-
Liczba zawartości
4110 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Kalendarz
Gallery
Zawartość dodana przez Cephalotus
-
Żałuję, że do mnie nie napisałeś. Kupsobie Aquael Leddy Plant i lub Sunny (dla miłego efektu dla oka). Ja lubię po jednej ostatecznie samo Sunny. Totalnie wystarcza roślinom, żeby się ładnie wybarwiać i elegandzko rosnąć. Daj spokój z montowaniem własnych panelu to się NIE OPŁACA! Jakiś czas temu poprosiłem kolegę o zmontowanie dla mnie panelu. Koszt wyszedł około 100 zł więcej niż odpowiadający mu mocą światła panel Aquael Leddy. I to bez robocizny, a same materiały. Na powierzchnię 30 cm średnicy wystarczy jeden panel. Jeżeli rośliny mają szaleć, to dwa, ale wydaje mi się, że to przegięcie. Tylko w terrariach, gdzie mam wysokość 40-50cm od roślin mam więcej paneli i tak 10cm wyżej wymada jednego panelu, żeby zacjować ten sam stopień oświetlenia. To co posiadasz na pewno jest mocne i przysłuży się roślinom, tylko jest drogie. Aquael Leddy mają system zdodatkowy, zapasowy system diod i wydajność panelu ma być 100% przez 2 lata gwarancji. Gdy jakieś diody sie psują, uruchamiają się zapasowe. Nawet fabrycznie może się zdarzyć, że za miesiąc czy dwa padnie dioda tu czy tam i ja widzę, że ten system działa.
-
Cześć, nie kojarzę, żeby ktoś wsadzał pędy do wody, ale kojarzę, że ludzie wsadzali je od razu do podłoża, w którym uprawiali rośliny. Niektórym, zawiązały nawet nasiona, jeżeli wsadzone zostały kwitnące. To było duże zaskoczenie. Ciekawe, czy nasiona były pełne... W każdym razie ja bym wsadził do mieszanki z podłożem, może prosto lub lekko pod skosem, żeby asymilacja była większa. Nie wiem, czy zachowałbym kwiaty, one na pewno wyczerpują pęd z materiałów zapasowych. Myślę, że im więcej jest pędu, tym lepiej, bo więcej materiału zapasowego jest w pędzie dla nowej roślinki. Nie kojarzę, żeby inni zapewniali zwiększoną wilgotność takim pędom. Zapewne można, choć one są trochę sukulentowane, posadzone w wilgotnych warunkach, nie powinny wyschnąć. Pokaż rezultaty, jak już będą jakieś.
-
Cześć, przede wszystkim ta muchołówka BARDZO dziwnie rosła. Zwykle kłącze rośnie poziomo, ale w tym przypadku zeszło bardzo dziwacznie w dół, rosnąc coraz głębiej. Jak najbardziej możesz ją podzielić na pół, bo na więcej części nie polecam. Możesz to zrobić łamiąc ją albo wziąć ostre narzędzie i delikatnie rozciąć. W każdym razie proponowałbym Ci jej nie sadzić, tak jak rosła, a posadzić poziomo. Może liście będą trochę ściśnięte na podłożu, ale kolejne wyrosną już normalne i roślina będzie rosła poziomo, a nie w głąb. Podłoże widzę jest bardzo ładne. Można by dodać trochę kwarcowego, dobrze płukanego piasku albo pilnować, żeby to nie było za mokre. Zimowanie powinno kończy się z końcem Marca, ale zależnie od Twoich temperatur, roślina mogła już się wybudzić, jeżeli aktywnie rośnie, to się zdarza. Wtedy dobrze byłoby ją trochę doświetlać, najlepiej LEDami, żeby później, w okresie wegetacyjnym nie musiała nadrabiać, tylko dalej wyglądała bardzo ładnie.
-
Nie jestem pewien, czy to nie jest przypadkiemmłoda Dossinia marmorata.
-
Szkoda, że wsadziłeś D. filiformis do terrarium, najprawdopodobniej Ci umrze latem, bo się wyczerpie. Te rośliny potrzebują spoczynku oraz gigantycznych ilości światła.
