-
Liczba zawartości
897 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
MarcinS's Achievements
0
Reputacja
-
Jak odświeżasz temat to dopiszę swoje luźne spostrzeżenia. Oprócz Trichofit stosowałem też inne preparaty zawierające dobroczynne organizmy. Trichofit jest już chyba niedostępny w sprzedaży. Inne preparaty: Polyversum - zawiera grzybopodobnego Pythium oligandrum Power Seed P -mieszanina kilku gatunków dobroczynnych bakterii i grzybów, do zaprawiania nasion. Ja rozpuszczam w wodzie i podlewam tym rośliny. Fitoprotect - zawiera dobroczynne bakterie Bacillus. Jakiś czas temu zbadałem czy te preparaty nie wzbogacają podłoża. Na początku zmierzyłem przewodnictwo wody z preparatami. Wziąłem 0,1g każdego i zalałem je 15ml wody kranowej. Nie użyłem wody destylowanej żeby ciśnienie osmotyczne czystej wody nie zniszczyło komórek mikroorganizmów, co by podniosło sztucznie wynik. Od wyniku odjąłem EC samej wody kranowej. Niestety nie pamiętam jaka jest jednostka, PPM czy uS/cm. W sumie wszystko jedno bo różnice są wyraźne. Wyższe wartości EC = więcej jonów w roztworze. Potem zmierzyłem zawartości rozpuszczonych fosforanów, siarczanów, jonów amonowych i azotanowych. Preparaty zalewałem wodą destylowaną ale nie pamiętam w jakiej proporcji. Chyba w takiej samej jak w przypadku EC. Jeśli wynik wyszedł powyżej jakiejś wartości to trudno powiedzieć ile było w rzeczywistości, bo wynik był daleko ponad krzywą kalibracyjną. Różnice są na tyle wyraźne że nie czułem potrzeby sprawdzać dalej. Widać że Fitoprotect i Trichofit mają bardzo wysokie EC i dużo fosforu. W związku z tym nie używam tych preparatów do roślin owadożernych. Zauważyłem że jak roślina jest już zaatakowana przez grzyba to te preparaty nie pomagają. Natomiast jako zapobieganie chorobom to wydaje mi się całkiem dobre. Nie mam próby kontrolnej bez dodatku dobroczynnych organizmów, ale wydaje mi się że roślinom jest lepiej kiedy dostają dobre mikroorganizmy. Najlepszy wydaje mi się Power Seed P bo jest tani (5-7 zł), ma bogaty skład i nie wzbogaca podłoża. Polyversum też jest fajne, ale teoretycznie może być mniej skuteczny przy pH poniżej 5,5. Mikroorganizmom może też nie odpowiadać stale mokre podłoże roślin owadożernych. Ja mniej więcej raz na tydzień do wody do podlewania roślin dorzucam Power Seed P i Polyversum. Skutków negatywnych nie zaobserwowałem. Już chorych roślin to nie leczy - myślę że jak grzyb przedostał się do rośliny to jest już za późno. Za to jako profilaktyka i do zwalczania pleśni wydaje mi się to fajne rozwiązanie.
-
W Nature Communication pojawił się artykuł, w którym stwierdzono owadożerność u nowego gatunku rośliny- skalnicy Saxifraga candelabrum. Do tej pory nie znano żadnej rośliny owadożernej z tej rodziny. Gatunek ten posiada lepkie włoski na liściach i kwiatostanach. Ofiary wabi zapachem. Łapie drobne owady, ale nie te, które są zapylaczami. Stwierdzono u niego obecność enzymów trawiennych i wchłanianie produktów trawienia. Gatunek występuje w Chinach na wysokości 2500-3300m, na okresowo suchych, dobrze naświetlonych szczelinach skalnych. Odnośnik do artykułu: link
-
Co się działo z nią zimą? Ja swoją roridulę mam od 2019 roku i nie zimowałem jej w chłodzie ani razu. Zimą ma coraz krótsze doświetlanie i temperaturę pokojową, dokładnie tak jak wszystkie inne rośliny. Wtedy wypuszcza krótsze liście, które prawie wcale nie są klejące.
