Skocz do zawartości

Torfowisko - Cephalotusa - Mysłowice


Cephalotus

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć Wszystkim,
mogę znowu pokazać swoje torfowisko i napisać kilka ciekawych wniosków i obserwacji. Zacznę od tego, że wygląda po prostu olśniewająco. Wiem, że nie wypada się tak zachwycać swoim własnym osiągnięciem, ale ono po prostu rośnie na prawdę przepięknie.

Na razie zastanawiającym dla mnie jest, że S. minor, jak stała, tak stoi. Następna rzecz, to S. psittacina, która zawsze rosła cudownie, na tym torfowisku również, do momentu obcięcia wszystkich liści. Nie wiem, czy to sama wilgotność podłoża, czy fakt obcięcia liści sprawił, że te rośliny tak słabo porosły, ale kiedyś S. minor rosła mi lepiej i zimowała bez problemu, podobnie, jak S. psittacina, z tym, że ta druga miała zdecydowanie wilgotniej, niż ma teraz. Ponieważ mam teraz S. psittacina w dwóch miejscach, o nieco innej wilgotności podłoża, zobaczę, jaki będzie miało to na nie wpływ.

Zdecydowana większość roślin już jednak ruszyła, a część już jest na genialnym etapie swojego wzrostu. S. oreophila O22 (bez lokalizacji), zaskoczyła mnie doszczętnie, gdyż u mnie była o wiele, wiele mniejsza. W tych warunkach jest oszałamiająca, a od samego Mike'a Kinga dowiedziałem się, że to jedna z trzech gigantycznych form tego gatunku, które posiada. Jest zdecydowanie największą kapturnicą na torfowisku, przynajmniej na razie. Znalazła się też forma użyłkowana S. oreophila która jest mniejsza i nieco schowana za tą większą. Już tak chyba zostanie, bo przesadzać je to byłby spory kłopot. Ponieważ nie miała wcześniej odpowiedniej ilości słońca, to była zieloniuteńka, jak cała reszta.

Zaskoczyła mnie mega kępa S. flava... która okazała się być nie ruglii, a cuprea. To był dla mnie totalny szok. Gdyż byłem pewien, że to jest S. flava var. rugelii. Jakim cudem stała się z niej cuprea, to mnie nie pytajcie. Ale S. flava var. rugelii też się znalazła, jako taki biedzioch, rosnący jako pojedyncza maleńka roślinka za nią, która była tak biedna, że niczego nie przypominała w zeszłym roku. Także mam S. flava var. cupre w kilku miejscach i będę musiał zostawić tylko jedną. Nie wiem tylko, którą oddać - większą czy wyższą, bo obie są tymi samymi.

Kolejna niespodzianka, to nasionko kapturnicy, na 99,9% S. flava var. cuprea, która ze 3 lata temu zawiązała mi raz nasiona po wizycie trzmiela. Wysiała mi się i mnóstwo siewek skiełkowało, żadna nie przetrwała zimy, ale nasiona poleciały w warunki mokre. To nasionko musiało leżeć w tej kępie, zarośnięte płonnikiem 3 lata, aż trafiły mu się dogodne warunki do kiełkowania. To taki trochę mały szok. Potem doszukałem się dwóch kolejnych, z czego jednak przypadła na tak abstrakcyjne miejsce, że nie wiem skąd się tam wzięła. Znalazłem też siewkę muchołówki w roślinie z Heldrosu.

Następna ciekawostka, znalazłem 2 x D. capensis alba, 1x zwykła i 1 x 'broad leaf'. Wszystkie rosną, aczkolwiek są mocno zabiedzone. Jeżeli przez kolejne 2-3 miesiące zdążą zdecydowanie podrosnąć, to będą sobie dawały radę na torfowisku, choć jednak będą miały bardzo ostry regres każdego sezonu. Siewki z zeszłego roku nie znajduję, ale to byłoby aż dziwne, gdyby przetrwała naszą zimę.

D. binata ruszyła i najpiękniejsza jest w torfowcu. Po prostu zachwycająca, wszystkie z torfu są mocno do tyłu za nią. Ona jednak zdecydowanie lepiej rośnie, jeżeli ma jakiś kobierczyk z torfowca do ochrony, ale na pełnym słońcu, w osłonie jakiś turzyc też rośnie nie najgorzej. A taką mam na środku torfowiska koło turzyc i wrzośćca, który chroni ją od wiatru. Także te subtelne różnice mają znaczenie.

Rodzime gatunki mają się świetnie właściwie do swoich warunków. Ponieważ zostało wysianych mnóstwo nasion, powinny niektóre z nich dostosować się do tego, co otrzymały. D. filiformis rośnie super, ale mogłaby lepiej. Na pewno gdyby dostała znacznie więcej słońca, rosłaby mocniejsza, z tym, że produkuje takie abstrakcyjne ilości nasion, że mam jej siewki wszędzie. Niestety w pewnym momencie będę musiał je plewić, ale liczę też na przesiew natury i utrzymanie się najsilniejszych osobników. D. intermedia x filiformis, bardzo dobrze się sprawuje, lepiej, niż na poprzednim torfowisku.

