Skocz do zawartości

Cephalotus

Administrator
  • Liczba zawartości

    4082
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Cephalotus

  1. Nazwa polska: Muchołówka amerykańska Nazwa angielska: Venus flytrap Nazwa łacińska: Dionaea muscipula Opis autorstwa Piotra Firszta KLIKNIJ TUTAJ - rozbudowany i ze zdjęciami. Opis autorstwa Kosa1984 KLIKNIJ TUTAJ - krótszy jak poniższy, równie treściwy. Troszkę historii: Dionaea muscipula jest częścią rodziny Droseraceae. Jest to jedyny gatunek, ale występuje w licznych odmianach i wyhodowanych klonach. Pierwszy raport o Muchołówce został napisany w 1759 roku przez gubernatora Północnej Karoliny, ale po raz pierwszy została nazwana i opisana przez Johna Ellisa w 1770r. Ellis wysłał Linneuszowi rycinę i dokładny opis badanej rośliny. Linneusz , który posiadał okaz zielnikowy, nie popierał i zaprzeczał sugerowanej przez Ellisa owadożerności rośliny, więc zakończono badania. W XIX wieku roślina interesowała wielu badaczy, np. M.A. Curtisa, J. Simsa, a także przede wszystkim K. Darwina, który na ten temat wymieniał korespondencję m.in z Canbym. Jako pierwszy zademonstrował reakcje na bodziec chemiczny. Niestety większość wyników jego badań została nieopublikowana i zapomniana. Łacińska nazwa wiąże się z grecką mitologią. Jej pierwsza część pochodzi od imienia matki Afrodyty - Dione. Natomiast nazwa angielska: Venus fly trap (= muchołapka Wenus) nawiązuje do imienia odpowiedniczki Afrodyty w mitologii rzymskiej. Drugi człon nazwy - muscipula oznacza muchołapkę . Natomiast drugi człon nazwy polskiej ? Muchołówka amerykańska, określa pochodzenie rośliny. Występowanie: Dionaea muscipula ma dosyć mały i dobrze określony obszar występowanie. Znajdziemy ją jedynie w Północnej Karolinie, w okręgu miasta Wilmington w promieniu około 150km. Siedlisko naturalne: Rośnie na bagnach o kwaśnym (Ph 3-5), piaskowo - torfowym i ubogim w składniki odżywcze podłożu. Żyje w klimacie wilgotnym, ciepłym gdzie temperatura w lato i na wiosnę z reguły zawiera się w granicach 9-30* C natomiast w zimę rzadko trafiają się temperatury ujemne. Wygląd: Roślina posiada liczne liście wąskie u nasady i rozszerzające się ku końcowi, który stanowi owadożerna pułapka. Organ chwytny po Aldrowandzie jest najszybszym spośród wszystkich roślin owadożernych. Jest zbudowany z dwóch ?płatów?, których brzegi porastają ostro zakończone włoski. Na wewnętrznej stronie pułapki znajdują się najczęściej sześć włosków czuciowych, po trzy na ?płatek?. Wygląd liści oraz wielkość pułapek bardzo zależy od licznych odmian i klonów, które zostały wytworzone. Kwiaty Muchołówki amerykańskiej nie są atrakcyjne, a dodatkowo znacznie osłabiają roślinę, potrafią nawet ją zniszczyć, więc najlepszym rozwiązaniem w uprawie jest wycięcie łodygi u nasady w niedługim czasie od momentu pojawienia się. Kwiaty wyrastają na długich łodygach. Na kwiatostanie pojawia się zwykle 5-7 białych kwiatów o średnicy 1,5cm. Aby otrzymać nasiona należy zapylić krzyżowo dwa odmiennie genetyczne osobniki. Nasiona są czarne, a ich wielkość to około 1,2mm. Łapanie zdobyczy: Potencjalne ofiary wabione są przede wszystkim jaskrawym kolorem wewnętrznej strony pułapki oraz słodkim nektarem, który je pokrywa. Po dwukrotnym, szybkim podrażnieniu włoska czuciowego znajdującego się na wewnętrznej części pułapki (następuje impuls mechaniczny), roślina zamyka ją z prędkością nawet 0,5s. Bardzo ciekawym jest to, iż włoski czuciowe nie reagują na pojedyncze impulsy, które wywołuje, np.: wiatr lub kropla deszczu. Owad nie ma szans na wydostanie, ponieważ włoski porastające obrzeże pułapki zamykają się szczelnie. Po impulsie mechanicznym następuje wytworzenie przez roślinę niewielkich ilości enzymów trawiennych i jeżeli one przereagują ze znajdująca się wewnątrz ofiara nastąpi impuls chemiczny. Po tym sygnale następuje masowe wydzielanie enzymów trawiennych, które będą wydzielane dopóki ten impuls chemiczny będzie działać. Jeżeli roślina nie będzie już w stanie strawić ofiary i nie będzie zachodzić reakcja enzymów, to pułapka otworzy się. Zwykle następuje to po ok. 5-10 dniach, a nie strawione resztki pokarmu zwykle wywiewa wiatr, spłukuje woda. Najczęściej, ale nie zawsze, po schwytaniu pożywienia, liść nie jest już w stanie złapać kolejnej ofiary, ale nie należy się tym martwić. Wkrótce obumiera ,a na jego miejsce wyrastają kolejne. Hodowla: Ze względu na fakt, iż roślina ta do prawidłowego wzrostu potrzebuje dużych ilości słońca, oraz chłodnego okresu spoczynku zimą, oceniam ją na 3 w 6-stropniowej skali trudności. Oświetlenie: Muchołówkę można określić mianem ?