-
Chciałbym się podzielić z Wami swoimi doświadczeniami z rozmnażaniem roriduli, może się komuś przyda. Roridule są bardzo trudne do kupienia, głównie dlatego że trudno się je rozmnaża. Mam jedną starszą roślinę, która ma pokraczny, wyciągnięty pokrój i stwierdziłem że trzeba ją odmłodzić i rozmnożyć. Roridula wydaje nieliczne nasiona, a z tych które już są, nie wszystkie kiełkują. Wykiełkowało mi kilka nasion, po czym siewki trochę rosły i padły. Są one wrażliwe na choroby grzybowe. Dorosła roridula jest natomiast bardzo odporna. Moja przeżyła wszystkie epidemie które dziesiątkowały inne rośliny. Niektóre siewki wyrosły do takiego etapu, po czym obumierały: Łupina nasienna nie chciała uwolnić siewki i mocno się na niej trzymała. Zauważyłem że kiedy się ją namoczy, to schodzi łatwo. Bez łupiny siewki kontynuowały wzrost (aż nie padły). Spróbowałem rozmnożyć roridulę przez sadzonkę pędową. Uciąłem pęd wierzchołkowy i jego końcówkę włożyłem do wody destylowanej. Po dłuższym czasie pęd wypuścił korzenie, posadziłem go do doniczki i roślina rośnie do tej pory. Potem próbowałem zrobić to jeszcze raz i pęd usechł zanim zdążył się ukorzenić. Współczynnik sukcesu wynosi więc 50%. Roridula z ukorzenionego pędu: Jej korzenie: Ostatnio spróbowałem nowej metody. Wokół łodygi jednego z pędów owinąłem trochę martwego torfowca i owinąłem go folią. Podlewałem mech od czasu do czasu żeby był cały czas mokry. Nie wygląda to najlepiej ale podziałało. Po równo dwóch miesiącach w mchu pojawiły się małe korzonki Obciąłem pęd, posadziłem go do doniczki, do której dodałem pożytecznych mikroorganizmów. Nie wiem czy sadzonka się przyjmie, ale wydaje mi się że ta metoda jest pewniejsza niż ukorzenianie pędu w wodzie.
-
Dzięki Jak pisałem już wcześniej, mieszkam w bloku, w niedużym mieszkaniu. Nie mam jak zapewnić roślinom specjalnych warunków. Nie mam wpływu na temperaturę ani na wilgotność powietrza. Jedynie mogę zmieniać długość doświetlania. I nawet w takich warunkach da się jako tako uprawiać rośliny owadożerne Tu heliamfora midoxa od dawna rosnąca w wodzie w słoiku: A tu rośliny które trzymam w pracy: Kapturnica, bez chłodnego zimowania przynajmniej od 2020 roku, tylko z krótkim dniem zimą: Muchołówki, też od dawna bez zimowania w chłodzie:
-
Na pewno dodatek mikroelementów robi dobrze roślinom, zwłaszcza takim które rosną w nietypowy sposób, tak jak u mnie. One zwyczajnie nie mają skąd wziąć np. żelaza. A żelazo ma taką przykrą właściwość że się łatwo strąca i przestaje być dostępne. Z dodatkiem mikroelementów trzeba być jednak ostrożnym, bo co za dużo to niezdrowo. Łatwo doprowadzić do toksycznych stężeń np boru, a żelazo w warunkach zredukowanych (bez dostępu tlenu) też staje się trujące. Natomiast do części roślin chyba nigdy nie dawałem mikroelementów i mają się dobrze. Rosną jednak w torfie, w którym naturalnie coś powinno się znajdować. Tutaj zdjęcia roślin u moich rodziców. Są to same łatwe gatunki, natomiast są dokarmiane rzadko i bez dodatku mikroelementów:
-
Warszawa, Żoliborz albo kampus wydziału Biologii UW na Ochocie
-
Nepenthes ampullaria kupiłem na carnisana.pl, widzę że teraz jest dostępna tylko zielona forma tego gatunku. Ja mam formę nakrapianą. Roślin generalnie nie sprzedaje, czasem rozdaję jak ktoś może je odebrać osobiście.