Muchołówki są dla mnie szokiem. Czerwone są po prostu bajeczne, a kwiaty mają słabo zaawansowane, zielone rosną obecnie słabiej, ale kwiaty mają gigantyczne. Wszystkie muchołówki porosły rewelacyjnie. Nawet odnalazły się kultywary, które uważałem, za padnięte, jak 'Spotty' czy 'Cup Trap'. Pięknie się wybarwiają i mają właściwe dla nich kolory. Ponieważ część podłoża posypałem takim pylastym piachem, tam nie rosną takie mchy, jak w innych miejscach. To miejsce zachowuje się totalnie inaczej i wiem, że gdybym robił torfowisko dla muchołówek, to nie wyobrażam sobie zastosowania tego wierzchniego piaseczku. Chroni on przed mnóstwem niepożądanych roślin, które nie chcą w nim się tak dobrze siać jak w torfie.

Ja nie wiem nawet o czym pisać. Torfowisko na lekkim słonie to było zbawienie dla mnie!! Jeżeli kiedykolwiek robiłbym torfowisko, już tylko na lekkim skłonie, a na pewno byłby fragment wyższy i niższy - z odpływem. Ponieważ górne części torfowiska są mniej wilgotne, podczas gdy dolne są przesączone. Zależnie od miejsca jedne rośliny wolą mokre, inne bardziej wilgotne warunki. Ja mam dużą możliwość wyboru, przez co mogę z powodzeniem posadzić ogrom gatunków i każdemu dopasować. Problemem większości torfowisk jest ich jednakowy poziom wilgotności, charakter basenu, w którym przy deszczach zbiera się woda i wszystko pływa. Niestety tylko część roślin to zdzierży, a szczególnie w naszym klimacie wielu kapturnicom to zupełnie nie przypadnie do gustu. W przypadku tego torfowiska, nawet ulewy nic nie zmieniają. Jest ustalony poziom wody przy odpływie, tam sobie ona może stać, a w najwyższym punkcie zawsze będzie te z 10 cm czy nawet i więcej, gdzie będzie maksymalny poziom wody. To jest uważam dar od losu, że to tak wyszło, bo to jest też podstawowym czynnikiem sukcesu tego torfowiska.

Storczyki rosną super, znalazłem już dwie siewki bliżej nieokreślonego tłustosza. Powoli znajduję siewki wrzośca bagiennego, jak będą chętni, to chętnie odstąpię. Nie wiem nawet, o czym pisać, bo ja dzisiaj godzinami gapiłem się na to torfowisko. Plewienie zajęło mi chwilę, a 2 tygodnie go nie dotykałem. Jest czyste. Znalazłem pajączki, jeden w rurze odpowietrzającej, drugi zrobił sobie genialny kokon. Pszczoły zapylają mi storczyki. Jedną musiałem ratować, bo po prostu wleciała do dzbanka. Zupełnie nie zatrzymała się nigdzie, tylko zanurkowała do dzbanka, a ponieważ wpadła tak głęboko i wlazła pod wodę, musiałem rozcinać kapturnicę, żeby wyciągnąć pszczółkę, bo warto było ją uratować.

Tylko dwa dzbany się wywróciły - jeden S. oreophila, której kaptur wyrósł zdeformowany i za dużo wody nalało się do dzbanka odraz druga S. oreophila, która ma dwa dzbanki i jeden nie miał się na czym wesprzeć, więc się trochę nadmiernie odgiął. Pozostałe, mając wsparcie, stoją, choć są pełne wody. Niektóre kapturnice, mają tak sztywne mocowanie, że pomimo bycia wypełnionymi wodą na prawdę wysoko stoją sztywno i nie wywracają się.

Darlingtonia! No po prostu rewelacja. Zeszłoroczna urosła obłędnie. Ta z miejsca suchszego będzie kwitła, ale widać bardzo mocne zacofanie w stosunku do koleżanki. Obie rosną cudownie, podobnie, jak dosadzone osobniki.

Nie wiem, co mogę jeszcze dodać, że jedne kwiatki są małe, inne olbrzymie, że wiele małych roślin potrzebuje jeszcze tego sezonu, albo nawet dwóch, aby wyładnieć. Nie ma się co łudzić, że roślina odcięta z dwoma liśćmi i korzeniem, posadzona pod koniec sierpnia będzie teraz wyglądała rewelacyjnie. Te kapturnice, które przyszły jako dobrze ukorzenione sadzonki, to już pokazują co potrafią w tej chwili. Te, które dopiero teraz się ukorzeniają, spodziewam się, że zaczną wyglądać dopiero za rok, a nawet dwa.

Bardzo bym chciał, żeby teraz na bazie moich doświadczeń i obserwacji innym osobom udawały się podobne konstrukcje. Środek Polski daje nadzieję wielu hodowcom. Nawet, jeżeli nie każda kapturnica zniosłaby skrajny wschód Polski, to ciągle samych S. flava jest taki ogrom form, że z nich samych można by zrobić bajeczne torfowisko.

S. leucophylla potrzebują czasu, zdecydowanie są późniejsze albo muszą po prostu się zaaklimatyzować, bo chyba żadnej nie kupiłem normalnie dorodnej rosnącej, tylko odcinane kłącza.

