-
Liczba zawartości
4110 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Kalendarz
Gallery
Zawartość dodana przez Cephalotus
-
Prawda, jak coś działa to po co to zmieniać. Ja mam zapas chyba z różnych paczek nasion byblisów. Kiedyś wysiałem ponad 8-letnie i skiełkowały bez żadnego problemu. Zapewne są to długo żyjące nasiona. Dopóki nie mam na te rośliny miejsca, to sobie je zostawiam na przyszłość. ale roślinki są fajowe. Gdybym tylko mógł dać im ich kawałek, to bardzo chętnie bym je uprawiał.
-
Fajowy byblisik. Muszę kiedyś zrobić odpowiednie miejsce w piwnicy z mocno odległym oświetleniem tak, żeby dać radę zmieścić Roridulę na zimę. To jest bardzo ciekawy gatunek, tylko rośnie dość wysoko. Wszystkie rośliny są w martwym, torfowcu?
-
Cześć, myślę, że sporo osób zagląda na forum, choć nie są aktywni. Fajowy wypad. Ciekawi mnie, że jedna D. peltata rosła, co wygląda na przewlekle mokre miejsce. Dziwi mnie, że nie było widać żadnych pływaczy, spodziewałbym się ich tam całe łany.
-
Saxifraga candelabrum - nowa roślina owadożerna
Cephalotus odpowiedział MarcinS → na temat → Inne rośliny owadożerne
Ale się informacja rozeszła grzotem pioruna. Już organizuję nasionka z Chin. Mam kontakt, który zna osobę uprawiającą ten gatunek. Podobno przyjazna osoba. Natomiast tak jak Triantha occidentalis i Triantha glutinosa są owadożerne. Oraz naturalny mieszaniec T. racemosa i glutinosa, tak nie byłoby zaskakujące, gdyby Saxifraga mutata też okazała się owadożerna, bo jak patrzyłem, ma cechy podobne do zbadanej, a na dodatek idzie kupić jej nasionka w Europie. Także jej również dam szansę. Może ktoś w orzyszłości będzie chciał ją przebadać na owadożerność i będzie ciekawa publikacja. -
Jejku, już tyle lat minęło od czasu przeczytania tego tematu, aż głupio pisać po tylu latach. Nie mam zdjęć dla porównania, nie miałem czasu ich wykonywać, ale mogę dodać swoją obserwację, gdyż kupiłem ten preparat i użyłem go na swoich roślinach. Moje wnioski są następujące. Faktycznie działa na tę paskudną szarą pleśń, która wygląda obrzydliwie. Czasem jednak na efekt trzeba trochę poczekać ze 2-3 tygodnie zanim coś drgnie, ale potem faktycznie minimalizuje się lub znika. Niestety nie zauważyłem, żeby nagła śmierć roślin i taka fala śmierci mchów, pojawiająca się od czasu do czasu, zniknęły. Jednakże po uzupełnieniu mikroelementów, w tym żelaza choć sporadycznie mchy umierają, to np. żenlisee zupełnie pozostają nietknięte. Coś, co wcześniej skończyłoby się zgonem wielu roślin lub całej doniczki teraz eliminuje tylko mchy, a ten preparat nie jest złotym środkiem na wszystkie bolączki upraw roślin owadożernych, nie mniej zdecydowanie ma swoje zastosowanie. Pytanie ile dobrego robi, o czym nawet nie wiemy. Nie jest szkodliwy, zdecydowanie jest pomocny i warty stosowania, szczególnie, jak ktoś ma nieestetyczne problemy w doniczkach.
