Skocz do zawartości
Fifek9012

Muchołówka od ziarna nie rośnie-co robię źle?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam!

Mój kolejny temat, jak wspomniałem w poprzednim, tym razem dotyczący muchołówki amerykańskiej, którą próbuje wyhodować od ziarna :)

Temat zakładam, ponieważ mam z nią problem, gdyż w ogóle nie widać po niej śladu, żeby rosło cokolwiek (z 10 ziaren nie wyrosło ani jedno jak na razie), a nawet jest gorzej, bo dzisiaj wyłowiłem z doniczki dwa robale, wyglądające, jak dżdżownice (chyba ziemiórki)

Po samych muchołówkach natomiast ani śladu...Ziarenka posadziłem jakieś 5 tygodni temu. Warunki, jakie im zapewniłem, są podobne do tych, co stworzyłem rosiczkom - Doniczka do storczyków, torf kwaśny, zmieszany ze żwirem w stosunku 2:1 bodajże. Doniczka cały czas ma dostęp do wody, jest zamknieta folią spożywczą, w której zrobiłem dziurki, żeby była cyrkulacja powietrza.

W bardzo słoneczne dni, jak teraz były, wystawiałem te 3 doniczki na pełne słońce zdejmując z nich folie, żeby nie ugotować nasion (doniczki stoją na jednej podstawce, nie znalazłem mniejszych) i stały całymi dniami na słońcu. Cały czas był dostęp do wody, światła (słońca), wietrzone było ciągle, więc pleśni nie ma. W instrukcji dostałem informacje, żeby trzymać doniczkę cały czas pod folią i nie wystawiać co prawda na pełne słońce, ale znowu gdzieś w internecie (może nawet tu na forum) przeczytałem, że nie jest to konieczne, więc zrezygnowałem z tego.

Niestety po roślinkach ani śladu (za to rosiczki rosną jak wściekłe) i dzisiaj wywaliłem z doniczki 2 robaki. Na torfie widziałem coś przypominającego korzeń taki grubszy, ale wyglądało to bardziej jak popiół, więc uznałem, że to na pewno nie jest pleśń...Co robię w takim razie nie tak? Dodam, że w instrukcji nie było nic o stratyfikacji, więc nie przeprowadzałem też tego procesu...Czy dalej czekać, czy już nic nie będzie z tych roślin? Co myślicie? A może macie jakiś inny pomysł, co z tym zrobić? Pytałem w jednym ogrodniczym, co mogę zrobić, to Pani powiedziała, że w ogóle po co dałem je do torfu i żeby je przesadzić do ziemi zwykłej, więc wolałem już dalej nie pytać :D Dlatego może wy, jako bardziej doświadczeni doradzicie, co jest nie tak z nimi, tym bardziej, że rosiczki rosną bardzo dobrze?

Może to przez to, że leżały otwarte na pełnym słońcu? Ale z drugiej strony, na logikę, słońce=fotosynteza="pokarm" dla roślin= wzrost, więc nie wiem, co może być źle? Zresztą przez opady, jakie miały miejsce, duchotę na zewnątrz, ta wilgotność powietrza zewnętrznego też była spora i może nie taka, jakby była w folii, ale jednak spora :) także nie mam pojęcia, co robię źle? Pomożecie? Z góry dziękuję i proszę o wyrozumiałość, jeśli to co zrobiłem było błędne, nie jestem wprawionym hodowcą roślin :D A już w szczególności owadożernych :) Dzięki i pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam!

Mój kolejny temat, jak wspomniałem w poprzednim, tym razem dotyczący muchołówki amerykańskiej, którą próbuje wyhodować od ziarna :)

Temat zakładam, ponieważ mam z nią problem, gdyż w ogóle nie widać po niej śladu, żeby rosło cokolwiek (z 10 ziaren nie wyrosło ani jedno jak na razie), a nawet jest gorzej, bo dzisiaj wyłowiłem z doniczki dwa robale, wyglądające, jak dżdżownice (chyba ziemiórki)

Po samych muchołówkach natomiast ani śladu...Ziarenka posadziłem jakieś 5 tygodni temu. Warunki, jakie im zapewniłem, są podobne do tych, co stworzyłem rosiczkom - Doniczka do storczyków, torf kwaśny, zmieszany ze żwirem w stosunku 2:1 bodajże. Doniczka cały czas ma dostęp do wody, jest zamknieta folią spożywczą, w której zrobiłem dziurki, żeby była cyrkulacja powietrza.