Kosy zniszczyły mi trochę torfowiec i wykopały rosiczki, więc teraz były pod siatką. Kupiłem sokoła na Allegro, który definitywnie odbiegał kolorystycznie od prezentowanych. Niestety, kosy się go nie boją. Na razie jeszcze zostawię siatkę, ale obawiam się, że robiąc inne torfowisko, torfowiec umieszczałbym w głębi torfowiska, a przynajmniej nie w bezpośrednim skraju, gdyż na same torfowisko specjalnie nie wchodzą. Za to jeden szpak uznał pąk kwiatowy S. purpurea, jako czereśnię i zwalił jeden pąk na ziemię. Nie najadł się i więcej już nic nie zniszczył, ale to było przed sokołem.


Oto zdjęcia do podziwiania. Podpisy zrobię trochę później. (Pisałem to późno, proszę wybaczyć błędy).

20200619_100731.jpg

 

20200619_100738.jpg

 

20200619_100748.jpg

 

20200619_100758.jpg

 

20200619_100806.jpg

S. oreophila O22

20200619_100844.jpg

S. flava var. cuprea

20200619_100855.jpg

Nazwa później

20200619_100908.jpg

Eleorchis japonica alba

20200619_100952.jpg

Sarracenia rubra ssp.? x leucophylla H28 (Mike King)

20200619_101017.jpg

Pogonia ophioglossoides

20200619_101025.jpg

Sarracenia 'Hummer Hammerhead' H101 (Heldros)

20200619_101036.jpg

Sarracenia flava var. rubricorpora F102 (Heldros) :

20200619_101053.jpg

Sarracenia flava var. ornata F47 (Heldros):

20200619_101059.jpg

Calopogon tuberosus

20200619_101111.jpg

S. flava var. ornata (nie wiem do końca skąd, muszę dociec).

20200619_101124.jpg

S. oreophila Sand Mountain

20200619_101711.jpg

S. rurba ssp. jonessii RJ5  (Mike King)

20200619_112830.jpg

Sieweczka zapewne S. flava var. cuprea

20200619_222210.jpg

Turzyca pchla -tylko w tym miejscu kwitnie i owocuje, więc przesadziłem tam inne.

20200619_102309.jpg

Szaleństwo muchołówek

20200619_102312.jpg

D. filiformis

20200619_102321.jpg

Red Dragon

20200619_102324.jpg

Red Dragon

20200619_112646.jpg

Cup Trap

20200619_102514.jpg

Harmony

20200619_112659.jpg

Spotty

20200619_112715.jpg

Black Pearl

20200619_112722.jpg

Kronos

20200619_112728.jpg

Mój klon, ja go tam zwę Erecta

20200619_112735.jpg

 

20200619_112753.jpg

 

20200619_112812.jpg

D. capensis alba

20200619_102533.jpg

D. capensis zapewne zwykła

20200619_102551.jpg

D. binata w torfie

20200619_103626.jpg

D. binata w torfowcu

20200619_103512.jpg

Darlingtonia californica

20200619_103524.jpg

S. Llama i jej niedoszła ofiara

20200619_114459.jpg

Pszółka zapylarka, później rogata, ale aparat stracił ostrość na moment jej zdziwienia na przyklejone pylniki, bardzo szybko potem odleciała.

20200619_114548.jpg

Uratowana pszczółka

20200619_124601(0).jpg

Takie lewitujące pajęcze tipi (w sumie mam dwa takie pajączki)

20200619_114138.jpg

lejkowiec labiryntowy

20200619_113914.jpg

Pinguicula macroveras sp. nortensis

20200619_112915.jpg

Pszczółka samotnica

20200619_113029.jpg

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 65
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Torfowisko naprawdę jest olśniewające! Masz się czym pochwalić!

Mi się podoba posadzenie nie tylko roślin owadożernych, ale też innych roślin torfowiskowych, szczególnie z rodziny storczykowatych. Kosmos! Czy widzę tam malinę moroszkę, widłaka torfowego i wełnianeczkę? Turzyca pchla niesamowita, nigdy na żywo nie widziałem. Jestem pełen zachwytu!  

Uważaj na  botaników bo zrobią Ci tam rezerwat ścisły :)

Edytowane przez MarcinS
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

dziękuję za uznanie, ja jestem nim zachwycony. Z dziką frajdą pooglądałbym teraz torfowiska na ten kształt u innych użytkowników.