-
Fantastyczne rośliny i świetna informacja, że można rozmnażać Roridulę przez odkłady powietrzne, to bardzo praktyczna wiedza! Oj tak, nadmiar zwykle jest dużo gorszy od niedoborów, dlatego z borem idę powoli, 0,01mg/l w akwariach, gdzie jego poziom jest poniżej progu wykrywalności. Natomiast co do samego żelaza to byłem zszokowany, gdy badałem wodę U. intermedia, gdyż miał stężenie żelaza w wodzie ponad 4,0mg/l, co jest wręcz potworną ilością. W tej samej wodzie rosły D. intermedia i D. rotundifolia, więc przynajmniej niektórym roślinom taka ilość żelaza nie przeszkadza. Oczywiście, gdy dodaję mikroelementy MicroPlant QualDrop, to będę monitorował stężenia mikroelementów w wodzie. Jeżeli zauważę, że jakiś się realnie zaczyna kumulować, to po prostu przepłuczę całe podłoże i ponownie dodam dawkę podstawową. Rośliny, które mają dosęp do świata zewnętrznego, jak otwarte okno, czy w ogóle trzymane na zewnątrz nie miewają takich problemów bo pyłki czy pyły mineralne uzupełniają je w brakujące mikroelementy, a deszcze wypłukują nadmiary. Problemem są szczelnie zamknięte akwaria bez żadnego dostępu do deszczówki czy latających pyłków/pyłów mineralnych. Mech torfowiec, gdy się rozkłada też dostarcza więcej składników odżywczych niż torf. Zawsze coś go przeje, a torf jest mniej odżywczy dla mikroorganizmów, jak torfowiec. Ja chyba zwolnię jedno miejsce z wyżej podwieszonym światłem i w końcu podejmę się uprawy Roriduli. Bo dla mnie problem stwarzała zima, nie okres wegetacji.
-
Mech torfowiec, jak są warunki dla niego dogodne to pojawia się sam z powietrza. Jednak, jeżeli skład podłoża i wilgotność odpowiadają płonnikom, wtedy torfowiec może mieć realny problem. Nawet w mojej kaskadzie w niektórych doniczkach, w których dałem mocno perlitową mieszankę nie rośnie torfowiec tylko inne mchy, więc to nawet nie jest tylko kwestia samej wilgotności, bo tam jest stale mokro, a składu podłoża również.
-
Dobra zmiana. Nasze torfowiska nie są naturalnymi torami i będziemy musieli nauczyć się je pielęgnować. Ja odnoszę wrażenie, że rośnięcie kapturnic z wrzoścami obok może okazać się niekorzystne. Wiem, że wrzosy zakwaszają podłoże, nie wiem, jak będzie w przypadku erica tetralix, ale ewidentnie kapturnice pośród nich nie czują się za dobrze. Może to kwestia wyciągania składników mineralnych, trudno powiedzieć. Być może będziemy musieli okresowo swoim torfowiskom dodać jakiś brakujących, jonów, to będę sprawdzał powoli. Jestem pewien, że D,. murfettii, D. arcturi mają specyficzne zapotrzebowania mikroelementarne. Na pewno D. lineraris ma. Muszę tylko jeszcze dojść dokładnie co i jak. Moje muchołówki też chorują na antracnozę. Nie wiem czy to jakieś niedobory czy co. Ale wymiana podłoża, a szczególnie z perlitem da Ci przynajmniej ze 3 lata dobrego wzrostu. Czasem jednak warto sam wierzch przykryć czystym torfem, gdyż goła mieszanka torfu z perlitem uwielbia być zarośnięta przez dość ekspansywne płonniki.