-
Aktualizacja zdjęć Główna obserwacja z ostatniego roku to potwierdzenie, że rośliny owadożerne (przynajmniej te proste w uprawie) mogą rosnąć w czymkolwiek co nie jest żyzne i jest mokre. Przy okazji ważne żeby nie mieć żadnej choroby grzybowej, inaczej rośliny źle rosną nawet w dobrej jakości torfie czy torfowcu. Kolejny rok moje muchołówki i większość innych roślin nie była zimowana w niskiej temperaturze. Miały one zimą krótszy dzień i temperaturę pokojową, były doświetlane diodami. Gatunki typowo zimnolubne weszły w głęboki spoczynek. Je przezimowałem w słoiku na balkonie. Jak przychodziły mrozy to słoik chowałem do lodówki. Wszystkie zimowane w ten sposób rośliny przeżyły. Na początek zdjęcia muchołówek. Prawie wszystkie rosną z korzeniami w wodzie. Nie ustalam pH wody, czasem dodaje mikroelementów i potasu. Część muchołówek jest posadzona w płytkiej warstwie seramisu, część tofu, żwiru bazaltowego, żywego lub martwego torfowca. Kilka rośnie tradycyjnie, z korzeniami w podłożu. Nie widzę różnicy we wzroście roślin w zależności od tego w czym rosną. Moja uprawa muchołówek w prostej hydroponice: Rosiczki rosną czasem torfie, czasem w seramisie, czasem w torfowcu, czasem w mieszance różnych składników albo z korzeniami w wodzie. Też nie umiem powiedzieć co jest wyraźnie lepsze albo gorsze. D. scorpioides, od 3 lat rośnie w korzeniami w wodzie, z niewielkim dodatkiem torfu. D schizandra, tutaj rosnąca w czystym seramisie: A tu z korzeniami w wodzie D. aliciae o dziwacznym pokroju: D. natalensis, rośnie w martwym torfowcu D. venusta rosnąca w żywym torfowcu D. slackii rosnąca korzeniami w wodzie D. madagascariensis, rośnie w torfie Wybarwiająca się forma D. venusta, w martwym torfowcu D. hamiltonii w martwym torfowcu. D. paradoxa w martwym torfowcu D. roseana rosnąca w torfowcu: I D. roseana rosnąca w zbyt dużym zagęszczeniu w samym seramisie D. lasiantha rosnąca od 2 lat w torfie: I D. lasiantha w seramisie (jednoroczna) D. prolifera Dolna część liścia D. prolifera, D. intermedia przezimowana na balkonie D. oblanceolata Tłustosze meksykańskie też wydają się być mało wrażliwe na typ podłoża. Część swoich trzymam w seramisie, część w piasku albo martwym torfowcu odkwaszonym wodorowęglanem potasu. Jak miałem rośliny z chorobą grzybową to we wszystkim rosły źle, jak są zdrowe to typ podłoża nie ma większego znaczenia. Pływacz U. calycifida z pułapkami rosnącymi w wodzie Roridula z ukorzenionego pędu: Żenlisea z pułapkami rosnącymi w wodzie: Na koniec cefalotus. Ten to dopiero potrafi rosnąć w czymkolwiek. Rósł mi dobrze w samym torfie, w samym piasku, z korzeniami w wodzie, w samym seramisie i w martwym torfowcu.
-
[Japonia 2025r.] - Hyogo Prefectural Flower Center
MarcinS odpowiedział Iglacy → na temat → Planowane wyprawy, relacje z podróży
Dzięki za podzielenie się zdjęciami. Niesamowita kolekcja! Trudno mi sobie wyobrazić ile pracy musi kosztować utrzymanie jej w takim stanie... -
czy to normalne, że rosiczka tak wygląda?