Dobrze widzisz, bo tam jest malina moroszka, kupiona w tym roku Niemczech. Link do strony jest w pierwszym poście tematu, na samym dole. Ona jest bardzo trudna do znalezienia w ofercie, ale idzie ją dostać. Przesyłka kosztuje więcej od rośliny. Ona musi rosnąć w torfowcu, w gąbce z torfowca, bo w torfie nie specjalnie chciała mi rosnąć. Od nich też przyszło w takim włóknie, a nie torfowcu jako, takim. Dlatego podłoże było dobrze napowietrzone. Jest też widłaczek torfowy od kolegi z Niemiec, rozrasta się bardzo powoli i zdecydowanie woli piach. Ponieważ mam taki pylasty, jak na plaży, to na nim rośnie super. Nie przepada za torfem, jako podłożem. Wełnianeczkę alpejską mam od kolegi z Austrii od lat, ale nigdy mi ładnie nie rosła, bo miała za mało słońca, teraz to poszalała na całego i wygląda genialnie. Turzyca pchla woli lekkie zacienienie, wtedy czuje się idealnie, bo na pełnym słońcu nawet nie próbuje kwitnąć. Z 5 kępek jedną zostawiłem na słońcu, reszta poszła schowana pod większą turzycę. Ciekawe, czy skiełkuje. Staram się sadzić też inne rośliny torfowiskowe, szczególnie storczyki, gdyż je uwielbiam, a są bardzo trudne do dostania. Zwykle kosztują majątek. Dlatego zbieram je powoli. Szukam też nasion, które mogłyby pójść do in vitro, bo storczyków torfowiskowych jest o wiele więcej, ale nie ma skąd ich kupować. Nawet, jak widziałem w USA po 60-70$, to nie były dostępne do kupienia, więc nawet, gdybym podjął się importu, to są niedostępne. Poza tym, jak mnie się coś uda, to potem liczę, że inni będą mieli łatwiejszy dostęp do tych roślin. Na pewno nie wszystko się posieje, ale sporo roślin zapewne skiełkuje, bo już kiełkują. 
W doniczce mam sieweczki Spiranthes ochroleuca z zeszłego roku! Marzę,żeby Spiranthes sinensis się wysiała. Ciągle poszukuję nowych gatunków, ale ich liczba już mocno spadła. Bardzo dużych roślin torfowiskowych nie posadzę, bo nie mam miejsca. Na niektóre rośliny, jak pływacze wodne nie mam warunków. Musiałbym mieć ustalony poziom wody, wtedy mógłbym je spróbować. Teraz będę fiksował się nad roślinami towarzyszącymi Darlingtonii, bo znalazłem kilka nazw, może jakieś nasiona uda mi się zaimportować.

Właśnie doszukałem się kilkunastu siewek kapturnicy. Nie wiem, co to jest, ale na 99% S. flava var. cuprea i muszą to być jednak zeszłoroczne nasiona, bo siewki są w miejscu, gdzie jest pusto, a w okolicy jedynej kępy, która miała nasiona. Chyba, że ktoś mi zrobił psikusa i posiał nasiona kapturnic, w co nie wierzę.

Ten rezerwat jest już ścisły i stale monitorowany. :) Gdyby ktoś chciał pooglądać, nie ma problemu, trzeba się tylko zawczasu umówić.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tam jest gruba poducha mchu torfowca, na jakieś 15 cm. Rośnie w samym torfowcu. No i D. binata jest z półkuli południowej. :D Poza tym, chętnie spróbuję tam P. antarctica, jeżeli udałoby mi się go zdobyć.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby jeszcze było w moim własnym ogrodzie, to byłoby czego pozazdrościć. Teraz widuję je raz na 2-3 tygodnie na 1-2 dni. A marzę o tym, aby móc je oglądać codziennie. Już mi wyobraźnia buja, jakbym całe to lekkie zbocze przekształcił w szereg torfowisk. Każde byłoby odrębne, a ponieważ są na skłonie, to odpływ w najniższym punkcie wyższego połączony byłby z najwyższym punktem niższego. Nie byłoby bezpośredniego połączenia torfu, więc nie byłoby działania zasady naczyń połączonych. Byłaby tylko strużyka z kamieni, albo nawet pisaku i same łączenia też miałby swój zbiornik zapasowy w dnie. Kiedy padałby deszcz, a woda wylewałaby się z jednego torfowiska, przelewałaby się do kolejnego i następnego, aż do najniższego z nich wszystkich. Ostatnie zrobiłbym już z jakimś otwartym zbiornikiem wodnym i kobiercem mchu torfowca na obwodzie. Zrobiłbym różne typy ekosystemów, takie piaszczyste dla muchołówek, turzyc i traw, dla kapturnic, dla rosiczek, dla roślin towarzyszących, takie dzikie do zarastania trochę. Zrobiłbym dla kilku zgrupowań kapturnic. Jedno mieszane i kilka takich dla Flavy, dla alaty z rubrą, osobne dla purpurei, itd. Normalnie zrobiłbym torfowiskowy mini raj. Do tego zrobiłbym jedno większe torfowisko węglanowe z wyraźnym zbiornikiem wodnym i ciekiem z pompką, żeby po wapiennych skałkach ciekła woda i tam miałbym kilka europejskich tłustoszy, potem woda podsiąkała w części torfowej. Jak patrzę na to, co mi teraz wyszło, to moja wyobraźnia szaleje, co jeszcze mógłbym zrobić, gdyby dać mi więcej możliwości.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muchołówki, jak wszystko inne rośnie tak, jak widać na zdjęciach cały rok. Najczęściej podczas mrozów wszystkie części nadziemne zostają zniszczone przez mróz, a rośliny zostają zredukowane do cebuli. Tak trwają do wiosny, kiedy zaczynają ruszać. Można nawet to zobaczyć na wcześniejszych zdjęciach. O tym, że w ten sposób przezimowują wiedziałem od dawna, ale nie spodziewałem się, że czerwone klony będą czuły się najlepiej. Są ciemne, łatwiej się nagrzewają, szybciej startują, lepiej rosną od zielonych! Jednak, co doskonale widać po zdjęciach, siła rozmnażania czerwonych i zielonych jest dramatycznie inna, więc zielone i tak zdominują ekosystem ze względu na większą zdolność reprodukcyjną. Zaskoczyło mnie, że nawet trupki, których myślałem, że nie mam, jak 'Cup Trap' czy "Spotty' odżyły na torfowisku i to bardzo. Nie każdy klon rośnie równie dobrze, ale to chyba jest wina samego klonu, jako tako.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba pora na mały update, ale zanim, chciałbym na wstępie podziękować wszystkim osobom, które ofiarowały mi rośliny do posadzenia na torfowisku celem jego upiększenia, bądź eksperymentu. Oto dotychczasowi darczyńcy i ich podarunki:

