Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Ptaahu napiszę tak...U Ciebie to zapewne każda roślinka pięknie wygląda bo co zdjęcie to okaz jak ta lala!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybarwienie kapturnicy na drugim zdjęciu świetne. Jak widać nawet te "marketowe" są ciekawe :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za uczczenie dzisiejszego dnia ;)

 

Ja czekam (niecierpliwie) na królewskie kapturnice :P Choć kilka :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Łukash Nie przesładzaj ;)

 

@wksek Fakt. Nie potrzeba wcale cudów - takie i zwyczajne kapturki potrafią cieszyć oko. Plus niektórych hybryd jest taki, że to naprawdę zwarte i foremne rośliny praktycznie przez cały sezon.

 

@biedronkaoo7 Nie uwierzę jak nie zobaczę! Tym bardziej, że mieszkasz w dżungli!

 

@Kropka Oj, w takie święto nie mogłem dać plamy. A na królewskie kaptury przyjdzie królewsko poczekać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Żadnych swoich roślin sztucznie nie doświetlałem. Wszystkie stały na parapetach okiennych, część z nich wstawiona była do akwariów. Jakkolwiek preferowałem heliamfory to próbowałem z możliwie wszystkimi rodzajami. Od samego jednak początku nie miałem przekonania do pływaczy i genlisei, dlatego w kolekcji znajdowali się pojedynczy ich przedstawiciele. Wątpliwą dla mnie przyjemnością było trzymać rośliny mało efektowne i bez widocznych pułapek - bo przecież te 2 aspekty traktują o atrakcyjności roślin mięsożernych.

Niewątpliwie masz wspaniałe rośliny i jest na czym na dłużej uwiesić oko. Owszem po heliamforze, muchołówce, rosiczkach, tłustoszach i jeszcze części innych roślin mięsożernych wyraźnie widać ich cechę i powód przynależności do grupy. Natomiast różne osoby posiadają swoje rośliny z indywidualnych powodów. Jedna osoba chce spróbować wszystko, inna chce aby były łatwe i niewymagające. Następna chce, aby były zróżnicowane, kolejna żeby było ile wlezie lokantów tego samego gatunku, a jeszcze kolejna będzie hodowała je ze względu na ciekawostkę lub historię jaką za sobą niesie.

 

To, że pływacze może nie mają w większości przypadków pułapek wyraźnie widocznych, a żenlisee nawet tak chętnie jak one nie kwitną, to w dużej mierze stanową duże wyzwanie hodowlane. Może nie są to mistrzowie świata w wielkości i urokliwości kwiatów, ale są bezsprzecznie mięsożerne, mają wyrafinowane metody łapania ofiary, są genetycznie bardzo zróżnicowane i osobiście dla mnie wyjątkowo ciekawe. Nie spodziewam się, że inni będą podzielać ten punkt widzenia, ale nie są to mchy jak określiłeś pływacze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzyśku, przede wszystkim dziękuję Ci za miłe słowo na temat moich okazów. Oczywiście mam świadomość tego, że każdy podchodzi na swój sposób do poszczególnych roślin i nie należy komuś umniejszać gustu czy umiejętności z powodu zainteresowania pływaczami czy genliseami. Ty powodów swoich preferencji wskazałeś kilka, a mnie pozostaje uszanować i docenić Twój wybór. Przykro mi, że żartobliwie użyte słowo "mchy" wziąłeś tak bardzo do siebie i przepraszam jeśli Cię tym uraziłem. Nie miałem na celu osobistego ataku - wyraziłem po prostu swoją opinię w moim uznaniu w nieszkodliwy sposób.

