-
Liczba zawartości
4100 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Metody kontaktu z użytkownikiem
-
Website URL
http://s12.photobucket.com/albums/a206/cephalotus/
Informacje w profilu
- 0
-
Miejscowość
Żary
Previous Fields
-
Gadu-Gadu
4771406
-
Skype nick
Cephalotus1
-
Województwo
lubuskie
Cephalotus's Achievements
0
Reputacja
-
Zwykły ręczny spryskiwacz wystarczy + woda z filtra RO, deszczówka lub destylowana.
-
Najbardziej klasyczny filtr RO do potrzeb przeciętnego hodowcy. Jeszcze tylko potrzeba pojemnika na właściwą wodę, a ja zbieram dodatkowo wodę - odpad do podlewania roślin w ogrodzie.
-
Wygląda. A czystą S. purpurea ssp. venosa. Bardzo ładny osobnik.
-
[Japonia 2025r.] - Hyogo Prefectural Flower Center
Cephalotus odpowiedział Iglacy → na temat → Planowane wyprawy, relacje z podróży
Piękne rośliny, widać, że bardzo dobrze zadbane. Tyle lat doświadczenia wyrabia wyczucie, które ma niewielu. Przepiękne dzbaneczniki! Zaciekawiło mnie, jak mu cudownie rosły S. minor. Jestem też ciekawy czy używa nawozów, jeżeli tak, to jak nawozi swoje rośliny? -
Japończycy są bardzo skrupulatni i poukładani. Jak widać mają nardzo zróżnicowane zainteresiwanie i chwytają się wszystkiego, co ciekawe, nawet roślin towarzyszących czy świetlanki. Ach, szkoda, że nie uczą w szkołach Japońskiego, bo każdy obcokrajowiec, ktory zna Japoński jest zupełnie inaczej tratowany w Japonii. Nie pytam czy coś z tamtąd przywiizłeś, ale w takim dobrobycie ja bym się rozchorował.
-
Japonia to niezwykłe miejsce przyrodniczo i kulturowo. Zdecydowanie warte odwiedzenia. Ciężko jest jednak znaleźć dobry kontakt w Japonii w gronie roślin. Kilka razy próbowałem, ale te kontakty, jak większość w czasie się wykruszyły. Myślałem, żeby kiedyś odwiedzić ten kraj, ale dopiero, jak będę w stanie podróżować. Tą centralnie białą dracenę mam i bardzo lubię. Piękna roślinka.
-
Cephalotus obserwuje zawartość → Nie wiem co się dzieje z moją muchołówką i Ocena muchołówki
-
Pędy kwiatowe obumierają naturalnie, nie jest to równoznaczne z chorowaniem. Jak estetyka przeszkadza, jak polecił kolega, warto obciąć.
-
Ja chcę coś ogólnie łatwego rozpowszechniać, żeby każdy mógł się tym cieszyć. Twoje informacje o muchołówce i cefalotusie powiedziały, że muchołówka nie wymaga bezwzględnie spoczynku, ale cephalotus jednak może go potrzebować po pewnym czasie lub chociaż do zamknięcia cyklu życiowego. Co do D. schizandra, ona zdaje się mieć specyficzne zapotrzebowanie, tylko nie jestem jeszcze pewien na co dokładnie. Może być to połączenie temperatury i składników mineralnych w podłożu. Zdecydowanie woli nie przegrzewać się, jak w akwariach, terrariach, mieć "zimny korzeń", nawet jeżeli liście się nagrzewają, stąd jest łatwa na podłodze w cieniu. Ale nawet tam jednak czegoś jej brakuje w podłożu, które jej daję - torf z perlitem. Dlatego teraz dałem jej piaskowiec i torf. A w ostateczności dam może jakieś liście na wierzch, żeby miała jednak żyźniej. Coś, czego mnie nigdy nie udało się osiągnąć to sprawić, żeby zakwitła. Jeżeli to uda mi się zrozumieć, jak wywołać, to może będę miał z niej nasiona i mógł wysiewać, bo musimy to robić, żeby selekcjonować coś nowego, bardziej dopasowanego do naszych warunków, ale ciągle w zakresie genetycznej tolerancji danego gatunku.