światłożernej?. Im więcej słońca jesteśmy w stanie jej zapewnić tym lepiej. W naturze rośnie na otwartych torfowiskach, gdzie z reguły ma nieograniczony dostęp do światła. Jeżeli nie trzymamy rośliny na dworze i nie ma odpowiednio długiego nasłonecznienia, przynajmniej 5-6 godzin, wówczas należałoby pomyśleć o sztucznym doświetlaniu do 9-10 godzin dziennie. Taki zabieg jest szczególnie konieczny w okresie spoczynku kiedy dni są bardzo krótkie, a o słońcu trudno w ogóle mówić (przy czym jest również mało wartościowe). Zbyt mała ilość światła może wiązać się z brakiem barwy, małymi pułapkami, słabym i powolnym reagowaniem na bodźce mechaniczne, a w najgorszym przypadku na bardzo duże płaskie liście, małe pułapki, a nawet całkowite wybujanie rośliny. Kolokwialnie rzecz mówiąc: Bida z Nędzą. Roślina w szczytowej formie będzie miała krótki i wąski ogonek liściowy i ogromne ładnie wybarwione pułapki (w zależności od kultywaru), plus szybkie reagowanie pułapek (ale to nie koniecznie). Te zmienne uznałbym za markery zdrowia muchołówki i nimi kierował się w ocenie naszych roślin. Podłoże: Są dwie sprawdzone mieszanki podłoża, 1:1 i 1:2, odpowiednio torf : piasek. Wizualnie: czyli nie koniecznie po jednakowej mierze dwóch składników, tylko, żeby po ich zmieszaniu wyglądało, jakby spełniało swoje proporcje. Torf koniecznie! musi być kwaśny, bez żadnych dodatków! Nie może być to żadna ziemia torfowa, czy innego rodzaju mieszane i wzbogacane substraty. Proponuję to sobie wziąć do serca. Zastosowanie innego rodzaju podłoża jak kwaśny torf może się wiązać z popaleniem korzeni i drastyczną regresją rozwoju naszej rośliny, a nawet jej śmierć. Piasek, najlepiej o granulacji 2-4 mm w tej mieszance ma zapewniać dobry drenaż dla korzeni i ułatwienie im penetracji w głąb. Można stosować również sam kwaśny torf, ale rośliny wówczas są bardziej podatne na choroby grzybowe. Przesadzanie i kosmetyka: Należy przesadzać roślinę średnio raz na 2 lata. Możemy uczynić to w każdym momencie, ze szczególną uwagą, aby nie uszkodzić korzeni. Najlepiej jednak czynić to na wiosnę, aby dodatkowo zasymulować roślinę do wzrostu. Rośliny, które rosną zbyt długo w tym samym podłożu, z racji tego, że nie rośnie w ustabilizowanym ekosystemie, może praktycznie wcale przestać się rozwiać. Dlatego ważne jest, aby o tym pamiętać. Często rośliny przesadzone do nowego podłoża rozpoczynają bardzo intensywny i bujny wzrost, oraz drastycznie zwiększają swoje wymiary. Częstsza wymiana podłoża nie jest konieczna, a zbyt częsta nawet nie wskazana. Kosmetyka rośliny polega także na usuwaniu martwych liści, odcinaniu gnijących, lub pożółkłych części roślin (najczęściej samej pułapki). Ma to głównie znaczenie estetyczne, choć w przypadku żółknącego liścia odcięcie takiego fragmentu z niewielkim nadmiarem może uratować znaczą część jeszcze zielonej blaszki liściowej i pozostawić roślinie źródło do fotosyntezy. To ona jest głównym źródłem pokarmu rośliny, owady są wyłącznie dodatkiem. Podlewanie, wilgotność powietrza: Najlepszą metodą na podlewanie jest podsiąkanie. Doniczkę z rośliną trzymamy na podstawce z wodą i dbamy o to, aby podłoże nigdy nadmiernie nie wyschło. Najlepiej stale utrzymywać je wilgotne, co może zapewnić utrzymywanie stałego, niewielkiego poziomu wody w podstawce. Jednak zalanie rośliny do poziomu ziemi, nie uczyni jej żadnej szkody. Najlepszą wodą jest woda destylowana, gdyż nie dostarczymy do podłoża żadnych nadmiarów minerałów, których jest bardzo wiele w wodzie kranowej nawet przegotowanej. W przypadku, kiedy nie stać nas na kupowanie wody demineralizowanej, albo zakup filtra odwrotnej osmozy, można podlewać przegotowaną wodą kranową. Jednak w tym przypadku po dłuższym czasie na powierzchni podłoża, szczególnie na obrzeżach doniczki zaczną osadzać się minerały. Będzie to wymuszać na hodowcy częstsze wymiany podłoża, gdyż zbyt duża ilość jest śmiertelnym zagrożeniem dla siewek i ogranicza wzrost dorosłych roślin. Wilgotność powietrza w naturalnym środowisku