Skocz do zawartości

Cephalotus

Administrator
  • Liczba zawartości

    4110
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Cephalotus

  1. Cephalotus

    Zgadywanka.

    No tom przywalił głową w poprzeczkę... :/ Taki wstyd. To pewnie dlatego, że mi złośliwie dwie D. moorei nie chciały w ogóle rosnąć. Znielubiłem je do tego stopnia, że nie zauważyłem, że też mają żółte kwiatki. No wstyd... No to już nie jedyna, ale ciągle wyjątkowa.
  2. Cephalotus

    Zgadywanka.

    GOOOOOOOOOOL!! TAK. Ma żółte kwiatki, jako jedyna w całej grupie. Mam nadzieję, że Wam się podobało, przynajmniej poznaliście kilka nowych rosiczek bulwiastych. Gratuluję Wam wszystkim wytrzymałości psychicznej. ;-)
  3. Cephalotus

    Zgadywanka.

    To nie: D. auriculata D. modesta D. heterophylla D. macrantha D. salina - choć ta tez faktycznie jest jedyna w swoim rodzaju. D. erythrogyne D. stricticaulis D. microphyla Zdjęcie = zagadka KLIKNIJ TUTAJ. Kolejna podpowiedź, bo nie chcę tutaj tyle siedzieć: jak zakwitnie, to każdy z Was nie zawaha się ani chwili.
  4. Cephalotus

    Zgadywanka.

    To nie: D. auriculata D. modesta D. heterophylla D. macrantha D. salina - choć ta tez faktycznie jest jedyna w swoim rodzaju. D. erythrogyne Zdjęcie = zagadka KLIKNIJ TUTAJ. Na zdjęciu wyjątkowości nie widać, ale podpowiedź jest mocna. Bo w pewnym stadium różnica aż razi po oczach z daleka.
  5. Cephalotus

    Zgadywanka.

    To nie: D. auriculata D. modesta D. heterophylla D. macrantha Zdjęcie = zagadka KLIKNIJ TUTAJ. Żadne tam jakieś formy, mieszańce, odmiany. Czysty gatunek. BARDZO wyjątkowy w swoim czasie. Rzekłbym, że jedyny w swoim rodzaju.
  6. Cephalotus

    Zgadywanka.

    Nie, nie objawia się na zdjęciu, przynajmniej na pewno jeszcze nie w tym stadium.
  7. Cephalotus

    Zgadywanka.

    To nie: D. auriculata D. modesta D. heterophylla D. macrantha Zdjęcie = zagadka KLIKNIJ TUTAJ. Podpowiedź: Jest bardzo wyjątkowa nawet w obrębie swojej grupy.
  8. Cephalotus

    Zgadywanka.

    To nie D. modesta. Post ze zdjęciem = zagadką: KLIKNIJ TUTAJ.
  9. Cephalotus

    Zgadywanka.

    To nie D. auriculata.
  10. Cephalotus

    Zgadywanka.

    Kurde, byłem o 3 min za późno... Ale nie widziałem odpowiedzi. :/ A to pech. No właśnie widzę, że była jakaś edycja postu u Łukaszka w tej samej minucie, co ja walnąłem swoją odpowiedź. Tak chyba nie wolno. Moja kolej. Zdjęcie z dzisiaj, kwiatka nie ma, no cóż. Podpowiem, że to nie jest dorosły osobnik, choć kto wie, jeszcze ma czas na zakwitnięcie.
  11. Cephalotus

    Zgadywanka.

