → Inne rośliny owadożerne
Ale się informacja rozeszła grzotem pioruna. Już organizuję nasionka z Chin. Mam kontakt, który zna osobę uprawiającą ten gatunek. Podobno przyjazna osoba. Natomiast tak jak Triantha occidentalis i Triantha glutinosa są owadożerne. Oraz naturalny mieszaniec T. racemosa i glutinosa, tak nie byłoby zaskakujące, gdyby Saxifraga mutata też okazała się owadożerna, bo jak patrzyłem, ma cechy podobne do zbadanej, a na dodatek idzie kupić jej nasionka w Europie. Także jej również dam szansę. Może ktoś w orzyszłości będzie chciał ją przebadać na owadożerność i będzie ciekawa publikacja. -
Jejku, już tyle lat minęło od czasu przeczytania tego tematu, aż głupio pisać po tylu latach. Nie mam zdjęć dla porównania, nie miałem czasu ich wykonywać, ale mogę dodać swoją obserwację, gdyż kupiłem ten preparat i użyłem go na swoich roślinach. Moje wnioski są następujące. Faktycznie działa na tę paskudną szarą pleśń, która wygląda obrzydliwie. Czasem jednak na efekt trzeba trochę poczekać ze 2-3 tygodnie zanim coś drgnie, ale potem faktycznie minimalizuje się lub znika. Niestety nie zauważyłem, żeby nagła śmierć roślin i taka fala śmierci mchów, pojawiająca się od czasu do czasu, zniknęły. Jednakże po uzupełnieniu mikroelementów, w tym żelaza choć sporadycznie mchy umierają, to np. żenlisee zupełnie pozostają nietknięte. Coś, co wcześniej skończyłoby się zgonem wielu roślin lub całej doniczki teraz eliminuje tylko mchy, a ten preparat nie jest złotym środkiem na wszystkie bolączki upraw roślin owadożernych, nie mniej zdecydowanie ma swoje zastosowanie. Pytanie ile dobrego robi, o czym nawet nie wiemy. Nie jest szkodliwy, zdecydowanie jest pomocny i warty stosowania, szczególnie, jak ktoś ma nieestetyczne problemy w doniczkach.
-
Fantastyczne rośliny i świetna informacja, że można rozmnażać Roridulę przez odkłady powietrzne, to bardzo praktyczna wiedza! Oj tak, nadmiar zwykle jest dużo gorszy od niedoborów, dlatego z borem idę powoli, 0,01mg/l w akwariach, gdzie jego poziom jest poniżej progu wykrywalności. Natomiast co do samego żelaza to byłem zszokowany, gdy badałem wodę U. intermedia, gdyż miał stężenie żelaza w wodzie ponad 4,0mg/l, co jest wręcz potworną ilością. W tej samej wodzie rosły D. intermedia i D. rotundifolia, więc przynajmniej niektórym roślinom taka ilość żelaza nie przeszkadza. Oczywiście, gdy dodaję mikroelementy MicroPlant QualDrop, to będę monitorował stężenia mikroelementów w wodzie. Jeżeli zauważę, że jakiś się realnie zaczyna kumulować, to po prostu przepłuczę całe podłoże i ponownie dodam dawkę podstawową. Rośliny, które mają dosęp do świata zewnętrznego, jak otwarte okno, czy w ogóle trzymane na zewnątrz nie miewają takich problemów bo pyłki czy pyły mineralne uzupełniają je w brakujące mikroelementy, a deszcze wypłukują nadmiary. Problemem są szczelnie zamknięte akwaria bez żadnego dostępu do deszczówki czy latających pyłków/pyłów mineralnych. Mech torfowiec, gdy się rozkłada też dostarcza więcej składników odżywczych niż torf. Zawsze coś go przeje, a torf jest mniej odżywczy dla mikroorganizmów, jak torfowiec. Ja chyba zwolnię jedno miejsce z wyżej podwieszonym światłem i w końcu podejmę się uprawy Roriduli. Bo dla mnie problem stwarzała zima, nie okres wegetacji.
-
Mech torfowiec, jak są warunki dla niego dogodne to pojawia się sam z powietrza. Jednak, jeżeli skład podłoża i wilgotność odpowiadają płonnikom, wtedy torfowiec może mieć realny problem. Nawet w mojej kaskadzie w niektórych doniczkach, w których dałem mocno perlitową mieszankę nie rośnie torfowiec tylko inne mchy, więc to nawet nie jest tylko kwestia samej wilgotności, bo tam jest stale mokro, a składu podłoża również.