-
Roślina wygląda normalnie, ale też na świeżo przesadzaną.
-
Ajajaj... jakie przepiękne masz te tłuścioszki, aż trudno oko oderwać. U rosiczek pigmejskich część ma względy spoczynek, a część wymaga go bezwzględnie. Kiedyś chyba nawet taką listę wrzucono na forum. Oczywiście dla kogoś, kto może zapewnić roślinie cykl naturalny nie ma powodów do dokonywania wyborów: zimować czy nie. To ci, którzy nie mają z wyboru preferowanych warunków muszą się zastanawiać. Osobiście robiłem rzetelne eksperymenty z odpowiednią liczbą osobników do próby kontrolnej i badanej, ale to nie jest wcale takie łatwe, jeżeli ktoś nie może się temu poświęcić całkowicie. Dlatego wiele i większość eksperymentów będzie na zasadzie przybliżonej. Mając pełną świadomość małej próby, nieco odmiennych gatunków, lokalizacji pochodzenia. Robiłem cztery doniczki z kilkoma roślinami i każdą traktowałem nieco inaczej, czy to podłożem czy to warunkami, ale nie za dużą ilością czynników, żebym mógł cokolwiek oszacować. Kiedy jakaś doniczka się wyróżniała od innych, to chcąc nie chcąc, była bliżej optimum niż pozostałe, nawet jeżeli w sposób precyzyjny czegoś nie określała. Dlatego Twoje obserwacje są tak precyzyjne i informatywne, bo są skierowane bardziej w ten ściśle naukowy kierunek badań i wyciągania wniosków. Gdyby tak postępowali ci, co mają szklarnie, odpowiednie ilości roślin, to mielibyśmy wiedze opartą na faktach, nie na dedukcji - jak będzie w większości przypadków. Jednakże jednym pytaniem i odpowiedzią mogę natychmiast stwierdzić na ile muchołówka i cefalotus jest bliżej spoczynku zimnego i obligatoryjnego a opcjonalnego. Czy kwitną i zawiązują nasiona w takich warunkach? Jeżeli roślina żyje, trwa, wegetuje ale nie spełnia funkcji generatywnego rozmnażania, co będzie celem tych dwóch gatunków (z zasady nie preferują rozmnażania wegetatywnego w naturze), toteż niemożność uzyskania pełnego cyklu rozwojowego rośliny - od nasiona do nasiona w danych warunkach - jasno określa takie warunki za nieoptymalne do przetrwania gatunku. Nawet, jeżeli cefalotus rósłby przez 15 lat i nie umierał, ale nigdy nawet nie próbował zakwitnąć - nie są to warunki, w których przetrwa. Może jednym to wystarczy, że trwa, ale ciągle nie będzie to optimum dla gatunku. Z moich rozmów z ludźmi z rejonów tropikalnych, o ile cefalotus nie został skiełkowany w warunkach tropikalnych, to nie jest wyselekcjonowany do zamknięcia cyklu rozwojowego w takich warunkach. Jednak osoby, które wysiały cefalotusa z nasion w warunkach tropikalnych i taki osobnik potem im rośnie normalnie, a nawet kwitnie, to ta roślina jest w pełni przystosowana. Zresztą Darlingtonia ma dokładnie tak samo. Może być mrozoodporna i tropikalna jako gatunek, ale nie jako jeden osobnik. To jest potencjał w nasionach tego gatunku, co jest fascynujące. Ponieważ większość osobników jest wysiewana w szklarniach, są wyselekcjonowane bardziej do tych warunków. Część nawet tak bardzo, że znosi upiornie wysokie temperatury. Ja sam zauważyłem, że można wyselekcjonować osobniki z nasion, które będą rosły w stale mokrych warunkach lub znosiły całkowite wysuszenie. Wtedy z chmury genetycznej zawartej w licznych