-
Piękne rośliny! Tylko co to za takie wrzucanie bez podpisów. Proszę szybciutko wszystko podpisać, bo ja chcę wiedzieć, co jest co, a nie się domyślać. Ten piasek jest dziwny, bo on faktycznie nie porasta się mchami, nie wiem nawet dlaczego. Ale, jeżeli jest zbyt dużo minerałów, zaczną rosnąć glony i to dramatycznie, które potem spowodują rozrost grzybów i rośliny zaczną umierać. On jest doskonały w czystej formie, ale jak czytam, ma swoje mankamenty z potasem. Co do piękna roślin, nie można im tego odebrać, że są śliczne. Zawsze tak jest, że każdy dobiera do swoich możliwości warunkowych metodę uprawy i stara się wpasować w optimum danej rośliny. Ta metoda wygląda na bardzo ciekawą o obiecującą. Nie zastosuje się jej w każdej sytuacji, ale na pewno dla bardzo wielu osób w warunkach domowych będzie do skutecznego wykorzystania z pewnymi małymi obostrzeniami, jak suplementacja potasu.
-
D. linearis przetrwała -15°C tej zimy, ale pod pokrywą śnieżna, zresztą D. arcturi również przetrwała pod śniegiem. Moim zdaniem nie ma nawet co próbować roślin z in vitro. D. anglica z in vitro padła. D. linearis z in vitro padła. Z nasion obie przezyły. Więc niestety, ale jest różnica w roślinach z siewu, a z in vitro.
-
Nie zamierzasz zimować muchołówki? Nie jestem pewien, czy Ci dłużej pociągnie, jeżeli przez 2-3 zimy nie dostanie spoczynku.
-
Położyć na podłożu, żeby roślina mogła się łatwo ukorzenić.
-
Bo ja wiem... u mnie? Zrobiłem już dwa pudełka, czekam, aż się zaaklimatyzują po przesadzeniu. Jest też jedna ofiara. 🤣 https://images.app.goo.gl/zuJ8aLT9V1aTbaNQ7
-
Kapturnica : pytania i odpowiedzi
Cephalotus odpowiedział Cephalotus → na temat → Kapturnica - pytania i odpowiedzi.
Najdalej w styczniu wypadałoby je wysiać. 4 tygodnie stratyfikacji to minimum, choć mogę powiedzieć, że nasiona wysłane do Nowej Zelandii wysiane bez stratyfikacji też kiełkują, więc bywa chyba różnie i zależnie od świeżości nasion. Tegoroczne, najwyraźniej skiełkują i bez stratyfikacji. Starsze być może nie. -
Jakie oświetlenie dajesz D. schizandra?
-
Zarąbisty pomysł i piękne rośliny! Wiesz, to zwierzęta mają mówić, nie rośliny. Najwyraźniej nie były dobrze nakarmione, więc nic nie usłyszałeś...
-
Wystae rośliny na zewnątrz. -5°C im krzywdy nie zrobi, a pleśń owszem. Utnij ten kwiatek, bo chyba jest już martwą tkanką i tylko stanowi zagrożenie dla stożka wzrostu. Takie inekcje grzybowe zdarzają się przy bezruchu powietrza i podwyższonej wilgotności.
-
Wnioskując po kluczu to masz D. natalensis.
-
Widzę fanka Harrego Pottera nam się trafiła. Nie wiem, czy takie światło generalnie przypadnie Ci do gustu... rośliny się średnio w tym prezentują, męczy to też ludzkie oko. Ale fakt, faktem, roślinie przypasuje. Stykała by jej jedna. Ja bym jednak szukał czegoś w stylu ful spectrum, żeby miało to jakiś sens estetyczny.
-
Mam taki podstępny pomysł. Może do zrobienia, może nie koniecznie. D. linearis lubi wilgotno, ale w zimie turiony dobrze, żeby były pod wodą. Mozna zrobić taki koszyczek w tym oczku, który będzie w nim zanurzony, a na zimę można go obniżać i chować pod wodą. Będzie zimniej, rośliny, choć w doniczce nie obudzą się za wcześniej. Jak już pogoda realnie się unormuje, można by je wtedy podwyższać. To tylko kwestia zrobienia dwóch warstw, jednej na drugiej. A na zimę zabieranie jednej i obniżanie tej wyższej. Taaaki dziwny pomysł mi przyszedł do głowy widząc to oczko. D. linearis to chyba ostatnia mrozoodporna rosiczka, która nastręcza problemów w hodowli. Podejrzewam, że powodem jest jej pochodzenie z in vitro w dużej mierze. Ponieważ u mnie D. anglica z in vitro totalnie nie przeżyła w idealnych dla siebie warunkach i torfowiec ją zarósł, wiem, że roślina z in vitro, a siewka, która przeżyje w danych warunkach, to nie to samo. Dlatego teraz zaimportowałem trochę nasion z Kanady i może uda mi się z tego uzyskać chociaż kilka siewek, które będą dawały radę w naszych warunkach. Gdyby się udało, to za kilka lat miałbym takie wyselekcjonowane do naszych warunków linie genetyczne. Zdecydowanie inaczej trzymają mi się siewki D. linearis, jak kupione z in vitro rośliny - totalnie nie ma porównania. Ale gatunek ciągle rośnie makabrycznie powoli.