Iglacy:

Sarracenia minor var. minor (osobnik padł latem 2020r.)

Utricularia monanthos Queenstown

Vinci: Drosera capensis 'alba'

Ptaah: Sarracenia flava var. ornata (Giardino Carnivoro)

Marek Woźny:

Dionaea muscipula 'Fake Dracula' - (brak pewności)

Dionaea muscipula 'Kayan'

Dionaea muscipula 'Phalanx'

Dionaea muscipula 'Adentata'

Dionaea muscipula 'Dracula'

Dionaea muscipula 'DX CL'

Dionaea muscipula 'Microdent'

Dionaea muscipula 'Red Piranah'

Dionaea muscipula 'Warewolf

Sarracenia flava var. ornata F41 Wewahitchka, FL.W (Heldros)

Ptaah: Sarracenia flava var. ornata (Giardino Carnivoro)

Tough: Sarracenia rubra ssp. gulfensis f. luteoviridis

Pawianus: Drosera linearis

Bardzo Wam dziękuję! Dzięki Wam, mogłem/mogę przetestować kilka ciekawych roślin więcej!

Teraz po ra na aktualizację. Przede wszystkim stałym problemem są ślimaki - pomrowy. Zjadły mi już dwa Platanthera ciliaris i kwitnącą Spiranthes sinensis, którą dzień wcześniej mogłem podziwiać. Jest to niesamowicie bolesne utrapienie, gdyż na prawdę robią dużo bolesnej szkody, a tyle mają trawnika do obżerania, że to jest szok. Na razie testuję preparat z nicieniami, jednak, aby w pełni zadziałał, potrzebuje minimum 2 tygodni. Zobaczymy, na ile się sprawdzi.

Kosy przestały być utrapieniem. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że są to ptaki terytorialne i po przyzwyczajeniu się, że na torfowisku nic nie znajdują, powinny dać mu spokój. Jeżeli jednak dalej będą buszować, to kruki i sztuczny ptak drapieżny niewiele pomagają. Góra do dwóch tygodni i kosy się do nich przyzwyczajają. Pomyślałem, że WĄŻ mógłby być idealnym statycznym i silnie stresogennym czynnikiem, trzymający kosy na dystans. Tak, jak u ludzi myszy, pająki i węże są wręcz zakodowane genetycznie w formie lęku, tak też na pewno leżący wąż powinien odstraszyć kosy nawet, jeżeli się nie rusza! W końcu węże z reguły tylko leżą. Problemem jest realistyczna atrapa o naturalnych kolorach, na razie dostałem kobrę królewską ciapatą w żółto-czerwone kropki, co wygląda nienaturalnie. Ale na pewno da się dostać coś realistycznego. Jak będę miał efekty, to na pewno o nich napiszę.

Co do roślin - Utricularia monanthos przeżył w jednym miejscu!! Znalazłem go w miejscu, w którym być powinien. Jedno miejsce przetrwało, także udało się, zobaczymy, czy kolejne nasadzenia będą równie skuteczne. On jednak woli bardziej piaszczystą mieszankę, albo stricte sam piach na wierzchnią warstwę, przy tym stosunkowo wilgotno cały czas i mnóstwo słońca. Dla mnie najważniejsze jest, że jeden punkt się utrzymał.

Drosera capensis Alba na słońcu rośnie cudownie, będzie kwitła. Niestety pozostałe D. capensis wysadzone między kapturnice są dość mocno przez nie zasłonięte. Rosną, ale widocznie mają się znacznie gorzej od nasłonecznionej D. capensis alba. Teraz większość wyciągnąłem do pełni słońca. Jeżeli chcecie ją na torfowisko, to tylko na absolutną patelnię.

Rosiczki zasadniczo rosną cudownie, siewek mam tysiące. Co raz znajduję siewki tłustoszy to tu, to tam, jestem ciekaw, co to będzie, ale stawiam na P. grandiflora.

Teraz muchołówki - rewelacja. Poszalały totalnie. Zaskakująco najlepiej radzą sobie formy czerwone. Zielone kwitną, jak oszalałe do tego stopnia, że je to wycieńcza. Myślę, że za tydzień pościnam większość kwiatów, aby dać im szansę na wyładnienie. Wyraźnie lepiej rosną też w miejscu o mniejszej wilgotności podłoża - nieco wyżej, jak nieco niżej. Jednak zbyt mokre warunki na stałe to nie jest to, co te rośliny lubią. Poza tym wszystkie mocno ucierpiały z powodu wiosennej infekcji i teraz odżywają, choć kwitnienie im tego nie ułatwia. Muszę pomyśleć, co zrobić z nasionami, bo nie mam gdzie posiać takiej ich ilości.

