Skocz do zawartości

Czerwone kropki na liściach H. nutans


lemon

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś trafiłem na tę fotografię w ofercie pewnego sprzedawcy i zastanawiają mnie owe czerwone kropki na liściach. Co to może być? Mój egzemplarz H. nutans takich nie ma.

DOROSLA-MIESOZERNA-HELIAMPHORA-NUTANS-Nazwa-rosliny-inny.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te kropki z tyłu liści to gruczoły miodnikowe. Jak widzisz, są symetrycznie rozłożone na liściu. Od środka dzbanka produkują nektar. Czasem potrafi wisieć cała kropelka. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Cephalotus napisał:

gruczoły miodnikowe

Dzięki! Ciekawe, że ukazują się tylko pod wpływem silnego światła. Mój nutans też jest nieźle zaczerwieniony od światła, ale gruczołów nie widzę. Swoją drogą, dotąd wydawało mi się, że tylko łyżeczka nektarowa na szczycie kielicha produkuje nektar.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, są gruczoły też od wewnątrz dzbanków, ale chyba tylko część gatunków je posiada. Poza tym trudno uznać którykolwiek gatunek heliamfory za czysty. Dla przykładu H. sarracenioides zwykle posiada w sobie jakiś procent S. purpuracens. Jeżeli jest to 90:10% to wiadomo, jakie cechy będą dominować. Ciekawe rzeczy zaczynaja się podczas siania nasion z samozapylenia. Wiadomo, że jest to zekłe przetasowanie kart w ręce. Trafią się wtedy osobniki jak 100% H. sarracenioides, ale też i takie, które będą 50:50% z H. purpurascens, a nawet 70:30%. Wtedy nagle z bardzo typowej H. sarracenioides wychodzi z samozapylenia bardzo typowa H. purpurascens. Jeżeli te rośliny trwają od 220 mln lat i dłużej, to się trochę pokrzyżować mogły, tym bardziej,że w naturze samozapylenie jest praktycznie niemożliwe. Niby jak owad pyłkiem z jednego kwiatka miałby zapylić kolejny za kilka dni tylko i wyłącznie jego własnym pyłkiem sprzed kilku dni. To jest nierealne. Stąd też dla mnie heliamphory czy kapturnice to hest chmura genetyczna o pewnych predyspozycjach genetycznych do trwania. Jak jest S. leucophylla Burgundy, to już stwierdzono, że czerwony kolor w tej kapturnicy pochodzi od S. purpurea. Dawno, dawno temu skrzyżowały się, potem już tylko krzyżówka krzyżowała się stale z S. leucophylla, aż jedyną cechą z S. purpurea został jej kolor czerwony. Reszta cech jest czysto S. leucophylla. 

To jest absolutnie genialna strategia przetrwania. Zamiast tworzyć ścisłe gatunki, których potomstwo jest bezpłodne, jak np D. x obovata. tworzą się całe chmury genetyczne, bardziej w jedną czy drugą stronę. Gdyby warunki się zmieniały, a geny H. sarracenioides były niekorzytne, bo, wymyślmy: lubi cieplej, a H. purpurascens, wymyślmy: znosi mróz, to dojdzie do selekcji osobników z jednego spektrum - w stronę H. purpurascens. Czystsze H. sarracenioides by wymarły, ale nie całkowicie, bo gdy się ociepli na dłużej, mogą spokojnie wyłonić się na nowo z osobników, które ciągle mają sporo ich genów w sobie. To jest fantastyczne przystosowanie. Tak heliamfory, jak i kapturnice można mieszać bez ograniczeń. Nie wszystko będzie się dobrze trzymać, ale w Nowej Zelandii jest cała populacja kapturnicy, która wygląda, jak dobrze przemieszana S. rubra i S. leuciphylla. Przystosowana do tantejszych warunków. (Chciałbym nasiona z tej populacji.) Zapewne część helek ma geny miodników wewnątrz dzbanków. Na pewno jest to cecha typowa dla H. ceracea. Nie patrzyłem, które jeszcze tak mają. Jest dodatkowy wabik dla ofiar.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.