W bardzo słoneczne dni, jak teraz były, wystawiałem te 3 doniczki na pełne słońce zdejmując z nich folie, żeby nie ugotować nasion (doniczki stoją na jednej podstawce, nie znalazłem mniejszych) i stały całymi dniami na słońcu. Cały czas był dostęp do wody, światła (słońca), wietrzone było ciągle, więc pleśni nie ma. W instrukcji dostałem informacje, żeby trzymać doniczkę cały czas pod folią i nie wystawiać co prawda na pełne słońce, ale znowu gdzieś w internecie (może nawet tu na forum) przeczytałem, że nie jest to konieczne, więc zrezygnowałem z tego.

Niestety po roślinkach ani śladu (za to rosiczki rosną jak wściekłe) i dzisiaj wywaliłem z doniczki 2 robaki. Na torfie widziałem coś przypominającego korzeń taki grubszy, ale wyglądało to bardziej jak popiół, więc uznałem, że to na pewno nie jest pleśń...Co robię w takim razie nie tak? Dodam, że w instrukcji nie było nic o stratyfikacji, więc nie przeprowadzałem też tego procesu...Czy dalej czekać, czy już nic nie będzie z tych roślin? Co myślicie? A może macie jakiś inny pomysł, co z tym zrobić? Pytałem w jednym ogrodniczym, co mogę zrobić, to Pani powiedziała, że w ogóle po co dałem je do torfu i żeby je przesadzić do ziemi zwykłej, więc wolałem już dalej nie pytać :D Dlatego może wy, jako bardziej doświadczeni doradzicie, co jest nie tak z nimi, tym bardziej, że rosiczki rosną bardzo dobrze?

Może to przez to, że leżały otwarte na pełnym słońcu? Ale z drugiej strony, na logikę, słońce=fotosynteza="pokarm" dla roślin= wzrost, więc nie wiem, co może być źle? Zresztą przez opady, jakie miały miejsce, duchotę na zewnątrz, ta wilgotność powietrza zewnętrznego też była spora i może nie taka, jakby była w folii, ale jednak spora :) także nie mam pojęcia, co robię źle? Pomożecie? Z góry dziękuję i proszę o wyrozumiałość, jeśli to co zrobiłem było błędne, nie jestem wprawionym hodowcą roślin :D A już w szczególności owadożernych :) Dzięki i pozdrawiam!

O jakież ziarno ci chodzi? Nasiona? Zacznijmy od tego gdzie kupiłeś i czy stratyfikowałeś.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
O jakież ziarno ci chodzi? Nasiona? Zacznijmy od tego gdzie kupiłeś i czy stratyfikowałeś.

 

Człowiek zadaje, wydaje się-dość proste pytanie, zwłaszcza dla osób, które są w temacie, to zamiast uzyskać odpowiedź, to widzi odpowiedź "internetowego śmieszka", który stara się być zabawny, ale mu to nie wychodzi wacko i czepia się pierdół...Więc kolego, odpowiadając na twoje pytanie, które chyba miało być zabawne, ale jest ewidentnym czepianiem się błahostek. Pierwszy lepszy słownik synonimów słów w języku polskim wskazuje, że ziarno, a nasienie, to są synonimy i wychodzi na to samo, więc tak-chodzi o nasiona...

 

Druga sprawa: "Co robię w takim razie nie tak? Dodam, że w instrukcji nie było nic o stratyfikacji, więc nie przeprowadzałem też tego procesu..." - tu masz odpowiedź na swoje drugie pytanie, więc nie wiem skąd ono w ogóle się pojawiło? Czytałeś w ogóle to, co pisałem powyżej? Kupiłem nasiona na allegro, ale jakie ma to znaczenie? Być może, że to nawet jeden z użytkowników tego forum, ale co to ma do rzeczy, bo nie bardzo rozumiem? Stratyfikacje przeprowadzam jedynie na kapturnicy, którą również kupiłem u tego samego sprzedawcy i w opisie, który od niego dostałem nie było żadnej wzmianki o stratyfikacji muchołówki, a jedynie właśnie kapturnicy. Tym bardziej, że co do kwestii stratyfikacji zdania były podzielone-na tym forum ludzie pisza, że trzeba, inni, że nie, na drugim forum to samo, więc zastosowałem się do instrukcji, którą dostałem. Póki co rosiczki, które dostałem wyrosły chyba wszystkie, jedne wolniej, drugie szybciej, ale jednak, a tu mam taki właśnie problem, jak opisałem powyżej. Jeśli zbyt dosadnie odpisałem, to sory, ale wydaje się, że inaczej się nie da :)

Edytowane przez Fifek9012

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli kupiłeś nasiona na Allegro, to w zależności od tego, u jakiego sprzedawcy zakup się dokonał - a ściślej - czy był uczciwy i sprzedał świeże nasiona - możesz dojść do różnych efektów. Jeśli nasiona kupiłeś teraz, to na pewno były zeszłoroczne, a może nawet sprzed dwóch czy trzech lat - nigdy nie wiesz, na co trafisz, jak z pudełkiem czekoladek.