nasionach selekcjonujemy osobnika do naszych warunków. O ile zauważyłem taki trend u cefalotusów na bazie informacji od ludzi z tropików, o tyle z Darlingtonią sam to wywnioskowałem na po sianiu setek nasion. A teraz selekcjonuję osobniki mrozoodporne na torfowisko, również siejąc nasiona. Z ponad setki posianej skiełkowały 3, ale nie jestem pewien, czy którąkolwiek z tych siewek przetrwała zimę... nie widzę ich. Dlatego będę musiał posiać znacznie więcej nasion, najlepiej z lokalizacji, które już są z tych zimniejszych, żeby uzyskać mrozoodpornego osobnika. D. regia też ma potencjał na bycie mrozoodporną, gdyż dorosłe osobniki potrafią znosić do -7°C, ale nie forma nizinna... (Górskiej jeszcze nie spróbowałem.) Więc, odpowiednia ilość siania może dać nam D. regia na zewnętrzne torfowisko. W tym roku po 4 latach siania się w końcu znalazłem pierwszą siewkę D. binata tam, gdzie nigdy nie było tego gatunku. Choć produkuje mnóstwo nasion co roku, to nigdy nie znalazłem siewki w poprzednich latach, także mam osobnika, który nie tylko przeżywa na zewnątrz, ale powinien się też nasiewać. Jednych to ucieszy, innych przerazi... mnie to cieszy, co potwierdza mi to, co podejrzewałem, że w potencjale genetycznym nasion niektórych gatunków jest mrozoodporność w naszym klimacie. Jedna D. spatulata już go ma. Kwitnie na różowo, sieje się, choć ma duże wymagania cieplne i nachylenie podłoża bardziej do południa, najlepiej bez zacieniania... czyli otwarta, nasłoneczniona, może osłonięta od wiatru przestrzeń i ona już daje radę. D. filiformis natomiast idzie w innym ciekawym kierunku, choć pierwotnie były zielonawe i duże, ze względu na sianie się większości na pełnym słońcu i otwartej przestrzeni, kolejne pokolenia zaczęły się kurczyć i intensywnie czerwienić.
-
Dziękuję za nowy wpis i cudowne zdjęcia. Są bardzo wnoszące. Ja nie mam kiedy stworzyć czegoś z sensem, a nazbierało mi się obserwacji i wniosków na kilka tematów. Twoje rośliny wyglądają tak obłędnie, że jest to aż nieprawdopodobne, w jak banalny sposób je uprawiasz. Bardzo zaciekawiło mnie w czym trzymasz D. schizandra. Aż chętnie bym spróbował u siebie, choć mam coś może nawet lepszego od Seramisu - wspominam poniżej. Fascynujące było przeczytać, że wystarczy muchołówkom zapewnić odpowiedni cykl świetny, a nie termiczny, żeby je właściwie przezimować. Bo 5 lat to już jest długo, a 6 już jawnie stwierdza, że to jest właściwa forma odpoczynku dla nich, skoro się nie załamały. Ciekawy jestem tylko, jak na dokładnie to samo zareagowałby Cephalotus, gdyż na razie na moim parapecie, tej simy mi się ciężko załamał, ciężko pochorował na mączniaka szklarniowego. Teraz odbija, ale już widzę, że po 4. roku robi się zwyczajnie źle, a po 5. bez spoczynku zwykle pada. Jednak nie ma tak skróconego dnia, bo wiele innych roślin dookoła go potrzebuje cały rok w podobnych ilościach. Ostatnio stwierdziłem, że pierwiastkiem, którym naszym roślinom, zamkniętym w domu brakuje, to żelazo. Okrutnie. Badałem jego poziom w wodzie akwariów - 0,0mg/l. Nie ma go, zużyte, do zera. Dodanie do do wartości 0,4mg/l sprawiło, że rośliny ciężko niedoborowe przeszły szok, pobielały im stare liście, a