 

Zastanawia mnie nieraz ile osób wykazałoby szczere zainteresowanie taką np. genliseą gdyby nie była mięsożerna. Nie sądzę żeby takie "smaczki" jak rozmiar genomu (z góry przepraszam za błędy merytoryczne - ja nienaukowiec, bądź jak kto woli ignorant w kwestiach dla mnie nie mających praktycznego zastosowania) kogokolwiek skłoniły do jej uprawy. Podejrzewam zatem, że mięsożerność jest w wielu przypadkach po prostu punktem wyjściowym do realizowania swoich kolekcjonerskich ambicji. Stąd takie zbieractwo wielu lokantów tego samego gatunku, nieróżniących się praktycznie niczym poza poza tekstem na etykiecie, chlubienie się posiadaniem największych, zwykle przeciętnej urody, rarytasów itp. Jestem przeświadczony, że gdyby udowodniono mięsożerność u perzu, to znaleźliby się na niego amatorzy. Ostatnio odniosłem nawet wrażenie, że trudność uprawy jest wyznacznikiem wyrafinowania i niezwykłych ponadprzeciętnych umiejętności hobbysty. Ale ile osób tyle potrzeb - każdy ma prawo spełniać się na swój sposób, a mnie pozostaje to zaakceptować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podejrzewam zatem, że mięsożerność jest w wielu przypadkach po prostu punktem wyjściowym do realizowania swoich kolekcjonerskich ambicji. Stąd takie zbieractwo wielu lokantów tego samego gatunku, nieróżniących się praktycznie niczym poza poza tekstem na etykiecie, chlubienie się posiadaniem największych, zwykle przeciętnej urody, rarytasów itp.

 

Nawet tutaj nie do końca jest tak, jak mówisz - u mnie pasje "roślinne" rozwinęły się w znacznym stopniu z pasji...geograficznych. Od zawsze byłem zafascynowany dzikimi i niedostępnymi odludziami gdzieś na końcu świata, więc kiedy jeszcze w podstawówce znalazłem wzmianki o takich miejscach, jak np. wenezuelskie góry Tepui, po prostu się "zafiksowałem", a jako, iż helki były chyba jednym z najbardziej popularnych rodzajów rosnących tam roślin będących w uprawie, to wybór był naturalny ;) Poza heliamforami hoduję wiele nie-mięsożernych roślin z tamtego rejonu, nawet, jeżeli jest to chociażby głupia trawa (Xyris jupicai z Auyan Tepui w tym przypadku), i czerpię z tego identyczną radość, jak z rarytasów pokroju H. minor var. pilosa.

 

Według mnie w tym temacie nie ma sensu robić jakichkolwiek teorii i domysłów, bo każdy podchodzi do hodowli na swój własny, niepowtarzalny sposób. Jeden stawia sobie wyzwania utrzymania trudnych w uprawie gatunków, ktoś inny robi sobie w domu cząstkę jakiegoś innego, dzikiego świata, a jeszcze inni (np. ja) czerpią radość ze wszystkiego po trochu :D Nie ma tutaj co się zastanawiać nad motywami :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie do końca jest jak mówię, bo powiedziałem o większości, a nie wszystkich ludziach na świecie i taka była moja intencja. Ja sam nigdy nie zainteresowałbym się w takim stopniu heliamforami w jakim to robię obecnie gdyby nie David Attenborough i jego książka, która zobrazowała te jakże niedostępne rejony występowania tej grupy roślin. Sam nie uważam jakoby "roztrząsanie" sprawy czyichś indywidualnych pobudek było specjalnie zasadne, tym bardziej w temacie zdjęciowym, ale powodowany komentarzem Cephalotusa czułem potrzebę odniesienia się do jego słów.

 

W nawiązaniu do pytania Łukasha o zdjęcia moich kilkunastoletnich roślin przedstawiam H. neblinae, która po długim czasie totalnego zaniedbania powoli staje na nogi. Jako ciekawostkę załączyłem fotografię wykonaną w 2013r. ukazującą "zastaną" kondycję i wygląd heliamfory. "Clone 1" to moja prywatna numeracja, a roślina została w taki sposób opisana, ponieważ mam 2 różne egzemplarze tego gatunku o odmiennym wyglądzie.

 

2013r.

DSCF8132.jpg

 

2014r.