-
Dobra zmiana. Nasze torfowiska nie są naturalnymi torami i będziemy musieli nauczyć się je pielęgnować. Ja odnoszę wrażenie, że rośnięcie kapturnic z wrzoścami obok może okazać się niekorzystne. Wiem, że wrzosy zakwaszają podłoże, nie wiem, jak będzie w przypadku erica tetralix, ale ewidentnie kapturnice pośród nich nie czują się za dobrze. Może to kwestia wyciągania składników mineralnych, trudno powiedzieć. Być może będziemy musieli okresowo swoim torfowiskom dodać jakiś brakujących, jonów, to będę sprawdzał powoli. Jestem pewien, że D,. murfettii, D. arcturi mają specyficzne zapotrzebowania mikroelementarne. Na pewno D. lineraris ma. Muszę tylko jeszcze dojść dokładnie co i jak. Moje muchołówki też chorują na antracnozę. Nie wiem czy to jakieś niedobory czy co. Ale wymiana podłoża, a szczególnie z perlitem da Ci przynajmniej ze 3 lata dobrego wzrostu. Czasem jednak warto sam wierzch przykryć czystym torfem, gdyż goła mieszanka torfu z perlitem uwielbia być zarośnięta przez dość ekspansywne płonniki.
-
Cześć, zdecydowanie robiłbym większe torfowisko z różnorodnością wysokości podłoża, żeby było miejscami niżej, miejscami wyżej. Apetyt rosnie w miarę jedzenia. Jak zobaczysz, jak pięknie potrafi prezentować się dobrze wykonane torfowisko, to od razu będziesz żałował, że nie wykonałeś go większego. Korzeń po świerku usunął bym. Nie bawiłbym się w obudiwywanie. Miejsce jest w porządku, nic lepszego nie jesteś w stanie zaproponować. Większość roślin owadożernych woli słońce od wschodu do zachodu. Tutaj w późniejszym okresie te iglaki będą rzucać cień, ale jest też pozytyw - stawiarą opór wiatrom i dadzą spokojne miejsce. Kształ najlepiej robić naturalnie niejształtny. Oczywiście i figury geometryczne będą wyglądać cudnie, jak już torfowisko dojrzeje za około 3 lata, jednak ja ciągle nie man dobrego rozwiązania na ładne brzegi. Więc to już jest kwestia danej osoby, jak zrobi te brzeżne wykończenia. Myślę też nad podłożem, ponieważ ewidentnie po 5 latach torfowiska zaczynają być niedoborowe. Ponieważ rok rocznie z ścinam liście i je wyrzucam zubażam torfowiska. To przy bardzo czystym torfie zaczeło stwarzać niedobory mikroelementów. Na codzień nie mam dostępu do swoich torfowisk, ale gdybym mógł paliłbym ten wojłok i oddawał torfowiskom to, co wyciiągnęły z gleby. Zauważyłem też, że sam torf z czasem mocno się zbryla i nie każdemu gatunkowi to pasuje, stąd podnosiłem i dodawałem perlitu do wierzchniej mieszanki. Ale mój torf kest raczej ubogi w żelazo, więc rozważyłbym dodanie tlenków żelaza do mieszanki. Ile? Trodno powiedzieć, ale nawet trochę, do 5% powinno dostarczyć żelaza na dłużej. Moje torfowiska są dalekie od idealnych, nie mam możliwości wykonać kolejnych, żeby sprawdzić czy moje pomysły są dobre. Jedną, przerwbianą część torfowiska wykonałem z mocno oerlitiwej mieszanki. Przez rok rośliny nie rosły za dobrze, ale teraz wyładniały. Wiem, że perlit podwyższa pH i dodaje tlenków glinu, ale w naturze te idą w parze z żelazem. Może dlatego nie było tak dobrze od razu, bo właśnie żelaza brakowało. Kolejną sprawą jest niedobór Ca i Mg, które z czasem zaczynają się pojawiać, więc wypadałoby mi poeksperymentować z dodawaniem GH+. Dla Ciebie ten problem nie zakstnieje wcześniej, jak za 4-5 pat. Do tego czasu liczę mieć rozwiązanie problemu, o ile już go nie msm, tylko muszę go sprawdzić.