-
Brakowało mi tych zbliżeń! Bardzo miło się to wszystko ogląda. Ciekawe, co jest powodem takich małych rybich ogonów darlingtonii, czy to kwestia przejedzenia czy wilgotności powietrza...
-
No o tej porze to trudno o to, żeby wiele roślin wyglądało dobrze. Kapturnice wyglądają na bardzo zadowolone, a darlingtonia to szczególnie dobrze wygląda. Muchołówki teraz już nie będą przyciągać wzroku. Potrafią w naszych warunkach stracić wszystkie części nadziemne, ale bez problemu odbijają od cebuli na wiosnę. Pierwsze rosną czerwone, bo bardziej się nagrzewają od słońca, a potem przeganiają je zielone. Jestem bardzo ciekaw wiosny.
-
Też chętnie zobaczyłbym zmiany z późniejszego okresu.
-
Sama wysyłka ze względu na gabaryt będzie kosztować więcej. Lepiej w pobliskim markecie znaleźć torf i ten gorszej jakości dać na dno, a lepszy na wierzch.
-
Powinna styknąć. Ale nasiona kapturnicy powinny być stratyfikowane 2-3 miesiące. Więc skiełkują Ci na wiosnę, teraz nie musisz ich doświetlać. Reszta zdecydowanie z tego skorzysta.
-
Cześć, tak, tłustosze umierały właśnie w ten sposób. Od kiedy mam podłoże mineralne i wysuszam na bryłę na zimę, problem znikł całkowicie. Zauważyłem, że w żenliseach mam nicienie. Muszę użyc Twojego preparatu, bo być może szkodzą moim roślin i doprowadzają do ich choroby. Z ziemiórkami radze sobie w mało elegandzki sposob - żółte lepy. Po stosownym czasie znikają całkowicie. Przynajmniej w terrariach, bo z domu ich nie wytępię. Przeżyły dinozaury, przeżyją i nasze lepy.
-
Marcinie, nie patrzyłem na korzenie roślin, które padły, bo one się "rozpuszczały". Nagle były całe brązowe i to się działo w dzień, lub dwa. Umierały od środka na zewnątrz bez szansy na uratowanie choćby jednego liścia. Jeżeli faktycznie można było wtedy wyrwać kępę korzeniową i przyjrzeć się jej, to niestety nie robiłem tego, bo pociągnięcie za liście powodowało ich całkowite odseparowanie od korzeni. Czy to były nicienie, czy to były grzyby, czy to nicienie ułatwiły grzybom infekcję korzenia, wiem, że na pewno nic dobrego z tego nie wynikło. Gdy tak teraz o tym myślę... moje storczyki klejnoty rosły cudownie, aż zaczęły chorować. Widziałem nicienie łażące po szkle, w podłożu, mnóstwo ich było. Ignorowałem je uważając za saprofity, a martwej materii organicznej miały pod dostatkiem. Poza tym u mnie są w terrariach i kuwetach "fale śmierci". Leci taka fala po mchach i morduje je oraz pływacze i żenlisee. Nie tyka rosiczek i innych roślin. Spontanicznie umierają również storczyki klejnoty w każdej dowolnej fazie wzrostu, choćby były ogromne. Na pewno zabija je grzyb... W sumie to giną łodygi nad ziemią, a korzenie są bajecznie piękne. Dobra, pomieszałem teorie, to jest bardzo nieprawdopodobne, żeby były to nicienie w tym przypadku, ale zaszczepiłeś we mnie sporo zwątpienia przed chwilą. Co do ziemiórków... KOSZMAR! Miałem plastikowe pudełko, w które wsadziłem sadzonki Cephalotusów. Podwyższona wilgotność, porosły mchu, Cephalotusy oszalały z radości... przyszła zima, namnożyły się ziemiórki, zgoliły mchu, cephalotusy umarły. Ostały się dwa albo trzy niedobitki. Tak je szybko zniszczyły, że to było zatrważające. Widziałem te wszystkie larwy, ale uznałem, że to nie są siewki pigmejek ani inne sieweczki, więc je zignorowałem, uznając, że tak dużej roślinie, jak cefalotus nie zaszkodzą. BARDZO się pomyliłem.
-
Ooo... bardzo ciekawa roślinka. Widzę, że ciekawy zbiorek tam wsadziłeś.