-
Cześć, zdecydowanie robiłbym większe torfowisko z różnorodnością wysokości podłoża, żeby było miejscami niżej, miejscami wyżej. Apetyt rosnie w miarę jedzenia. Jak zobaczysz, jak pięknie potrafi prezentować się dobrze wykonane torfowisko, to od razu będziesz żałował, że nie wykonałeś go większego. Korzeń po świerku usunął bym. Nie bawiłbym się w obudiwywanie. Miejsce jest w porządku, nic lepszego nie jesteś w stanie zaproponować. Większość roślin owadożernych woli słońce od wschodu do zachodu. Tutaj w późniejszym okresie te iglaki będą rzucać cień, ale jest też pozytyw - stawiarą opór wiatrom i dadzą spokojne miejsce. Kształ najlepiej robić naturalnie niejształtny. Oczywiście i figury geometryczne będą wyglądać cudnie, jak już torfowisko dojrzeje za około 3 lata, jednak ja ciągle nie man dobrego rozwiązania na ładne brzegi. Więc to już jest kwestia danej osoby, jak zrobi te brzeżne wykończenia. Myślę też nad podłożem, ponieważ ewidentnie po 5 latach torfowiska zaczynają być niedoborowe. Ponieważ rok rocznie z ścinam liście i je wyrzucam zubażam torfowiska. To przy bardzo czystym torfie zaczeło stwarzać niedobory mikroelementów. Na codzień nie mam dostępu do swoich torfowisk, ale gdybym mógł paliłbym ten wojłok i oddawał torfowiskom to, co wyciiągnęły z gleby. Zauważyłem też, że sam torf z czasem mocno się zbryla i nie każdemu gatunkowi to pasuje, stąd podnosiłem i dodawałem perlitu do wierzchniej mieszanki. Ale mój torf kest raczej ubogi w żelazo, więc rozważyłbym dodanie tlenków żelaza do mieszanki. Ile? Trodno powiedzieć, ale nawet trochę, do 5% powinno dostarczyć żelaza na dłużej. Moje torfowiska są dalekie od idealnych, nie mam możliwości wykonać kolejnych, żeby sprawdzić czy moje pomysły są dobre. Jedną, przerwbianą część torfowiska wykonałem z mocno oerlitiwej mieszanki. Przez rok rośliny nie rosły za dobrze, ale teraz wyładniały. Wiem, że perlit podwyższa pH i dodaje tlenków glinu, ale w naturze te idą w parze z żelazem. Może dlatego nie było tak dobrze od razu, bo właśnie żelaza brakowało. Kolejną sprawą jest niedobór Ca i Mg, które z czasem zaczynają się pojawiać, więc wypadałoby mi poeksperymentować z dodawaniem GH+. Dla Ciebie ten problem nie zakstnieje wcześniej, jak za 4-5 pat. Do tego czasu liczę mieć rozwiązanie problemu, o ile już go nie msm, tylko muszę go sprawdzić.
-
Piękne rośliny, jak zwykle! Fantastycznie ciekawa obserwacja, jak można przezimować muchołówki bez ewidentnego ich schładzania. Jednak kluczem do dobrego wzrostu w zasadzie wszystkich Twoich roślin będą: mikroelementy. Ja już zrozumiałem to w tym roku. Choroby atakują rośliny, bo w zasadzie nie ma w doniczkach glebowego mikreoekosystemu, a ten nie zawsze jest tak łatwo stworzyć, ale da się. Miałem umierające Darlingtonie, powoli degradujące się najpierw w torfowcu z perlitem, a potem w torfie z perlitem i pumeksem. Podłoże było zwyczajnie zbyt ubogie i niedoborowe. To nie temperatury, nie wilgotność, a niedobory je zabijały. Rośliny nie produkowały żadnych antocyjanin, a powinny. Dostały 1/6 dawki (dla bezpieczeństwa) mikroelementarnego nawozu firmy Qual Drop, plus żelazo do 2mg/l oraz GH (Ca + Mg) w ilości podnoszącej wartość GH o 1, czyli wyszło 0,5ml na 5 litrów. Woda z 12TDS zrobiła się około 100 TDS. Dostały ją najpierw Darlingtonie - oszalały. Potem rzadkie rośliny towarzyszące z USA - oszalały. Potem podlałem storczyki - oszalały. Teraz w zasadzie podlałem wszystko inne kilka dni temu i wiem, co się wydarzy, bo nie