-
Piękne rośliny, jak zwykle! Fantastycznie ciekawa obserwacja, jak można przezimować muchołówki bez ewidentnego ich schładzania. Jednak kluczem do dobrego wzrostu w zasadzie wszystkich Twoich roślin będą: mikroelementy. Ja już zrozumiałem to w tym roku. Choroby atakują rośliny, bo w zasadzie nie ma w doniczkach glebowego mikreoekosystemu, a ten nie zawsze jest tak łatwo stworzyć, ale da się. Miałem umierające Darlingtonie, powoli degradujące się najpierw w torfowcu z perlitem, a potem w torfie z perlitem i pumeksem. Podłoże było zwyczajnie zbyt ubogie i niedoborowe. To nie temperatury, nie wilgotność, a niedobory je zabijały. Rośliny nie produkowały żadnych antocyjanin, a powinny. Dostały 1/6 dawki (dla bezpieczeństwa) mikroelementarnego nawozu firmy Qual Drop, plus żelazo do 2mg/l oraz GH (Ca + Mg) w ilości podnoszącej wartość GH o 1, czyli wyszło 0,5ml na 5 litrów. Woda z 12TDS zrobiła się około 100 TDS. Dostały ją najpierw Darlingtonie - oszalały. Potem rzadkie rośliny towarzyszące z USA - oszalały. Potem podlałem storczyki - oszalały. Teraz w zasadzie podlałem wszystko inne kilka dni temu i wiem, co się wydarzy, bo nie zdychają, a już co niektóre idą z nowymi liśćmi, wręcz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Badałem jakiś czas temu wodę i wiem jedno. Najpierw brakowało w niej żelaza, a był mangan. Dodałem żelaza, rośliny na 2 tygodnie się ruszyły, mangan spadł, żelazo było, a rośliny stanęły w miejscu. Potem dodałem nawozu mikrelementarnego rośliny ruszyły, jak głupie. Te, które nie dostały zbadałem profesjonalnie wodę, brakowało... w nich boru i manganu, żelazo było. Dodawanie żelaza zapewne wyczerpały te dwa pierwiastki i one stały się kolejnymi punktami niedoboru. W naturze niektóre rośliny mają wodę TDS 30, inne 50 inne 140, a nawet 260. I to wszystko poniekąd ma pół istotne znaczenie, tylko czy wszystkich pierwiastków, które potrzebują dane gatunki jest pod dostatkiem i czy jakiś jest w tak dużym nadmiarze, że je realnie truje, więc nie będą rosły. Może być TDS 30 i być wszystko pod dostatkiem, non stop w płynącej wodzie i niczego w nadmiarze. Może być 60-70 TDS i brakować boru, żelaza, manganu i każda "najniższa deska w beczce" sprawia, że woda się wylewa, a rośliny z brakiem jednego pierwiastka mają tym niedoborem ograniczony wzrost, odporność i chorują, bo nie potrafią się bronić. To ostatnie już zrozumiałem na podstawie moich heliamfor i ich "łzawienia", co było dosłownie ich "szkorbutem", tylko nie wiem dokładnie niedoborem jakiego pierwiastka wywołane, ale na pewno H. hispida, H. parva, H. macdonaldae mają dużo większe zapotrzebowanie na mikroelementy, jak pozostałe. Kolejne w kolejce i "płaczące" okazały się H. sarracenioides, H. neblinae, H. glabra i H. tatei. Podczas gdy H. purpurascens, H. minor, H. folliculata są wręcz, jak ze stali, żyją w niedoborach i nie rosną przez 2-3 lata, ale nie chorują i nie marnieją. Teraz zacząłem stosować Kiryu i Akadamę, nie dlatego, że są lepsze od torfu i piasku, choć są, tylko dlatego, że nie będę musiał na długo przejmować się niedoborami pierwiastków. Pewne podłoża mają ich więcej, inne mniej. Perlit natomiast mnie poniekąd trochę zaskoczył i to bardzo, bardzo negatywnie. Ponieważ rośliny w Kiryu z Akadamą i petlitem nie rosły mi za dobrze na początku, potem powoli ruszyły. Natomiast rośliny w samym Kiryu i Akadamą, bez perlitu... no te ruszyły natychmiast, w tym samym akwarium i wszystkim pozostałym takim samym. Ja wiem, że perlit sam w sobie w wodzie niczego nie uwalnia, ale już w innym środowisku, jak obojętne, być może ze wiązkami