    Niech będzie Drosera lanata
  12. Rozmnażanie: Są dwie metody rozmnażania rosiczek bulwiastych, wegetatywna poprzez bulwy dodatkowe przybyszowe i druga, generatywna, czyli przez wysiew nasion. O ile pierwsza nie nastręcza problemu, gdyż w korzystnych warunkach roślina chętnie, a czasem obficie rozmnaża się sama, o tyle wysiew nasion lub ich uzyskanie we własnej hodowli, może być już bardziej kłopotliwe. Wegetatywne: Kiedy roślina ma odpowiednie warunki wzrostu, wówczas będzie rozmnażała się poprzez tworzenie dodatkowych bulw potomnych. Będzie to miało miejsce, kiedy roślina wyprodukuje więcej energii, niż potrzeba na wytworzenie jednej bulwy, celem przetrwania. Co ciekawe, mogą to również czynić osobniki młodociane. Rzadko kiedy wytworzą one jedną dużo większą bulwę jak posadzona, a częściej będą to dwie lub dwie bulwy o podobnej wielkości, ewentualnie nieco większe od posadzonej. Zwykle bulwy potomne osobników dorosłych są średnicy 2-4 mm. Mniejsze gatunki, mające po kilka centymetrów, wytworzą pojedynczą, rzadziej dwie lub więcej bulw dodatkowych. Natomiast gatunki o dorodnych bulwach mogą wytworzyć ich kilka a nawet kilkanaście. Dodatkowym czynnikiem stymulującym będzie pozbawienie rośliny dojrzałej pędu kwiatowego, jeżeli takowy wytworzy. Podobne działanie będzie miało nie wytworzenie nasion, gdyż to właśnie one najbardziej obciążają roślinę energetycznie. Ponieważ w przypadku większości gatunków, należy dokonać zapylenia krzyżowego, to po próbie samozapylenia, nie uzyskamy nasion i roślina przekieruje taką energię na rozmnażanie wegetatywne. Kiedy zauważymy, że roślina wytwarza korzenie poza doniczką, należy wówczas jej na to pozwolić, a z takimi korzeniami obchodzić się bardzo ostrożnie. Nie powinny one również być w wodzie, dlatego należy podlewać daną doniczkę jedynie od góry. Na tych korzeniach wytworzą się bulwy potomne, które nie wolno odłamywać, a czekać aż wszelki materiał zapasowy z korzeni zostanie przez nie wchłonięty. Żeby czynniki zewnętrzne nie działały na takie bulwy, można je przysypać podłożem, a odkopać na przełomie czerwca/lipca. Sporadycznie nowo wytworzone bulwy będą ze sobą złączone, zbite w pakiety. Nie należy ich rozrywać, gdyż wtedy można trwale uszkodzić bulwy i w ten sposób ją zniszczyć. Taki pakiet należy w całości posadzić, a w kolejnym roku przy tworzeniu kolejnych bulw, rozdzieli się on sam. Z nasion: Do wysiewu nie ma konieczności stosowania wysokich doniczek i takie rzędu 7-10cm będą jak najbardziej odpowiednie. Podłoże stosujemy, jak dla osobników dorosłych, z ewentualnym pominięciem wierzchniej warstwy albo z wyłącznym użyciem piasku o 1mm granulacji. Jeżeli jest taka ochota, to przesadzać można jedynie małe siewki, z zachowaniem szczególnej ostrożności, aby nie ułamać uszkodzić korzenia. Natomiast najlepiej tego dokonać, w pierwszym okresie spoczynku. Ponieważ jak już wspominałem, małe bulwy, w tym pierwsze bulwy siewek, będą zwykle białe, to żeby je łatwiej odnaleźć w podłożu, można zastosować piasek wyłącznie 1 mm granulacji lub o ciemnym/czarnym zabarwieniu. Zdecydowana większość gatunków, być może z wyjątkiem D. peltata, wymaga ciepłej stratyfikacji, która powinna trwać około 4-12 tyg. Polega ona na odtworzeniu warunków ze środowiska naturalnego, czyli zapewnieniu wysokich temperatur wzrostowych, najlepiej rzędu 30-40*C, choćby przez pewien okres. Nie jest to trudne, gdyż słońce nagrzewa podłoże znacznie bardziej, a chodzi o temperaturę jaka działa na nasiona, co niekoniecznie będzie odpowiadać temperaturze powietrza. Jeżeli stratyfikacja będzie zbyt lekka lub zbyt krótka, wówczas nasiona mogą w danym roku nie skiełkować. Swoją żywotność potrafią zachować nawet na 3 lata, z zachowaniem cyklów ciepłych i suchych, oraz wilgotnych i zimnych. Wysiew można rozpocząć wraz ze zbiorem nasion lub można go rozpocząć tak, aby jego koniec przypadł na sierpień / wrzesień. Po stratyfikacji, warunki wzrostowe zapewniamy tak jak dla osobników dorosłych, ale dobrze jest zapewnić podwyższoną wilgotność powietrza, choćby do momentu skiełkowania nasion, które powinno nastąpić w przeciągu miesiąca, rzadko dłużej. Niestety, różne gatunki, mogą różnie zareagować na stratyfikację i niektóre potrafią w ogóle nie skiełkować, bez ich chemicznej stymulacji (czytaj dalej). Innym dobrym sposobem na zniesienie spoczynku nasion będzie zastosowanie roztworu kwasu giberelinowego ? GA3. Należy stworzyć roztwór 1%, czyli rozpuszczenie 1 mg kwasu giberelinowego w 1 ml wody (najlepiej destylowanej / demineralizowanej). Nasiona należy moczyć przez 24-48h, a następnie wysiać, wybierając je z roztworu, co jest możliwe w przypadku gatunków o większych nasionach lub wylanie zawartości bezpośrednio na podłoże. Jeżeli ktoś ma chęć, można wówczas ostrożnie rozsadzić poszczególne nasiona. Ponieważ niektóre gatunki rosiczek bulwiastych rosną w rejonach pożarów, toteż substancje zawarte w dymie, a NIE samo ciepło, jest czynnikiem rozkładającym inhibitory (czynniki hamujące) kiełkowanie nasion. Substancją, która ma wpływ na wyprowadzanie nasion ze spoczynku i promowanie kiełkowania jest Karrikinolid. Nie jest to jedyny związek, ale zostało mu udowodnione naukowo kluczowe działanie. Powstaje on podczas spalania substancji organicznych i w Australii można zakupić startery do kiełkowania, go zawierające. Przykład: KLIKNIJ TUTAJ. Więcej informacji na temat tej substancji można znaleźć na tej stronie, gdzie znajdują się dalsze odnośniki do naukowych opracowań z prawej strony. KLIKNIJ TUTAJ. Zdecydowanie bardzo dobrą alternatywą dla Karrikinolidu jest wymieniowy wyżej kwas giberelinowy (GA3), który jest jednocześnie łatwiejszy do zdobycia i do tego w Europie. Można również urządzić nasionom małą wędzarnię, z ochroną przed nadmiernym działaniem ciepła, Przykładowo, można je umieścić w papierowej torebce, przysypać ok. 1 cm warstwą piasku i urządzić kontrolowane spalanie gałązek ponad nimi. Można to też uczynić w jakimś niepalnym pojemniku umieścić palone gałązki na rusztowaniu, a kiedy wytworzy się odpowiednio duży ogień, zamknąć pojemnik, zaduszając go. W ten sposób zatrzymamy dużo dymu w środku, który można tak potrzymać kilka do kilkunastu minut.. Wszystkie te sposoby z użyciem ognia, jako stymulatora kiełkowania, można traktować jak formę zabawy, szczególnie, kiedy są prostsze, a równie skuteczne metody kiełkowania nasion rosiczek bulwiastych. Ilu hodowców tyle metody znoszenia spoczynku nasion, z zastosowaniem np. podchloranu sodu zawartego w wybielaczach czy chociaż zalewaniem ich gorącą (60*) wodą na określony czas. Nie będę się rozpisywał na temat tych metod, gdyż podane powyższe trzy są aż nadto, aby jakieś nasiona rosiczek bulwiastych skutecznie skiełkować. Reasumując: Rosiczki bulwiaste są zróżnicowaną grupą, której osobiście jeszcze w dużej liczbie gatunków nie poznałem. Wiedza teoretyczna uzyskana od doświadczonych hodowców, w doskonały sposób sprawdziła się w mojej hodowli, dlatego mogę ją polecać dalej. Podejmując się hodowli tej grupy roślin, należy liczyć się z ryzykiem związanym z ich hodowlą. Można je zminimalizować do wyłącznie zdarzeń losowych, jeżeli będzie się unikało błędów, a przestrzegało podstawowych zaleceń, którymi są: 1. mocno piaszczysta mieszanka [torf : piasek 1 : 3(4)], 2. wysokie doniczki (>10 cm), 3. umiarkowane podlewanie (do 1 cm, lub tylko wilgotne podłoże), 4. hodowanie w temperaturach 5-20*C w okresie wzrostu, 5. z pierwszymi sygnałami wejścia rośliny w spoczynek, zaprzestanie podlewania, 6. utrzymywanie bulw w śladowej wilgotności i w wysokich temperaturach 20-25*C, 7. zapewnienie stosownej ilości światła ok. 8h na dobę (ok. 80W na kilkanaście doniczek). Zdecydowanie zachęcam do podejmowania wyzwania hodowli tej grupy roślin, szczególnie tych osób, które mają warunki do właściwego zimowania choćby muchołówki amerykańskiej z jej doświetlaniem. Nie tak straszne rosiczki bulwiaste, jak je malują. Życzę samych sukcesów i mnóstwa radości z hodowli tej niezwykłej grupy rosiczek.
  13. Okres spoczynku: Wprowadzanie w spoczynek: Jak zostało napisane powyżej, sygnałem do wejścia w spoczynek dla rośliny są temperatury w ciągu dnia regularnie utrzymujące się powyżej 20*C, przez okres nieco ponad tygodnia. Jednak nie jest to możliwe do ścisłego określenia w przypadku żadnego gatunku. Zależeć to będzie od wielkości doniczek, głębokości, na której rosną bulwy i czy choćby intensywności naświetlenia doniczek, które przecież nie jest bez wpływu na temperaturę podłoża. Poza tym różne gatunki, w różnym czasie zaczną wchodzić w spoczynek, rosnąc nawet w tych samych warunkach i nie zależy to od charakteru ich wzrostu: rozetowego lub uniesionego. Dlatego też wskazanym jest, aby NIE mieszać w jednej doniczce różnych gatunków, gdyż może to stworzyć nierozwiązywalny problem, kiedy jeden z nich zdecyduje się na wejście w spoczynek a inny nie. Objawia się to tym, że dana roślina zaczyna się odbarwiać, tracić poszczególne liście lub każdy inny widoczny sygnał, który świadczy o tym, że roślina już zaczęła zamierać. Przechowywanie bulw: Do wyboru mamy w zasadzie dwa wyjścia: 1. Pozostawić rośliny w doniczce, w podłożu, do kolejnego okresu wegetacyjnego. Tak w tym roku postąpiłem ja. Choć jest to rzadziej stosowana metoda, to jednak większość gatunków nie wytwarza korzeni na tyle głęboko, aby przy doniczkach 16-20 cm zejść na samo ich dno. Jeżeli tak się stanie, a korzenie i bulwy zostaną wytworzone poza doniczką, to nie mamy wyjścia i musimy je przechować inaczej. Przechowywanie bulw w doniczce pozwoli im na obranie stosownej dla siebie wilgotności i przy stosowaniu niezmiennych warunków hodowlanych, będzie to od razu głębokość im odpowiadająca. Głębokość na jakiej wytwarzane są nowe bulwy, zależy zarówno od uwarunkowania genetycznego i od warunków wzrostowych. Niektóre gatunki jak choćby D. lowriei nie wytwarza bulw głębiej jak na 2-3 cm. Przechowując bulwy w doniczkach, musimy pilnować, aby podłoże nie wyschło zupełnie i utrzymywała się w nim, choćby minimalna ilość wilgoci. Można to kontrolować, sprawdzając czy w podłożu jest wilgoć i na jakiej głębokości, używając do tego niezawodnego miernika, jakim jest nasz własny palec. Choć czasem sama struktura podłoża i jego odchodzenie od ścianek doniczki, dużo mówi już z daleka, że przeschło ono nadmiernie. 2. Można co roku wyciągać podłoże i przechowywać bulwy w woreczkach strunowych, stosownie i trwale opisanych. Takiego zabiegu można dokonać, kiedy bulwy w pełni się wykształcą, a wszelki materiał zapasowy z korzeni zostanie w nich zmagazynowany. Wypada to zwykle na przełomie czerwca i lipca. Wyciągając bulwy z podłoża warto je najpierw rozłupać na pół w zadłuż. Ma ono tendencję do pękania w miejscach gdzie są duże bulwy, stąd też najczęściej łatwo je uwidocznimy, jednak w przypadku maleńkich (2-3mm) bulw potomnych, poszukiwania mogą zająć więcej czasu, szczególnie, jeżeli są białe, a zastosowaliśmy do mieszanki biały piasek kwarcowy o podobnej granulacji. Odnalezione bulwy mogą być pokryte cienką łuską, która najczęściej jest pozostałością starej bulwy. Nie należy jej osuwać, ale jeżeli tak się stanie, to nie uczyni to krzywdy bulwie. Jest to jednak naturalna forma ochrony i jeżeli da radę, należy ją zachować. Przechowywanie należy dokonywać w temperaturze 20-25*C i ciemnych warunkach. Bulwy należy chronić przed wyschnięciem. Dlatego do woreczka powinno się dodać trochę torfu o śladowej ilości wilgoci, ale absolutnie mokrego! Trzymanie bulw w samym woreczku, może z czasem doprowadzić do ich odwodnienia, co będzie objawiać się ich pomarszczeniem. Jest to zjawisko niekorzystne i może zabić bulwę. Jeżeli bulwa będzie już martwa z powodu wyschnięcia lub dostarczymy zbyt wiele wilgoci do woreczka, ulegnie ona infekcji i spleśnieje. Zaletą tej metody przechowywania bulw, jest możliwość zaobserwowania momentu wybudzania się poszczególnych gatunków. Można je wówczas we właściwym momencie ponownie wysadzić do lekko wilgotnego podłoża i zacząć normalnie podlewać, kiedy osiągną powierzchnię. Są różne inne metody przechowywania bulw, stosowane przez poszczególnych hodowców, np. z zastosowaniem papierowych torebek, schowanych w lekko wilgotnym torfie. Każdy może to czynić w taki sposób, jaki jest dla niego wygodny. Wybudzanie: Jak zostało opisane w punkcie dotyczącym temperatur, kiedy utrzymują się one regularnie poniżej 20*C, bulwy zaczynają się budzić. Objawia się to pojawieniem pędu, który jest bardzo newralgicznym punktem bulwy. Osobiście, w okresie upałów, trzymam swoje bulwy w warunkach domowych, chroniąc je przed ekstremalnymi temperaturami, które nie panują w podłożu na głębokości, na której się naturalnie znajdują. Natomiast w sierpniu, temperatury już rzadko kiedy przekraczają 30*C, dlatego, wystawiam wówczas (nowo zakupione) bulwy w woreczkach strunowych na zewnątrz, aby natura sama wyprowadziła je ze spoczynku. Jeżeli nawet tak nie postąpimy i nie poddamy bulwy działaniu temperatur zewnętrznych,bulwy wybudzą się same, ze względu na swój wewnętrzny zegar biologiczny, jednak mogą to uczynić dużo później, kiedy np. nie będzie można już ich trzymać na zewnątrz, co jest jednak korzystne. Wraz z pojawieniem się stożka wzrostu, wysadzam bulwy kolejno do podłoża. Można również wysadzić wszystkie bulwy, utrzymując podłoże z tymi uśpionymi, na granicy umiarkowanej wilgotności wilgotności. Regularne podlewanie, można rozpocząć kiedy zobaczymy roślinę na powierzchni. 