zdychają, a już co niektóre idą z nowymi liśćmi, wręcz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Badałem jakiś czas temu wodę i wiem jedno. Najpierw brakowało w niej żelaza, a był mangan. Dodałem żelaza, rośliny na 2 tygodnie się ruszyły, mangan spadł, żelazo było, a rośliny stanęły w miejscu. Potem dodałem nawozu mikrelementarnego rośliny ruszyły, jak głupie. Te, które nie dostały zbadałem profesjonalnie wodę, brakowało... w nich boru i manganu, żelazo było. Dodawanie żelaza zapewne wyczerpały te dwa pierwiastki i one stały się kolejnymi punktami niedoboru. W naturze niektóre rośliny mają wodę TDS 30, inne 50 inne 140, a nawet 260. I to wszystko poniekąd ma pół istotne znaczenie, tylko czy wszystkich pierwiastków, które potrzebują dane gatunki jest pod dostatkiem i czy jakiś jest w tak dużym nadmiarze, że je realnie truje, więc nie będą rosły. Może być TDS 30 i być wszystko pod dostatkiem, non stop w płynącej wodzie i niczego w nadmiarze. Może być 60-70 TDS i brakować boru, żelaza, manganu i każda "najniższa deska w beczce" sprawia, że woda się wylewa, a rośliny z brakiem jednego pierwiastka mają tym niedoborem ograniczony wzrost, odporność i chorują, bo nie potrafią się bronić. To ostatnie już zrozumiałem na podstawie moich heliamfor i ich "łzawienia", co było dosłownie ich "szkorbutem", tylko nie wiem dokładnie niedoborem jakiego pierwiastka wywołane, ale na pewno H. hispida, H. parva, H. macdonaldae mają dużo większe zapotrzebowanie na mikroelementy, jak pozostałe. Kolejne w kolejce i "płaczące" okazały się H. sarracenioides, H. neblinae, H. glabra i H. tatei. Podczas gdy H. purpurascens, H. minor, H. folliculata są wręcz, jak ze stali, żyją w niedoborach i nie rosną przez 2-3 lata, ale nie chorują i nie marnieją. Teraz zacząłem stosować Kiryu i Akadamę, nie dlatego, że są lepsze od torfu i piasku, choć są, tylko dlatego, że nie będę musiał na długo przejmować się niedoborami pierwiastków. Pewne podłoża mają ich więcej, inne mniej. Perlit natomiast mnie poniekąd trochę zaskoczył i to bardzo, bardzo negatywnie. Ponieważ rośliny w Kiryu z Akadamą i petlitem nie rosły mi za dobrze na początku, potem powoli ruszyły. Natomiast rośliny w samym Kiryu i Akadamą, bez perlitu... no te ruszyły natychmiast, w tym samym akwarium i wszystkim pozostałym takim samym. Ja wiem, że perlit sam w sobie w wodzie niczego nie uwalnia, ale już w innym środowisku, jak obojętne, być może ze wiązkami organicznymi, kwasami, uwalnia aluminium, a to jednak wielu roślinom nie służy. A ponieważ dawałem sporo perlitu z czysto ekonomicznych powodów (Kiryu i Akadama są drogie), toteż naciąłem się na problem, że próba objętościowego zamienienia tych naturalnych podłóż na perlit nie przekłada się na dobry początkowy wzrost niektórych roślin. Jednakże torfowiec czy torf i istotny dodatek choćby samego Kiryu już daje bardzo pozytywny efekt, tylko pytanie na jak długo starczy roślinom, zanim im zacznie czegoś brakować. To, że perlit bywa szkodliwy już doświadczyłem wiele razy, ale zwykle dotyczyło to perlitu niskiej jakości, ciężkiego, tonącego, szarego, brudnego. Podczas, gdy bialutki, lekki, pływający nie miał tego mankamentu. W brudnym po przesadzeniu rośliny realnie stawały aż rok ze wzrostem, potem rosły dobrze. W białym w zasadzie chwilę postały i potem dobrze ruszały. Ale żeby perlit miał aż tak duży negatywny wpływ przynajmniej na część roślin, jak rosiczki, pływacze i żenlisee, to bym się nie spodziewał. Generalnie nie