muchołówki jest stosunkowo bardzo wysoka, ok. 80-90% przy powierzchni ziemi, gdzie te rośliny się znajdują. Aczkolwiek w warunkach hodowlanych nie jest to aż takie ważne. Zwiększona wilgotność powietrza może spowodować, że nasza roślina będzie większa i posiadała większe pułapki. Jednocześnie zwiększa się ryzyko choroby grzybowej, albo zgnicia korzeni rośliny, szczególnie przy nieruchomym powietrzu w zamkniętej przestrzeni. Dlatego warto zadbać o inne czynniki, aby były optymalne. Roślina świetnie rośnie na parapecie, albo w okresie sprzyjających temperatur na dworze. Temperatura: W okresie wegetacji rośliny temperatura w ciągu dnia może osiągać nawet powyżej 35*C w cieniu. Dopóki roślina stoi w wodzie, na pewno nic się jej nie stanie. Gatunek ten spokojnie znosi wszystkie najgorsze Polskie temperatury. Korzystnym jest trzymanie roślin na dworze w okresie wegetacji. Temperatury w nocy mogą sporadycznie spadać poniżej 10*C, jednak długotrwałe temperatury w przeciągu dnia i nocy poniżej tej wartości, spowodują wejście naszej rośliny w okres spoczynku. Dlatego uprawianie tego gatunku na zewnątrz przystosuje go do cyklu rocznego w naszym kraju. Temperatura w okresie spoczynku powinna mieścić się w granicy 1-10*C zarówno w przeciągu dnia jak i nocy. Roślina ta jest w stanie przetrwać pojedyncze przymrozki, jednak na pewno odniesie przy tym pewne uszkodzenia. Najczęściej wiążą się one ze sczernieniem brzegów asymilacyjnej części liścia. Należy chronić roślinę przed temperaturami ujemnymi. Nawożenie: Nie nawozimy, formą nawożenia jest łapanie przez roślinę owadów. Można ją także sporadycznie dokarmiać. Zbyt częste karmienie może spowodować utratę wszystkich aktywnych pułapek i utratę estetycznego wyglądu. Zbadano, że aby roślina ta rosła w pełni prawidłowo potrzebuje wyłącznie 4 owadów w ciągu roku. Nie jest to dużo, także warto o tym pamiętać wypatrując za kolejną ofiarą dla zadławionej muchołówki. Dlatego dokarmianie powinno się ograniczyć w zakresie maksymalnie 2-3 pułapki zamknięte lub 3 owady miesięcznie. Okres spoczynku: To podstawowy problem dla wszystkich amatorów tej rośliny nie mających chłodnej piwnicy/szklarni gdzie mogliby zamontować oświetlenie. Niestety to bardzo ważna cecha uprawy tej rośliny, który wymaga indywidualnego opisu. Wymaga ona chłodnego okresu spoczynku, który należy przeprowadzić w terminach około końca października do końca marca (początku kwietnia). Oczywiście, biorąc pod uwagę, że jeżeli jeszcze z początku listopada będzie słoneczna pogoda, to nie ma sensu na siłę rośliny chować. Temperatura powietrza w tym okresie musi się zawierać w granicy 1-10*C w ciągu doby. Zbyt długi okres temperatur powyżej 10*C spowoduje wybudzenie się rośliny, co jest bardzo niekorzystne w środku zimy. Niestety, co jest także drugim problemem, roślina ta w tym okresie wymaga doświetlania/oświetlania. W sumie musi mieć 9-10 godzin bezpośredniego oświetlenia, zwykle sztucznego. Minimum to świetlówki ok. (lub w sumie) 40W. Należy to czynić, gdyż roślina ciągle żyje, a do tego potrzebuje światła. W Polsce jest za mało światła i za krótki dzień, aby zaspokoić potrzeb tego gatunku. Brak doświetlania spowoduje, że muchołówka ?odbije? to na wiosnę i będzie bardzo zmarniała. Podlewanie też należy znacząco ograniczyć jedynie do utrzymywania umiarkowanie wilgotnego podłoża. Na pewno nie można trzymać wody w podstawce, gdyż to służy infekcjom grzybowym. Raz na jakiś czas nalać trochę wody do wsiąknięcia, ewentualny nadmiar wylać i pilnować, aby nie wyschła. Rozmnażanie: Z liści: Odrywamy liść od rośliny macierzystej tak, aby zachować jak największy fragment części podziemnej i zrośniętej z bulwą. Największy procent nowo wyrośniętych roślin pochodzi właśnie z tej części. Mieszanka podłoża powinna być przygotowana jak dla dorosłej rośliny. Wkładamy delikatnie ogonek liścia na odpowiednią głębokość, aby cała biała cześć znalazła się pod ziemią, z zachowaniem jak największej części zielonej do asymilacji. Dobrze jest także takiej sadzonce zapewnić dużą wilgotność powietrza. Należy dbać zarówno o stałą wilgotność podłoża i duży dostęp do światła Z nasion: Po zapyleniu krzyżowym i dojrzeniu nasion musimy je wysiać w odpowiednim czasie i z zastosowaniem odpowiednich zabiegów. Gatunek ten wymaga stratyfikacji. Co oznacza, że na pewien