13.10.2014. Niedawno wybudzona Drosera zigzagia. Dla kontrastu, w tym z tego samego czasu ukazana jest w powyższym poście bulwa D. lowriei, a była trzymana w podłożu jak pokazana D. zgizagia. Przestawianie roślin z półkuli południowej na północną: O ile to możliwe, zdecydowanie proponuję kupowanie tej grupy roślin pod postacią bulw na półkuli północnej, najlepiej z Europy. Takie rośliny będą przystosowane swoim cyklem wzrostu jaki panuje w Polsce. Z półkuli południowej polecam zakupować, nasiona. Jeżeli jednak zdecydujemy się na zakup bulw, to jest w zasadzie jedna metoda na przestawienie ich na cykl roczny półkuli północnej. Rośliny zakupimy na koniec lata lub początek jesieni, kiedy powinny być w spoczynku, a nie rozpoczynać wegetację. Rzadko kiedy uda się je przetrzymać do przez cały rok i prędzej je stracimy z powodu wysuszenia lub infekcji. Część z nich wybudzi się samoistnie w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Dlatego polecałbym najpierw przeprowadzić ok. 1-2 miesięczny okres spoczynku, a następnie wprowadzić je w wymuszoną wegetację, obniżając temperatury do stosownego poziomu. Takie rośliny po wybudzeniu będą posiadać dużo krótszy okres wegetacyjny i nawet jeżeli nie będą chciały jeszcze wchodzić w spoczynek, należy to u nich wymusić, pozwalając podłożu wyschnąć jak w przypadku innych gatunków, odpowiednio przystosowanych. Nowe bulwy będą zapewne mniejsze od zakupionych, a w najlepszym przypadku, takie same. W kolejnym okresie wegetacyjnym będą one już przestawione. Ponieważ dostępność tej grupy roślin staje się coraz większa w Europie, a ich ceny bardzo atrakcyjne, ponawiam swoją radę, aby nie decydować się na zakup tej grupy roślin w Australii w innej formie jak nasion. Podlewanie, wilgotność powietrza: Odpowiednie podlewanie jest tak samo istotne jak odpowiednie temperatury i to od tego głównie zależy czy nasze rośliny przeżyją czy w którym momencie nagle umrą. Jednak owej śmierci nie zaobserwujemy, gdyż żywota dokonają korzenie i/lub bulwy, a nie roślina w okresie wzrostu, która doskonale znosi znaczne ilości wilgoci. Niezależnie od wysokości zastosowanych doniczek czy będą one miały 14, czy 20 cm, wystarczy zapewnić 1 cm wody w okresie aktywnego wzrostu. W trakcie wybudzania i wchodzenia w spoczynek, podłoże nie powinno stać w wodzie, a jedynie być wilgotne. Jeżeli w trakcie budzenia się roślin zaczęłoby ono nadmiernie podsychać, można je podlać od góry, ale nie pozwolić być stale mokrym. Choć ryzyko utraty rośliny jest dużo większe przy jej wchodzeniu w spoczynek, to jest to też możliwe, kiedy bulwa się budzi, a nie ma jeszcze wytworzonego systemu korzeniowego. Dlatego proponuję posiadać niejako dwa stanowiska dla rosiczek bulwiastych. Jedno, gdzie mogą stać w wodzie i drugie, gdzie nie ma wody i rośliny się budzą lub wchodzą w spoczynek. W ten sposób, traktując każdą doniczkę z odmiennym gatunkiem, indywidualnie, unikniemy strat z przelania lub przesuszenia. Osobiście wystawiam rośliny na działanie czynników naturalnych w momencie, kiedy się wybudzają, pozwalając podłożu na bycie podlewanym deszczami, ale nie pozwalam doniczkom stać w wodzie. Kiedy jednak roślina zaczyna zamierać, wówczas zabieram ją ze zbiorowej kuwety i umieszczam w miejscu, gdzie już dalej nie otrzyma żadnej wilgoci, monitorując wilgotność podłoża w okresie letnim od czasu do czasu (średnio raz na 2-3 tyg.) [W tym roku popełniłem błąd, gdyż nie zauważyłem, że choć doniczki osłonięte są od deszczu, to cieknąca po chodniku woda pozwala podłożu na podsiąkanie od dołu. Ewentualny negatywny efekt, poznam dopiero kiedy wszystkie bulwy powinny się wybudzić, czyli około grudnia.] Okresowo można podlać rośliny od góry. Zaletą takiego podlewania, jest przepłukiwanie podłoża. Kiedy zastosuje się drobny, 1mm piasek na wierzchnią warstwę, często osadzają się na nim minerały, tworząc zbitą i nieestetyczną skorupę. Podlewanie okresowo od góry przez deszcze lub samemu, pozwala temu zapobiec. Kiedy rośliny są w trakcie wzrostu, wilgoć im nie szkodzi, czy pod postacią wody w podstawce czy okresowych deszczy. W dalszym ciągu, należy starać się utrzymywać poziom wody na wysokości ok. 1 cm, ale nie należy się przerażać, jeżeli po deszczu zastaniemy np. 4 cm (należy jedynie wylać nadmiar.) Wilgotność powietrza nie ma większego znaczenia i nie ma konieczności utrzymywania jej na żadnym określonym poziomie. Choć przy dużej wilgotności rzędu 90-100%, w dodatku w zastoju powietrza, może dochodzić do infekcji grzybowych ofiar rosiczek, co często zakończy się obumarciem liścia. Ma to szczególnie znaczenie w przypadku gatunków rozetowych, gdzie punkt martwiczy lub obumarcie całego liścia, zdecydowanie szpeci roślinę, a do tego pozbawi ją znacznej powierzchni do fotosyntetyzowania. Wymuszanie dalszego wzrostu: Wydaje mi się, że ta kwestia wymaga odrębnego zaznaczenia. Absolutnie NIE należy usilnie przedłużać roślinie okresu wzrostu, jeżeli pojawiły się pierwsze oznaki jej zamierania! Zapewnienie jej w tym momencie znacznej wilgotności podłoża, z myślą o wytworzeniu przez nią większej bulwy, zakończy się jedynie jej całkowitą utratą! Jest oznaka spoczynku, należy słuchać się potrzeb rośliny. Dokarmianie: Jest to istotny element w hodowli rosiczek bulwiastych i bardzo pozytywnie wpływa na ich wzrost i rozwój. Nie wymagałoby to żadnego komentarza, gdyby nie fakt, że przekarmione rośliny lub karmione niewłaściwie, będą wyglądać bardzo nieestetycznie, a nawet mogą zostać uszkodzone. Jeżeli rośliny nie są w stanie same łatać sobie ofiar, wówczas należałoby to uczynić za nie. Porcje i ofiary powinny być małe, około wielkości ziemiórka, muszki owocówki i niewiele większe. Niektóre gatunki są tak małe, że dokarmiać ich w zasadzie się nie da i należy liczyć na to, że w końcu same złapią sobie jakąś ofiarę pokroju roztocza. Jednak nawet w przypadku dużych gatunków, umieszczenie dużej ofiary na liściu, spowoduje jego punktową martwice, która potem może i najczęściej rozejdzie się po całym liściu, pozbawiając rośliny znacznej powierzchni asymilacyjnej. W przypadku gatunków uniesionych, należy stosownie dobierać ofiary do wielkości liści, tak, żeby nie przekraczały one znacznie ponad ich średnicę. Intensywność karmienia, jest różna. Kiedy gatunek ma kilkadziesiąt liści, zdecydowanie nawet połowa z nich może być zajęta. W przypadku gatunków rozetowych, 2-3 ofiary na każdy jeden liść, powinny być wystarczające. Myślę jednak, że choćby przez część okresu wegetacyjnego, uda się każdemu wystawić rośliny na zewnątrz, nawet w celu umożliwienia im schwytania zdobyczy.
  14. Rosiczki Bulwiaste Ważne, przeczytaj: Moje doświadczenie z tą grupą rosiczek wynosi około 15 miesięcy, ale co ważniejsze, obejmuje okres od wybudzenia się pierwszych zakupionych bulw, okres wegetacyjny, poprzez cały ich spoczynek, do ponownego wybudzenia. Stąd też obserwując je przez nieco ponad cały cykl, mogę potwierdzić pewne informacje, które umożliwiły mi ich skuteczną hodowlę. Niestety, nie jest to doświadczenie wieloletnie, ale zakończone ok. 80% sukcesem, ponieważ w pierwszym roku z bulw 10 gatunków wyrosło aż 8. Ponieważ w trakcie pierwszego roku hodowli popełniłem kilka kardynalnych błędów, to taki wynik jest wyjątkowo dobry. Np. naraziłem swoje rośliny na kilkukrotne działanie przymrozków rzędu -4*C, jak również postanowiłem przechować je przez okres spoczynku w podłożu, które nie wyschło w odpowiednim stopniu. Niestety, nie zdałem sobie sprawy z tego, że doniczki, mimo, iż były osłonięte od deszczu, to stały na chodniku, po którym okresowo ciekła woda. Tym samym podłoże miało możliwość nasiąknięcia od dołu, co nie powinno mieć miejsca. Mimo tego wszystkiego, stopniowo kolejne gatunki wybudzają się i osiągają powierzchnię. Mam nadzieję, że poniższy opis, pochodzący z potwierdzonej doświadczanie teorii, uzyskanej od wieloletniego hodowcy, zachęci Was, do sięgnięcia po tę grupę roślin. Ponieważ poszczególne gatunki mogą mieć nieco odrębne wymagania, których nie znam, nie będę wyszczególniał żadnych gatunków. Choć D. peltata i D. auriculata uchodzą za najłatwiejsze w hodowli, to z powodu braku jakiegokolwiek własnego doświadczenia z nimi, nie będę mógł się odnieść co do ich hodowli w sposób indywidualny. Mam nadzieję, że wraz z upływem czasu, pewne braki w wiedzy na temat tej grupy zostaną uzupełnione. Traktowanie wszystkich gatunków w sposób opisany poniżej, powinien w znacznej mierze zapewnić sukces w ich hodowli. Na samym dole opisu jest podsumowanie, które ujmuje podstawowe warunki hodowli, dla tych, którzy chcą się zorientować, o co tak naprawdę chodzi w hodowli tej grupy rosiczek. Gatunki i wygląd: Korzystając z informacji zawartych na stronie ICPS, rosiczki bulwiaste zostały podzielone na trzy grupy. Klikając na nazwę grupy, zostaniecie odniesieni do tekstu pierwotnego na stronie ICPS, napisanego po angielsku. Rozetowe: *1 - - D. aberrans *2, *3 - - D. browniana - - D. bulbosa subsp. bulbosa - - D. bulbosa subsp. major - - D. erythrorhiza subsp. erythrorhiza - - D. erythrorhiza subsp. collina - - D. erythrorhiza subsp. magna - - D. erythrorhiza subsp. squamosa - - D. lowriei - - D. macrophylla - - D. orbiculata - - D. praefolia *2, *3 - - D. prostratoscaposa - - D. rosulata - - D. schmutzii *3 - - D. tubaestylis - - D. whittakeri *3 - - D. zonaria *1 ?Wszystkie rosiczki w sekcji Erythrorhiza *2 ? Wcześniej zaliczana do D. whittakeri. *3 ? Znaleziona we wschodniej części Australii - Wzniesione o wachlarzowatych liściach: *1 - - D. fimbriata - - D. humilis *2 - - D. monticola *2 - - D. platypoda - - D. porrecta *2 - - D. prostrata *2 - - D. purpurascens *2, *3 - - D. ramellosa - - D. rupicola *2 - - D. stolonifera *1 ? Wszystkie rosiczki w sekcji Stolonifera *2 ? Do niedawna uważana za podgatunek D. stolonifera. *3 ? Do niedawna nazywana D. stolonifera subsp. compacta. - Wzniesione pozostałe: *1 - - D. andersoniana - - D. auriculata *2, *3 - - D. bicolor *3 - - D. bulbigena - - D. gigantea var. gigantea - - D. gigantea var. geniculata - - D. gracilis *3 - - D. graniticola - - D. heterophylla - - D. hookeri *2, *3 - - D. huegelii - - D. lunata *6 - - D. marchantii subsp. marchantii - - D. marchantii subsp. prophylla - - D. menziesii subsp. menziesii - - D. menziesii subsp. basifolia - - D. microphylla - - D. myriantha - - D. neesii subsp. neesii - - D. neesii subsp. borealis - - D. peltata *4 - - D. radicans - - D. salina - - D. stricticaulis subsp. stricticaulis - - D. stricticaulis subsp. eremaea - - D. yilgarnensis - - D. zigzagia *1 - All in Drosera section Ergaleium *2 - Occurs in southeastern Australia, Tasmania, New Zealand. *3 - Considered by some to be a form of D. peltata, e.g. Schlauer 2002. *4 - Occurs in eastern Australia (New South Wales, Australian Capital Territory, Victoria, Tasmania; possibly Queensland). *6 - Occurs in eastern Australia, Indonesia, Philippines, South Korea, Vietnam, Cambodia, Thailand, Myanmar, India, Sri Lanka, China (inc. Taiwan), Nepal, Japan; possibly west from Nepal to Tajikistan. - Pnące: *1 - - D. erythrogyne - - D. intricata - - D. macrantha *5 - - D. menziesii subsp. penicillaris - - D. menziesii subsp. thysanosepala - - D. modesta - - D. moorei - - D. pallida - - D. subhirtella - - D. sulphurea *1 - All in Drosera section Ergaleium *5 - Various subspecies have been lumped or moved to D. stricticaulis subsp. (Schlauer 1996, 2002) Występowanie: Większość rosiczek bulwiastych występuje w południowo-zachodniej Australii, tylko nieliczne występują w innych jej częściach, bądź też poza nią. Na powyższych listach jest to zaznaczone. Siedlisko naturalne: Znakomita większość gatunków zajmuje ekosystemy piaszczyste, które w okresie letnim wysychają całkowicie i w tym czasie może ani razu nie spaść deszcz. Innymi słowy, rosną one w warunkach półpustynnych. Wówczas Żeby przetrwać ten okres, jako przystosowanie ewolucyjne, wytworzyły bulwy, które rosną na stosownej głębokości w podłożu, gdzie utrzymuje się jeszcze śladowa wilgoć. W ten sposób przeczekują one niedogodny okres, aż do momentu, kiedy temperatury powietrza zelżeją oraz ponownie przyjdzie wilgoć. Hodowla: Od lat ta grupa rosiczek pociąga hodowców ze względu na swój bardzo odmienny wygląd w porównaniu do innych przedstawicieli swojej rodziny. Jednak w przeciwieństwie do rosiczek pigmejskich, z którymi czasem zajmują podobne ekosystemy, większość z roczek bulwiastych nie daje się hodować w warunkach parapetowych. Do takich można by zaliczyć D. peltata, ewentualnie D. auriculata (o innych nie mam wiedzy). Tym gatunkom samym można by dać 3 punkty w 6 stopniowej skali trudności. Przy czym pozostała część zalicza się do roślin wymaga natomiast specyficznych warunków hodowlanych. Choć same nie są aż tak delikatne jakby się wydawało, to ze względu na trudność w zapewnieniu im odpowiednich warunków wzrostowych, zasługują na 4 punkty. Natomiast dobre zrozumienie tej grupy w dużej mierze zapewnia sukces w jej hodowli i dla niektórych taka punktacja może wydać się zawyżona. Podłoże: Naturalnie najczęściej rosną one w podłożach w całości piaszczystych, zbudowanych z drobnego, kwarcowego piasku. Pojedyncze wyjątki, jak np. D. peltata mogą rosnąć na podłożach mineralnych o charakterze górskim, jednak również ona będzie rosła w podłożu jak dla wszystkich pozostałych gatunków. Z tego powodu mieszanka powinna być przede wszystkim znacznie piaszczysta. Proponuję zastosować mieszankę: Torf : piasek (1-3mm) W proporcjach 1 : 3 (4). Proponuję używać torfu najwyższej jakości, o jasnym zabarwieniu i gąbczastej konsystencji, który dodatkowo dobrze jest przebrać lub przesiać, żeby usunąć z niego elementy włókniste, grubsze zanieczyszczenia czy zbitki torfu. Stożek wzrostu rosiczek bulwiastych nie jest przystosowany do pokonywania zwartych przeszkód na swojej drodze, dlatego dobrze jest je wyeliminować na etapie tworzenia mieszanki. Torf: L: złej jakości, ziemisty, Ś: średniej jakości, można rozważyć jego użycie, P: doskonałej jakości - zdecydowanie proponowany Na co warto zwrócić uwagę to kolor piasku. Jeżeli będziemy rozważać wysiew rosiczek bulwiastych, bądź regularne wyciągać bulwy z poszukiwaniem bulw dodatkowych, warto użyć piasku o ciemnym, bądź czarnym zabarwieniu. Powód jest prosty, większość młodych bulw jest o średnicy 2-3mm i jest biała. Przez co do złudzenia przypominają one ziarna piasku kwarcowego o takiej samej średnicy. Wówczas stwarzamy sobie znaczne utrudnienie przy ich poszukiwaniu. Jeżeli zdecydujemy się stosować piasek, wyłącznie o drobnej 1mm granulacji lub o ciemnym zabarwieniu, wówczas owy problem zniknie. Wierzchnia warstwa: Istotną kwestią jest wierzchnia warstwa podłoża. Zwykle po pewnym czasie torf porosną mchy, które dla jednych mogą być atrakcyjnym dodatkiem dla innych nie. Nie stanowią one żadnej konkurencji dla naszych roślin. Jednak, jeżeli zdecydujemy się na zastosowanie ok. 1-2 cm warstwy białego piasku o dowolnej granulacji. kwestia mchów nie będzie nas już dotyczyć lub ewentualne mchy będzie bardzo łatwo wyplewić. Inną i istotniejszą cechą zastosowania takiej wierzchniej warstwy jest odbijanie promieni świetlnych od białej powierzchni podłoża, co zmniejsza jej nagrzewanie. Ma to swoją zaletę szczególnie w przypadku oświetlania bezpośrednio znad roślin, które często produkuje również sporo ciepła. Kolejną, rzadko wymienianą zaletą jest ochrona takiej warstwy przed parowaniem wody, szczególnie w przypadku grubszej granulacji (3-4mm). Zapewnia to stopniowe, powolne wysychanie, bez wpływu promieni świetlnych/słonecznych na ten proces. Dlatego zdecydowanie polecam stosowanie takiej warstwy w hodowli własnych rosiczek bulwiastych. Doniczki: W przypadku hodowli rosiczek bulwiastych bardzo istotnym jest hodowanie ich w maksymalnie wysokich doniczkach, gdyż wytwarzają one swoje korzenie głęboko, a co za tym idzie, bulwy na ich końcach. W przypadku Drosera gigantea, dorosłe osobniki, przekraczające 1 m wysokości, mogą sięgnąć w głąb podłoża ze swoją bulwą nawet ponad 1 m! Dlatego należy się spodziewać, że tak jak wysoki będzie osobnik tego gatunku, tak głęboko może sięgać korzeniami. Bulwę tego gatunku, koniecznie należy odnaleźć i na kolejny rok posadzić płycej. W przeciwnym razie zgnije stojąc stale nawet w 0,5 cm warstwie wody. Na szczęście większość gatunków nie rośnie aż tak głęboko. Stosować należy doniczki plastikowe, gdyż są praktyczniejsze, dostępne o podstawie kwadratowej i do tego tańsze. W przypadku doniczek glinianych, narażamy się na ryzyko nadmiernego wyschnięcia podłoża w okresie spoczynku. Doniczki