organicznymi, kwasami, uwalnia aluminium, a to jednak wielu roślinom nie służy. A ponieważ dawałem sporo perlitu z czysto ekonomicznych powodów (Kiryu i Akadama są drogie), toteż naciąłem się na problem, że próba objętościowego zamienienia tych naturalnych podłóż na perlit nie przekłada się na dobry początkowy wzrost niektórych roślin. Jednakże torfowiec czy torf i istotny dodatek choćby samego Kiryu już daje bardzo pozytywny efekt, tylko pytanie na jak długo starczy roślinom, zanim im zacznie czegoś brakować. To, że perlit bywa szkodliwy już doświadczyłem wiele razy, ale zwykle dotyczyło to perlitu niskiej jakości, ciężkiego, tonącego, szarego, brudnego. Podczas, gdy bialutki, lekki, pływający nie miał tego mankamentu. W brudnym po przesadzeniu rośliny realnie stawały aż rok ze wzrostem, potem rosły dobrze. W białym w zasadzie chwilę postały i potem dobrze ruszały. Ale żeby perlit miał aż tak duży negatywny wpływ przynajmniej na część roślin, jak rosiczki, pływacze i żenlisee, to bym się nie spodziewał. Generalnie nie analizowałem tego super szczegółowo, ale po sytuacji z rzadkimi gatunkami już się temu przyjrzę. @Ptaah (Maciej Stelmach) zaproponował mi alternatywnie spróbować drobniejszą frakcję pumeksu stosowanego w uprawie Bonsai. Więc muszę porównać efekty: Kiryu z Akadamą vs. Kiryu z Akadamą i pumeksem vs. Kiryu z Akadamą i perlitem. Zrobię taką obserwację, bo wiem, jak niektóre rośliny oszalały mi w Kiryu z Akadamą, szczególnie te, które latami stwarzały problem w uprawie nie tylko mi, ale na razie od 4 tygodni przesadzam wszystkie rośliny w coś banalniejszego: torf z gruboziarnistym piaskiem bogatym w żelaziany. Wybierałem warstwę i frakcjonowałem sobie sam. Na razie większość tak dostanie, bo to było na razie najtańsze i najprostsze rozwiązanie. Jednak może okazać się, że albo będziemy nawozić mikroelementarnie nasze rośliny, albo popróbujemy innych naturalnych podłóż, żeby im zapewnić, to czego potrzebują, bez kropelkowania im nawozów. Ja na razie mieszam metody. Przynajmniej rośliny przed przesadzeniem wspomagam mikroelementarnie, a w nowych podłożach zobaczymy, jak długo wytrzymają. Już wiem, że mój torf, sam w sobie dla G. lobata wystarczył na rok dobrego wzrostu warstwa 5mm grubości w 8cm doniczce. Przez kolejny rok anemizowała się do stopnia aż bielenia liści. 3-4 miesiące wracała do normy po powolnej suplementacji, a potem zmianie podłoża. W Kiryu z Akadamą i torfowcem... oszalała ze wzrostem w 2 miesiące i wystrzeliła pędy kwiatowe, choć dogorywała chwilę temu... w zużytym torfie z kwarcowym, białym piaskiem. ... się rozpisałem... 😕 Ja może nie jestem aktywny na forum, ale robię sporo obserwacji i eksperymentów. Może nie prowadzę dyskusji, ale kiedyś podrzucę swoje obserwacje, wnioski i odkrycia dla innych do użytku. Tymczasem miło jest zobaczyć, że nie jestem jeszcze sam.
-
Zwykły ręczny spryskiwacz wystarczy + woda z filtra RO, deszczówka lub destylowana.
-
Najbardziej klasyczny filtr RO do potrzeb przeciętnego hodowcy. Jeszcze tylko potrzeba pojemnika na właściwą wodę, a ja zbieram dodatkowo wodę - odpad do podlewania roślin w ogrodzie.
-
Wygląda. A czystą S. purpurea ssp. venosa. Bardzo ładny osobnik.
-
[Japonia 2025r.] - Hyogo Prefectural Flower Center
Cephalotus odpowiedział Iglacy → na temat → Planowane wyprawy, relacje z podróży
Piękne rośliny, widać, że bardzo dobrze zadbane. Tyle lat doświadczenia wyrabia wyczucie, które ma niewielu. Przepiękne dzbaneczniki! Zaciekawiło mnie, jak mu cudownie rosły S. minor. Jestem też ciekawy czy używa nawozów, jeżeli tak, to jak nawozi swoje rośliny?