okres muszą przebywać w chłodzie i wilgoci. Najlepiej wysiew zgrać z naturalnym okresem zimy i wysiewać właśnie w tym czasie. Do przygotowanego podłoża, identycznego jak dla rośliny dorosłem wysiewamy nasiona. Następnie na okres 6-8 tygodni umieszczamy je w temperaturze 2-5*C. W przypadku rozrostu grzybów, można zastosować dowolny środek grzybobójczy. Po tym czasie należy wystawić doniczkę na słoneczne miejsce i dbać o nią jak gdyby rosły w nich żywe rośliny. Pierwsze nasiona mogą zacząć kiełkować od 1-4 tygodni. Siewki traktujemy jak rośliny dorosłe, ale nie dokarmiamy ich póki ich pułapki nie będą przypominać form dorosłych. Wadą tej metody jest fakt, że siewki potrzebują wielu lat, aby osiągnąć dojrzałość. Nie jest to rekomendowana metoda do rozmnażania dla przeciętnego hodowcy. Przez podział kłącza: Jeżeli dbamy o to, aby nasza roślina miała idealne warunki i duży dostęp do światła, a do tego regularnie obcinamy jej pędy kwiatowe, wówczas nasza roślina na pewno wytworzy kolejny stożek wzrostu. Rośliny te niejako pełzają, w bardzo powolnym tempie, gdyż liście wytwarzane są z jednej strony bulwy i dlatego cała roślina przesuwa się w jednym kierunku. Można zaczekać aż stare liście obumrą, wówczas rośliny się rozejdą i powstaną dwie osobne. Ale można również zaczekać, aż nowa roślina nieco podrośnie i będzie można rozerwać dwie wyraźne bulwy, czyniąc to ostrożnie. Z łodyg: Rozmnażanie z łodygi jest identyczny jak rozmnażanie z liścia. Ucinamy łodygę o długości 2,5 cm oraz jednym końcem wtykamy w podłoże. Dalsza część jest identyczna jak w przypadku rozmnażania z liścia. Metoda ta nie daje takich samych procentowo sukcesów jak rozmnażanie z liścia, ale jest to możliwe. Poprzez in vitro w laboratoriach: Jest to sposób rozmnażania tkankowego na specjalnie zaprojektowanej pożywce. Taka pożywka zawiera wszystkie potrzebne składniki, aby z fragmentu wysterylizowanej tkanki rośliny po pewnym czasie otrzymać ogromną ilość nowych roślin. Dzięki tej metodzie istnieje wiele różnych kultywarów, jako wyników losowych mutacji w poszczególnych fragmentach tkanki, z których powstała nowa roślina. Tą metodę wykorzystuje się do masowej produkcji tego gatunku w celach handlowych. Zdjęcia i nazwy zarejestrowanych kultywarów Kliknij Tutaj.
  2. To roślinie absolutnie nie przeszkadza. Ale jeżeli tobie tak, to możesz postarać się te spod spodu, starsze, delikatnie wyrwać, aby ich nie uszkodzić, i będziesz miał je na sadzonki. Najlepiej wyciągnąć roślinę z ziemi i przerzedzić jej wtedy pułapki delikatnie od bulwy odłamując. Ale ja bym w ogóle jej nie ruszał. Troszeczkę panikujesz. Żaden liść sam dla siebie nie żyje, tylko jest fragmentem rośliny. Dopóki połowa rośliny jest oświetlona, to druga połowa też będzie żyła. Chyba tak tragicznie to u Ciebie nie jest. Poza tym jesteś pewien, że tam jest jedna roślina? Bardzo bym się skłaniał ku temu, że masz ich tam więcej, a wtedy wystarczy je zwyczajnie rozsadzić. Informacji jak rozsadzić, albo rozmnożyć z pułapek masz masę na forum, dlatego nie pytaj się o to.
  3. Cephalotus

    Drosera Dielsiana

    Jak napisała Szamanka, definitywnie roślinie brakuje światła. A raczek słońca. Nie wiem w jakim kraju mieszkasz, ale w tym od północy słonce jeszcze nigdy nie świeciło. Oraz bardzo ładne minerały sobie hodujesz. Rozumiem, że wolisz mieć je zamiast ładnej rosiczki.
  4. Ten gatunek często tak ma, że marnieje w czasie i po kwitnieniu.
  5. Sumą punktów 44,19% zwycięża Mort. Moje gratulacje. Proszę skontaktować się z Łukaszem w kwestii odbioru nagrody.
  6. Otwieram kolejny konkurs na "Roślinę Miesiąca". Radzę zapoznać się z regulaminem. http://rosliny-owadozerne.pl/forum/Regulam...ursu-t7256.html Rośliny miesiąca będą następnie brały udział w wyborach rośliny roku. W tym temacie nie ma żadnych rozmów o zdjęciach, żadnych ocen, żadnych komentarzy - TYLKO I WYŁĄCZNIE POSTY Z WKLEJONYMI ZDJĘCIAMI. 16 dnia miesiąca zostanie stworzony temat z głosowaniem na wybrane przez nas fotografie, które będzie trwało do końca miesiąca i zostanie otwarty kolejny temat na nominacje do rośliny kolejnego miesiąca. Zdjęcia wstawiamy do 15-tego dnia miesiąca do 23:59:59. Właściciel rośliny miesiąca wygrywa 50zł do wydania w sklepie Bohemica Plants na nasiona i rośliny. Serdecznie zapraszamy do publikowania zdjęć!