nie powinny być niższe jak 12 cm. Osobiście stosuję 15 cm, a podłoże sięga 14 cm, ale w przyszłości przewiduję zmianę na jeszcze wyższe. Szerokość nie ma większego znaczenia, przynajmniej w przypadku gatunków wyprostowanych lub pnących. Zwykle średnica bulw wynosi 2-5mm i wiele osobników może zmieścić się w jednej doniczce. Problem pojawia się w przypadku grupy rosiczek rozetowych, które potrafią osiągać znaczne rozmiary, a liście różnych osobników nie powinny mocno na siebie nachodzić. Dlatego średnica donicy ok. 9 cm wystarczy dla kilkunastu do kilkudziesięciu osobników wyprostowanych bądź pnących, albo kilku osobników rozetowych, zależnie od ich średnicy. Sadzenie: Różne osoby piszą o różnych głębokościach, na jakich należy posadzić zakupione bulwy. Raz są to 3 cm raz 5 cm. Każdy kto zaczyna przygodę z rosiczkami bulwiastymi, kiedy będzie trzymał w ręce 2mm średnicy bulwę, będzie miał opory przed wsadzeniem jej na tak znacznej głębokości i słusznie. Osobiście miałem duże zastrzeżenia, co do sadzenia bulw tak głęboko, szczególnie, jeżeli są to rośliny dość mocno podatne na gnicie, kiedy zapewni się im za dużo wilgoci, w nieodpowiednim momencie. Dlatego osobiście zdecydowałem się posadzić większe bulwy 4-5 mm na głębokości 3 cm, a mniejsze 2-3mm na głębokości 2 cm i to się doskonale sprawdziło. Natomiast bulwy >5mm można sadzić nawet na 4-5 cm. Należy przy tym uwzględnić głębokość i charakter zastosowanej wierzchniej warstwy. Poza tym, niektóre gatunki są z natury maleńkie i będą miały trudność z pojawieniem się na powierzchni, jeżeli posadzimy je za głęboko. Jak wejdą w spoczynek we własnej hodowli, wytworzą nową bulwę, a my ją potem odnajdziemy, wówczas będziemy mogli samemu zdecydować na jakiej głębokości posadzić je w kolejnym roku. Oczywiście, jeżeli w ogóle zdecydujemy się na ich wyciąganie. Istotną kwestią jest jak dokładnie posadzić bulwę? Nie należy jej po prostu wrzucić do dołka, tylko stosownie w nim umieścić. Każda z bulw ma ?oczko?, które stanowi zalążek łodygi i korzenia, dlatego powinno być ono skierowane do góry. Ułatwi to wzrost roślinie, gdyż w przypadku umieszczenia go do dołu, łodyga będzie musiała najpierw ominąć bulwę. Nie zaszkodzi to roślinie, ale po co utrudniać jej wzrost, skoro można go ułatwić? Bulwa D. lowriei w stadium wybudzania, z widoczną łodygą. Posadzona bulwa D. lowriei przez zakryciem. Posadzona za płytko, na ok. 1 cm, D. stolonifera o średnicach 7mm i 9mm. Łodyga porosła po powierzchni, po jej osiągnięciu. Rozsadzanie/przesadzanie: Można go dokonywać co roku, szczególnie, jeżeli na okres spoczynku będziemy decydować się na wyciąganie bulw lub w poszukiwaniu nowo wytworzonych. Można też pozostawić rośliny na długie lata w tym samym podłożu. Jest to możliwe, ponieważ praktycznie połowę czasu będzie ono podeschnięte, więc i procesy rozpadu w nim zachodzące ulegną albo spowolnieniu, albo całkowitemu zatrzymaniu. Przesadzania nigdy nie wolno dokonywać w przypadku dorosłych osobników w trakcie ich wzrostu i po wejściu w spoczynek, nie wcześniej jak na przełomie czerwca / lipca. W przeciwnym przypadku jest praktycznie 100% ryzyko, że ułamiemy wybitnie kruchy system korzeniowy, co w dużej mierze zniszczy roślinę albo cofnie ją w rozwoju o nawet kilka lat. Oświetlenie: W okresie wzrostu, w naturalnym rejonie występowania, światło słoneczne świeci 6-8h. Jednak w przeciwieństwie do światła słonecznego z rejonu Polski, jest ono znacznie silniejsze. Jeżeli mamy możliwość trzymania swoich roślin na zewnątrz, to dopóki temperatury nie spadają regularnie blisko 0*C, to możemy je trzymać na zewnątrz, zapewniając naturalne oświetlenie. Kiedy warunki zewnętrzne stają się już zbyt zimne, aby dalej trzymać rośliny na zewnątrz, należy je schować do warunków kontrolowanych i oświetlać dalej w sposób sztuczny. Jest to ta kwestia, która może niektórym przysporzyć sporych kłopotów, gdyż rośliny te wymagają stosunkowo silnego oświetlenia. Osobiście stosuję ok. 350W na powierzchnię 2 m kwadratowych, co odpowiada 0,0175 W na 1 cm2. Żeby nikogo tymi rachunkami nie przerazić, dodam, że to oświetlenie zostało skonstruowane z myślą o doświetlaniu bardzo wielu roślin wymagających chłodnego okresu spoczynku lub wzrostu. Pod takim oświetleniem, wszystkie rosiczki bulwiaste, bardzo estetycznie się wybarwiają, czyli jest ono odpowiednie. Wydaje mi się, że oświetlenie o mocy ok. 80W (4 x 18-20W) powinno być jak najbardziej wystarczające nawet dla kilkunastu doniczek, a to już nie powinno nastręczać trudności w zapewnieniu. Montując oświetlenie, najlepiej umiejscowić je ok. 20-25 cm od roślin. W przypadku wielu gatunków sprawdzi się to doskonale. Jednak gatunki rosnące dużo wyższe będą sprawiać dodatkowy problem i albo będziemy im podnosić oświetlenie w miarę ich wzrostu, albo od razu umieścimy je pod dużo mocniejszym oświetleniem, ale jednocześnie na znacznej wysokości. Osobiście oświetlam swoje rośliny 10-12h, co nie jest konieczne. Choć tyle godzin światła przypada w ich okresie spoczynku, a nie wzrostu, to nie zauważyłem żadnego negatywnego wpływu takiego oświetlania, na rosiczki bulwiaste. To temperatura jest tym kluczowym czynnikiem determinującym wchodzenie i wychodzenie ze spoczynku, nie długość dnia. Temperatura: Jest to najważniejszy i kluczowy czynnik udanej hodowli rosiczek bulwiastych! Wypraktykowane przez wielu i podawane jako graniczne jest 20*C. Poniżej tej temperatury, jeżeli będzie się ona utrzymywać w ciągu doby, przez co najmniej 1-2 tyg., bulwy zaczną się budzić. Jest to podstawowy symulant wzrostu, niezależnie od tego czy mają one wilgoć w otoczeniu czy nie. Ponieważ bulwy stanowią magazyn również dla wody, toteż mają one wystarczającą jej ilość, aby wystartować ze wzrostem. Temperatury okresu wzrostowego powinny w zasadzie utrzymywać się bezpiecznej granicy 5-20*C. Jednak będą również rosły w temperaturze 0-5*C. Choć moje własne okazy, kilkukrotnie były wystawione na działanie nocnych przymrozków rzędu -2 do -1*C i nie zauważyłem, aby miały one jakikolwiek negatywny wpływ na nie. Natomiast pojedyncze przymrozki rzędu -4 do -3*C zakończyły się odmrożeniem stożka wzrostu D. porrecta, który ku mojemu zdziwieniu w późniejszym czasie wypuścił kolejny, który dalej rozwinął się normalnie. Jednak dla zasady temperatury w hodowli nie powinny spadać poniżej 0*C. Dopóki temperatury utrzymują się w wyznaczonych granicach rośliny będą zdrowo rosły. Pojedyncze dni z temperaturą powyżej 20*C w ciągu dnia, nie wprowadzą roślin w spoczynek. Aby tak się stało, takie temperatury powinny przynajmniej w ciągu dnia, panować regularnie przez nieco ponad tydzień. Wtenczas jest to wyraźny sygnał dla rośliny, żeby kończyć swoją wegetację, gdyż zbliża się okres bezdeszczowy i gorący, do którego ewolucyjnie się przystosowały. Różnica amplitud między dniem a nocą nie ma większego znaczenia i nie jest to czynnik wpływający istotnie na wzrost roślin lub w przypadku przechowywania bulw.
  15. Kiełkowalność nasion w naturze wynosi różnie, może i nawet 90%, choć to też zależy ile nasion w ogóle jest żywych, a tego nikt nie bada. Nie wszystkie osobniki osiągają dorosłość, co jest oczywiste i ma głębokie uwarunkowanie w doborze naturalnym, bez którego istniejące gatunki byłyby szalenie niepodatne na jakiekolwiek zmiany lub choroby. W naturze ze 100 nasion powstanie tyle osobników, ile ekosystem jest w stanie w danej chwili pomieścić. Jeżeli jest już wysycony, to dorosłe osobniki nie pozwolą rozwinąć się siewką i przeżyją tylko bardzo nieliczne i wyjątkowo silne. Jeżeli ekosystem jest "pusty" i ma dużą przestrzeń, wówczas może przetrwać mnóstwo osobników, aż do momentu wysycenia ekosystemu i wytworzenia się równowagi. Taki wynik w warunkach hodowlanych to bardzo mizerny wynik. Spodziewałbym, się kiełkowalności rzędu 80-90%, jeżeli nasiona są świeże, nie wieloletnie i właściwie przechowywane. Wysiane też w odpowiednim czasie i po odpowiednim traktowaniu. Z wykiełkowanych roślin spodziewałbym się minimum 50% przeżywalności. Więc jakby nie liczyć ze 40 osobników powinno się w ten sposób uzyskać. Wszystko zależy jak ktoś sieje nasiona i jak stabilne warunki zapewnia. Ja się ze swoimi roślinami NIE pieszczę, pozostawiam je do konkurencji naturalnej dla mchu torfowca w warunkach zewnętrznych, które doskonale eliminują osobniki genetycznie słabe. Tego nie ma w przypadku in vitro i osobniki posadzone z in vitro w warunki mchu torfowca, zewnętrzne, wyglądały zauważalnie gorzej i niektóre w ogóle nie były w stanie konkurować z mchem torfowcem. Jest to ewidentny wynik braku selekcji naturalnej, która dokonałaby się w sposób natychmiastowy w takich warunkach zbliżonych do naturalnych. Cieszy mnie, że zaglądasz do mojego opisu. Niestety zdaję sobie sprawę, że szczegółowość informacji i obszerność moich opisów są nie raz uciążliwe i przytłaczające. Staram się w miarę rozsądku umieścić maksymalnie dużo informacji, ale nie jest to wszystko co mogłoby się w takich opisach znaleźć. D. anglica jest w stanie konkurować doskonale z mchem torfowem od siewki po dorosłego osobnika. Natomiast jest dość oczywiste, że kiedy roślina wchodzi w spoczynek i zatrzymuje swój wzrost, to nie bardzo znajduję siłę, która miałaby utrzymywać, w tym przypadku turion, ponad powierzchnią lub też przy powierzchni mchu torfowca. Nie robiłem zdjęcia kilkucentymetrowego osobnika, niczym żyrafy, gdzie wyraźnie widać różnicę między miejscem spoczynkowym turionu, a ostateczną wysokością jaką musiała osiągnąć rosiczka, aby przebić się na powierzchnię, ścigając się ze stale rosnącym mchem torfowcem. W pojedynczych sytuacjach, mech torfowiec zatrzymuje swój wzrost, ale takie zjawisko w hodowli jest super rzadkie i moja 8 letnia donica w większej swojej części ma właśnie taki torfowiec gdzie już wzrostu na wysokość dalej nie obserwuję. Jednak pozostałe donice mają jeszcze długie lata do tego stadium, poza tym, nie chcę do niego dopuścić, gdyż tak monstrualna poducha, zdecydowanie czerwie więcej wilgoci. Jedna dla estetami może być, ale więcej mi nie trzeba. Także pisząc "zawsze" miałem na myśli okres wegetacyjny i aktywnego wzrostu. Kiedy on się zatrzymuje, naturalnym stanem rzeczy jest przerośnięcie takiego turionu torfowcem. Co można dalej doczytać w mrozoodporności tego gatunki, gdzie zaznaczam, że na gołym podłożu sporadycznie wymarza, a w torfowcu nie. Co jest bezpośrednio związane z ciepłem metabolicznym mchu torfowca, oraz jego mechaniczną ochroną przed bezpośrednim wpływem czynników zewnętrznych na uśpiony turion rosiczki. Nie znajdziesz żadnych dorosłych osobników ani siewek, ani innych młodych roślin o tej porze roku, jeżeli chodzi o D. anglica. Powód został opisany powyżej. No to wspomogę Twoją wyobraźnię, ale na wiosnę, bo teraz nie mam ochoty grzebać za turionami, żeby pokazać Ci drogę jaką przebyła w tym roku do osiągnięcia powierzchni. Akurat mam donicę z D. rotundifolia, gdzie mech torfowiec wybitnie intensywnie rośnie, ale czy to D. anlgica, D. x obovata czy D. rotundifolia, w ich przypadku jest to bez znaczenia. Wszystkie są przystosowane do rośnięcia w mchu torfowcu i jak już zaznaczyłem, konkurowania z nim. Liczę, że moja odpowiedź, wyczerpuje Twoją ciekawość, przynajmniej trochę. (Chciałaś odpowiedź, to proszę. )
  16. W skrócie Natalko, w dziale Opisy roślin jest temat z hodowlą gatunków rodzimych, mojego autorstwa, który wyraźnie podejmuje tematykę tego tematu. Proszę temat znaleźć i przeczytać, przynajmniej w odniesieniu do gatunków, co do których się dopytujesz. A tak lekko złośliwie się zapytam, czy ktoś w naturze strzyże mech torfowiec, żeby rosiczki mogły w nim rosnąć?
  17. W tej kompozycji tłustoszowej nie specjalnie chyba patrzyłeś na preferencje poszczególnych gatunków co do jonów wapniowych w podłożu, a może się mylę? Czy ja przypadkiem nie widzę tam zanokcicy skalnej ala paprotki? Ona da radę bez zimowania? Ciekawi mnie czy Darlingtonia bez spoczynku zakwitnie. Może i dobrze daje radę ze wzrostem, ale czy bez stymulacji zimnem też zachowa pełen cykl rozwojowy?
  18. Oto zwycięzcy: I. miejsce Dorian II. miejsce myself III. miejsce emczer (III. miejsce Kropka) Wszystkim serdecznie gratulujemy. Po nagrodę należy się zgłosić do sklepu Carnisana. (Osoby te zachowują prawo do brania udziału w konkursie na ujęcie miesiąca. W konkursie na roślinę miesiąca będą mogły brać udział jedynie w charakterze sportowym, wcześniej zgłosiwszy taką chęć.)
  19. Dokkrb rośliny niczym fajerwerki na Sulwestra. Zdecydowanie muszę Cię któregoś dnia odwiedzić. Oby nastąpiło to jak najszybciej. Choć teraz sezon idzie już mocno ku końcowi, to zapewne na początek przyszłego jakoś się uda. Wezmę sobie staże w Gdańsku i będę pod ręką. Co do robienia zbocza lub ścianki dla Cephalotusów. Dobrze jest użyć tego materiału, którego ja używam, czyli melyru, czy jak go tam zwą. Zwykła szmata do podłogi. Super siąknie wilgoć. Dać ją od tyłu i wtedy będzie pięknie przewodzić wodę do góry. Od góry jakieś podlewanie kropelkowe, albo nawet ciągle funkcjonująca maleńka pompka, tak, żeby woda ciągle była w kontakcie z materiałem, który dalej już będzie wiedział co zrobić z wodą, a nadmiar, żeby ładnie ściekał na dno sobie. Taki system zamknięty. Jak trudno to sobie wyobrazić, to kiedyś mógłbym to narysować jak to widzę.