H_neblinae_clone1.jpg

 

2015r. - roślina aktualnie kwitnie. Zdjęcie wykonałem w pośpiechu - może uda mi się w wolnej chwili zrobić lepsze ujęcie tego okazałego kwiatu. Paluszki mam pianisty, więc naprawdę zrobił na mnie wrażenie :)

H_neblinae_clone1a.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękny kwiat. Jakie zmiany wprowadziłeś od pierwszego zdjęcia z 2013 do tego z 2015... tzn. co wpłynęło na taką poprawę stanu?

Czy zmiany były znaczne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak wcześniej wspomniałem w okolicach 2004r. wyprzedałem prawie całą swoją kolekcję, a pozostawione heliamfory stały przez kolejnych 9-10 lat w akwariach na parapetach. W tym czasie studiowałem poza miejscem zamieszkania, wyjeżdżałem za granicę, a roślinami zajmowałem się "wpadając" na krótko. Podczas dłuższych okresów nieobecności heliamfory podlewali moi rodzice. Powiem, że jakaś połowa roślin w międzyczasie zmarniała i uschła, co akurat nie dziwi. W 2013r. będąc już stale na miejscu na powrót zadbałem o niedobitki, stąd poprawa ich stanu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygrzebałem z dysku kilka zdjęć wykonanych przeze mnie zimą, dlatego zamieszczam je na początku. Dalej znajdą się świeższe rzeczy, wykonane dzisiejszego dnia.

 

Zima 2014/2015:

 

Sarracenia minor var. okefenokeensis

Sarracenia_minor_var_okefenokeensis.jpg

 

Cephalotus follicularis

Cephalotus_follicularis.jpg

 

 

Świeżaki:

 

Sarracenia x hybrida - roślina swego czasu kupiona w Carnisanie jako S. x moorei. Jak widać na załączonym obrazku jest to jednak mało prawdopodobne.

Sarracenia_x_hybrida_2.jpg

 

Sarracenia x hybrida

Sarracenia_x_hybrida_1.jpg

 

Heliamphora ionasi - kilkunastoletnia roślina, kupiona przeze mnie z młodocianymi liśćmi. Po latach zaniedbania dopiero teraz wypuściła pierwszy dorosły liść.

Heliamphora_ionasi.jpg

 

Heliamphora huberi (Akopan Tepui) - clone 1 - przekwitające kwiaty egzemplarza sfotografowanego przeze mnie bodajże 2 miesiące temu, którego zdjęcie zamieściłem w forumowym konkursie

Heliamphora_huberi_Akopan_clone1.jpg

 

Heliamphora ciliata (Uplands of Gran Sabana)

Heliamphora_ciliata_1.jpg

 

Heliamphora ciliata (Uplands of Gran Sabana)

Heliamphora_ciliata_2.jpg

 

Heliamphora neblinae (Cerro Neblina) - clone 2 - klon wyraźnie różniący się od tego prezentowanego kilka postów wcześniej

Heliamphora_neblinae_Cerro_Neblina_clone2.jpg

 

Heliamphora neblinae (Cerro Neblina) - clone 2

Heliamphora_neblinae_Cerro_Neblina_clone2_2.jpg

 

Heliamphora glabra x nutans - znana również pod nazwą H. nutans "Giant"

Heliamphora_glabra_x_nutans.jpg

 

Heliamphora folliculata x neblinae - clone 2

Heliamphora_folliculata_x_neblinae_clone2.jpg

 

Heliamphora minor var. pilosa "Giant" (Auyan Tepui) - rozwijający się liść

Heliamphora_minor_var_pilosa_Giant_Auyan.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co prawda w winylowym dniu się nie zmieściłeś ;) ale jestem Ci w stanie wybaczyć, ponieważ ta odsłona jest jak do tej pory najpiękniejsza :)

 

Nie wiem co mi się bardziej podoba.. wstydliwa zakapturzona S. minor, irokezowa H. ciliata czy puchata H. minor var. pilosa :)

 

Fantastyczne zdjęcia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.