analizowałem tego super szczegółowo, ale po sytuacji z rzadkimi gatunkami już się temu przyjrzę. @Ptaah (Maciej Stelmach) zaproponował mi alternatywnie spróbować drobniejszą frakcję pumeksu stosowanego w uprawie Bonsai. Więc muszę porównać efekty: Kiryu z Akadamą vs. Kiryu z Akadamą i pumeksem vs. Kiryu z Akadamą i perlitem. Zrobię taką obserwację, bo wiem, jak niektóre rośliny oszalały mi w Kiryu z Akadamą, szczególnie te, które latami stwarzały problem w uprawie nie tylko mi, ale na razie od 4 tygodni przesadzam wszystkie rośliny w coś banalniejszego: torf z gruboziarnistym piaskiem bogatym w żelaziany. Wybierałem warstwę i frakcjonowałem sobie sam. Na razie większość tak dostanie, bo to było na razie najtańsze i najprostsze rozwiązanie. Jednak może okazać się, że albo będziemy nawozić mikroelementarnie nasze rośliny, albo popróbujemy innych naturalnych podłóż, żeby im zapewnić, to czego potrzebują, bez kropelkowania im nawozów. Ja na razie mieszam metody. Przynajmniej rośliny przed przesadzeniem wspomagam mikroelementarnie, a w nowych podłożach zobaczymy, jak długo wytrzymają. Już wiem, że mój torf, sam w sobie dla G. lobata wystarczył na rok dobrego wzrostu warstwa 5mm grubości w 8cm doniczce. Przez kolejny rok anemizowała się do stopnia aż bielenia liści. 3-4 miesiące wracała do normy po powolnej suplementacji, a potem zmianie podłoża. W Kiryu z Akadamą i torfowcem... oszalała ze wzrostem w 2 miesiące i wystrzeliła pędy kwiatowe, choć dogorywała chwilę temu... w zużytym torfie z kwarcowym, białym piaskiem. ... się rozpisałem... 😕 Ja może nie jestem aktywny na forum, ale robię sporo obserwacji i eksperymentów. Może nie prowadzę dyskusji, ale kiedyś podrzucę swoje obserwacje, wnioski i odkrycia dla innych do użytku. Tymczasem miło jest zobaczyć, że nie jestem jeszcze sam.
-
Zwykły ręczny spryskiwacz wystarczy + woda z filtra RO, deszczówka lub destylowana.
-
Najbardziej klasyczny filtr RO do potrzeb przeciętnego hodowcy. Jeszcze tylko potrzeba pojemnika na właściwą wodę, a ja zbieram dodatkowo wodę - odpad do podlewania roślin w ogrodzie.
-
Wygląda. A czystą S. purpurea ssp. venosa. Bardzo ładny osobnik.
-
[Japonia 2025r.] - Hyogo Prefectural Flower Center
Cephalotus odpowiedział Iglacy → na temat → Planowane wyprawy, relacje z podróży
Piękne rośliny, widać, że bardzo dobrze zadbane. Tyle lat doświadczenia wyrabia wyczucie, które ma niewielu. Przepiękne dzbaneczniki! Zaciekawiło mnie, jak mu cudownie rosły S. minor. Jestem też ciekawy czy używa nawozów, jeżeli tak, to jak nawozi swoje rośliny? -
Japończycy są bardzo skrupulatni i poukładani. Jak widać mają nardzo zróżnicowane zainteresiwanie i chwytają się wszystkiego, co ciekawe, nawet roślin towarzyszących czy świetlanki. Ach, szkoda, że nie uczą w szkołach Japońskiego, bo każdy obcokrajowiec, ktory zna Japoński jest zupełnie inaczej tratowany w Japonii. Nie pytam czy coś z tamtąd przywiizłeś, ale w takim dobrobycie ja bym się rozchorował.
-
Japonia to niezwykłe miejsce przyrodniczo i kulturowo. Zdecydowanie warte odwiedzenia. Ciężko jest jednak znaleźć dobry kontakt w Japonii w gronie roślin. Kilka razy próbowałem, ale te kontakty, jak większość w czasie się wykruszyły. Myślałem, żeby kiedyś odwiedzić ten kraj, ale dopiero, jak będę w stanie podróżować. Tą centralnie białą dracenę mam i bardzo lubię. Piękna roślinka.
-
Pędy kwiatowe obumierają naturalnie, nie jest to równoznaczne z chorowaniem. Jak estetyka przeszkadza, jak polecił kolega, warto obciąć.