  20. Pinguicula reichenbachiana - (ST:3) traktowany to jako odrębny gatunek, to jako podgatunek Pinguicula longifolia. Endemiczny do dwóch stanowisk zlokalizowanych w dolinie Vallée de la Roya we Francji i w okolicy miejscowości Zuccarello, we Włoszech. Osiąga wysokość 500-600m n.p.m.. Rośnie w strefie mrozoodporności 9 (-6,6 do -1,2) i jest małe prawdopodobieństwo, że będzie w pełni mrozoodporny w warunkach Polski. Rośnie na pionowych wapiennych skałach, czasem porośniętych cienką warstwą mchów, najczęściej jednak na podłożu 100% mineralnym. Zwykle osłonięty od deszczu, na znacznym nasłonecznieniu. W razie możliwości najlepiej zapewnić podłoże 100% mineralne, np. mieszanka dolomitu z perlitem w równych proporcjach. Wymaga chowania na zimę. Pinguicula vallis-regiae - (ST:3) gatunek endemiczny do jednego stanowiska w rezerwacie ścisłym Camosciara koło miejscowości Viletta Barrea w Abrazji, w centralnych Włoszech. Występuje na wysokości 1073m n.p.m.. Rośnie w strefie mrozoodporności 9 (-6,6 do -1,2) i jest małe prawdopodobieństwo, że będzie w pełni mrozoodporny w warunkach Polski. Rośnie na podłożach mineralnych, ściśle wapiennych, najczęściej na zwietrzelinie skalnej, rzadziej na skałach lub kępkach mchów. Podłoże jest zwykle jedynie lekko wilgotne, rzadko kiedy mokre w okresie wzrostu. Preferuje stanowiska słoneczne, ale dobrze znosi umiarkowane zacienienie. Hodowla standardowa, należy chować na zimę. Pinguicula vallisneriifolia - (ST:3) do niedawna uznawany za podgatunek P. longifolia, obecnie stanowi odrębny endemiczny gatunek skupiony do dwóch odosobnionych regionów mniejszego Sierra de Cázulas i większego Sierra de Cazorla, który jednocześnie stanowi główny rejon występowania tego gatunku. Osiąga on wysokość 600-1700m n.p.m. Rośnie w strefie mrozoodporności 9 (-6,6 do -1,2) i jest małe prawdopodobieństwo, że będzie w pełni mrozoodporny w warunkach Polski. Jego typowym ekosystemem są pionowe lub prawie pionowe, gołe, wapienne skały; wilgotne lub ociekające wodą. Jego stanowiska są od w pełni nasłonecznionych do umiarkowanie ocienionych. Miejscami jest całkowicie osłonięty od deszczu. Preferuje podłoża 100% mineralne, przede wszystkim zbudowane ze skał wapiennych, jednak tego typu podłoże jest trudne do zapewnienia stałej, umiarkowanej wilgotności, jaką preferuje. Hodowla standardowa. W razie możliwości najlepiej zapewnić podłoże 100% mineralne, np. mieszanka dolomitu z perlitem w równych proporcjach. Wymaga chowania na zimę. Właścicielem rośliny i zdjęcia jest: Tough (za zgodą) Pinguicula variegata - (ST:5) blisko spokrewniony z P. ramosa. Występujący endemicznie wzdłuż zachodniego brzegu jeziora Bajkał na dalekiej, syberyjskiej tundrze, powyżej górnej granicy lasu, osiągając wysokość 1450 m to 2200m n.p.m. Jego ekosystemem najczęściej są torfowiska o charakterze wysokogórskim, rzadziej na mszystych brzegach lub wilgotnych skałach. Są to tereny otwarte, w pełni nasłonecznione. Nie toleruje jonów wapniowych. W przeciwieństwie do P. ramosa, toleruje nieco wyższe zakresy temperatur i nie jest aż tak podatny na odgniwanie. Temperatura w przeciągu dnia w okresie wegetacyjnym powinna zawierać się między 10-20*C, w czasie nocy spadać do 4-10*C. Takie warunki wymagają liczne gatunki roślin owadożernych, z którymi powinien być hodowany. Jako podłoże najlepiej jest zastosować mieszankę torf : piasek w proporcjach 1:1 (lub 1:2). Również dobrym podłożem będzie żywy, grubowłóknisty mech torfowiec, który zaprzestał już wzrostu, ewentualnie inna mieszanka zawierająca mineralne składniki, nieposiadające jonów wapniowych. Choć zapewne jest w pełni mrozoodporny, to jako gatunek syberyjski nie będzie odporny na okresy odwilży i przymrozków, dlatego wskazanym jest trzymać go w okresie wegetacyjnym w warunkach kontrolowanych. W okresie spoczynku wskazane jest przetrzymywanie turionów w małej temperaturze ujemnej -3 do 0*C. Wyjątkowo wytwarza liczne gemmy przy turionie, poprzez które łatwo można go rozmnażać. Jako gatunek ze stref arktycznych, nie jest on w stanie przetrwać naprzemiennych mrozów i odwilży, a jego okres spoczynku powinien być długi i najlepiej stabilny. Wyłącznie dla doświadczonych hodowców z możliwością zapewnienia górskich warunków. Bardzo trudno dostępny. Pinguicula villosa - (ST:6) gatunek o szerokim zakresie występowania od Szwecji, poprzez Rosję, do Alaski w Ameryce Północnej, w strefie okołobiegunowej. Rośnie w warunkach arktycznych do subarktycznych, głównie w tajdze, rzadziej tundrze, osiągając wysokość 0-750m n.p.m. Jego ekosystemem są najczęściej torfowiska, rzadko torfy w okolicy wód stojących. Rośnie najchętniej pośród żywych mchów torfowców, które zaprzestały swojego wzrostu, gdyż nie jest to gatunek jakkolwiek konkurencyjny. Zawsze na podłożach bezwapiennych. Proponowanym podłożem jest czerwony, zbity mech torfowiec, który praktycznie wcale nie rośnie. Jego dostępność jest dla mnie zagadką, gdyż mniemam, iż można go zakupić razem z roślinami lub nasionami, które są bardzo rzadko oferowane. Być może dobrym zamiennikiem byłby grubowłóknisty torfowiec, który zaprzestał swojego wzrostu. Tłustosz jest w stanie skompensować wzrost torfowca o ok. 1-2 cm rocznie. Proponowałbym przygotować odpowiednie miejsce z podłożem wcześniej, przed planowanym zdobyciem tego gatunku. Jego okres wegetacyjny jest bardzo krótki i podobnie do P. nedadensis przypada na okres czerwiec do sierpień. Temperatury w okresie wzrostu powinny zawierać się w zakresie 8-15*C (zapewne potrafi znieść temperatury do 20*C), w nocy temperatura powinna spadać do ok. 6-10*C. W okresie spoczynku turion powinien być trzymany w niskiej temperaturze ujemnej, preferencyjnie -3 do 0*C. Jako gatunek ze stref arktycznych, nie jest on w stanie przetrwać naprzemiennych mrozów i odwilży, a jego okres spoczynku powinien być długi i najlepiej stabilny. Wyłącznie dla doświadczonych hodowców z możliwością zapewnienia górskich warunków. Bardzo trudno dostępny. Pinguicula vulgaris ssp. vulgaris - (ST:2) gatunek o bardzo szerokim zakresie występowania i o bardzo dużej zmienności, stąd też ciągle z jego populacji wyodrębniane są kolejne gatunku jak np. P. apuana czy P. mariae lub podgatunki i formy, których nazwy trudno wręcz wymienić. W Ameryce Północnej z większości jego populacji wyselekcjonowano P. macroceras (w dwóch podgatunkach). Najpopularniejszym znanym podgatunkiem jest P. vulgaris ssp. bicolor, choć czasem traktowany jest jako forma, tylko on zostanie szerzej opisany. Jego populacje sięgają od południowych wybrzeży Grenlandii po większość krajów Europejskich, od basenu Morza Śródziemnego po daleką Skandynawię,aż do centralnej części Syberii; oraz w Ameryce Północnej po Alaskę. Osiąga wysokość 0-2300m n.p.m. Zajmuje zróżnicowane ekosystemy, od pionowych, wilgotnych lub ociekających wodą wapiennych skał/zboczy, przez brzegi górskich cieków wodnych, po torfowiska węglanowe. Rzadko kiedy na podłożach bezwapiennych. Rośnie zarówno dobrze na pełnym słońcu jak i w warunkach znacznego ocienienia. Często towarzyszy innym gatunkom jak P. alpina, P. grandiflora, P. leptoceras, P. lusitanica a nawet P. villosa. Gatunek bardzo tolerancyjny, jednak zdecydowanie preferuje jony wapniowe w podłożu. Hodowla standardowa, gatunek rodzimy = w pełni mrozoodporny. Pinguicula vulgaris ssp. bicolor - tłustosz zwyczajny dwubarwny to rodzimy podgatunek tłustosza zwyczajnego. Charakteryzuje się on prawie białymi płatkami kwiatu, z pozostawieniem fioletowego ubarwienia w pozostałej części kwiatka. Spotykany jest w Polsce, Niemczech i we Francji. Populacje o takich cechach występujące na terenie Czech zostały wyodrębnione jako odrębny gatunek P. bohemica, z powodu zmienionej liczby chromosomów (patrz opis P. bohemica wyżej). Występuje przede wszystkim na torfowiskach węglanowych, rzadziej inaczej, np. na wilgotnych piachach podsiąkających wodami zasobnymi w jony wapniowe. Dużo lepiej znosi znaczne ilości wilgoci jak podgatunek typowy. Hodowla standardowa. Gatunek rodzimy = w pełni mrozoodporny. Pinguicula vulgaris f. albida - (ST:2) o całkowicie białych kwiatkach, bardzo rzadko spotykana. Hodowla standardowa, w pełni mrozoodporny. Pinguicula vulgaris var. gypsophila - (ST:2) występuje jedynie w Niemczech, w Turyngii na podłożach wytworzonych z gipsów. Ma bladoróżowy kolor kwiatków, bardzo rzadko, ale spotykana w hodowli. Hodowla standardowa, w pełni mrozoodporny. Pinguicula vulgaris var. variegata - (ST:2) ma trzy ciemno-fioletowe linie biegnące środkiem płatków. Mam nadzieję, że powyższy opis zachęci i pomoże w skutecznej hodowli, tej jakże ciekawej i zróżnicowanej grupie tłustoszy. Życzę udanej hodowli!
  21. Pinguicula leptoceras - (ST:3) rośnie na wysokościach 1800-3000m n.p.m., najczęściej na bezwapiennych podłożach mineralnych lub w słabo rozłożonych podłożach organicznych. Bardzo rzadko na podłożach zawierających nieduże ilości jonów wapniowych. Najczęściej na pełnym słońcu, w umiarkowanej wilgotności lub nasiąkniętych wodą skałach, sporadycznie w pewnej odległości od cieków wodnych. W przypadku wysokich temperatur, potrafi szybko zakończyć swój cykl wzrostowy i szybko wejść w formę spoczynkową, z której nie powinien już się wybudzić w danym roku. Sporadycznie potrafi wypaść, w stadium aktywnego wzrostu, bez uchwytnej przyczyny. Hodowla standardowa, w pełni mrozoodporny. Passo Rolle 1980m, Włochy Stan z 05.2015r. - piękne kwitnienie Pinguicula longifolia ssp. longifolia - (ST:2) gatunek występujący jedynie w Pirenejach, w części Hiszpańskiej i Francuskiej na wysokościach 700-1900m n.p.m. Ulubionym ekosystemem, są wilgotne lub ociekające wodą pionowe, wapienne skały. Na stanowiskach słonecznych lub częściowo zacienionych. Ponieważ rosnąc na pionowych skałach nie podlega działaniu ochronnej warstwie śniegu, stąd też większość mrozów ma bezpośredni wpływ na turiony tego podgatunku. Jako, że w Pirenejach występują strefy mrozoodporności 6-7 (-23 do -17*C), jednak jego mrozoodporność wymaga sprawdzenia. Hodowla standardowa. W razie możliwości najlepiej zapewnić podłoże 100% mineralne, np. mieszanka dolomitu z perlitem w równych proporcjach, pilnując, aby podłoże nigdy nie wyschło. Polecam chować na zimę (do czasu sprawdzenia jego mrozoodporności). PN Ordesa, Francja Pinguicula longifolia ssp. caussensis - (ST:2) gatunek endemiczny występujący w rejonie Les Causses we Francji, w pobliżu miejscowości Millau, na wysokości ok. 500m n.p.m. Rośnie na poduszkowatych mchach porastających mokre, wapienne skały o stromym nachyleniu lub pionowych, w zwykle pełni nasłonecznione. Choć rośnie w strefie klimatycznej 8 (-7 do -12*C), to w rejonie jego występowania, temperatury rzadko kiedy spadają poniżej 0*C. Mrozoodporność wymaga sprawdzenia. Hodowla standardowa. W razie możliwości najlepiej zapewnić podłoże 100% mineralne, np. mieszanka dolomitu z perlitem w równych proporcjach, pilnując, żeby podłoże nigdy nie wyschło. Wymaga chowania na zimę. Mende 400m, Francja Pinguicula lusitanica - (ST:3) występuje głównie wzdłuż zachodniej linii Europy, w bliskości Oceanu Atlantyckiego, również na kilku stanowiskach w północno ? zachodniej Afryce. Rośnie na wilgotnych, bezwapiennych piachach i na żywych torfowcach, rzadko na podłożu torfowym. Na stanowiskach stale wilgotnych lub mokrych jest gatunkiem wieloletnim, krótkotrwałych (2-3 letnim). Na stanowiskach okresowo wysychających w okresie letnim zwykle jest jednoroczny. Preferuje stanowiska dobrze nasłonecznione, nagrzewające się. Nie toleruje jonów wapniowych. Najlepszym podłożem jest mech torfowiec grubowłóknisty. Może być martwy lub żywy. Można próbować zdobyć torfowiec, który rośnie bardzo niski, bądź zastosować taki, który zaprzestał już swojego wzrostu. Innym podłożem może być mieszanka torf : piasek (1-3mm), najlepiej w dużej przewadze piasku (1:2). Wilgotność powietrza nie ma większego znaczenia, ponieważ podłoże powinno być stale mokre w okresie wzrostu. Natomiast dając podłoże ok. 3 cm od górnej krawędzi, zwiększymy wilgotność powietrza dla samych roślin. Stanowisko w pełni nasłonecznione. Nie tworzy formy przetrwalnikowej. Występuje w strefach mrozoodporności 10-9 (-5,6 do +1,1*C) na większości terenów, jednak pojedyncze populacje w Anglii i Francji rosną w strefie 8 (-12,2 do -5,7*C), a nawet zbliżają się do strefy 7b (-15,0 do -12,3*C), jednak jej nie osiągają. Czyli potencjalnie są w pełni mrozoodporne dla części terenów Polski. Jednak ze względu na brak informacji o pochodzeniu należy traktować ten gatunek jako częściowo mrozoodporny i w okresie zimowym przechowywać w niskich temperaturach, najlepiej około 1-5*C. W spoczynku wskazane jest jego doświetlanie. Rozmnażanie jest możliwe wyłącznie z nasion, które kiełkują bardzo dobrze i szybko w warunkach sprzyjających wzrostowi, bez jakiejkolwiek stratyfikacji. Siewki celem prawidłowego wzrostu i rozwoju, bezwzględnie wymagają dokarmiania od samego początku! Pinguicula macroceras ssp. macroceras - (ST:2) od wyspy Honsiu poprzez Hokkaido w Japoni, półwysep Kamczatka w Rosji i dalej Alaskę wzdłuż wschodniego wybrzeża Ameryki do stanu Waszyngton w USA, gdzie również występuje podgatunek ssp. nortensis. Jednak ich populacje są od siebie odizolowane. Uznawany często za podgatunek tłustosza pospolitego P. vulgaris, obecnie stanowi odrębny gatunek. Rośnie na wysokościach 50-2300m n.p.m., jednak w USA sięga jedynie do wysokości 500m n.p.m. Rośnie na bardzo różnicowanych warunkach od pionowych wilgotnych skał po wilgotne łąki i cieki wodne. Częściej rośnie na podłożach pozbawionych jonów wapniowych, jednak dobrze toleruje podłoża w nie zasobne. Całkowicie mrozoodporny. Hodowla standardowa, preferencyjnie stosować podłoże bezwapienne. Pinguicula macroceras ssp. nortensis - (ST:2) podgatunek rosnący na bardzo ograniczonej powierzchni w pobliżu i dorzeczach rzek Smith i Illinois (przede wszystkim w Pn. Californii i Oregonie, sporadycznie w stanie Waszybgton). Rośnie na bezwapiennych skałach, najczęściej serpentynitowych (bogatych w jony magnezowe, a ubogie w jony wapniowe) ociekających wodą, na stanowiskach dobrze nasłonecznionych. Osiąga wysokość 100-1600m n.p.m. Czasem rośnie razem z D. rotundifolia i Darlingtonia californica. Jego najbardziej północna populacja oddalona jest od podgatunku ssp. macroceras o ok. 500km, które znajduje się w stanie Waszyngton. Jest w pełni mrozoodporny. Hodowla standardowa. Podłoże bezwapienne. Pinguicula mariae - (ST:3) niedawno wydzielony z gatunku P. vulgaris, podobnie jak P. apuana, występujący endemicznie w Alpach Apuńskich, między innymi w okolicy miejscowości Isola Santa, czy Casa Riccia dolinie Turrite Secca. Rośnie na wysokościach 300-1000m n.p.m., na wilgotnych wapiennych skałach rzadziej na łąkach. Rośnie w strefie mrozoodporności 9 (-6,6 do -1,2*C), dlatego prawdopodobnie nie będzie w pełni mrozoodporny (wymaga sprawdzenia). Hodowla standardowa. Pinguicula mundi - (ST:3) Pinguicula nevadensis - (ST: 4-5?) występuje endemicznie w hiszpańskich górach Sierra Nevada. Ze względu na swą wysokość bezwzględną, w górach tych wytworzył się unikatowy klimat, gdzie śnieg leży przez około 9 miesięcy w roku, a okres wegetacyjny zawiera się między czerwcem a sierpniem. Panują tam niskie temperatury w ciągu dnia, pomimo bardzo silnego nasłonecznienia, do ok. 20*C w ciągu dnia i nawet 4*C w nocy! Mimo dużej bliskości Morza Śródziemnego, panuje tam strefa mrozoodporności 7 (-17 do -12*C), jednak w tym czasie ziemię pokrywa gruba warstwa śniegu, stąd też mrozoodporność tego gatunku nie jest taka pewna. Występuje na otwartych i w pełni nasłonecznionych terenach. Rośnie na wilgotnych łąkach o charakterze podłoża przypominającymi właściwościami torf, wytworzonych na podłożach stricte bezwapiennych jak kwarc lub gnejs. Osiąga znaczną wysokość 1400-3000m n.p.m. Najprostsza mieszanka składać się może z torfu : piasku : granitu (żwiru i pyłu) w proporcjach 1:1:1. Jednak inne mieszanki zawierające skały bezwapienne, powinny sprawdzić się w praktyce. (Nie posiadam tego gatunku w hodowli, trudno powiedzieć jak zachowa się w przypadku polskich, letnich temperatur.) Pinguicula poldinii - (ST: 3) gatunek endemiczny ograniczony do doliny Val d'Arzino koło miejscowości San Francesco. Osiąga wysokość 450-550m n.p.m. i rośnie w strefie mrozoodporności 7 (-17 do -12*C). Jego ekosystemem są umiarkowanie wilgotne, wapienne skały. Rośnie w szczelinach lub rzadziej w kępkach mchów czy wapiennej zwietrzelinie. Preferuje stanowiska w pełni nasłonecznione, w których to może wybarwić się na czerwono, jednak dobrze znosi też warunki półcienia. Ponieważ w okresie zimowym jego turiony nie są przykryte warstwą śniegu, można podejrzewać, że będzie w pełni mrozoodporny w warunkach Polski (do sprawdzenia). Hodowla standardowa. Unikać nadmiaru wody w podłożu, utrzymywać podłoże subtelnie wilgotne. Pinguicula ramosa - (ST: 6) gatunek spokrewniony z P. variegata, endemiczny przede wszystkim do góry Mt. Koshin (oraz okolicznych szczytów), w górach Nikko na wyspie Honsiu, w Japonii. Osiąga wysokość 1500-1700m n.p.m. i rośnie w strefie mrozoodporności 7 (-17 do -12*C). Jednak ze względu na bardzo grube pokrywy śnieżne, nawet osobniki rosnące na pionowych zboczach lub pod osłoną nawisów skalnych, mogą znajdować się całkowicie zakryte śniegiem. Podłożem są skały pochodzenia wulkanicznego, stale wilgotne ze względu na długotrwale utrzymujące się mgły. Jest to gatunek o wyjątkowych wymaganiach. Nie toleruje temperatur długotrwale utrzymujących się powyżej 20*C w ciągu dnia, gdyż jest wówczas bardzo podatny na gnicie. Temperatury nocne powinny spadać do rzędu 10*C. Dlatego wymaga warunków odpowiadającym gatunkom wysokogórskim i proponowany jest wyłącznie dla specjalistów mogących bez trudu zapewnić takie warunki. Podłoże powinno w znacznym procencie składać się z granulatu wulkanicznego (0-5mm). Dobrze jest zapewnić sporą ilość najdrobniejszej frakcji (0-1mm) poprzez jego dodatkowe skruszenie posiadanego granulatu. Proponowana mieszanka to granulat wulkaniczny : perlit : torf w proporcjach 2:1:1. Można użyć innych mieszanek z wykorzystaniem np. wermikulitu w dodatku do mieszanki, bądź w zamian za perlit. Najważniejszym składnikiem zawsze musi być granulat wulkaniczny i jego powinno być około połowy całości mieszanki. W okresie spoczynku, należy zapewnić turionowi temperatury bliskie 0*C, najlepiej, nieprzekraczające 5*C i zmniejszoną wilgotność podłoża. Nie wolno doprowadzić do jego całkowitego wyschnięcia.