 

Z doświadczenia wiem, że świeże nasiona muchołówki (tzn. zebrane i od razu wysiane) kiełkują bardzo ładnie po paru tygodniach (3-4). A to te, które dłużej przeleżały, należy poddać stratyfikacji, inaczej nie wykiełkują. Więc w tym może leżeć cały problem.

 

Rosiczki kiełkują, bo one zawsze kiełkują. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężko powiedzieć, którego typu był sprzedawca, ale póki co po muchołówce nie ma śladu, więc niewykluczone, że był nieuczciwy :( Poczekam jeszcze, może po prostu potrzebują więcej czasu, a jeśli nic z tego nie wyjdzie, to się pozbędę doniczki, a muchołówkę kupię już dużą :D chyba, że jest jeszcze jakaś szansa na uratowanie ich? Czy już za późno?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy już nie jest za późno, ale jeśli miałoby nic nie wzejść, to może warto zrobić eksperyment? Na Twoim miejscu zrobiłbym tak: wziąłbym połowę nasion z torfu, włożył do osobnej doniczki z torfem, a ją do lodówki w woreczku, na najniższą półkę. A później spróbowałbym przenieść do bardzo dobrze oświetlonego pomieszczenia (po 3-4 tygodniach stratyfikacji). Pozostałe nasiona albo wykiełkują, albo nie. Zresztą - te z lodówki też mogą nie wykiełkować. ;)

 

Moim zdaniem z nasionami muchołówki jest za dużo roboty. Próbowałem parę razy, ale rosną bardzo, bardzo powoli. Dużo lepsze jest dzielenie roślin na wiosnę przy przesadzaniu muchołówek, zrobienie sadzonek liściowych albo, jak niektórzy piszą - z pociętych pędów kwiatowych (ja sam jeszcze nie wiem osobiście, jak te pędy działają - na razie czekam od 2-3 tygodni na efekty, jeszcze nic nie wzeszło).

 

I pewnie będzie taniej za 10 złotych dorwać marną muchołówkę z Kauflandu, podzielić ją na kilka sadzonek, ładnie się zaopiekować i w kolejnym roku cieszyć się dorodną rośliną, bo nasiona + przesyłka to podobna cena, a efekty różne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem, czy już nie jest za późno, ale jeśli miałoby nic nie wzejść, to może warto zrobić eksperyment? Na Twoim miejscu zrobiłbym tak: wziąłbym połowę nasion z torfu, włożył do osobnej doniczki z torfem, a ją do lodówki w woreczku, na najniższą półkę. A później spróbowałbym przenieść do bardzo dobrze oświetlonego pomieszczenia (po 3-4 tygodniach stratyfikacji). Pozostałe nasiona albo wykiełkują, albo nie. Zresztą - te z lodówki też mogą nie wykiełkować. ;)

 

Moim zdaniem z nasionami muchołówki jest za dużo roboty. Próbowałem parę razy, ale rosną bardzo, bardzo powoli. Dużo lepsze jest dzielenie roślin na wiosnę przy przesadzaniu muchołówek, zrobienie sadzonek liściowych albo, jak niektórzy piszą - z pociętych pędów kwiatowych (ja sam jeszcze nie wiem osobiście, jak te pędy działają - na razie czekam od 2-3 tygodni na efekty, jeszcze nic nie wzeszło).

 

I pewnie będzie taniej za 10 złotych dorwać marną muchołówkę z Kauflandu, podzielić ją na kilka sadzonek, ładnie się zaopiekować i w kolejnym roku cieszyć się dorodną rośliną, bo nasiona + przesyłka to podobna cena, a efekty różne.