  7. Taka jest moja reakcja. Jakbym to zobaczył u siebie, to bym chyba tak na tych ludzi nawrzeszczał. Co bym zrobił. Poszedł bym na torfowisko. Wziął kępkę ziemi z mchem torfowcem i rosiczkami. Pokazał każdemu debilowi pod gębę i odłożył na miejsce. To co się temu miejscu przytrafiło to stado bydła. Niepoinformowanych ludzi, którzy kiedyś słyszeli nazwę rosiczka i mieli okazję zobaczyć coś. A, ze przy okazji połowę stratowali, to już mało ważne. Jak ja chodzę po torfowisku, to z jedną czy maksymalnie dwoma osobami i śladu po naszej obecności nie widać. Masakra. Kto wpada na takie pomysły pokazywania przeciętnemu Amerykaninowi w wydaniu polskim takich miejsc? Załamka. Zapomniałem dodać coś nieoficjalnie. Zniszczyć przyrodę w tym kraju można całkowicie bezkarnie, mimo, że nielegalnie. Ochronić cokolwiek legalnie, to prawie niemożliwe. Na miejscu autora zdjęć, albo osoby, które zależy na tym miejscu skontaktował się z jakimś towarzystwem ochrony przyrody z prośbą o pomoc lub ewentualną reakcję. Napisał do regionalnego konserwatora przyrody przedstawiając sytuację. Zawsze warto spróbować. U mnie teren niszczy coś innego niż zwykła banda ludzi.
  8. Masz moje błogosławieństwo, ale i tak wszystko wyjdzie w praniu. Ja mógłbym się rozpisać, ale nie chcę nikogo dręczyć, aby musiał to czytać. Ja znając trochę sytuację hodowli roślin owadożernych w tym kraju nie widzę tego w kolorowych barwach. Myślisz, że każdy kogo jest wielu musi zakładać stowarzyszenie? Zbyt dobrze orientuję się w tym co się dzieje, aby mówić, że jest inaczej. Jak zamierzasz ochronić moje pobliskie torfowisko, gdzie rośnie D. rotundifolia i w tym roku odkryłem tam jedną kępkę D. intermedia? Jest jak byk rów odprowadzający wodę, czyli służący osuszaniu torfowiska. To nie jest ochrona, a coś przeciwnego. Przyjedziesz z towarzystwem i zakopiesz ten rów? Nie chcę na nikogo źle mówić, ale aukcje charytatywne na tym forum też były z porażaającym skutkiem. Masz moje błogosławieństwo. Cel to szczytny, praca syzyfowa, oby Ci wyszło.
  9. Może ja coś skromnie od siebie dodam. Odnośnie ewentualnych składek, to należę do towarzystwa, które zbiera składki roczne wysokości 30 zł, a należy do niego raptem kilkanaście osób, nawet nie 20. O ewentualnych próbach sponsorowania ochrony naturalnych stanowisk roślin owadożernych możecie po prostu zapomnieć. Zbyt dobrze wiem jak wygląda brak ochrony przyrody, żebym słuchał o przekazywaniu czyiś pieniędzy, aby ktoś się za nie nachlał. Nic to na prawdę nie da. Skoro prawo o ochronie gatunków ściśle chronionych i ich stanowiskach jest powszechnie łamane lekką ręką bez żadnych konsekwencji, to jeszcze brakuje abyście takim ludziom za to płacili. Po prostu szkoda. Ja wam życzę najlepszego, aby ten pomysł się udał, aczkolwiek osób o wspólnych zainteresowaniach powinno być dużo, co forum niejako zapewnia. Brakuje tylko jeszcze takiej sporej grupy osób dorosłych, pracujących i z rozbudowanymi kolekcjami. Bo niestety nie umywamy się pod tym względem do Niemiec czy Anglii, gdzie takich osób jest chyba znakomita większość. Co do siedziby. Najlepiej, aby była w dużym mieście z jakimś założycielem ciągle na miejscu. A spotkania, to kwestia całkowicie odrębna. Zwykle takie spotkania robi się w miejscach tematycznie związanych z forum. W przypadku takiego towarzystwa byłoby to dość trudne. Storczyków w Polsce jest wiele gatunków, a roślin owadożernych raptem kilka na krzyż. Także robi się spotkanie w Zakopanem i idzie następnego dnia oglądać tłustosze. Robi się na Polesiu i ogląda tamtejsze owadożery. Albo robi się spotkanie w jakimś innym miejscu, które ktoś wykukał, a jest tam trochę owadożerów. Tak powinno to wyglądać. Tam się wynajmuje jakąś salkę, ktoś robi prezentację o czymś tam, jest dyskusja na jakieś określone tematy, są osoby, które to organizują i są osoby, które coś takiego prowadzą. Na razie nie potrafię znaleźć wśród znajomych mi hodowców dostateczną ilość osób, które mogłyby na dłuższą metę coś takiego robić. Może raz dwa, ale chętnie się przekonam, że się całkowicie mylę.
  10. Możesz ręcznie usunąć te kryształki, albo wymienić podłoże. Jednak to, że się pojawiły jest spowodowane przez wodę, jaką podlewasz rośliny. Nie stosujesz wody destylowanej, prawda? Szczególnie teraz już nie proponowałbym Ci dokarmiać muchołówki. Zdjęcia są zbędne, Twój problem to problem 70% innych hodowców. Te rośliny wymagają do pełni normalnego wzrostu 4 owady rocznie, więc sobie to przelicz. Jak dokarmiać, to najlepiej wiosną i latem, oraz ciągle bez przesady. Jedna pułapka nowa, jedną dokarmić, a nie wszystkie zapchane. Tu chodzi o estetykę tej rośliny. Ona ma mieć masę cudownych, dorodnych, pięknie wybarwionych pułapek, a nie wszystkie zamknięte i gnijące od owadów.