  22. Opisy poszczególnych gatunków, podgatunków i form: Poniżej znajduje się krótka charakterystyka wszystkich gatunków. Część poniższych informacji będzie pochodziła z własnego doświadczenia, a część z informacji zebranych w Internecie, w tym z rozmów z innymi hodowcami. Będą one zawierały w skrócie opis warunków siedliskowych, wymagania, specyficzne cechy danego gatunku, ewentualnie podgatunku lub formy. W przypadku gatunków odmiennych lub bardzo rzadkich, będą sprecyzowane warunki hodowlane, z podaniem metody, jak sobie z nimi poradzić. Hodowla standardowa odnosi się do najprostszej możliwej mieszanki, ewentualnie proponowanej przeze mnie, warunków umiarkowanego nasłonecznienia i umiarkowanej wilgotności podłoża. Inne mieszanki i warunki, opisane są w części zbiorczej ( patrz Hodowla), dla przykładu propozycja mieszanki (5 - bezwapienna, 6 - wapienna): 5. Torf : piasek : granulat wulkaniczny 3-5(6)mm : wermikulit, około 1:1:1:1 6. Torf : piasek : granulat wulkaniczny 3-5(6)mm : wermikulit : dolomit, około 1:1:1:1:1 ST: stopień trudności w skali od 1 - bardzo łatwy do 6 - ekstremalnie trudny. Pinguicula algida - (ST:6) jest to gatunek blisko spokrewniony z P. alpina, jednak znacznie mniejszy. Jest bardzo niewiele informacji na jego temat w Internecie. Jego ekosystemem jest arktyczna Syberia, tundra, gdzie cały rok ma klimat jak z najwyższych partii gór. Z tego względu można się spodziewać, że rzadko kiedy temperatury osiągają tam 20*C. Wnioskując po zdjęciach w znalezionych w Internecie, rośnie on na podłożach bezwapiennych, raczej organicznych, jak mineralnych, często na niskich, darniowatych mchach, na otwartym terenie. Jako, że ma zimotrwały system korzeniowy, a turiony wystają ponad poziom podłoża, nie będzie on odporny na zachwiania pogodowe typu przymrozki następujące po odwilżach. Jeżeli miałbym kiedyś okazję podjąć wyzwanie z tym gatunkiem, stworzyłbym mu przepuszczalne podłoże. Przykładowo na bazie najlepszej jakości torfu : granitowego żwirku i pyłu : piasku w proporcjach ok. 1 : 2 : 1. Zapewnił chłodne warunki wzrostu, około 5-15*C w okresie letnim, z nocnymi spadkami. Oraz bliskie 0*C lub nieznacznie ujemne, w okresie spoczynku. Stosowałbym sztuczne oświetlenie, z obawy przed nadmiernym nagrzaniem się podłoża na słońcu, w postaci świetlówek lub oświetlenia LED (produkuje mało ciepła). Unikałbym zastoju powietrza. Jak na razie, to jest tylko teoria, do tego dotycząca wszystkich, gdyż nie posiadam wiedzy, żeby ten gatunek był obecnie przez kogokolwiek hodowany. Pinguicula alpina - (ST:4) występuje od Pirenejów poprzez Alpy, Ural, Bajkał po Himalaje. Najczęściej w klimacie alpejskim lub subalpejskim. Osiąga wysokość od 0-4100m n.p.m., co zapewne stanowi światowy rekord wysokości dla tłustosza. Rośnie zarówno na podłożach wapiennych jak i bezwapiennych, jednak o wiele częściej na tych pierwszych. Może rosnąć na pionowych skałach, w szczelinach; na stromych zboczach, zwietrzelinie skalnej, jak również na wilgotnych wysokogórskich łąkach, na podłożu zbudowanym ze słabo rozłożonej materii organicznej, w swojej charakterystyce przypominające torf. Od stanowisk w pełni nasłonecznionych do zacienionych. Posiada zimotrwały system korzeniowy oraz wytwarza swoje turiony ponad poziomem podłoża, co czyni go bardziej podatnym na wpływ warunków zewnętrznych. Bardzo niekorzystne działanie mają następujące po sobie odwilże i przymrozki, jak również duże mrozy bez pokrywy śnieżnej, mogące uśmiercić turion. Jednak długie okresy ciepła i wilgoci, mogą doprowadzić do odgnicia systemu korzeniowego, stąd utrzymywanie podłoża jedynie lekko wilgotnym i ochrona przed deszczem, może temu zapobiec. Dużo lepiej w hodowli sprawdzają się rośliny z lokacji alpejskich z niższych wysokości, ponieważ panują tam wyższe temperatury w okresie letnim. Najistotniejsze jest ochrona przed nadmiarem wilgoci w podłożu i dużymi mrozami bez pokrywy śnieżnej. Hodowla standardowa, w pełni mrozoodporny. Passo San Pellegrino 2240m, Włochy Pinguicula antarctica - (ST:4) rośnie na samym południowym skraju kontynentalnej części Ameryki Południowej w strefie mrozoodporności 7a-7b (-12 do ?17*C). Odpowiada to również strefom mrozoodporności, które występują w Polsce, dlatego z powodzeniem można go trzymać w okresie wegetacyjnym na zewnątrz. Stanowisko powinno być w pełni nasłonecznione, gdyż rośnie na otwartych terenach, gdzie nic nie ogranicza mu dostępu do światła. Sprawdzone podłoże w przypadku tego gatunku to torf : piasek w proporcjach 1:1. Powinno być ono stale wilgotne, ale nie mokre, a wilgotność powietrza lekko podwyższona. Można to zapewnić sadząc go w głębokim, przeźroczystym pojemniku. NIE wytwarza formy przetrwalnikowej. Choć wszystko wskazuje, że jest w pełni mrozoodporny, to został sprawdzony do ?8*C, które przetrwał, bez uszczerbku na zdrowiu. Jednak ze względu na trudność w uzyskaniu dostępu do gatunku, wskazanym byłoby jego zimowanie w warunkach kontrolowanych. Dużym ryzykiem utraty rośliny są bezśnieżne mrozy (punkt bezpieczeństwa nie jest znany), jak również okresy odwilży i ocieplenia po uprzednim ochłodzeniu. Rozmnaża się przez tworzenie sadzonek na krótkich rozłogach - czyni to rzadko. Przede wszystkim wysiew nasion do warunków jak dla osobnika dorosłego. Wymaga stratyfikacji. Pinguicula apuana - (ST:3) niedawno wydzielony gatunek z gatunku P. vulgaris, podobnie jak P. mariae, występujący endemicznie w Alpach Apuńskich, między innymi na górze Corchia, Pania della Croce, Fociomboli czy okolicy jeziora Lago di Vaglio. Rośnie na wysokościach 300-1000m n.p.m., na wilgotnych wapiennych skałach rzadziej na łąkach. Występuje w strefie mrozoodporności 9 (-6,6 do -1,2*C), dlatego prawdopodobnie nie będzie w pełni mrozoodporny. Choć bliskie pokrewieństwo z P. vulgaris, daje pewną nadzieję na pełna wytrzymałość. Hodowla standardowa. Pinguicula balcanica ssp. balcanica - (ST:3) Na wysokościach 1900-2400m n.p.m. Rośnie zarówno na podłożach zasobnych w jony wapniowe jak ich pozbawionych. Na wilgotnych skałach, torfowiskach, zboczach. Powyżej górnej granicy lasu. W środowisku naturalnym, ma stosunkowo suche lato i wilgotną zimę. Najprostszym podłożem, w jakim powinien rosnąć dobrze będzie mieszanka: torf : piasek (1-3mm) : perlit w proporcjach 1:1:1. Hodowla standardowa, potencjalnie w pełni mrozoodporny. Pinguicula balcanica ssp. pontica - (ST:3) dużo chętniej rośnie na skałach i zboczach, jak na poziomej powierzchni. Hodowla jak wyżej. Pinguicula balcanica var. tenuilaciniata - (ST:3) rośnie na wysokościach 1600-3000m n.p.m. W odmienności do formy typowej, występuje również poniżej górnej granicy lasu. Hodowla taka sama. Pinguicula bohemica - (ST:2) jego status jako gatunku nie jest jeszcze pewny, choć najnowsze informacje sugerują, że zostanie on uznany. Czasem traktowany jako odmiana tłustosza zwyczajnego. Z wyglądu nie różni się praktycznie wcale od tłustosza zwyczajnego podgatunku dwubarwnego Pinguicula vulgaris ssp. bicolor. Można rzec, że jedyna istotna różnica poleca na liczbie chromosomów, gdzie tłustosz zwyczajny i jego podgatunek dwubarwny posiadają n2=64, a P. bohemica posiada n2=32. Jednak sprawa nie jest aż tak prosta, gdyż sporadycznie spotykane są populacje tłustosza zwyczajnego o liczbie chromosomów n2=32, jak również n2=128. Można by sobie w tym miejscu zadać indywidualne pytanie co czyni daną roślinę już odrębnym gatunkiem, a co jeszcze nie. Zgodnie z powszechnie funkcjonująca definicją, jest to zbiór osobników o podobnych cechach zdolnych do krzyżowania się między sobą, w tym przypadku P. bohemica, może być odrębnym gatunkiem lub nie, gdyż zachodzi prawdopodobieństwo krzyżowania się jego osobników z innymi populacjami, nawet o odrębnej liczbie chromosomowej. Takie przypadki są znane. Ponieważ jednak sama definicja gatunku nie została jak dotąd zunifikowana, podobnego typu dyskusje będą ciągle się pojawiać. Traktując P. bohemica jako odrębny gatunek, występuje on na trzech izolowanych stanowiskach w Czechach, koło miejscowości Loučen i Jestřebí. Jest w pełni mrozoodporny. Hodowla standardowa. (Patrz P. vulgaris ssp. bicolor). Pinguicula corsica - (ST:3) endemiczny dla Korsyki. Występuje w strefie subalpejskiej na wysokościach 1000-2400 m n.p.m. Naturalnie rośnie na podłożach granitowych, na wilgotnych łąkach w pobliżu cieków. W warunkach hodowlanych jest w stanie tolerować nieduże ilości jonów wapniowych, jednak nie polecam ich dodawania. Najprostsza możliwa mieszanka to torf : żwirek i pył granitowy : piasek (1-3mm) w proporcjach 1:1:1. Nie ma szczególnych preferencji, można hodować standardowo. Pinguicula crystallina ssp. crystalliana - (ST:3) początkowo sądzono, że jest to gatunek endemiczny dla gór Troodos na Cyprze, jednak w późniejszym czasie odnaleziono jego populacje w Turcji, w Anatolii. Rośnie na wilgotnych i podsiąkających skałach wapiennych, rzadziej serpentynitowych w warunkach pełnego nasłonecznienia, nad brzegiem morza w warunkach klimatu śródziemnomorskiego. W odróżnieniu od podgatunku ssp. hirtiflora ma znacząco mniejsze kwiatki. Różnica między nimi jest wyraźnie widoczna, kiedy posiada się oba podgatunki kwitnące w jednym czasie. (Hodowla poniżej). Pinguicula crystallina ssp. hirtiflora - (ST:3) ma kwiatki większe jak podgatunek typowy, a jednocześnie jest znacznie bardziej rozpowszechniony, niż początkowo sądzono. Osiąga wysokość 0-1600m n.pm.m. Rośnie na wilgotnych i mokrych pionowych skałach wapiennych i serpentynitowych, okazjonalnie na wapiennych łąkach w pobliżu cieków wodnych, rzadziej na torfowiskach węglanowych, zwykle na pełnym słońcu. W hodowli jednorazowo udało się z powodzeniem przezimować do -15*C, bez uszczerbku na zdrowiu roślin, jednak wskazane jest chowanie obu podgatunków do warunków kontrolowanych z temperaturami najlepiej oscylującymi wokół 0*C. Ponieważ nie tworzy formy przetrwalnikowej, a jedynie redukuje wielkość rozety, wymagane jest, aby miał zapewniony dostęp do światła (wskazane doświetlanie w okresie zimowym). Podłoże od 100% mineralnego (stwarza problem utrzymaniu stałej wilgotności) do mieszanki standardowej. Wilgotność umiarkowana, a w okresie aktywnego wzrostu, znosi nawet mokre podłoże. Pinguicula dertosensis - (ST: 3) czasami traktowany jako podgatunek P. longifolia ssp. dertosensis, obecnie uznany jest za odrębny gatunek. Występuje na ograniczonym terenie w górach w Katalonii, we wschodniej Hiszpanii, osiągając wysokość 300-600m n.p.m. Rośnie na pionowych wilgotnych lub mokrych skałach, gdzie jego podłoże nigdy nie wysycha. Z opisów hodowców wynika, że jest w pełni mrozoodporny do strefy 8 (-12*C), jednak jego mrozoodporność nie została poznana w chłodniejszych strefach. Należy zwrócić uwagę na wynicowujące turiony przymrozki. O ile sam mróz nie uszkodzi turionu, o tyle może go wysuszyć i to będzie przyczyną utraty rośliny. Hodowla standardowa. Tortosa, Hiszpania. Właścicielem rośliny i zdjęcia jest: Tough (za zgodą) Pinguicula fiorii - (ST:3) występuje w masywie Majella w Apeninach, we Włoszech na wysokościach 750 - 2470m n.p.m. Populacje z niższych partii gór rosną najczęściej na porośniętych mchami skałach z sączącą się przez nie wodą, na terenach wysokogórskich rośnie na rumoszu ze skał wapiennych, najczęściej ze średnio rozłożoną martwą materią organiką (przypominającą w swoich właściwościach torf). Hodowla standardowa, z zaznaczeniem, że wymaga stanowiska dobrze nasłonecznionego, turion podatny jest na odgniwanie. Pinguicula grandiflora - (ST:2) bardzo szeroko rozpowszechniony gatunek rosnący w wielu różnych ekosystemach. Występuje w zachodniej Jurze (Francja, Szwajcaria), Pirenejach (Francja, Hiszpania), Górach Kantabryjskich (Hiszpania) i południowo-zachodniej Irlandii. Posiada różne formy (opisane poniżej) i tworzy mieszańce z innymi gatunkami z którymi zajmuje te same ekosystemy jak P. longifolia czy P. vulgaris. Osiąga wysokość od 600-2400m n.p.m. Rośnie przy ciekach wodnych, na wilgotnych nawapiennych łąkach, rzadziej na torfowiskach nawapiennych lub wilgotnych wapiennych skałach. Hodowla standardowa, bardzo tolerancyjny i w pełni mrozoodporny gatunek. Forma o dużych liściach, bez lokalzacji, niestety: Pinguicula grandiflora f. chinoptera - (ST:2) nieduża forma o małych, białych kwiatach. Występuje naturalnie, endemicznie na płaskowyżu Burren w Irlandii. Hodowla jak wyżej. Pinguicula grandiflora f. pallida - (ST:2) podgatunek o blado fioletowych kwiatach, występujący w górach Jura we Francji i Szwajcarii. Hodowla jak wyżej. Pinguicula grandiflora ssp. rosea - (ST:2) podgatunek o blado różowych kwiatach, występuje w górach w okolicy Grenoble, Francja. Hodowla jak wyżej.