 

Jeszcze chwilę poczekam i nie będę robił eksperymentu. Coś się uda, to się uda, jeśli nie to trudno :) O tych sadzonkach, to jest temat podwieszony? Chodzi po prostu o dzielenie roślin, które tam podano? Czy może jeszcze o coś innego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Temat z linku 1 widziałem, z drugim się zapoznałem właśnie :) może skorzystam, tym bardziej, że doszły mnie słuchy, że gdzieś w mojej okolicy biedronka oferuje rośliny owadożerne :D aż podejdę z ciekawości poszukać, gdzie i czy w ogóle są jeszcze i czy jest tam muchołówka, a jeśli nie to mam taki sklep, jak Brico Marche, gdzie kiedyś były rośliny w sprzedaży takie młodziutkie :D Inna sprawa, że jak uda mi się zrobić zdjęcie ładne, to wkleje tutaj z zapytaniem, czy są to kiełki muchołówki :D bo nie jestem pewien :) bo pojawiło się takie coś w kilku miejscach, gdyby było w jednym pomyślałbym ze to pleśń lub pyłki, ale pojawiło się w kilku i to w takich miejscach, gdzie mniej więcej spadały nasiona rośliny, więc może coś ruszył ten proces i coś z tego będzie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę nie jest trudną rzeczą wygooglowanie zdjęć z siewkami muchołówek. Porównaj swoje wschody z choćby takim zdjęciem - wniosek jest oczywisty:

 

6778777399_b27d6c0541_b.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Googlowałem i nie znalazłem więc dzięki :) tylko te z twojego zdjęcia mają już trochę, przynajmniej tak wyglądają, moje zaledwie 5 tygodni, więc miałem nadzieję, że to może to :) w takim razie co to jest, co jest na moim zdjęciu? Gdzieś znalazłem informację, że kiełkujące muchołówki mają korzenie, które łatwo pomylić z pleśnią, dlatego nie wpadałem w panikę tylko zapytałem tutaj, co to jest w mojej doniczce?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po zdjęciu nie jestem w stanie stwierdzić czym są te białe "punkty". Jeśli chodzi natomiast o to zamieszczone przeze mnie, to przedstawia ono młode siewki, niedługo po wykiełkowaniu, z dopiero formującymi się pierwszymi liśćmi pułapkowymi. Muchołówka ma dość spore nasiona (porównując choćby z większością nasion rosiczek), więc i siewki są dość dobrze widoczne i nie do pomylenia. Poniżej kolejne zdjęcie, ledwo wykiełkowanych:

 

dionaea-muscipula-10-days-765x400.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem...Szkoda kurde bo miałem nadzieję, że może jednak będzie coś z tych roślin..:( jeszcze chwilę poczekam, może sytuacja się zmieni i chociaż jakiś chwast z tego wyrośnie, żeby wiedzieć, że z muchołówki nic nie będzie. W każdym razie dzięki za pomoc, jak coś się zmieni, to najwyżej napisze, a póki co trzeba się nacieszyć rosiczkami, które ładnie rosną :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czeeść po krótkiej przerwie. Żeby nie zakładać nowego tematu zapytam tutaj. Jak wspomniałem, w biedronie są dostępne rosliny owadozerne (ludzie sie na to rzucili, jakby nie widzieli nigdy roslin, bo objechałem 4 sklepy w swojej miejscowosci zeby dostac w miare zadbane) i kupilem cos, co przedstawiam na zdjeciach ponizej

 

Wróciłem zadowolony i niewiele myśląc zabrałem się z mamą za przesadzanie ich z kubeczków, w których były sprzedawane do większych doniczek (razem z tą ziemią, z którą były sprzedawane). Jak widać, są one w bardzo opłakanym stanie, moja dziewczyna kupiła troszkę ładniejszy okaz, ja kupiłem dwa w takim stanie jak na zdjęciu. Pozbyłem się zgniłych, czarnych liści i zostały tylko takie, jak widać na obrazkach. Czy coś jeszcze robić z tymi roślinami? Prócz światła, wody coś jeszcze im zapewnić? Może jedzenie? Chociaż nie wiem, czy te pułapki dadzą sobie radę z robalem, bo widać są bardzo umęczone, lekko żółtawe gdzieniegdzie...Czy moze lepiej je zostawic tak jak sa, woda swiatło i czekać? Nie chce ich obcinać do zera, ale jeśli będzie trzeba to tak zrobię :( co o tym myślicie?

post-7843-1528556329_thumb.jpg

post-7843-1528556341_thumb.jpg

post-7843-1528556349_thumb.jpg

post-7843-1528556362_thumb.jpg

post-7843-1528556377_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.