potem wypuściły nowe, dużo zieleńsze i ruszyły ze wzrostem. Nie przekraczałbym tej wartości, jeżeli nie wiemy czy rośliny są niedoborowe, bo może tego nie być widać po nich. Potem dodałem, z górki, poszalałem 1,0mg/l i nic się nie stało. Po około 3 miesiącach zużyły 0,2mg'l, nie dużo, ale widać, że go zużywają. Nawóz dla storczyków Florowitu w połowie maksymalnej koncentracji nie zaszkodził NICZEMU, nawet popryskałem tłustosze i miały się dobrze. A wiele roślin bardzo ucieszyła się z tego. Jednak nie utrzymywałbym TDS wody z roślinami ponad 2 tygodni powyżej 200ppm. Po około tygodniu, gdy rośliny wezmą, co potrzebują, zniżyłbym tę wartość do <100ppm, najlepiej 40-80ppm, to zakres, który w naturze spotykam najczęściej, choć widywałem i 164ppm na torfowiskach. Jednak same kwasy organiczne mogą wpływać na tę wartość, nie koniecznie minerały. Ja może zdradzę malutki sekrecik, nad którym ostatnio pracuję, żeby móc powiedzieć, coś więcej, a mianowicie... PIASKOWIEC. Tepui - piaskowiec, Ameryka południowa - piaskowce, Afryka - masę piaskowców, Australia - Piaskowce... Jak analizuję ekosystemy, w których rosną rośliny owadożerne, to bez wahania mogę powiedzieć, że ogromna większość rośnie na piaskach lub piaskowcach. A piaskowiec jest bardzo ciekawym podłoże, gdyż pH ma kwaśne, ma wapń, w niedużych ilościach, a go ma, po rozpuszczeniu w 20g w 100ml wody miał 43TDS, oczywiście ten, który mam ja. Ponieważ piaskowce będą różniły się składem mineralnym zależnie od cementu między ziarnami piasku. dlatego dodaję go do wszystkich roślin, powoli, bo to wymaga przesadzania. Daję jako domieszka do podłoża w formie drobnej frakcji i grubej na dno do powolnego rozpuszczania w czasie i uwalniania związków pod wpływem rozpadu. Jak na razie nic negatywnego nie zauważyłem u pływaczy, żenlisei, tłustoszy, rosiczek. Wszystko tylko się cieszy z minerałów, które wnosi, a nie ma ich za dużo. Nie podnosi pH, bo przynajmniej ten, który mam ma pH 5,0. Choć są piaskowce, które są białe, wyraźnie łatwo się kruszą i choć nie badałem ich pH, to wiem, że zakres może być różny. Tych unikam u siebie, może niesłusznie, ale na razie ich nie przebadałem na tyle, żeby czuć się bezpiecznie z ich używaniem. Choć Topsin został wycofany, to ja już wcześniej znalazłem dobre zastępstwo dla niego Switch 62,5 WG, jedno ALE: on jest proszkowy, mocno, jeżeli osadzi się w dzbanku helki, między dzbankami koło stożka, to z czasem rozłoży się i zacznie oszczędzać tkanki. Dlatego dzbankowate rośliny pryskam nim tak, żeby nie osadził się nadmiar. Po prostu pryskam je do góry nogami, albo zamaczam w roztworze odwrócone i wyjmuję, wtedy nadmiar ścieka, nie zostaje. Ten mogę polecić, aczkolwiek... nie pryskałem nim tłustoszy, to nie wiem, jak one go zniosą, bo wszystko inne znosi go dobrze.
-
Po tym, że umierają mchy dookoła w doniczce. To jest rozprzestrzeniająca się śmiercionośna choroba w podłożu, mchy poszły w pierwszej kolejności.
-
Infekcja, najprawdopodobniej grzybowa. Tutaj tylko pomoże przesadzenie można spryskać roślinę fungicydem. Ostatnio wycofali Topsin... teraz można użyć Switch. Tylko trzeba też dobrze go wypłukać po użyciu. Przesadzenie to priorytet.