  23. Oświetlenie: Zdecydowana większość gatunków preferuje stanowiska w pełni nasłonecznione, ewentualnie lekko ocienionych. Jedynie pojedyncze preferują stanowiska o zmniejszonym natężeniu światła lub cień. W przypadku tych światłolubnych, rzadko kiedy jest konieczność zapewniania im bardzo dużych ilości bezpośredniego nasłonecznienia. Przeciętnie ok. 6-8h bezpośredniego nasłonecznienia jest całkowicie wystarczająca i może być z pominięciem okresu najintensywniejszego nasłonecznienia. Dobrym wyznacznikiem wystarczającej ilości słońca będzie lekkie przebarwienie liści w kierunku żółci, rzadziej czerwieni, zmniejszenie ich wielkości, a czasem, bardziej intensywne zrolowanie brzegów do wewnątrz. Oznacza to, że roślina ma nadmiar słońca w stosunku do swoich potrzeb i chroni się przed tym, produkując barwniki ochronne i zmniejszając powierzchnię absorpcyjną. Takie zachowanie rośliny nie świadczy o jej złym stanie, a może jedynie powodować zmniejszenie jej atrakcyjności. Podczas gdy w nieco mniejszej ilości bezpośredniego nasłonecznienia, liście będą duże, otwarte i soczyście zielone. Wszystko zależy również od upodobania hodującego. Przesadzanie: W zasadzie ta kwestia nie odgrywa żadnego znaczenia, gdyż podłoża, na których będziemy hodować nasze tłustosze z czasem mogą pokryć się mchami w cieńszej lub grubszej warstwie, które zupełnie im nie szkodzą. Gatunki tych mchów rzadko kiedy będą przerastać nasze rośliny, a raczej stworzą stabilny ekosystem i zatrzymają swój dalszy wzrost na pewnym etapie. Gdyby jednak tłustosze musiały z nimi konkurować, wówczas wskazana będzie wymiana podłoża, albo zwyczajne zdarcie warstwy mszystej i proces rozpocznie się od nowa. Podlewanie, wilgotność powietrza: Jest to na równi z mieszanką podłoża, najistotniejsza kwestia w przypadku hodowli tłustoszy zimnolubnych. Choć w naturze potrafią one czasem rosnąć nawet mając korzenie zanurzone w wodzie (częściej płynącej jak stojącej), to jednak w przypadku warunków hodowlanych najbezpieczniejszym będzie zapewnienie wszystkim gatunkom jedynie stale wilgotnego podłoża (wyjątki będą opisane osobno, przy gatunkach). Choć indywidualna tolerancja poszczególnych gatunków lub podgatunków może być różna, to wszystkie będą prawidłowo rosły w warunkach umiarkowanej wilgotności. Ponieważ jej nadmiar w przypadku niektórych może spowodować ich nieoczekiwany, nagły zgon, dlatego należy przede wszystkim unikać przelania. W tym celu można zastosować: - hodowlę z dolnym zbiornikiem wodnym, z membraną, która będzie jednocześnie łącznikiem podłoża z wodą. (Patrz budowa kastry, link wyżej). - dużą różnicę między poziomem wody, a powierzchnią podłoża, sięgającą ok. 10-14 cm, - donice o większej pojemności, przez co więcej wody zostanie zmagazynowane w podłożu. Nie trzeba ich trzymać w podstawce z wodą, a jedynie obficie podlać od góry do przelania. Jak najbardziej można wystawić tłustosze na działanie deszczu i pozwolić wodzie na nowo zmagazynować się w podłożu lub zbiorniku. Zależnie od wyboru metody, zapewni nam ona różnie długi odstęp między kolejnymi podlewaniami. Największy komfort w tym zakresie i najstabilniejsze warunki zapewni dolny zbiornik wodny. Stąd też ta metoda jest z mojej strony preferowana, choć nie jest ona najprostsza w budowie (patrz udowa kastry, link powyżej.) Temperatura i mrozoodporność: Ponownie, w przypadku większości gatunków preferowane zakresy temperatur będą w znacznej części pokrywające się. Jedynie w przypadku pojedynczych gatunków, mających nieco odmienne preferencje temperaturowe w okresie wzrostu lub spoczynku, zostaną opisane indywidualnie. W warunkach aktywnego wzrostu, najdogodniejsze zakresy temperatur będą zawierać się w granicach 15-30*C, w okresie spoczynku najlepsze będą temperatury między -2 - +5*C. Bardzo istotne dla tłustoszy zimnolubnych są nocne spadki temperatur, dlatego polecam hodować je na zewnątrz, dopóki temperatury zewnętrzne na to pozwalają. Oczywiście, mowa o nie w pełni mrozoodpornych gatunkach lub z nie do końca poznaną mrozoodpornością. Regularne temperatury w ciągu doby powyżej 20*C, źle wpływają na większość przedstawicieli tej grupy, stąd też hodowle w warunkach domowych nie są polecane. Większość tłustoszy tworzy na zimę formę przetrwalnikową, zwaną turionem, która ma znaczną wytrzymałość na temperatury ujemne. Jedynie z wymienionych na liście P. crystalliana i P. lusitanica, redukują one swoją rozetę liściową, ale nie tworzą turionu. Pomimo, iż mrozoodporność turionów może być duża, to w środowisku naturalnym często znajdują się one pod pokrywą śnieżną, która chroni je przed wysuszającym działaniem mroźnego wiatru. Dodatkowo nie działają na nie tak ekstremalne temperatury ujemne, jakie potrafią panować w ich otoczeniu (czy w Polsce). Co może zaskakiwać, to pod odpowiednio grubą warstwą śnieżną, temperatura na poziomie gruntu, może być dużo wyższa jak temperatura powietrza i dochodzić nawet do 0*C. Kolejnym czynnikiem wybitnie niekorzystnym dla turionów są okresy odwilży i przymrozków. Większość gatunków albo eksponowana jest na regularne mrozy (najczęściej z pokrywą śnieżną), albo niewielkie przymrozki, do ok. -5*C. Stąd też tylko część gatunków, może przetrwać ekstremalne, polskie warunki zewnętrzne. W przypadku tych sprawdzonych i wymagających sprawdzenia, listy znajdują się poniżej. Innym problemem związanym z cyklami mrozów i odwilży jest wynicowanie turionu z podłoża w czasie przymrozku, przez co zostaje on wyeksponowany na bezpośrednie działanie mroźnego wiatru. Ponieważ nie zakładam, że wszystkie gatunki (lub lokanty) będą w pełni mrozoodporne w warunkach Polski, toteż nie będę ich testował pod tym kątem. Mam nadzieję, że z czasem, listy te zostaną ostatecznie uporządkowane. Jeszcze jedna istotna rzecz zasługuje na uwagę. W przypadku P. alpina i zapewne blisko spokrewnionego z nim P. algida, ich turiony znajdują się nad powierzchnią podłoża, jak również mają zimotrwałe korzenie. Dlatego całościowo są one o wiele bardziej delikatne na działanie zmiennych warunków zewnętrznych. Pozostałe gatunki, jeżeli tworzą turiony, to są one zagłębione w ziemi i w ten sposób chronione, przed nagłymi zmianami pogodowymi. - Mrozoodporność pełna, sprawdzona: - - Pinguicula alpina - - Pinguicula bohemica - - Pinguicula grandiflora - - Pinguicula leptoceras - - Pinguicula macroceras ssp. macroceras - - Pinguicula macroceras ssp. nortensis - - Pinguicula vulgaris ssp. vulgaris - - Pinguicula vulgaris ssp. bicolor - - Pinguicula vulgaris - wszystkie formy, odmiany, lokanty i mieszańce - Mrozoodporność domniemana, wymagająca sprawdzenia: - - Pinguicula apuana - - Pinguicula balcanica - - Pinguicula balcanica ssp. pontica - - Pinguicula balcanica var. tenuilaciniata - - Pinguicula corsica - - Pinguicula dertosensis - - Pinguicula fiorii - - Pinguicula leptoceras - - Pinguicula longifolia ssp. longifolia ? - - Pinguicula longifolia ssp. caussensis ? - - Pinguicula mariae - - Pinguicula mundi - - Pinguicula nevadensis - - Pinguicula poldinii - - Pinguicula reichenbachiana ? - - Pinguicula vallis-regiae - - Pinguicula vallisneriifolia ? - Częściowo mrozoodporne lub nie nadające się na hodowlę zewnętrzną w warunkach Polski. Zbyt delikatne lub rzadkie, aby ryzykować ich utratę, stąd proponowane jest hodowanie ich w warunkach kontrolowanych: - - Pinguicula algida (zapewne nieodporny na cykle odwilży i przymrozków) - - Pinguicula antarctica (sprawdzona do -8*C, przeżywa z powodzeniem, obecnie zbyt cenny, aby z nim ryzykować) - - Pinguicula crystallina ssp. crystalliana (brak danych, zapewne jak poniżej) - - Pinguicula crystallina ssp. hirtiflora (mrozoodporny do ok. -15*C) - - Pinguicula lusitanica (mrozoodporny do ok. -12*C, zależnie od lokantu, zwykle do ok. -5*C) - - Pinguicula ramosa (zapewne nieodporny na cykle odwilży i przymrozków) - - Pinguicula variegata (zapewne nieodporny na cykle odwilży i przymrozków) - - Pinguicula villosa (zapewne nieodporny na cykle odwilży i przymrozków) Okres spoczynku: Powszechnie się uważa, że to skracający się dzień wprowadza tłustosze w okres spoczynku i wytworzenie formy przetrwalnikowej (turionu), jeżeli takową posiadają. Jednak osobiste doświadczenia pokazują, że może tak nie być. Długość dnia i nocy nie ma wpływu na wchodzenie tłustoszy w spoczynek, a pośrednio zależy to od temperatury, nie tyle otoczenia, co podłoża. Im podłoże bardziej nagrzane, tym tempo przebiegania ich cyklu wegetacyjnego szybsze. Mianowicie, wielokrotnie mi się przytrafiło, w przypadku gatunków rosnących na znacznych wysokościach, jak P. leptoceras i P. alpina, po wytworzeniu rozety liściowej, zakwitnięciu, przekwitnięciu i wypuszczeniu kilku dodatkowych liści, zaczynały one w sposób zsynchronizowany wytwarzać turiony. Mimo, iż zbliżało się lato i dzień ciągle się wydłużał. Tak gwałtownie przebiegający cykl wegetacyjny mógł być spowodowany wysokimi temperaturami podłoża, z powodu hodowania roślin w donicach wolno stojących. Dlatego podłoże nagrzewało się znacznie bardziej, niż miałoby to miejsce w gruncie czy w naturze. Ponieważ najwyraźniej mają one określoną długość okresu wegetacyjnego, jego przyspieszenie i skrócenie spowodowało, że weszły w spoczynek dużo przedwcześnie. W przypadku P. leptoceras nie doszło do wybudzenia ani jednego osobnika, pomimo licznych roślin. W przypadku P. alpina część roślin się wybudziła i ponownie gwałtownie ukończyła cykl wegetacyjny. Wcześniej próbowały wytworzyć pęd kwiatowy, który zamarł w młodocianej formie (zapewne z powodu bardzo wysokich temperatur). Tylko jeden osobnik wytrwał w swojej wegetacji do września, zanim ponownie zaczął wytwarzać turion. Najwyraźniej niektóre gatunki mają zaprogramowaną długość swojej wegetacji i ukończą ją niezależnie od pory roku. Inne będą rosły dopóki warunki będą dla nich korzystne. O wiele łatwiejsza sytuacja jest w przypadku wybudzania roślin ze spoczynku, kiedy po przebytym okresie długotrwałego chłodu lub mrozów, warunki temperaturowo - świetlne zaczynają sprzyjać wegetacji. Nie potrafię jednoznacznie określić granicy, przy której wybudzają się poszczególne gatunki, gdyż jest to bardzo indywidualne. Jednak gatunki wysokogórskie, których naturalna wegetacja trwa krócej, ze względu na klimat, w jakim rosną, w tych samych warunkach wybudzają się szybciej i zakwitają wcześniej, od tych z terenów cieplejszych. Tą różnicę będę starał się określić. Śpiący P. leptocerach, pochowany w podłożu: Idący w spoczynek P. alpina, z tworzonym turionem nad powierzchnią podłoża: Forma spoczynkowa Pinguicula crystallina subsp. hirtiflora: Nawożenie: W przypadku tłustoszy zimnolubnych, wskazanie do trzymania ich na zewnątrz, celem zapewnienia dobowych amplitud, jednocześnie zapewnia im to dostęp do całej obfitości ofiar, które bardzo skutecznie łapią. Stąd też nawożenie jest zupełnie zbędne. Rozmnażanie: Moja aktualna wiedza jest ciągle jeszcze znacznie ograniczona, jednak postaram się ten temat przybliżyć, gdyż jest to cel każdej, udanej hodowli. Gemmae i rozmnóżki: Większość gatunków tłustoszy zimnolubnych tworzy turiony, a w związku z tym, u ich podstawy powstają gemmy, czyli maleńkie przetrwalniki, które po rozpoczęciu wzrostu w najbliższym okresie wegetacyjnym, odpowiadają swoją wielkością rocznej siewce, czasem starszej. Do wyjątków, które nie tworzą gemmów, a formują turiony należą: P. algida, P. alpina, P. ramosa i P. villosa. Natomiast P. antarctica, P. crystalliana i P. lusitanica, w ogóle nie tworzą form przetrwalnikowych i nie można tutaj mówić o tej formie rozmnażania. Jeszcze jeden gatunek zasługuje na wymienienie odrębnie: P. vallisneriifolia, który choć tworzy turion, to nie tworzy gemmae, a rozmnaża się przez rozłogi. Turion P. leptoceras z dwoma gemmae u podstawy: Sadzonki liściowe: Ten rodzaj rozmnażania jest całkowicie NIEMOŻLIWY w przypadku wszystkich omawianych w tej grupie gatunków. W sposób zwyczajny, nie tworzą one sadzonek liściowych na żadnej części oderwanego liścia. Z obecnie posiadanej mi wiedzy, nie jest to nawet możliwe z zastosowaniem metod in vitro. Poprzez podział: zjawisko to zdarza się wyjątkowo rzadko w przypadku tłustoszy zimnolubnych i ma ono bardziej charakter przypadkowy, jak możliwy do wystmulowania. Dlatego nie należy brać tej metody rozmnażania pod uwagę. Z nasion: Jest to w zasadzie druga metoda rozmnażania wszystkich przedstawicieli tłustoszy zimnolubnych, a w przypadku niektórych, jedyna. Jeżeli jesteśmy w stanie zapewnić odpowiednie warunki dla dorosłego osobnika, to powinniśmy również bez większych trudności skiełkować jego nasiona. Wszystkie* gatunki należy przestratyfikować i w tym celu nie jest konieczne zapewnianie temperatur ujemnych, nawet gatunkom w pełni mrozoodpornym. Temperatury około 1-5*, przez minimum 8 tygodni, powinno być całkowicie wystarczające. Pojedyncze wyjątki, będą opisane osobno. Ponieważ nasiona są bardzo malutkie, należy je wysiać już na podłoże, w miejsce, w którym będziemy je dalej hodować. Oczywiście nasiona można również wysiać na początek okresu zimowania i skończyć stratyfikację, razem z zakończeniem spoczynku osobników dorosłych lub krótko przed, czyli około marca i kwietnia. Ponieważ nasiona tłustoszy zwykle kiełkują w cieniu dorosłych osobników swojego gatunku, albo innych roślin towarzyszących, dlatego warunki pełnego słońca, dla kiełkujących siewek nie są konieczne. Jednak muszę zaznaczyć, że wczesnowiosenne słońce nie jest jeszcze na tyle silne, aby móc je uszkodzić. Zaznaczam to z myślą o tych, którzy mieliby ochotę skiełkować nasiona np. w środku lata. Gatunki w pełni mrozoodporne, można wysiewać tuż po zbiorze, które ma miejsce w czerwcu-lipcu. Jednak wtedy jest ryzyko skiełkowania części przedwcześnie. Najlepiej dokonać siewu, kiedy temperatury zaczną regularnie spadać poniżej 10-15*C. Takie przedwcześnie skiełkowane osobniki, powinny w przeciągu 2-3 miesięcy przejść przyspieszony cykl wegetacyjny i wytworzyć formę przetrwalnikową, żeby pozostać w cyklu. Części się to udaje i jeżeli mamy dużo siewek, to powinniśmy pozwolić naturze dokonać selekcji tych zaburzonych osobników. *Nieco odmiennie wygląda wysiew P. lusitanica, który w okresie letnim często ginie w naturze, ze względu na niekorzystne warunki. Nasiona w tym czasie są w spoczynku, a nierzadko kiełkują w okresie jesiennym, a siewki rosną przez zimę do wiosny. Jednak w hodowli i w bardziej sprzyjających ekosystemach, są to rośliny wieloletnie, choć krótkotrwałe, a ich nasiona kiełkują praktycznie natychmiast w warunkach sprzyjających wzrostowi, bez jakiejkolwiek stratyfikacji.