Kwitnie kręczynka chińska - Spiranthes sinensis - jedna zjedzona, druga ma się dobrze. Na torfowisku węglanowym chyba wyparowały. Niby taki chwast, a jednak nie chce się chwaścić. Zobaczymy, czy się posieje.

Darlingtonia californica rośnie OKAY. Chyba miała za mało wilgotno, gdyż w kaskadzie ma stale mokrusieńko i wariuje z radości. Na torfowisku zdecydowanie nie rośnie tak intensywnie, gdyż nie ma tak stale wody. Jednak jestem dobrej myśli i nie zamierzam jej stamtąd zabierać. Ten rok jest wyjątkowo suchy i ubogi w deszcze, które na pewno sprawiłyby, że rosłaby lepiej. Oczywiście ślimaki zjadły kwiatostan - bo dlaczego by nie.

Kapturnice! To jest zagadka. Już wiem, że ścinanie niektórych liści może być tragiczne w konsekwencjach. Obciąłem wiosną S. psittacina i z trzech kęp praktycznie odbiła do normy jedna, druga ledwo, ledwo, coś tam ciągnie, a trzecia prawdopodobnie padnie. Wszystkie były takie same, rosną w tym samym miejscu. Obcięcie liści temu gatunkowi to był koszmarnie głupi pomysł. Podejrzewam, że podobnie może być z S. minor! Zareagowała dokładnie tak samo, jak S. psittacina - dramatycznie. Dlatego tym razem dopiero, jak już pojawią się nowe liście, obetnę stare, albo tylko przytnę martwe części, nie ruszając zdrowej tkanki.

WAŻNE!

Najbardziej jednak nurtują mnie BARDZO płaskie i szerokie liście u wielu, jeżeli nie wszystkich kapturnic. Nigdy dotąd tak nie miałem, a przynajmniej nie pamiętam. Żadne z torfowisk do tej pory nie miało tak stabilnego systemu nawadniania i stałej wysokiej wilgotności podłoża. Ponieważ słońce pada na to miejsce od wschodu do zachodu, nie mam mowy o zbyt małej ilości światła. Na poprzednich było go mniej, a dzbany były zdecydowanie lepsze. Na poprzednich jednak wilgotność bywała różna, raz mniejsza, raz większa. Zastanawiam się na ile sama wilgotność podłoża może mieć wpływ na płaski liść. Oprócz zwiększenia powierzchni asymilacyjnej, zwiększa też parowanie rośliny. Możliwe, że wiosenne przejedzenie się roślin miało w tym udział. Na razie nie mam jasnego czynnika dla takiego zachowania się wielu roślin. Nie ma też specjalnie znaczenia czy roślina jest przesłonięta innymi roślinami, czy nie. Płaskie liście poza S. oreophila, trafiają się zasadniczo u każdego gatunku. Najbardziej ciekawi mnie S. psittacina - cztery różne rośliny rosną w dwóch różnych miejscach. Po jednej w każdym miejscu mają blaszkę i znacznie mniejszą. Jest to tak dezorientujące, że szok. W przypadku wilgotności powinno być widać zasadniczą różnicę między miejscami, a tak nie jest. Możliwe, że samo solidne ukorzenienie się w miejscu, może mieć wpływ na rodzaj tworzonych liści. Jestem szalenie ciekaw, jaki jest powód takiego zachowania się kapturnic i co można zrobić, aby ich liście miały więcej i większe dzbanki.

Nowe dosadzenie:

Sarracenia flava ‘Goldie’ (David Winderikx)

Sarracenia flava ‘Suspicion’ (David Winderikx)

Sarracenia flava var. atropurpurea clone F130G (Sarracenia.cz)

Sarracenia flava var. flava, Anthocyanin free (David Winderikx)

Sarracenia flava var. flava, Anthocyanin free. Shallotte, Brunswick Co. F271MK (Hewitt-Cooper CPs)

Sarracenia flava var. ornata F41 Wewahitchka, FL.W

Sarracenia leucophylla SL61 (red stripe throat) (Wouters Johan)

Sarracenia minor var. minor (osobnik od Iglacego padł latem) nowy (David Winderikx)

Sarracenia minor var. okeefenokeensis (Hewitt-Cooper CPs)

Sarracenia oreophila O5 Dekalb county The Sand Mountain (David Winderikx)

Sarracenia rubra ssp. gulfensis f. luteoviridis (Tough)

Sarracenia 'Leah Wilkerson' (Wouters Johan)

Wysadziłem do donicy:

Sarracenia 'Swaniana' (Carnisana)

Sarracenia 'Tygo' (Carnisana)

Sarracenia 'Vogel' (Carnisana)


Dionaea muscipula: 'Adentata', 'Dracula', 'DX CL', 'Fake Dracula'?, 'Kayan', 'Microdent', 'Phalanx', 'Red Piranah', 'Warewolf'.