-
Ja chcę coś ogólnie łatwego rozpowszechniać, żeby każdy mógł się tym cieszyć. Twoje informacje o muchołówce i cefalotusie powiedziały, że muchołówka nie wymaga bezwzględnie spoczynku, ale cephalotus jednak może go potrzebować po pewnym czasie lub chociaż do zamknięcia cyklu życiowego. Co do D. schizandra, ona zdaje się mieć specyficzne zapotrzebowanie, tylko nie jestem jeszcze pewien na co dokładnie. Może być to połączenie temperatury i składników mineralnych w podłożu. Zdecydowanie woli nie przegrzewać się, jak w akwariach, terrariach, mieć "zimny korzeń", nawet jeżeli liście się nagrzewają, stąd jest łatwa na podłodze w cieniu. Ale nawet tam jednak czegoś jej brakuje w podłożu, które jej daję - torf z perlitem. Dlatego teraz dałem jej piaskowiec i torf. A w ostateczności dam może jakieś liście na wierzch, żeby miała jednak żyźniej. Coś, czego mnie nigdy nie udało się osiągnąć to sprawić, żeby zakwitła. Jeżeli to uda mi się zrozumieć, jak wywołać, to może będę miał z niej nasiona i mógł wysiewać, bo musimy to robić, żeby selekcjonować coś nowego, bardziej dopasowanego do naszych warunków, ale ciągle w zakresie genetycznej tolerancji danego gatunku.
-
Roślina wygląda normalnie, ale też na świeżo przesadzaną.
-
Ajajaj... jakie przepiękne masz te tłuścioszki, aż trudno oko oderwać. U rosiczek pigmejskich część ma względy spoczynek, a część wymaga go bezwzględnie. Kiedyś chyba nawet taką listę wrzucono na forum. Oczywiście dla kogoś, kto może zapewnić roślinie cykl naturalny nie ma powodów do dokonywania wyborów: zimować czy nie. To ci, którzy nie mają z wyboru preferowanych warunków muszą się zastanawiać. Osobiście robiłem rzetelne eksperymenty z odpowiednią liczbą osobników do próby kontrolnej i badanej, ale to nie jest wcale takie łatwe, jeżeli ktoś nie może się temu poświęcić całkowicie. Dlatego wiele i większość eksperymentów będzie na zasadzie przybliżonej. Mając pełną świadomość małej próby, nieco odmiennych gatunków, lokalizacji pochodzenia. Robiłem cztery doniczki z kilkoma roślinami i każdą traktowałem nieco inaczej, czy to podłożem czy to warunkami, ale nie za dużą ilością czynników, żebym mógł cokolwiek oszacować. Kiedy jakaś doniczka się wyróżniała od innych, to chcąc nie chcąc, była bliżej optimum niż pozostałe, nawet jeżeli w sposób precyzyjny czegoś nie określała. Dlatego Twoje obserwacje są tak precyzyjne i informatywne, bo są skierowane bardziej w ten ściśle naukowy kierunek badań i wyciągania wniosków. Gdyby tak postępowali ci, co mają szklarnie, odpowiednie ilości roślin, to mielibyśmy wiedze opartą na faktach, nie na dedukcji - jak będzie w większości przypadków. Jednakże jednym pytaniem i odpowiedzią mogę natychmiast stwierdzić na ile muchołówka i cefalotus jest bliżej spoczynku zimnego i obligatoryjnego a opcjonalnego. Czy kwitną i zawiązują nasiona w takich warunkach? Jeżeli roślina żyje, trwa, wegetuje ale nie spełnia funkcji generatywnego rozmnażania, co będzie celem tych dwóch gatunków (z zasady nie preferują rozmnażania wegetatywnego w naturze), toteż niemożność uzyskania pełnego cyklu rozwojowego rośliny - od nasiona do nasiona w danych warunkach - jasno określa takie warunki za nieoptymalne do przetrwania gatunku. Nawet, jeżeli cefalotus rósłby przez 15 lat i nie umierał, ale nigdy nawet nie próbował zakwitnąć - nie są to warunki, w których przetrwa. Może jednym to wystarczy, że trwa, ale ciągle nie będzie to optimum dla gatunku. Z moich rozmów z ludźmi z rejonów tropikalnych, o ile cefalotus nie został skiełkowany w warunkach tropikalnych, to nie jest