  24. Tłustosze zimnolubne Ważne, Przeczytaj: Poniższe informacje w dużej mierze opierają się ciągle na wiedzy teoretycznej, zdobytej z różnych źródeł internetowych, rozmów z prywatnymi hodowcami, analiz ekosystemów naturalnych, włączając klimat. Informacji z doświadczeń własnych, nie posiadam jeszcze zadowalająco dużo, ale ciągle mi ich przybywa. Obecnie mam przyjemność hodować już reprezentatywną grupę tłustoszy zimnolubnych i dotychczasowa wiedza teoretyczna, jak na razie, sprawdza się bardzo dobrze, żeby nie rzec, że doskonale. Wiele gatunków, szczególnie tych najrzadszych nigdy nie miałem okazji hodować i dlatego w ich przypadku opisy i rady, będą na bazie doświadczeń innych hodowców, którzy poznali te gatunki nawet w bardzo dobrym stopniu. Niektóre informacje będą bardziej na zasadzie ciekawostek, szczególnie w przypadku gatunków wybitnie rzadko spotykanych lub w ogóle nie hodowanych. Chciałbym przede wszystkim zachęcić do większego zainteresowania tą grupą roślin, gdyż w znakomitej większości gatunków, nie powinny one sprawić większego problemu jak powszechnie hodowana muchołówka czy coraz mrozoodporne rosiczki. Główne różnice między tłustoszami, a pozostałymi zimnolubnymi roślinami owadożernymi, będą dotyczyć składu podłoża i jego wilgotności. Mając tę wiedzę za oręż, trudno polec w boju z nimi. Poniższa lista opisanych gatunków, została zaczerpnięta ze strony ICPS (KLIKNIJ TUTAJ), NIE uwzględnia ona tłustoszy zimnolubnych takich jak: Pinguicula caerulea Pinguicula ionantha Pinguicula lutea Pinguicula planifolia Pinguicula primuliflora Pinguicula pumila Ponieważ w ich hodowli, wiele je łączy, a odróżnia od tłustoszy wylistowanych poniżej, toteż będą one miały swój własny odrębny opis, ale dopiero po zapoznaniu się z ich hodowlą osobiście. Lista gatunków, podgatunków i odmian [z zakresem występowania]: Pinguicula algida [Rosja (Arktyczna Syberia i Góry Stanowe)] Pinguicula alpina [Pn. Hiszpania, Francja, Szwajcara, Austria, Włochy, Słowenia, Niemcy, Pd. Polska, Słowacja, Rumunia, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Zach. i Cent. Rosja (do Cent. Syberii), Pn. Indie, Nepal, Chiny] Pinguicula antarctica [Chile, Argentyna] Pinguicula apuana [Włochy] Pinguicula balcanica [bośnia I Hercegowina, Jugosławia (Montenegro), Macedonia, Albania, Grecja, Bułgaria] Pinguicula balcanica ssp. pontica [Turcja, Rosja (Abchazja)] Pinguicula balcanica var. tenuilaciniata [bośnia I Hercegowina, Jugosławia (Montenegro)] Pinguicula bohemica (patrz indywidualny opis gatunku) [Czechy] Pinguicula corsica [Francja (Korsyca)] Pinguicula crystallina ssp. crystallina [Cypr, Turcja] Pinguicula crystallina ssp. hirtiflora [Włochy, Albania, Bośnia i Hercegowina, Grecja, Macedonia, ?Zach. Turcja] Pinguicula dertosensis (P. longifolia ssp. dertosensis) [Hiszpania] Pinguicula fiorii [Włochy] Pinguicula grandiflora [irlandia, ?Moroko, Hiszpania, Francja, Szwajcaria] Pinguicula grandiflora f. chinoptera [Francja] Pinguicula grandiflora f. pallida [Francja] Pinguicula grandiflora ssp. rosea [Francja] Pinguicula leptoceras [szwajcaria, Austria, Włochy, Francja] Pinguicula longifolia ssp. longifolia [Hiszpania, Francja] Pinguicula longifolia ssp. caussensis [Francja] Pinguicula lusitanica [Moroko, Algeria, Portugalia, Hiszpania, Francja, Wielka Brytania] Pinguicula macroceras ssp. macroceras [Japonia, Rosja (Kuryle, Kamczatka), Stany zjednoczone (Wyspa Aleuty, Alaska, Waszyngton, Idaho, Montana), Kanada (Jukon, Kolumbia Brytyjska)] Pinguicula macroceras ssp. nortensis [uSA (Pn. Kalifornia, Oregon, Waszyngton)] Pinguicula mariae [Włochy] Pinguicula mundi [Hiszpania] Pinguicula nevadensis [Hiszpania] Pinguicula poldinii [Włochy] Pinguicula ramosa [Japonia] Pinguicula reichenbachiana (P. longifolia ssp. reichenbachiana) [Francja, Włochy] Pinguicula vallis-regiae [Włochy] Pinguicula vallisneriifolia [Hiszpania] Pinguicula variegata [Rosja (Wsch. Syberia)] Pinguicula villosa [uSA (Alaska), Kanada, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Rosja (Karelia, Syberia, Kuryle), China (Mandżuria), Korea Północna] Pinguicula vulgaris (w tym ssp.vulgaris, ssp. bicolor) [Kanada, USA(Alaska, Minessota, Wisconsin, Michigan, Nowy Jork, Maine), Grenlandia, Islandia, Wyspy Owcze, Irlandia, Wielka Brytania, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Rosja (do Cent. Syberii), Dania, Belgia, Holandia, Niemcy, Polska, Czechy, Słowacja, Francja, Szwajcaria, Liechtenstein, Austria, Wegry, Rumunia, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Słowenia, Pn. Chorwacja, Moroko] Hodowla: Ponieważ grupa tłustoszy zimnolubnych jest bardzo zróżnicowana i zawiera w sobie gatunki z czterech kontynentów i odmiennych ekosystemów, niemożliwe jest określenie trudności dla całego zbioru. Większość gatunków zasługuje na 2-3 punkty w 6-stopnowej skali trudności, choćby ze względu na konieczność przeprowadzenia zimnego okresu spoczynku, w przypadku wszystkich zebranych gatunków. Dla niektórych hodowców będzie to stwarzać problem, dla innych będzie to czystą formalnością. Dla przykładu P. vulgaris lub P. grandiflora zdecydowanie mogą otrzymać 2 punkty, podczas gdy P. ramosa zasługuje już na pełne 6 punktów ze względu na rzadkość w hodowli, wyjątkowo wyszukane warunki hodowlane i dużą wrażliwość. Zestawienie gatunków, z uproszonym schematem wymagań. Zanim przejdziesz do czytania opisów poszczególnych gatunków zapoznaj się z poniższa listą i zobacz, czy gatunek, który Cię interesuje nie jest przypadkiem o odmiennych wymaganiach, jak w przypadku warunków standardowych, wspólnych dla większości gatunków, podgatunków, form i odmian. Legenda oznaczeń: M - mokro, poziom wody na lub płytko poniżej poziomu podłoża W - wilgotno, poziom wody znacznie poniżej poziomu podłoża S - pełne słońce Pc - półcień C - cień O! - gatunek o istotnej odmienności w stosunku do grupy. * - gatunek rodzimy Podłoża i mieszanki: 1. Torf kwaśny, wysoki sphagmowy 2. Mech torfowiec jako podłoże. 3a. Torf : piasek 1-3mm, 1:1 (+ dolomit dla gatunków wapieniolubnych) 3b. Torf : piasek 1-3mm, 1:2 (+ dolomit dla gatunków wapieniolubnych) 4. Torf : piasek : perlit : dolomit, 2:1:1:1 5. Torf : piasek : granulat wulkaniczny 3-5(6)mm : wermikulit, około 1:1:1:1 6. Torf : piasek : granulat wulkaniczny 3-5(6)mm : wermikulit : dolomit, około 1:1:1:1:1 1. Torf: L: złej jakości, ziemisty, Ś: średniej jakości, nadaje się do roślin, P: doskonałej jakości 2. Mech torfowiec (drobnowłóknisty) - Sphagnum sp. 3. Rodzaje stosowanego piasku, średnica ziaren: L: ~1mm, Ś: 1-3mm, P: ~3mm L: 3a, P: 3b (oba bez dolomitu) 4. L: perlit, Ś: torf : piasek : perlit 1:1:1, P: torf : piasek : perlit 1:1:2 (oba bez dolomitu) L: 5, P:6 Poniżej znajduje się lista gatunków, podgatunków i form, pod kątem preferencji glebowych, wilgotnościowych i nasłonecznienia. - Wapieniolubne: - - Pinguicula alpina* [6, 5, W, S, Pc] - - Pinguicula apuana [6, W, S, Pc] - - Pinguicula bohemica [4, 6, M, W, S, Pc] - - Pinguicula crystalliana ssp. hirtiflora [6, W, S, O!] - - Pinguicula dertosensis [6, W, S] - - Pinguicula fiorii [6, W, S] - - Pinguicula grandiflora [4, 6, W, S, Pc] - - Pinguicula grandiflora f. chinoptera [4, 6, W, S, Pc] - - Pinguicula grandiflora f. pallida [4, 6, W, S, Pc] - - Pinguicula grandiflora ssp. rosea [4, 6, W, S, Pc] - - Pinguicula grandiflora - inne formy, lokanty oraz mieszańce [4, 6, W, S, Pc] - - Pinguicula longifolia ssp. causensis [6, W, S] - - Pinguicula longifolia ssp. longifolia [6, W, S] - - Pinguicula mariae [6, W, S, Pc] - - Pinguicula mundi [6, W, S, Pc] - - Pinguicula poldinii [6, W, S, Pc] - - Pinguicula reichenbachiana [6, W, S] - - Pinguicula valis-regiae [6, W, S, Pc] - - Pinguicula vallisneriifolia [6, W, S, Pc] - - Pinguicula vulgaris ssp. vulgaris* [4, 6, M, W, S, Pc] - - Pinguicula vulgaris ssp. bicolor* [4, 6, M, W, S, Pc] - Wapienio-NIE-lubne: - - Pinguicula algida [5, W, S, Pc, O!] - - Pinguicula antarctica [3, W, S, O!] - - Pinguicula corsica [5, W, S, Pc] - - Pinguicula balcanica [5, 6, W, S, Pc] - - Pinguicula leptoceras [5, W, S, Pc] - - Pinguicula lusitanica [2, 3, W, S, O!] - - Pinguicula macroceras ssp. nortensis [5, M, W, S, Pc] - - Pinguicula nevadensis [5, W, S] - - Pinguicula ramosa [5, W, Pc,C, O!] - - Pinguicula variegata [1, 3, 5(?), W, Pc, C, O!] - - Pinguicula villosa [1, 2 (niski, nie rosnący), W, S, Pc, C, O!] - Tolerancyjne: - - Pinguicula alpine (preferuje podłoża wapienne) - - Pinguicula balcanica (w zasadzie równie dobrze toleruje podłoża zasobne i pozbawione jonów wapniowych) - - Pinguicula leptoceras (preferuje podłoża pozbawione wapnia) - - Pinguicula macroceras ssp. macroceras [5, 6, M, W, S, Pc] Podłoże: Większość tłustoszy zimnolubnych można z powodzeniem hodować wręcz obok siebie, w jednej mieszance, jednej donicy i identycznych warunkach, dobierając je pod kątem najwrażliwszych gatunków. Zachowując jednak podział na grupy, do których należą - wapieniolubnych czy nie. Szczególnie, jeżeli planujemy chować je przed działaniem dużych mrozów (znacznie poniżej -5*C). Wówczas możemy hodować gatunki częściowo z tymi w pełni mrozoodpornymi. W przypadku znacznej większości gatunków, najprostsza mieszanka podłoża może się składać np. z: Torfu : piasku : skały wapiennej lub bezwapiennej (np. granit) w proporcjach: 1 : 1 : 3-4. Część mineralna może stanowić od ok. 2/3 do nawet 3/4 całości mieszanki, szczególnie w przypadku stosowania naturalnej skały wapiennej lub bezwapiennej. Istotne jest, aby w całości mieszanki znalazła się jakaś drobna frakcja mineralna, która łatwo ulegnie rozproszeniu w mieszance, przez co lepiej rozpuszczalne będą minerały ją budujące. W przypadku niektórych gatunków, 100% mineralne podłoże zdaje się być najlepsze, jednak w przypadku takowego, podlewanie stwarza już znaczny problem, gdyż nie ma w nim torfu, który dobrze i na długo magazynuje wilgoć. Dlatego wybierając taką opcję, musimy więcej uwagi skupić na właściwym podlewaniu lub zapewnieniu dostępu do stałej, umiarkowanej wilgoci. Mieszając podłoże dla tłustoszy, mamy znaczą dowolność w tworzeniu własnych mieszanek z wykorzystaniem różnych dodatków jak: dolomit, margiel, tufa, granulat wulkaniczny, keramzyt, wermikulit, seramis, perlit, aqualit, granit, bazalt, serpentynit i inne mineralne dodatki, jakie przyjdą nam do głowy. Korzystając z nich, należy przede wszystkim koncentrować się na podstawowych proporcjach. W przypadku gatunków o wyjątkowych preferencjach, propozycje mieszanek zostaną szczegółowo opisane przy danym gatunku. Zostały one oznakowane symbolem - O! W odniesieniu do podłóż w zestawieniu, zostało zaproponowane podłoże PRZYKŁADOWE, jednak nie ma bezwzględnej konieczności odtwarzania go w sposób identyczny. Ma to na celu ułatwienie w wyobrażeniu, jak mogłoby takie podłoże wyglądać i z czego mogłoby się składać. Jest to wynik mojej własnej inwencji twórczej, ale te same gatunki hoduję i rosną równie dobrze, na mieszankach o zupełnie innym składzie. Ważne jest zachowanie odpowiedniej wilgotności podłoża i obecności składników mineralnych w przypadku tych gatunków, które ich wymagają (a tak jest w przypadku większości). Nieco inną kategorią "podłoża", jest hodowla na skale. Najlepsza w tym celu będzie tufa. Jako miękka skała wapienna, będzie nadawała się doskonale dla bardzo wielu gatunków. Dobrze gromadzi wilgoć, a przy tym łatwo daje się rozrastać w głąb korzeniom. Nie trzeba w jej przypadku stosować żadnych mieszanek w stworzone szczeliny. Można użyć jedynie materiału powstałego w tworzeniu otworów. Niestety, jest ona bardzo trudno dostępna w Polsce i nie należy jej mylić ze skałami wyglądającymi podobnie, a będącymi silnie skrystalizowanymi i bardzo twardymi. Nie magazynują one prawie żadnych ilości wody, choć może i dobrze ją przewodzą. Inną stosowaną skałą w tym celu może być skała wulkaniczna, która może nadać się do hodowli gatunków wapienio-NIE-lubnych. Jednak w przeciwieństwie do tufy, jest to skała twarda i wymaga wcześniejszego nawiercenia otworów i wypełnienie ich odpowiednią mieszanką podłoża, gdyż nie magazynuje ona dobrze wody, choć dobrze ją przewodzi. Tego typu hodowla na skale, proponowana jest dla każdego, trzeba tylko pilnować, aby taka skała nigdy całkowicie nie wyschła. Rzadko, ale można również stosować piaskowiec w sposób analogiczny do skały wulkanicznej. Zdjęcie przykładowego bloku tufy. Czasem można znaleźć w niej ciekawe skamieniałości, np. liści (widoczny w górnej, prawej części) Gdzie i w czym hodować: Dla większości gatunków z listy, najlepiej sprawdzałyby się donice gliniane, gdyż pozwolą podłożu lepiej oddychać i będą ułatwiały utrzymanie go w niedużej wilgotności, stojąc na podstawce z wodą. Jednak takie donice są problematyczne w przypadku ograniczonej przestrzeni lub środków finansowych, gdyż są drogie. Wybierając donice gliniane, nie mogą być one lakierowane lub zeszklone, tylko mieć naturalną, glinianą fakturę. Z powodzeniem można stosować doniczki plastikowe lub różnego rodzaju kastry czy misy, jako donice zbiorcze dla więcej jak jednego gatunku. Wielkość i kształt donic nie ma dużego znaczenia, gdyż podstawą jest mieszanka o odpowiednich proporcjach oraz podlewanie w taki sposób, aby podłoże było stale lekko wilgotne. Budowa kastry z dolnym zbiornikiem wodnym, pod hodowlę zbiorczą KLIKNIJ TUTAJ. Hodowanie tłustoszy na zewnętrznym torfowisku KLIKNIJ TUTAJ.
  25. Darlingtonia z tego co wywnioskowałem z doświadczeń własnych i innych, jest przede wszystkim podatna na ataki grzybowe systemu korzeniowego. Dlatego większość problemów z nią związanych to są infekcje grzybowe korzenia. Idąc dalej, jeżeli wszystkie czynniki wzrostowe nie są optymalne, wówczas roślina w każdej chwili może ulec infekcji i najczęściej umrzeć z tego powodu. Dlatego przeciwdziałać temu można zapewniając optymalne warunki, do których należy niska temperatura podłoża, hamuje ona rozwijanie się drobnoustrojów. Ale można też dać podłoże tak ubogie, a jednocześnie dobrze napowietrzone, jakim jest żywy mech torfowiec. Oczywiście będąc w wodzie, nie ma mowy o dobrym natlenowaniu. Jednak z tą niską temperaturą, jak się okazuje, nie jest to konieczność dla samej rośliny, gdyż znosi bardzo dobrze, nawet bardzo wysokie temperatury, tak samo jak jej system korzeniowy. Dlatego nie to jest problemem sensu stricto i nie ma konieczności zawracania sobie tym parametrem głowy, kiedy inny jest tym kluczowym - podatność na infekcje systemu korzeniowego. Fly guy, uważam, że problem jaki się pojawił w przypadku Twoich darlingtonii związany jest z rodzajem podłoża jakiego użyłeś i kiedy temperatury przestały być odpowiednie, roślina padła w efekcie infekcji. Taki schemat powtarza się w internecie non stop. Na forum CPUK notorycznie zgłaszają się ludzie z tego typu śmiercią tego gatunku i o dziwo nikt nie wyciąga wniosków, co z tym fantem zrobić. A tam doskonale widać jakiego podłoża używają. Nie powiem, że na pewno nie umrze w podłożu z torfowca, bo na nic nie jest takie na 100%, ale ryzyko jest minimalne. Jak również nie spotkałem się jeszcze z informacją, żeby w tym podłożu komuś umarła, co napawa optymizmem. Tough, o czym Ty piszesz z tym płukaniem podłoża i podlewaniem tą samą wodą Darlingtonii, bo nic nie rozumiem. Jak płukać podłoże, do taką wodę już wylać, a nie z powrotem ją wlewać. Poza tym, procesy rozkładu torfu następują cały czas, szczególnie bliżej powierzchni, gdzie jest większy dostęp do powietrza. A dodatkowe użyźnianie, to np. pyłki z powietrza. Zwykle torf traci swoje początkowe właściwości po 2-3 latach używania. Przynajmniej ja tak u siebie zauważyłem. Taką użyteczność wydłuża wystawianie na deszcz i obfite przepłukiwanie podłoża. Serbia, nie zrozumiałeś sensu podlewania zimną wodą. Nie chodzi o samo podlanie, bo to nic nie zmieni. Chodzi o utrzymanie podłoża zimnym, a to m. in. można zapewnić podlewając zimną wodą, ale z myślą o utrzymywaniu takiej wody, w której stoi roślina, stale chłodną lub zimną. Wtedy ma to sens. Bo takie schłodzenie nawet na 30 min w skali doby, no co to niby ma zmienić?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.