  11. Dzisiaj wylądował drugi, także są już oba, a jak to się spisze, okaże się na wiosnę i latem. Jak to u roślin zwykle bywa pozostaje wyłącznie CZEKAĆ.
  12. Cephalotus

    Podlewanie

    Woda w podstawce powinna stać cały czas. Te gatunki nie miewają okresu spoczynku, więc powinny mieć wodę non stop. Skoro wypiły co im nalazłeś, znaczy się, że podłoże było minimalnie wilgotne.
  13. Szczypek, dziękuję za zwrócenie uwagi. Oczywiście regulamin dotyczy wszystkich. Ja się zastanawiam jak ja mogłem tak ogromnego zdjęcia nie zauważyć. Przecież dwa razy sprawdzałem czy każdy wymiar jest dobry i czy jest poprawny podpis i nazwa aparatu. Normalnie się trochę zaskoczyłem Twoją wypowiedzią. Niestety, ale z racji zaistniałej sytuacji jestem zmuszony usunąć zdjęcie moderatora P.K. z głosowania, a osobę, która na niego głosowała proszę o ewentualne oddanie ponownie głosu na inną osobę.
  14. Dzisiaj skończyłem montować miejsce dla tłustosza i posadziłem tam pospolitego, jako, że mam go nieco więcej od alpejskiego. Zrobiłem z takiej czarnej folii rękaw, który godzinę zgrzewałem nagrzewaną pęsetą. Od razu zaznaczę, że on na 100% jest dziurawy i nie trzyma wody na żadnym poziomie, jednak zapobiega stykaniu się podłoża z kamieniami. Dzięki temu wilgoć nie ucieka z podłoża na kamienie, które nagrzane szybko wysychają. Po prostu trzyma on dłużej wilgoć i izoluje podłoże od całej reszty, i jest całkowicie niewidoczny. Na prawdę problem sprawią mi chyba alpinosy głupie. Bo na prawdę praktycznie wszędzie gdzie te dziady widziałem rosły one pionowo. A ja nie mam żadnego pomysłu jak zabezpieczyć podłoże przed wysychaniem i zapewnić im pionowy wzrost. :/ Idealne byłoby jakieś tam naciekanie czy coś, ale to jest w tym momencie poza wszelkimi moimi możliwościami. Chyba posadzę je podobnie do pospolitego, z tą różnicą, że w większym cieniu. W większości miejsc gdzie je widywałem raczej rosły w dużym zacienieniu, bym w miejscu jasnym a nie nasłonecznionym. Co do gatunków jakie mam na skalniaku. Proszę abyście o tym wszędzie nie wrzeszczeli, bo mi jest dobrze ze spokojem i brakiem kontroli ze strony rządu. Na znakomitą większość gatunków czy to chronionych czy nie mam dowody zakupu, albo otrzymania. Nie mam jednak na wszystkie, szczególnie jak dostanę je od znajomego z ręki do ręki, to co mam wtedy zrobić... Także proszę o takie skromne Ciii... ;-) Piszę po łacinie: Viola alpina Veronica fruticans Veronica aphylla Geum montanum Lloydia serotina Crocus scepusiensis Pulsatilla slavica Pulsatilla vernalis Pulsatilla pratensis Primula halleri Gentiana verna Gentiana clusii Saxifraga oppositifolia Trollius altissimus Hedysarum hedysaroides Swertia perennis ssp. perennis i ssp. alpestris Primula minima Silene acaulis I całą masę innych niewymienionych.
  15. Cephalotus

    Ventrata

    Przede wszystkim zacznijmy od tego, że MAMA "się wścieka". O drobinę więcej szacunku. A co do dzbanecznika. Pewnie kupiony gdzieś takim jak OBI? Ich rośliny to za przeproszeniem śmiecie. Ładnie wyglądają, a zaraz zdychają, albo diametralnie marnieją niezależnie od warunków. Trzeba umieć kupować rośliny. Najczęściej patrzy się na to CO JEST zamiast na to CO BĘDZIE. I się bierze ładne rośliny, które nie mają żadnych perspektyw. Nie wiem czy da się jakkolwiek odratować tego dzbanecznika. Jeżeli jest z OBI, albo innego supermarketu, to on jest skazany na zagładę prędzej czy później. Nie padnie Ci, jasne, ale o dzbankach ogólnie możesz zapomnieć. Będziesz miał bujne zielone liście. A jak nie chcesz bezczynnie patrzyć jak Ci marnieje, to patrz co Ci moi poprzednicy i następcy napiszą.