wyselekcjonowany do zamknięcia cyklu rozwojowego w takich warunkach. Jednak osoby, które wysiały cefalotusa z nasion w warunkach tropikalnych i taki osobnik potem im rośnie normalnie, a nawet kwitnie, to ta roślina jest w pełni przystosowana. Zresztą Darlingtonia ma dokładnie tak samo. Może być mrozoodporna i tropikalna jako gatunek, ale nie jako jeden osobnik. To jest potencjał w nasionach tego gatunku, co jest fascynujące. Ponieważ większość osobników jest wysiewana w szklarniach, są wyselekcjonowane bardziej do tych warunków. Część nawet tak bardzo, że znosi upiornie wysokie temperatury. Ja sam zauważyłem, że można wyselekcjonować osobniki z nasion, które będą rosły w stale mokrych warunkach lub znosiły całkowite wysuszenie. Wtedy z chmury genetycznej zawartej w licznych nasionach selekcjonujemy osobnika do naszych warunków. O ile zauważyłem taki trend u cefalotusów na bazie informacji od ludzi z tropików, o tyle z Darlingtonią sam to wywnioskowałem na po sianiu setek nasion. A teraz selekcjonuję osobniki mrozoodporne na torfowisko, również siejąc nasiona. Z ponad setki posianej skiełkowały 3, ale nie jestem pewien, czy którąkolwiek z tych siewek przetrwała zimę... nie widzę ich. Dlatego będę musiał posiać znacznie więcej nasion, najlepiej z lokalizacji, które już są z tych zimniejszych, żeby uzyskać mrozoodpornego osobnika. D. regia też ma potencjał na bycie mrozoodporną, gdyż dorosłe osobniki potrafią znosić do -7°C, ale nie forma nizinna... (Górskiej jeszcze nie spróbowałem.) Więc, odpowiednia ilość siania może dać nam D. regia na zewnętrzne torfowisko. W tym roku po 4 latach siania się w końcu znalazłem pierwszą siewkę D. binata tam, gdzie nigdy nie było tego gatunku. Choć produkuje mnóstwo nasion co roku, to nigdy nie znalazłem siewki w poprzednich latach, także mam osobnika, który nie tylko przeżywa na zewnątrz, ale powinien się też nasiewać. Jednych to ucieszy, innych przerazi... mnie to cieszy, co potwierdza mi to, co podejrzewałem, że w potencjale genetycznym nasion niektórych gatunków jest mrozoodporność w naszym klimacie. Jedna D. spatulata już go ma. Kwitnie na różowo, sieje się, choć ma duże wymagania cieplne i nachylenie podłoża bardziej do południa, najlepiej bez zacieniania... czyli otwarta, nasłoneczniona, może osłonięta od wiatru przestrzeń i ona już daje radę. D. filiformis natomiast idzie w innym ciekawym kierunku, choć pierwotnie były zielonawe i duże, ze względu na sianie się większości na pełnym słońcu i otwartej przestrzeni, kolejne pokolenia zaczęły się kurczyć i intensywnie czerwienić.
-
Dziękuję za nowy wpis i cudowne zdjęcia. Są bardzo wnoszące. Ja nie mam kiedy stworzyć czegoś z sensem, a nazbierało mi się obserwacji i wniosków na kilka tematów. Twoje rośliny wyglądają tak obłędnie, że jest to aż nieprawdopodobne, w jak banalny sposób je uprawiasz. Bardzo zaciekawiło mnie w czym trzymasz D. schizandra. Aż chętnie bym spróbował u siebie, choć mam coś może nawet lepszego od Seramisu - wspominam poniżej. Fascynujące było przeczytać, że wystarczy muchołówkom zapewnić odpowiedni cykl świetny, a nie termiczny, żeby je właściwie przezimować. Bo 5 lat to już jest długo, a 6 już jawnie stwierdza, że to jest właściwa forma odpoczynku dla nich, skoro się nie załamały. Ciekawy jestem tylko, jak na dokładnie to samo zareagowałby Cephalotus, gdyż na razie na moim parapecie, tej simy mi się ciężko załamał, ciężko pochorował na mączniaka szklarniowego. Teraz odbija, ale już widzę, że po 4. roku robi się zwyczajnie źle, a po 5. bez spoczynku zwykle pada. Jednak nie ma tak skróconego