Oto kilka zdjęć:large.20200801_125103.jpg

 

large.20200801_125138.jpg

Stylifium debilne  -  na próbę.

large.20200801_125115.jpg

D. anglica i D. x obovata czują się, jak w raju. Malina moroszka też powoli rusza się z miejsca.

large.20200801_125118.jpg

 

large.20200801_125125.jpg

 

large.20200801_125211.jpg

 

large.20200801_125519.jpg

large.20200801_125305.jpg

large.20200801_125302.jpg

large.20200801_125248.jpg

 

large.20200801_125245.jpg

 

large.20200801_125217.jpg

Spiranthes sinensis - ostatnia, która się ostała od ślimaków

large.20200801_125237.jpg

 

large.20200801_125309.jpg

 

large.20200801_125524.jpg

 

large.20200801_125539.jpg

 

large.20200801_125547.jpg

 

Platanthera ciliaris jeszcze zz tydzień i się otworzy, jak go nie zjedzą ślimaki.

large.20200801_125611.jpg

 

large.20200801_125559.jpg

 

large.20200801_125552.jpg

Chwilowo nie pamiętam nazwy.

large.20200801_125718.jpg

S. rubra ssp. rubra Long Lid

large.20200801_125631.jpg

Pszczółka zapylająca muchołówkę, potem przyleciała koleżanka i były dwie.

large.20200801_175820.jpg

Drosera intermedia antocyjan free - spontaniczna mutacja w samosiewie

large.20200801_202132.jpg

Chwilowo to tyle, ale mam nadzieję, że to dopiero początek i rośliny z czasem będą wyglądały tylko lepiej i lepiej, jak już się solidnie ukorzenią w nowym miejscu. :) Jestem szalenie ciekaw, jak sprawdzi się D. linearis w tych warunkach... no i... D. arcturi, którą posadziłem na wiosnę, zapomniałem o niej, a teraz odnalazłem bardzo ładną. Przesadziłem do torfowcowej poduszeczki, zobaczymy, jak to się opłaci.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo piękne torfowisko,widać że rośliny dobrze się w nim czują. Trzymam kciuki za wszystkie ,aby rosły i się rozmnażały :D.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8/3/2020 o 2:24 AM, Cephalotus napisał:

WAŻNE!

Najbardziej jednak nurtują mnie BARDZO płaskie i szerokie liście u wielu, jeżeli nie wszystkich kapturnic. Nigdy dotąd tak nie miałem, a przynajmniej nie pamiętam. Żadne z torfowisk do tej pory nie miało tak stabilnego systemu nawadniania i stałej wysokiej wilgotności podłoża. Ponieważ słońce pada na to miejsce od wschodu do zachodu, nie mam mowy o zbyt małej ilości światła. Na poprzednich było go mniej, a dzbany były zdecydowanie lepsze. Na poprzednich jednak wilgotność bywała różna, raz mniejsza, raz większa. Zastanawiam się na ile sama wilgotność podłoża może mieć wpływ na płaski liść. Oprócz zwiększenia powierzchni asymilacyjnej, zwiększa też parowanie rośliny. Możliwe, że wiosenne przejedzenie się roślin miało w tym udział. Na razie nie mam jasnego czynnika dla takiego zachowania się wielu roślin. Nie ma też specjalnie znaczenia czy roślina jest przesłonięta innymi roślinami, czy nie. Płaskie liście poza S. oreophila, trafiają się zasadniczo u każdego gatunku. Najbardziej ciekawi mnie S. psittacina - cztery różne rośliny rosną w dwóch różnych miejscach. Po jednej w każdym miejscu mają blaszkę i znacznie mniejszą. Jest to tak dezorientujące, że szok. W przypadku wilgotności powinno być widać zasadniczą różnicę między miejscami, a tak nie jest. Możliwe, że samo solidne ukorzenienie się w miejscu, może mieć wpływ na rodzaj tworzonych liści. Jestem szalenie ciekaw, jaki jest powód takiego zachowania się kapturnic i co można zrobić, aby ich liście miały więcej i większe dzbanki.

 

To jest naturalne dla flavy, że tworzy o tej porze już phyllodia. Ja swoim też uciąłem już prawie wszystkie normalne liście i zostały phyllodia. Wpływ na to ma na pewno długość dnia, temperatura i przede wszystkim ilość owadów jaką łapią. Kapturnice na dworze lub w małej szklarni bardzo szybko się przejadają owadami i nie mają potrzeby tworzyć następnych owadożernych liści. Dla przykładu 2 letnie siewki, które hoduję pod ledami ciągle mają temp. w okolicach 25 stopni, oświetlenie 18h na dobę i praktycznie nigdy nie puszczają phyllodi. Co do psittaciny to ona do osiągnięcia najlepszego wyglądu potrzebuje dużo wody, temp. w okolicy 30+ stopni no i nawozu. Ja przez ostatnie 2 lata bardzo mało zwracałem uwagę na moje psittaciny i wyglądają beznadziejnie, niektóre zredukowały rozmiar nawet 3-4 krotnie. One w naturze są często pod wodą i to z niej głównie wyłapują małe żyjątka, dlatego wręcz wymagają nawożenia jeśli trzyma się ją normalnie z resztą kapturnic, powiedzmy do połowy zalane wodą. W filmach Mike'a Kinga na YT jest pokazany też dobry sposób na hodowanie psittacin bardzo bliski temu jak rosną w naturze, tzn. posadzenie w torfowcu i zalanie prawie całkowicie wodą.