  16. Gawien, wiesz, ja też chciałbym MÓC zrobić skalniak z takich fajnych dzikich kamieni. Moja kuzynka ma zrobiony skalniak jak prawie dwa moje z głazów ponad 100 kg. I kamienie są tak ogromne, że można swobodnie po całym skalniaku chodzić i żaden nie drgnie. Jest to jakaś swoboda w pielęgnowaniu, bo nie trzeba się wyginać i sięgać na zabój. Ja jestem na prawdę nieprzeciętnie uradowany tym co udało mi się zbudować. Pierwotnie w tym miejscu leżała tona, albo dwie piachu. Właśnie do budowy takiego brukowanego chodnika dookoła domu. I potem była tam na nowo siana trawa. I na prawdę cudem udało mi się wyżebrać ten kawałek na skalniak. Inaczej uprawiałbym te bidule w za dobrej ziemi i dogorywałyby jak wcześniej. Także ja nie mogę w najmniejszy sposób narzekać. Zobaczcie chociażby jak się rozrosła sasanka słowacka. Na przedostatnim zdjęciu ta zielona kępa nieco poniżej centrum zdjęcia. Jak to wsadzałem tego roku to wyglądało tak:
  17. Kilka zdjęć z tegorocznej wiosny mam i lata też. Całkiem nieźle kwitły mi rośliny, ale wiele z nich to jednak były młode sadzonki co przypuszczalnie za jeszcze 2-3 lata nie zakwitną. Może później coś wrzucę. Michał, moja kuzynka kupiła ogromny wór białego bazaltu i go razem płukaliśmy. To co opłukaliśmy to został taki jakby piasek bazaltowy z mniejszymi/większymi kawałkami. Normalnie super to wygląda z bliska jak się na to spojrzy. Niestety mi się skończyło. Jakbym chciał coś takiego mieć, to pewnie musiałbym normalne kamyczki bazaltowe jakoś pokruszyć, co pewnie masę czasu by mi zajęło. Kiedyś może się poświecę i sobie dotłukę.
  18. Witam wszystkich, jako, że kilka osób pytało się mnie o zdjęcia mojego skalniaka, widząc status na GG, zamiast każdemu z osoba rozsyłać fotki, postanowiłem wrzucić je na forum. Jako, że zapewne znakomitą większość osób nie interesują inne rośliny poza owadożernymi dlatego nie będę się rozpisywał o stanie gatunkowym mojego skalniaka. Powiem, że rośliny są wyłącznie i tylko rodzime. Co nie znaczy, że pochodzą z Polski. Wiele gatunków jest z Alp, ale w Polsce też występują i dlatego je uprawiam. Ostatnio byłem natomiast w Tatrzańskim Ogrodzie Botanicznym na Słowacji, gdzie się obłowiłem w na prawdę rzadkie i unikatowe gatunki, po śmiesznych cenach. Kupiłem także te same gatunki, które już mam, aby mieć je z Tatr, a nie z Alp. Na ten skalniak także rozmyślam jak upchać tłustosze z moich donic. Na pewno oryginalnie by się prezentowały w grupie znajomych ze środowiska. Jeżeli pogoda się poprawi i dobuduję odpowiednio szeroki segment, to wyglądają prawdopodobnie obydwa obok siebie i powinny dodać jeszcze więcej uroku temu co jest. Jeszcze jedno zdanko i lecą zdjęcia. Nie mogę się doczekać widoku na którą tam wiosnę, kiedy to już wszystkie wiosenne gatunki będą kwitły i to bujnym kwieciem. Widok na pewno będzie uderzał z daleka, bo gatunków wiosennych mam zresztą najwięcej. Skalniak I wcielenie: Skalniak II wcielenie: Skalniak III (na pewno ostatnie poważne) wcielenie:
  19. Jak kiedyś uda mi się przemyśleć jakby je ulokować nie niszcząc tego co jest to będą na 100%. Jak pisałem wcześniej, jedno miejsce się zrobi. Tylko jedno to nie jest wszystko, muszą być dwa, albo wcale. Znowu jednej, czy dwóch roślinek nie będę sadził, jak już to kilka, tak może z połowę tego co mam w donicach. Ogólnie gdyby się udało, to w czasie kwitnienia widok byłby na pewno super.
  20. Cześć wszystkim, od paru dni strasznie się zastanawiam czy by nie walnąć na swój skalniak tłustoszy. Jako, że z moich obserwacji i informacji wynika, iż to nie są sterylne rośliny; bez problemu mogą rosnąć na moim skalniaku, przy odpowiednio skomponowanym podłożu i ekspozycji na słońce. Jest jednak taki mały dylemacik, że ja musiałbym się wyzbyć ze skalniaka na prawdę cudowniej rośliny czyli lepnicy bezłodygowej Silene acaulis. A ta potrafi zachwycić różowym dywanem kwiatów, DOSŁOWNIE. Chciałbym tylko wiedzieć, jak ogólnie widzicie taki pomysł. Czy to nie jest już przesada? Na pewno dla jednego gatunku miejsce jest, ale jak już coś sadzić, to tylko dwa gatunki. W końcu oba rosną w górach.