dnia, bo wiele innych roślin dookoła go potrzebuje cały rok w podobnych ilościach. Ostatnio stwierdziłem, że pierwiastkiem, którym naszym roślinom, zamkniętym w domu brakuje, to żelazo. Okrutnie. Badałem jego poziom w wodzie akwariów - 0,0mg/l. Nie ma go, zużyte, do zera. Dodanie do do wartości 0,4mg/l sprawiło, że rośliny ciężko niedoborowe przeszły szok, pobielały im stare liście, a potem wypuściły nowe, dużo zieleńsze i ruszyły ze wzrostem. Nie przekraczałbym tej wartości, jeżeli nie wiemy czy rośliny są niedoborowe, bo może tego nie być widać po nich. Potem dodałem, z górki, poszalałem 1,0mg/l i nic się nie stało. Po około 3 miesiącach zużyły 0,2mg'l, nie dużo, ale widać, że go zużywają. Nawóz dla storczyków Florowitu w połowie maksymalnej koncentracji nie zaszkodził NICZEMU, nawet popryskałem tłustosze i miały się dobrze. A wiele roślin bardzo ucieszyła się z tego. Jednak nie utrzymywałbym TDS wody z roślinami ponad 2 tygodni powyżej 200ppm. Po około tygodniu, gdy rośliny wezmą, co potrzebują, zniżyłbym tę wartość do <100ppm, najlepiej 40-80ppm, to zakres, który w naturze spotykam najczęściej, choć widywałem i 164ppm na torfowiskach. Jednak same kwasy organiczne mogą wpływać na tę wartość, nie koniecznie minerały. Ja może zdradzę malutki sekrecik, nad którym ostatnio pracuję, żeby móc powiedzieć, coś więcej, a mianowicie... PIASKOWIEC. Tepui - piaskowiec, Ameryka południowa - piaskowce, Afryka - masę piaskowców, Australia - Piaskowce... Jak analizuję ekosystemy, w których rosną rośliny owadożerne, to bez wahania mogę powiedzieć, że ogromna większość rośnie na piaskach lub piaskowcach. A piaskowiec jest bardzo ciekawym podłoże, gdyż pH ma kwaśne, ma wapń, w niedużych ilościach, a go ma, po rozpuszczeniu w 20g w 100ml wody miał 43TDS, oczywiście ten, który mam ja. Ponieważ piaskowce będą różniły się składem mineralnym zależnie od cementu między ziarnami piasku. dlatego dodaję go do wszystkich roślin, powoli, bo to wymaga przesadzania. Daję jako domieszka do podłoża w formie drobnej frakcji i grubej na dno do powolnego rozpuszczania w czasie i uwalniania związków pod wpływem rozpadu. Jak na razie nic negatywnego nie zauważyłem u pływaczy, żenlisei, tłustoszy, rosiczek. Wszystko tylko się cieszy z minerałów, które wnosi, a nie ma ich za dużo. Nie podnosi pH, bo przynajmniej ten, który mam ma pH 5,0. Choć są piaskowce, które są białe, wyraźnie łatwo się kruszą i choć nie badałem ich pH, to wiem, że zakres może być różny. Tych unikam u siebie, może niesłusznie, ale na razie ich nie przebadałem na tyle, żeby czuć się bezpiecznie z ich używaniem. Choć Topsin został wycofany, to ja już wcześniej znalazłem dobre zastępstwo dla niego Switch 62,5 WG, jedno ALE: on jest proszkowy, mocno, jeżeli osadzi się w dzbanku helki, między dzbankami koło stożka, to z czasem rozłoży się i zacznie oszczędzać tkanki. Dlatego dzbankowate rośliny pryskam nim tak, żeby nie osadził się nadmiar. Po prostu pryskam je do góry nogami, albo zamaczam w roztworze odwrócone i wyjmuję, wtedy nadmiar ścieka, nie zostaje. Ten mogę polecić, aczkolwiek... nie pryskałem nim tłustoszy, to nie wiem, jak one go zniosą, bo wszystko inne znosi go dobrze.
-
Po tym, że umierają mchy dookoła w doniczce. To jest rozprzestrzeniająca się śmiercionośna choroba w podłożu, mchy poszły w pierwszej kolejności.
-
Infekcja, najprawdopodobniej grzybowa. Tutaj tylko pomoże przesadzenie można spryskać roślinę fungicydem. Ostatnio wycofali Topsin... teraz można użyć Switch. Tylko trzeba też dobrze go wypłukać po użyciu. Przesadzenie to priorytet.