https://youtu.be/SZV4LuusdNU?t=643

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, capensi napisał:

To jest naturalne dla flavy, że tworzy o tej porze już phyllodia. Ja swoim też uciąłem już prawie wszystkie normalne liście i zostały phyllodia. Wpływ na to ma na pewno długość dnia, temperatura i przede wszystkim ilość owadów jaką łapią. Kapturnice na dworze lub w małej szklarni bardzo szybko się przejadają owadami i nie mają potrzeby tworzyć następnych owadożernych liści. Dla przykładu 2 letnie siewki, które hoduję pod ledami ciągle mają temp. w okolicach 25 stopni, oświetlenie 18h na dobę i praktycznie nigdy nie puszczają phyllodi. Co do psittaciny to ona do osiągnięcia najlepszego wyglądu potrzebuje dużo wody, temp. w okolicy 30+ stopni no i nawozu. Ja przez ostatnie 2 lata bardzo mało zwracałem uwagę na moje psittaciny i wyglądają beznadziejnie, niektóre zredukowały rozmiar nawet 3-4 krotnie. One w naturze są często pod wodą i to z niej głównie wyłapują małe żyjątka, dlatego wręcz wymagają nawożenia jeśli trzyma się ją normalnie z resztą kapturnic, powiedzmy do połowy zalane wodą. W filmach Mike'a Kinga na YT jest pokazany też dobry sposób na hodowanie psittacin bardzo bliski temu jak rosną w naturze, tzn. posadzenie w torfowcu i zalanie prawie całkowicie wodą.

https://youtu.be/SZV4LuusdNU?t=643

Wow, powiem szczerze, że nigdy nie wiedziałem, że psittacina ma tak odległe wymagania od wszystkich pozostałych kapturnic... To by tłumaczyło, dlaczego u mnie tak nijako wyglądają zawsze... Postaram się im zmienić warunki życia i zobaczyć, co z tego wyniknie :). Niestety obawiam się, że realnie dopiero od przyszłego roku...

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@capensi Wielkie dzięki za tę informację! Myślałem, że S. oreophila produkuje dzbany na wiosnę, potem już nie, a S. leucophylla wypuszcza ładne dzbany na jesień, a pozostałe rosną cały czas i zależnie od warunków mają je ładniejsze lub brzydsze. Teraz już wiem, że to nie moja wina, a w przyszłym roku zobaczę efekty spędzonego całego roku w gruncie. Liczę na bukiety kwiatów u większych osobników i kiście nowych, pięknych dzbanków.

Jeszcze dowiedziałem się, że S. alata, S. rubra produkują ładne dzbany później w sezonie wegetacyjnym - najładniejsze na jesiecią, co by potwierdzało moje obserwacje z minionej jesieni. Nie wiem jeszcze jak S. minor się zachowuje. S. psittacina faktycznie rosła mi najładniej, jak miała stale bardzo wilgotno. Widziałem, że inni potrafią ją uprawiać w wodzie. Nawet to torfowisko z Austrii, które podlinkowałem, pokazywało S. psittacina rosnącą w wodzie. Ja obecnie nie mam takich możliwości, żeby na stałe ją zalać. Mógłbym i chyba posadzę kilka na samym dole, ale wiem jedno - NIE wolno S. psittacina obcinać żywych liści - koniec i kropka - to ją potrafi zabić, a co najmniej bardzo osłabić. Zapewne S. minor reaguje tak samo ze względu na bliskie pokrewieństwo. Fajnie jest dowiedzieć się czegoś zupełnie nowego. :)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z mojego doświadczenia:

Sarracenia alata - najlepsze liście wytwarza późnym latem i jesienią. Wiosenne niejednokrotnie są węższe i wiotkie
Sarracenia flava - wiosenny "rzut" liści jest najlepszy i utrzymuje się praktycznie do jesieni. Przeważnie po wiosennym przyroście rośliny u mnie drastycznie spowalniają, a kolejne liście są mniej efektowne i bardziej wstęgowate.
Sarracenia leucophylla - liście wiosenne są wąskie, przeważnie niewysokie i wstęgowate. Pojedyncze klony potrafią mi puszczać aż do jesieni same niepułapkowe liście, co wygląda dość kuriozalnie :) Zdecydowanie najlepsze liście pojawiają się późnym latem i jesienią, niekiedy nawet w październiku.
Sarracenia minor - zachowują się u mnie podobnie jak S. flava
Sarracenia oreophila - najlepszy jest wiosenny "rzut" liści, po którym następuje zahamowanie wzrostu i wznowienie go latem, już w formie fylodiów.
Sarracenia rubra - wiosenne liście są przeważnie nieatrakcyjne, mocno wstęgowate i wiotkie. Jesienią wyrastają większe, grubsze, sztywniejsze i atrakcyjniejsze.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.