  21. Za szybki, to ja ogólnie nie jestem, a na tłustoszach nie zbyt się znam. Nie wiem jak tłustosze meksykańskie, ale one świetnie mi rosły w kwaśnym torfie z dużą ilością piasku, tak lekko 1:2 torf:piasek. Jednak dowiedziałem się wiele ciekawych informacji na temat rodzimych tłustoszy, co umożliwiło mi ich uprawę z sukcesem. Mianowicie rosną na eutroficznych torfowiskach nawapiennych. To mnie trochę dręczyło, bo eutroficzny, oznacza bogaty w związki organiczne. I dopiero bo długiej analizie pewnych informacji i obserwacji doszedłem do wniosku, że to są bardzo parszywe rośliny owadożerne. One wcale nie rosną na ubogim podłożu, a wręcz przeciwnie. Rosną dziady na bardzo fajnym i zasobnym podłożu, jak na rośliny owadożerne. Jeszcze trochę się boję, ale moje eksperymenty przynoszą rezultaty. Przede wszystkim podłoże nie może być zbyt czyste i mokre, jedynie ciągle lekko wilgotne. Poza tym, spora większość, w tym wszystkie nasze tłustosze, rosną na podłożu wapiennym, wiec dobrze dodać coś takiego jak dolomit, bez jakiś obaw. Próbowałem także zabrudzić podłoże glinką z piaskiem. Mam taką w jednym miejscu i się to sprawdziło. Nie wiem natomiast, jak wyszłoby zabrudzenie torfu odrobiną ziemi kwiatowej. Mój przepis na podłoże dla tłustoszy wygląda następująco: 4:2:1 torf: piasek: dolomit + ewentualnie szczypta jakiegoś brudnego podłoża, dla smaku. I pamiętajcie, TYLKO LEKKO WILGOTNE. NIE MOKRE. Tłustosze rosną jak oszalałe. Stanowisko nasłonecznione jedynie od wschodu lub zachodu, tak na marginesie.
  22. Wojtku, nie wiem czy taki drugi konkurs będzie. To przede wszystkim zależy od tego, czy będę w stanie ufundować jakieś nagrody. A nie chcę oferować niczego badziewiastego. Michcup, nie bardzo wiem jak pokazać zdjęcia innych osób. Raz, że jest tego trochę, a dwa, nie wiem czy każdy by sobie życzył, aby jego zdjęcia pokazywać. Pomyślę nad tym, ale nie wiem czy chce mi się tyle zdjęć obrabiać. Jak znajdę chwilkę, to może je walnę tymczasowo do mojego albumu i udostępnię link na forum. Nagrody wyślę we wtorek, albo środę, bo na prawdę mam trochę spraw do załatwienia. :/
  23. Witam. Oto ankieta na roślinę Wrzesień 2008. I tym razem żadne zdjęcie nie zostało odrzucone. W razie zastrzeżeń, proszę się ze mną kontaktować na gg: 4771406 lub e-mail: krzysztof_ciesielski@op.pl Głosowanie na siebie jest niedozwolone! Zapraszam go głosowania, które trwa do końca Września. Wszystkim uczestnikom życzę zwycięstwa.
  24. A oto obiecane zdjęcia zwycięzców: I. Miejsce - MichaU-M2 - kotewka orzech wodny Trapa natans sfotografowana niedaleko miejsca zamieszkania. II. Miejsce - herbalski - rojownik pospolity Jovibarba sobolifera ujęty na wapiennych skałach w okolicy Mirowa na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej III. Miejsce - michcup - tłustosz alpejski Pinguicula alpina z Tatrańskiego Parku Narodowego Teraz szczęśliwych zwycięzców proszę o zgłoszenie się z adresami o odbiór nagród. Najlepiej podać kolejność nagród preferowanych.
  25. Mam nadzieję, ze mnie za ten konkurs nie zgnębicie, ale nie wyszedł on ogólnie jak chciałem. Zgłosiło się w miarę fajnie kilka osób, nie narzekam, jestem zadowolony. Aczkolwiek najpierw forum było zawieszone na tydzień, więc przedłużałem, potem musiałem wyjechać uczyć się do egzaminu poprawkowego, który dzięki Bogu zdałem, bo inaczej byście mnie do końca września nie usłyszeli. ;-) Potem wpadłem na Słowację, a utknąłem 3 dni w Zakopanym.. W końcu jestem w domu, nie śpiąc od ponad dwóch dni piszę wyniki tego konkursu. Słusznie mnie Szamanka gnębiła. Mogłem ogłosić wyniki, chociażby dlatego, aby nie trzymać w niepewności was wszystkich za co najmocniej przepraszam. Jutro dodam zdjęcia i więcej opisów. Dzisiaj tylko miejsca i gatunek ze zdjęcia. I. MichaU-M2 zdjęcie kotewki wodnej z pobliskich zbiorników wodnych II. herbalski - świetne ujęcie rojnika pospolitego III. michcup - zdjęcie tłustosza alpejskiego Żeby nie było, ze kogoś faworyzowałem, to miałem dylematy przy określeniu miejsca III, i zasięgnąłem porady osoby postronnej, aby upewnić się w wyborze. Następnym razem, a następny konkurs na pewno będzie, postaram się, aby wszystko odbyło się w terminie. Jednak, aby tak się stało, nie możecie tak zwlekać z nadsyłaniem zdjęć na ostatnią chwilę. Kto chce, niech napisze mi na PW, jak uważacie czy konkurs: "Grzyb jadalny, niejadalny, trujący." Miałby wzięcie? Nie piszcie tutaj, albo jak będzie potrzeba założę nowy temat, w którym przedyskutujemy ten pomysł, albo inne wasze propozycje. Oczywiście byłby temat z identyfikacją grzybów, bo to na pewno sprawi wielu ogromne kłopoty. Ja wam na dzisiaj mówię dobranoc i słaniam się do spania. Cześć!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.