MarcinS odpowiedział bigcoco → na temat → Rosiczka - pytania i odpowiedzi.
Rosiczka przylądkowa jest gatunkiem występującym na mokradłach, nie jest łatwo ją przelać. Woda nie musi stać cały czas w podstawce, ale jeśli jej nie ma to istnieje ryzyko że podłoże za bardzo przeschnie. 1-2 cm wody na podstawce przez cały czas powinien być bezpieczny dla rośliny, bez ryzyka przelania i przesuszenia. -
Też mi wygląda na świeżo przesadzoną, co by tłumaczyło zamknięte pułapki. Roślina wygląda ok, wytwarza dużo młodych liści. Nie podoba mi się kolor podłoża. Czy to jest torf? Dobrej jakości, świeży torf powinien być brązowy, na zdjęciu jest czarny.
-
czy to normalne, że rosiczka tak wygląda?
MarcinS odpowiedział bigcoco → na temat → Rosiczka - pytania i odpowiedzi.
Rośliny w markecie często trzymane są w bardzo złych warunkach, przez co szybko marnieją. Twoje rośliny właśnie tak wyglądają, jak ofiary złego traktowania w sklepie. Daj im dużo światła, niech stoją na parapecie przez cały czas, o ile nie jest ekstremalnie gorąco. Rosiczki są światłolubne więc duże ilości światła im nie szkodzą. Dobrze że podlewasz rośliny wodą deszczową, może być przez cały czas w podstawce. Rosiczka przylądkowa jest najprostszym gatunkiem w uprawie, powinna się zregenerować i za jakiś czas wypuścić liście z kropelkami. Na obecne liście kropelki już nie wrócą. Stare, obumarłe liście możesz wyciąć i wyrzucić, żeby się na nich pleśń nie rozwinęła. -
Ja niestety nie mam gdzie robić eksperymentów z poprawną próbą kontrolną bo zwyczajnie nie mam na to miejsca. Mieszkam w bloku, na 40 m2, więc i tak dobrze że udało mi się znaleźć jakieś miejsce na rośliny 😉 Z tego powodu wszystkie rośliny trzymam w dokładnie takich samych warunkach temperatury i długości dnia i nocy. Obok siebie, w tym samym akwarium stoi np. dzbanecznik, Drosera paradoxa, Drosera fulva, Drosera arcturi, cefalotus, heliamfora x midoxa, roridula, Drosera prolifera, rosiczki pigmejskie i Drosera schizandra. A obok w akwarium stoją tłustosze meksykańskie i jeden zimnolubny. Zimuję tylko te rośliny, które niezbędnie tego potrzebują do przeżycia, na balkonie albo w lodówce. Muchołówki wczesną wiosną zaczynają masowo kwitnąć, obcinam im kwiatostany bo nie potrzebuję od nich nasion. Pojedyncze kwiatostany zostawiłem w pracy, u muchołówek które też nie były zimowane. Wydały nasiona, natomiast bardzo mało. Cefalotus nigdy mi nie zakwitł. Super że selekcjonujesz siewki roślin pod konkretne warunki! Dzięki temu może się okazać, że gatunki trudne w uprawie, dzięki takiej selekcji staną się łatwiejsze. Kiedyś na przykład D. schizandra uchodziła za gatunek trudny w uprawie, który był trudno dostępny. Przynajmniej u mnie rośnie bardzo dobrze, bez żadnych szczególnych warunków. Nie wiem czy to zasługa selekcji bardziej odpornego genotypu rośliny, czy też wcześniejsze poglądy były błędne. Miło jednak że roślina ładnie rośnie. Jak coś wyselekcjonujesz to prośba o sprzedaż takich osobników innym osobom, żeby takie genotypy mogły stać się bardziej popularne. Drosera schizandra rosnąca w czarnym żwirku, bez torfu, z korzeniami w wodzie. Jakaś krzyżowka, wygląda jakby miała coś wspólnego z P. agnata. Nepenthes ampullaria Muchołówka w podłożu nieorganicznym, mam nadzieję że tej jeszcze nie wstawiałem.